Jestem niezadowolona z tego finału, nudno, przewidywalnie, obrzydliwe Jonerys. Teleportacje i brak logiki. Jedyne plusy to:
a) muzyka,
b) to, że Jaime wreszcie zachował się jak trzeba i foreshadowing na Jaime'a + Brienne był bardzo wyraźny,
c) to, że Arya jednak nie ześwirowała,
d) scena z padającym w KP śniegiem.
No cóż, jaki sezon, taki finał, zdecydowanie najsłabszy sezon obok sezonu 5 i jedyne, co go ratuje to rewelacyjna, absolutnie rewelacyjna i trzymająca w napięciu bitwa z odcinka 4, szóstemu sezonowi to ten mógłby najwyżej pucować trzewiczki.
Dany: Nie mogę mieć dzieci.
Jon: Hold my beer!
Natomiast przyznać trzeba, że Kit Harrington ma najlepszy tyłek z całej obsady

Jedyna dobra rzecz w tej żenującej scenie.
U mnie w kinie była pełniutka sala ludzi, koło 250-300 osób. Nikt nie cieszył się na scenie boatseksu, nikt nie klaskał, po zakończeniu odcinka również nie. Znamienne.