Tuś mi, bratku ;p Skoro wiemy na 100%, że Filippa co najmniej raz budzi się przy małżonce kogośtam, imiennie, to czemu w pozostałych scenach ma to być Triss, a nie owa pani? Zwłaszcza że o Triss są tylko poszlaki i to cienkie.
Ja Tobie?

To ja o to pytałem ze dwa razy

Już pisałem, dlaczego i dlaczego moim zdaniem nie ta pani. A czy cienkie? Dla Ciebie cienkie, dla mnie cienkie są wasze kontrargumenty, czemu daję wyraz dyskutując z nimi
Swoją drogą, to na "oficjalnym forum" Sapkowskiego sprzed lat czyli Wieży Błaznów też właściwie był romans Triss i Filippy traktowany jak pewnik, a tam Saga została prześwietlona pod mikroskopem i dyskusje takie jak nasza były tan do potęgi entej, to w ogóle była dość hermetyczna ale zażyła społeczność, tam ludzie nawet śluby pobierali i dorobili się potomków poznając się dzięki miłości do książek Sapkowskiego, ale to dygresja. Nie, żeby vox populi miał przesądzać o słuszności, tylko sygnalizuję że to nie jest jakaś oryginalna czy odosobniona interpretacja oparta na tych "cienkich" przesłankach.
A w ogóle to czemu ta rzekomo zakochana w Filippie Triss rzuca Fringilli niechętne spojrzenia, kiedy ta opowiada o podboju Geralta? Przecież Triss jest z Filippą
Zgodnie z tym, o czym wcześniej pisałem, Triss już w tym momencie nie jest z Filippą, ale nawet jakby była to nie widzę w tym nic dziwnego, ot pies ogrodnika/sentyment, znany schemat w życiu i kinematografii, zwykła rzecz. Swoją drogą, to Filippa ma kameę z wizerunkiem kochanki ale nie pamiętam czy w tych scenach, na pewno gdzieś na końcu książki. Ciekawość, kto tam był.
Nie wiem, czy jest sens przenosić dyskusję, bo dyskutanci są silnie okopani na swoich pozycjach i podejrzewam że potrzebne byłoby oświadczenie Triss i Filippy w formie filmu z przesłuchania z potwierdzoną autentycznością w formie NFT

I nic dziwnego bo jak Ty czytałaś Sagę X razy i zawsze miałaś coś w głowie, ja przeczytałem X razy i miałem coś innego to jak to zmienić? Jak żyć?
A wybrałeś Triss za pierwszym podejściem czy za kolejnym?
Absolutnie za pierwszym

Zresztą, drugi raz ukończyłem stosunkowo niedawno i wybrałem Yen tylko z takiej ciekawości gracza. Uczciwie napiszę że nie pamiętam jak to było z tym odzyskaniem pamięci ale ja jednym Geraltem przeszedłem wcześniej dwie gry i naprawdę nie wyobrażałem już sobie inaczej, w końcu ten bohater ze mną już trochę przeżył.
Czy wiadome jest co miało się znajdować w tych wyciętych częściach?
Wiadomo o Dol Blanthanna bo ktoś (czy aby nie
@PATROL ?) odwalił robotę i odkopał assety z Doliny Kwiatów w plikach źródłowych czy tam jakieś ich szczątki. Pamiętam, że to był kawał roboty żeby to odgrzebać. No żal, naprawdę żal że nie udało się gry wydać w pełnej formie.
Akurat dla mnie niezrozumiała była decyzja, by połowę fabuły uzależnić od tego czy rzucimy Iorwethowi miecz czy też nie, zwłaszcza, że wybór ten nie sugerował nam aż tak globalnych konsekwencji zmieniających całą dalszą grę...
O ile pamiętam to gra ostrzega, że ta decyzja zrodzi poważne konsekwencje ale nie dam głowy czy tego nie dodano w jakimś patchu. Zgadzam się, że konsekwencje są duże ale nie przeszkadza mi to w ogóle, dla mnie to jest "życiowe", że nasze decyzje zmieniają grę i przechodząc ją było to dla mnie logiczne kontinuum, waga tej decyzji jest dla mnie zrozumiała jako gracza i dalsze moje losy też.
Zupełnie inaczej jest w W3, gdzie wybory uważam za rozwiązane niezbyt dobrze, ponieważ spora część ociera się dla mnie o efekt motyla i nie jest dla mnie klarowne, dlaczego takie a nie inne moje posunięcie powoduje takie a nie inne konsekwencje. Najlepszym przykładem jest powszechnie uwielbiany wątek Barona, o którym kiedyś dyskutowałem w stosownym temacie wrzucając świetną analizę byłego quest designera CDPR, który rozbiera go na czynniki pierwsze i wychodzi na to, że w tej fabularnie świetnej historii tak naprawdę wybory są "poukrywane" przed graczem i to, jak historia Barona się zakończy nie jest logicznie powiązane z naszymi czynami co dla mnie zabija ten quest. Ale to już może lepiej dyskutować w innym temacie
Odnośnie "kanoniczności" pewnych ścieżek i ich większego rozbudowania kosztem innych - znów się zgadzamy. Też byłem tym rozczarowany
Książkowa Triss nosiła głównie błękit, zresztą nic dziwnego, bo to jest kompozycyjnie świetne tło dla kasztanowych (kasztanowych, rzekłem!) włosów. Choć z zielenią to równie klasyczna kombinacja.
----
----
Wracając do serialu, to:
odnoszę wrażenie, że poświęcamy poszczególnym elementom książki więcej uwagi niż autorzy serialu i można tylko żałować, że do nas nie zaglądają
Jakość produktu można poznać po tym, jakich szczegółów dotyczą dyskusje. W serialu są to fundamenta pisania scenariuszy, produkcji (te wpadki z kolorowaniem oczu!) czy motywacji postaci, w W3 kolory trawy, w książkach niuanse wyciągane z kilku jednozdaniowych cytatów. Przepaść. Chciałbym dyskutować o serialu w takich kategoriach jak włosy czy brwi, ale on ma dużo poważniejsze problemy.
Ja widząc netflixowe statystyki:
A może po prostu okroją budżet na kolejne sezony?