Przede wszystkim scenarzyści wiedzą, kto ostatecznie zasiądzie na Żelaznym Tronie. Sam Martin przy okazji promocji chyba czwartego sezonu powiedział, że koronę do tego czasu założy jeszcze kilka osób - więc podejrzewam, że nawet tutaj serial rozminie się z powieścią.
Wszystkie zmiany względem pierwowzoru natomiast to w lwiej części uproszczenia, służące adaptacji historii do telewizyjnego medium, a mniej po prostu kaprys twórców. Rezygnowanie z postaci, przekazywanie ich wątków tym wprowadzonym już bohaterom, zmienianie imion, czy generalnie wprowadzanie wątków sensacyjnych (vide próba odbicia Theona - chyba jedna z najgłupszych scen w tym serialu) to wszystko wymóg medium, niestety.
Imo najlepszym rozwiązaniem jest po prostu rozdzielenie książkowej wersji Gry z tą serialową - jako dwie zupełnie rożne rzeczy, z których każda - rownież stricte w kwestii opowiadanej historii - rządzi się swoimi prawami. Ja tak robię już od dawna i potrafię się tym serialem cieszyć, niestety ostatnio bardziej przez wzgląd na wartość produkcyjną, niż scenariusz.
Strach pomysleć, co nawymyślają twórcy w 6 sezonie bez wsparcia materiału źródłowego - części dalszych wątków pewnie domyślą się sami, część pewnie uzgodnili z Martinem, ale bez szerszej perspektywy, całego obrazka który zapewniła by książka cieżko chyba trafić w dziesiątke z wnioskami.