[UWAGA! - SPOILERY] Serial Wiedźmin (Netflix) - wrażenia spoilerowe

+
Rozumiem to tak, że jeżeli ludzie czegoś się nauczyli dzięki Koniunkcji to musieli istnieć przed Koniunkcją.

A niby skąd ta zależność?
Według książek ludzie potrzebowali wiedzminów na etapie kolonizacji, bo świat był pełen potworów, niegościnny, niefajny. Ale to jest ten sam świat i terytorium, na którym według książek i dat które podajecie te potwory są już od 1000 lat. Co te potwory robiły w tym czasie? Zbijały piątki z elfami i krasnoludami? Mieli pakt o nieagresji?

Przecież Sapkowski zaznacza, że populacje istot pokoniunkcyjnych fluktuują. Koniunkcja to nie koniecznie apokaliptyczny deszcz zeugli i ghuli, bo równie dobrze pierwsze populacje reliktów mogły przyrastać w nowych, nieprzyjaznych warunkach bardzo powoli. Wiele prawdopodobnie w ogóle się nie przystosowało, i zwyczajnie wymarło. Mogło być tak, że dopiero pojawienie się znaczącej populacji ludzkiej wpłynęło na wzrost liczebności potworów.

Sapkowski tego nie precyzował, bo i po co, ale to nie znaczy, że to jest dziura fabularna którą konicznie trzeba załatać.
 
Ja jeszcze dodam od siebie: co z Nilfgaardczykami? W książce było powiedziane że ich język pochodzi od języka elfów.
Dopowiedziałam sobie, że kolonizacja Południa przebiegała inaczej niż ta na Północy - Nilfgaarczycy wymieszali się z elfami przejmując ich język i kulturę, dominując elfy genetycznie zamiast je eksterminować. Nie pamiętam czy w książkach nie ma wzmianki, że w Nilfgaardzie szlachta szczyci się elfimi korzeniami.

Wyobraziłam to sobie, że jeżeli w Nilfgaardzie pozostały jakieś elfy, to zajmować powinny na Południu podobną rolę jak Grecy w Imperium Rzymskim - jako szanowani nauczyciele uczący małych Nilfgaardczyków w bogatych domach, a nie jako mieszkańcy slumsów.
Ale w książkach wiemy cokolwiek o elfach w Nilfgaardzie? Jak nie to można założyć, że Nilfgaarczycy wymieszali się z nimi na tyle, że z elfiej przeszłości tych ziem pozostał już wyłącznie zmodyfikowany język elfów.
Post automatically merged:

Lud Olch w czasie książek żyje w innym świecie niż wiedźminland, gdzie czas płynie inaczej. Po Koniunkcji podróżować nie mogą, Wrota nie działają, to jak się tam przenieśli z wiedźminlandu?
Jest to powiedziane w książkach - za pomocą oszukanych i wykorzystanych jednorożców, które wciąż potrafią podróżować między światami :shrug:
Elfy potrafiły podróżować pomiędzy światami przed Koniunkcją, a po niej już nie - więc zostały uwięzione na Kontynencie, niezależnie od tego kiedy i jak na niego przybyły.

Ale sensowne jest założenie, że przybyły, gdy jeszcze potrafiły podróżować między wymiarami samodzielnie. Białe Okręty mogły być równie dobrze ich sposobem na podróż międzywymiarową, w czasach, gdy były do tego jeszcze zdolne.

Co z Ludem Wzgórz, Lud Olch przeniósł ich też farcikiem przed Koniunkcją?
Czy podział na dwa osobne elfickie Ludy istniał przed Koniunkcją czy dopiero ucieczka Ludu Olch wyodrębniła ich od reszty?
A mamy przecież jeszcze Czarne Seidhe, wspomniane bodajże tylko raz, mieszkające w Nilfgaardzie.

Znali magię przed Lądowaniem, a po Koniunkcji.
Z całej opowieści Vilgefortza wynika, że magię zaczęto opanowywać dopiero po przybyciu na Kontynent i była ona dla wszystkich sensacją i nowością.

Rozumiem, że przeszkadza Ci to, że Yennefer mówi "po Koniunkcji" a nie "po Lądowaniu", wówczas można uznać to za niedopatrzenie ze strony Sapkowskiego, który napisał, że Lądowanie miało miejsce pięćset lat temu, a Koniunkcja aż tysiąc lat wcześniej.

Inna kwestia to to, że nie wiemy czy ludzkość wie cokolwiek o czasach sprzed Lądowania. Wiemy tylko, że 1260 lat temu miało miejsce jakieś "Odrodzenie", od którego odliczają czas. Może lądowanie jest dla wszystkich ludzi pierwszym faktem z historii ludzkości, który znają?

Moim zdaniem logicznym jest, że Stregobor powołuje się na budowle i legendy jakiegoś praludzkiego plemienia i nie dziwię się, że według materiałów Redów tak to jest określone.
Pamiętam, że już w jakimś innym miejscu widziałam opinię, że te plemiona to nieludzkie narody, tak samo jak bobołaki.
Moim zdaniem ma to więcej sensu, ale nawet jeżeli to było ludzkie plemię - wciąż mogło żyć pięćset lat temu, tak naprawdę w ogóle nic o tym plemieniu nie wiemy. Bo nie ma w książkach żadnej wzmianki czy choćby sugestii o ludzkiej populacji na Kontynencie sprzed czasów Pierwszego Lądowania.
Może czasem celowo, bo jeżeli zdaniem Aen Elle ludzie sztucznie budują swoje korzenie to czemu elfy nie miałyby robić tak samo?
W sumie zrobiły coś podobnego w świecie Aen Elle, gdzie widzimy cmentarzysko zabitych tubylców.
Jednak nikt nie przeczy temu, że elfy przybyły na Kontynent z innego świata oraz temu, że ludzie też przybyli, tylko o wiele później. Rozmowa z Vilgefortzem to kolejny moment, gdzie opowiadana jest historia ludzkości, gdzie Pierwsze Lądowanie jest jej początkiem.

Czyli potwory były w tych samych miejscach co elfy, krasnoludy itd. przez 1000 lat.
Jednak to ludzie mieli większe zapotrzebowanie terytorialne, więc mogli mieć z potworami większy problem niż takie bardziej uzdolnione magicznie elfy, które na dodatek miały więcej czasu by przystosować się do nowej fauny Kontynentu.
Inna kwestia to to, że wiedźmini powstali na skutek niemoralnych eksperymentów Alzura i jego mistrza, którzy fascynowali się genetycznymi mutacjami, tworzyli potwory dla zabawy. W wyniku ich eksperymentów powstali wojownicy, którym akurat znalazło się zastosowanie w postaci łowców potworów.
Nie jestem pewna czy taki Alzur tworząc rozmaitych mutantów działał więc w imieniu całej ludzkości i na zlecenie Bractwa Czarodziejów czy tak jak jego następcy na Rissbergu - po prostu bawił się we własne eksperymenty, którym można było czasem znaleźć zastosowanie.

W tym świetle spinoffowy pomysł, że ludzie jeszcze coś hodują czy pomagają rosnąć i nasyłają na elfy jawi mi się jako kuriozalny.
Niezgodny z książkami, ale najpewniej zainspirowany tym, że Alzur wraz z mistrzem oraz uczniem oprócz tworzenia wiedźminów bawili się też w tworzenie rozmaitych potworów. Wilgozaury były wykorzystywane na arenach, więc może jakieś inne bestie da się szczuć na wrogów niczym psy bojowe.

A Krasnoludy? Też się przyjaźniły?
Krasnoludy zwalczały je toporami ;) o ile wiele pokoniunkcyjnych potworów zawitało w górach i podziemiach.
Pisząc o symbiozie z naturą nie miałam na myśli, że elfy i driady oswajały bestie. Choć nie wykluczam, że pewne z nich były wystarczająco inteligentne, by traktować je jak dzikie zwierzęta, których zachowanie da się przestudiować, by z nimi koegzystować.

Przez koegzystencję z naturą miałam na myśli, że elfy nie musiały wycinać ogromnych połaci lasów, a driady nie robiły tego wcale. Pewnie więc driady ze swoimi łukami musiały się użerać z potworami, a elfy zwyczajnie nie miały potrzeby, by zagłębiać się w dzikie tereny aż tak daleko, jak rozrastać się będzie później ludzka cywilizacja. Na pewno jednak każda z tych ras musiała sobie radzić z potworami na swoje sposoby i przystosować się do życia w świecie, gdzie jest ich pełno.

Czy liczebność populacji potworów w Sadze jest w takim razie naciągana? Jak najbardziej, tak samo jak growe/serialowe założenie, że wszystkie rozmaite potwory w ogromnych ilościach powyłaziły sobie gęsiego z takich malutkich portalów i rozpęłzły się po całym kontynencie. Zwłaszcza, że w grach przykładowych utopców mamy chyba mamy nawet więcej niż mieszczan na ulicach Oxenfurtu czy Wyzimy. Czy książkowe potwory się rozmnażają? W anime była taka wzmianka, że potwory się rozmnażają póki wiedźmini zimują.
 
Last edited:
Myślę że podchodzimy do tego w zbyt uproszczony sposób. To trochę tak jakby ktoś starał się zobrazować historię naszego świata mówiąc:Słowianie przywędrowali z tego regionu, Germanie z innego, potem sobie założyli plemię itd. Przecież to wszystko to był długi proces, jeszcze w średniowieczu starano się jednoczyć plemiona by stworzyć jedno państwo albo chociażby księstwo. Wędrówki ludów to już w ogóle ciężko prześledzić, kto od kogo pochodzi itd.

Sądze że Sapkowski chciał to pokazać w taki właśnie niedopowiedziany sposób, a nie tworzyć kronikę świata wiedźmińskiego. Bo na podstawie jego opisów wynika że ludzie przybyli na kontynent na statkach. Ok. Nilgaardczycy także, Zerrikańczycy też, Ofirczycy i Zanzibarczycy także. A jeszcze było wspomniane o kilku innych krajach. Widać tu jednak sporo niedomówień i sprzeczności ale jak wspominałem Sapkowski nigdy się tym nie przejmował.

Oczywiście problem pojawia się gdy ktoś chce zrobić wiedźmińską wiki (gdzie już teraz mamy namieszany kanon, z grami i nawet papierowym rpg) lub prequel serialu taki jak Blood Origin.
 
Widać tu jednak sporo niedomówień i sprzeczności ale jak wspominałem Sapkowski nigdy się tym nie przejmował.

Exactly my point.
Post automatically merged:

Inna kwestia to to, że nie wiemy czy ludzkość wie cokolwiek o czasach sprzed Lądowania. Wiemy tylko, że 1260 lat temu miało miejsce jakieś "Odrodzenie", od którego odliczają czas. Może lądowanie jest dla wszystkich ludzi pierwszym faktem z historii ludzkości, który znają?

Lądowanie czyli przybycie na Kontynent, dobrze rozumiem? Czyli przypłynęli na statkach w delcie Pontaru i dopadła ich amnezja?

Właśnie takie rzeczy mam na myśli.
 
Profil jednego z producentów Witchflixa
Screenshot_20220114-230341.png
 
Last edited:
Lądowanie czyli przybycie na Kontynent, dobrze rozumiem? Czyli przypłynęli na statkach w delcie Pontaru i dopadła ich amnezja?
Również uważam to za dziwne niedomówienie i w Sadze zdarzają się takie momenty, gdzie pewne rzeczy musimy sobie sami dopowiadać i tłumaczyć za autora. Jak to, co się działo z ludźmi między Koniunkcją a Lądowaniem.
Tak, Pierwszym Lądowaniem nazwane zostaje przybycie statków na Kontynent i po prostu nic nie wskazuje na to, by ludzie istnieli na nim wcześniej. To był punkt wyjścia naszej dyskusji :p

Oczywiście problem pojawia się gdy ktoś chce zrobić wiedźmińską wiki (gdzie już teraz mamy namieszany kanon, z grami i nawet papierowym rpg) lub prequel serialu taki jak Blood Origin.
Prawda, robi się chaos, gdy ktoś chce tą wiedzę usystematyzować, dodatkowo wplatając tam autorski lore serialów, gier, planszówek czy karcianek, który się będzie wzajemnie wykluczać.

O ile się orientuję to w nowym papierowym RPG powstałym we wspólpracy z REDami opisana została w ciekawy sposób historia wiedźmińskich szkół, jednak pierwszymi szkołami są tam szkoły Niedźwiedzia i Żmii, które nawet nie są wspomniane w książkach... Tymczasem w wersji netfliksa jest najwidoczniej tylko jedna szkoła, w wersji TVP jest jakaś dodatkowa żeńska szkoła "za górami", a w książkach poza Wilkami padają jedynie dwa zdania o szkole Kota, gdy o szkole Gryfa nie wiemy zupełnie nic. Trzeba wówczas to lore systematyzować osobno...
 
Last edited:
Również uważam to za dziwne niedomówienie i w Sadze zdarzają się takie momenty, gdzie pewne rzeczy musimy sobie sami dopowiadać i tłumaczyć za autora. Jak to, co się działo z ludźmi między Koniunkcją a Lądowaniem.
Tak, Pierwszym Lądowaniem nazwane zostaje przybycie statków na Kontynent i po prostu nic nie wskazuje na to, by ludzie istnieli na nim wcześniej. To był punkt wyjścia naszej dyskusji :p

Z nazwą 'Kontynent' mam lekki problem bo jednak to nie jest jedyny kontynent w świecie wiedźmina a nazywany jest tak chyba cały świat w serialu. Nazwa Kontynent dobrze pasuje do terenów Nordlingów i Nilfgaardu ale trzeba pamiętać że coś tam jeszcze jest. Chyba że Sapkowski w tajemnicy powiedział że świat wiedźmina to jedna wielka Pangea, a różnice między ludami wynikają z dalekich odległości i niedostępnych dróg z powodu pasmów górskich.
O ile się orientuję to w nowym papierowym RPG powstałym we wspólpracy z REDami opisana została w ciekawy sposób historia wiedźmińskich szkół, jednak pierwszymi szkołami są tam szkoły Niedźwiedzia i Żmii, które nawet nie są wspomniane w książkach... Tymczasem w wersji netfliksa jest najwidoczniej tylko jedna szkoła, w wersji TVP jest jakaś dodatkowa żeńska szkoła "za górami", a w książkach poza Wilkami padają jedynie dwa zdania o szkole Kota, gdy o szkole Gryfa nie wiemy zupełnie nic. Trzeba wówczas to lore systematyzować osobno...
Jeszcze jest coś takiego jak Szkoła Żurawia, ktoś to na jednej z wiki postanowił dodać, bo Szkoła pojawia się w fanfikach rosyjskich autorów, które zostały niby zaakceptowane przez Sapkowskiego. To wg już jednak przesada.
 
Z nazwą 'Kontynent' mam lekki problem bo jednak to nie jest jedyny kontynent w świecie wiedźmina a nazywany jest tak chyba cały świat w serialu. Nazwa Kontynent dobrze pasuje do terenów Nordlingów i Nilfgaardu ale trzeba pamiętać że coś tam jeszcze jest. Chyba że Sapkowski w tajemnicy powiedział że świat wiedźmina to jedna wielka Pangea, a różnice między ludami wynikają z dalekich odległości i niedostępnych dróg z powodu pasmów górskich.
Rozumiem co masz na myśli, ale ja tej nazwy używam głównie z braku jakiejkolwiek lepszej - widziałam też Wiedźminland czy Neverland, ale nie przemawiają do mnie i mają nawet mniej sensu :p
Tak naprawdę to w książkach (ani serialu czy grach) nie słyszymy o żadnych innych kontynentach, więc używanie tej nazwy zamiast "świat przedstawiony" lub "setting akcji" odpowiada mi. Zwłaszcza, że wszystkie znane nam wydarzenia jakie się w tym świecie rozgrywają mają miejsce na tym jednym Kontynencie :) Problem zacząłby się robić gdyby faktycznie jakaś część akcji rozgrywała się gdzieś za oceanem.

A nazwa Kontynent to nie wymysł serialu - używano jej w znaczeniu "świat wiedźmina" jeszcze w Grze Wyobraźni z 2001 roku. Nie pamiętam czy gry REDów nie korzystały też czasem z tej nazwy, ale też nie kojarzę, by stosowały jakąś inną.
Szkoda, że w książkach nie pada jakaś elfia nazwa świata, której moglibyśmy oficjalnie używać.

Jeszcze jest coś takiego jak Szkoła Żurawia, ktoś to na jednej z wiki postanowił dodać, bo Szkoła pojawia się w fanfikach rosyjskich autorów, które zostały niby zaakceptowane przez Sapkowskiego. To wg już jednak przesada.
Właśnie są te dwa oficjalne zbiory fanfików - rosyjskie "Opowieści ze świata" i polskie "Szpony i Kły", jakoś nie zabrałam się za ich lekturę. Ktoś to czytał? Warte uwagi?
 
Z nazwą 'Kontynent' mam lekki problem bo jednak to nie jest jedyny kontynent w świecie wiedźmina a nazywany jest tak chyba cały świat w serialu. Nazwa Kontynent dobrze pasuje do terenów Nordlingów i Nilfgaardu ale trzeba pamiętać że coś tam jeszcze jest.
Dla bohaterów serialu Kontynent to jest "cały świat", bo niczego innego nie znają. To jak dla mnie dobra nazwa dla miejsca, w którym dzieje się akcja książek. To co jest poza nim nie ma znaczenia, jeśli fabuła tego nie eksploruje :shrug: Bo równie dobrze można by powiedzieć, że akcja Wiedźmina dzieje się w układzie słonecznym X albo w galaktyce Y. No niby można, ale po co, jeśli nikt nigdy nosa poza Kontynent i poza planetę nie wychyla :p Co do tego pierwszego to może z wyjątkiem Fabio Sachsa, ale śledzić tego jako czytelnicy i tak nie mieliśmy okazji
 
Last edited:
Dla bohaterów serialu Kontynent to jest "cały świat", bo niczego innego nie znają. To jak dla mnie dobra nazwa dla miejsca, w którym dzieje się akcja książek. To co jest poza nim nie ma znaczenia, jeśli fabuła tego nie eksploruje :shrug: Bo równie dobrze można by powiedzieć, że akcja Wiedźmina dzieje się w układzie słonecznym X albo w galaktyce Y. No niby można, ale po co, jeśli nikt nigdy nosa poza Kontynent i poza planetę nie wychyla :p Co do tego pierwszego to może z wyjątkiem Fabio Sachsa, ale śledzić tego jako czytelnicy i tak nie mieliśmy okazji

Ja nie mam z tym problemu tyle że gdy pojawia się stwierdzenie w stylu 'Koniunkcja Sfer sprawiła że na Kontynencie pojawiły się potwory' to trochę nie ma sensu, bo potwory pojawiły się na całym świecie jak sądze, tak jak cała Koniunkcja.

Inna sprawa że książki poradziły sobie jakoś bez nazywania tego świata i nie wiem czemu w serialu stwierdzono że trzeba używać jakiejś nazwy. Kiedyś ludzie potrafili jedno miasto nazwać w różny sposób a co dopiero cały świat, ale ktoś w Netflix stwierdził że musi być jakaś nazwa dla świata wiedźmina niczym Śródziemie u Tolkiena.

Ktoś kojarzy jak nazywa się galaktyka z serii Star Wars?
 
Ja nie mam z tym problemu tyle że gdy pojawia się stwierdzenie w stylu 'Koniunkcja Sfer sprawiła że na Kontynencie pojawiły się potwory' to trochę nie ma sensu, bo potwory pojawiły się na całym świecie jak sądze, tak jak cała Koniunkcja.
Niewykluczone, ale czy bohaterowie wiedzą cokolwiek o innych kontynentach na tej planecie? Nawet jeśli, to czytelnicy i widzowie nie wiedzą nic.

Osobiście uważam, że to dość zgrabna nazwa, która była w fandomie używana jeszcze dwadzieścia lat temu, żadnej lepszej nie mamy i jej używanie jest po prostu wygodne.

W sumie dałoby się w serialu nazywać konsekwentnie miejsce akcji "Północą", jednak jest to mniej praktyczne, a prócz tego budziłoby zbędne skojarzenia z GOT.

Ktoś kojarzy jak nazywa się galaktyka z serii Star Wars?
Nazywa się Galaktyka, czyli akurat analogiczne rozwiązanie :)

Jako że w fabule serialu jest mowa o międzywymiarowych podróżach to nazywanie settingu jakąś nazwą było nieuniknione. Dało się oczywiście mówić przez cały czas "nasza Sfera", jednak nie brzmi to tak chwytliwie. A z perspektywy fanki wolę nazywać miejsce akcji Kontynentem, niż "światem Geralta, gdzie dzieje się większość akcji Sagi".
 
W sumie dałoby się w serialu nazywać konsekwentnie miejsce akcji "Północą", jednak jest to mniej praktyczne, a prócz tego budziłoby zbędne skojarzenia z GOT.

Tej nazwy akurat używają nawet twórcy serialu :)
Nazywa się Galaktyka, czyli akurat analogiczne rozwiązanie :)

Jako że w fabule serialu jest mowa o międzywymiarowych podróżach to nazywanie settingu jakąś nazwą było nieuniknione. Dało się oczywiście mówić przez cały czas "nasza Sfera", jednak nie brzmi to tak chwytliwie. A z perspektywy fanki wolę nazywać miejsce akcji Kontynentem, niż "światem Geralta, gdzie dzieje się większość akcji Sagi".

Ogólnie nie mam z tym wielkiego problemu tylko jak już mówiłem, książki obyły się bez nazywania świata w jakiekolwiek sposób. Wiadomo że w takich gadkach forumowych używa się takich nazw ale gdy bohater serialu mówi na świat 'Kontynent' to już trochę mi nie pasuje, tym bardziej że taki Istredd coś tam o Zerrikanii i Ofirze pewnie wie.

Co do Star Wars i Galaktyki to analogicznym rozwiązaniem byłby w Wiedźminie po prostu... Świat? :)
 
Kontynent faktycznie był w "Grze Wyobraźni", chyba jako pierwszy. Kreatywnie :) Ale to jedna z tych rzeczy, nad którymi autor się nie zastanawiał, bo nie musiał, bo nie potrzebował. A inni już tak, tworząc światy RPG, gry czy inne.

A jakaś wiedza jest, wrzucałem wczoraj cytat Yarpena który mówi o tym, że coś tam pewnie za różnymi miejscami jest.
Dla bohaterów serialu Kontynent to jest "cały świat", bo niczego innego nie znają

No właśnie znają "coś" z tego co mówi Yarpen :) I mi to się klei, bo to taki znany nam proces myślowy, zanim odkryto jak wygląda Ziemia to od wieków snuto przypuszczenia co za tą wodą może być, nawet jak nie było jak tego sprawdzić, vide Terra Australis. Sapkowski zrobił więc podobny zabieg, przynajmniej w tamtym momencie.

A biorąc pod uwagę że ledwo 500 lat wcześniej ludzie skądś przypłynęli do Delty ale nikt nic nie wie to w ogóle robi się clusterfuck, no ale tego też Sapkowski do niczego nie potrzebował i gdzieś umknęło.
 
Kojarzę ten fragment. Dlaczego wynika z niego to, że Aen Elle odeszły akurat do wiedźminlandu, gdy ludzie unicestwiali ten swój świat? A nie odeszli gdzieś indziej, przyszła Koniunkcja i znaleźli się w wiedźminlandzie, z którego nie mogli już uciec? I potem przybyli na swoich okrętach na Kontynent? Co z Ludem Wzgórz, Lud Olch przeniósł ich też farcikiem przed Koniunkcją? Lud Olch w czasie książek żyje w innym świecie niż wiedźminland, gdzie czas płynie inaczej. Po Koniunkcji podróżować nie mogą, Wrota nie działają, to jak się tam przenieśli z wiedźminlandu?

Zupełnie nie taki tok zdarzeń miałem na myśli. Przed Koniunkcją nie trzeba było farcikiem przenosić kolegów, bramy były otwarte, więc Aen Seidhe podróżowały razem z Aen Elle. Po prostu wiedźminland im się spodobał i tam zostały, podczas gdy Aen Elle wyruszyły na dalszą wędrówkę (i prawdopodobnie podbój). W pewnym momencie cyk Koniunkcja, zostają uwięzione w jakimś świecie, prośba jednorożców o pomoc, współpraca, odmowa, wojna, stworzenie genu Starszej Krwi, by móc dalej podróżować i podbijać, a przy okazji wyciągnąć kolegów ze świata, który zlodowacieje.

Po Koniunkcji Aen Elle nie mogły podróżować, to przecież pisałem. Nie mogły same, bo wykorzystywały jednorożce, które po czasie przestały z nimi współpracować. I po Koniunkcji w wiedźminlandzie ich już nie było, więc nie z niego musiały uciekać. Imo jednorożce pomogły uciec Aen Elle, a potem uwięziły je, gdy zorientowały się komu pomagają. I wybuchła wojna między nimi, a elfy utknęły w świecie, w którym je spotykamy.
 
Ja nie mam z tym problemu tyle że gdy pojawia się stwierdzenie w stylu 'Koniunkcja Sfer sprawiła że na Kontynencie pojawiły się potwory' to trochę nie ma sensu, bo potwory pojawiły się na całym świecie jak sądze, tak jak cała Koniunkcja.
A, no w takich przypadkach to tak. Chociaż z naukowego punktu widzenia to powinni tak mówić, bo skąd mogą wiedzieć, czy na innych kontynentach potwory też się pojawiły? :p Może koniunkcja zadziałała w ich przypadku potworów "miejscowo", tak samo jak z ludźmi, którzy nie pojawili się od razu na Kontynencie.

No właśnie znają "coś" z tego co mówi Yarpen :) I mi to się klei, bo to taki znany nam proces myślowy, zanim odkryto jak wygląda Ziemia to od wieków snuto przypuszczenia co za tą wodą może być, nawet jak nie było jak tego sprawdzić, vide Terra Australis.
Mam to na uwadze. Nic innego nie znają, ale to nie znaczy, że się nie spodziewają -Ale jak mówią o całym świecie to zwykle w domyśle chodzić im może o sam Kontynent, bo tak wygodniej. Z pominięciem np. Yarpena który wyraźnie kontekst zaznaczył

Inna sprawa że książki poradziły sobie jakoś bez nazywania tego świata i nie wiem czemu w serialu stwierdzono że trzeba używać jakiejś nazwy. Kiedyś ludzie potrafili jedno miasto nazwać w różny sposób a co dopiero cały świat, ale ktoś w Netflix stwierdził że musi być jakaś nazwa dla świata wiedźmina niczym Śródziemie u Tolkiena.
Dla mnie ten termin wzięto, by głównie posługiwać się nim w marketingu, mediach społecznościowych. By móc odnosić się do świata Wiedźmina bez prowizorycznych (że tak to ujmę) sformułowań typu "wiedźminland" :p W samym serialu tak jak piszesz poradziliby sobie bez niego.
 
Last edited:
A jakaś wiedza jest, wrzucałem wczoraj cytat Yarpena który mówi o tym, że coś tam pewnie za różnymi miejscami jest.
Obstawiają, że jest tam pewnie "coś", lecz nawet nie wiedzą co i sami to mówią :p a skoro czytelnik też nie wie to bym się nie czepiała tej nazwy Kontynent.

Swoją drogą to czy jest powiedziane, że Zerrikania i Ofir leżą na innym kontynencie? Ja raczej odbierałam Zerrikanię jako Azję...


A biorąc pod uwagę że ledwo 500 lat wcześniej ludzie skądś przypłynęli do Delty ale nikt nic nie wie to w ogóle robi się clusterfuck, no ale tego też Sapkowski do niczego nie potrzebował i gdzieś umknęło.
W Sezonie Burz napisał po raz pierwszy o tym Odrodzeniu, ale ciekawe czy zastanawiał się czym ono jest. Jak piszesz - nie potrzebował tego do niczego :p

W sumie można też założyć, że tułaczka okrętów mogła być czymś, co trwało przez pewien czas - pasażerowie nazwami są Wygnańcami. Może znalezienie odpowiedniego miejsca na założenie osady wymagało dłuższej wyprawy?
 
Jednak nikt nie przeczy temu, że elfy przybyły na Kontynent z innego świata oraz temu, że ludzie też przybyli, tylko o wiele później. Rozmowa z Vilgefortzem to kolejny moment, gdzie opowiadana jest historia ludzkości, gdzie Pierwsze Lądowanie jest jej początkiem.

Dopiero teraz to zauważyłem, mówiłem że te wymiany są za długie :p

Musimy się zdecydować :) Albo historia ludzkości rozpoczyna się dawno temu (o czym opowiadają same Aen Elle) i przybywają do wiedźminlandu wraz z Koniunkcją, albo początkiem ludzkości jest Pierwsze Lądowanie 1000 lat później. To jest sprzeczność, nie pierwsza i nie ostatnia w książkach.


A niby skąd ta zależność

Wyjaśniałem wcześniej. Ludzie nauczyli się magii po Koniunkcji i to jest wyraźnie napisane. Ponadto jeśli sam piszesz, że wierzymy elfom bo innej wersji nie znamy, to musisz sam przyjąć, że ludzie istnieli wcześniej. Dzięki Koniunkcji znaleźli się w wiedźminlandzie i po Koniunkcji nauczyli się magii.


Sapkowski tego nie precyzował, bo i po co, ale to nie znaczy, że to jest dziura fabularna którą konicznie trzeba załatać.

Wiesz, jak dla kogo. Dla mnie to totalny plot hole i wyobrażam sobie, że było tak: najpierw AS pisał pierwsze opowiadanie i tam wymyślił, że wiedźmini powstali kilkadziesiąt lat wstecz. Potem okazało się, że jednak pisze dalej i czas świata trzeba rozciągnąć, więc zrobiło się kilkaset. Potem doszła Koniunkcja i koncept skąd w tym świecie potwory.

I oto mamy świat, który ludzie podbijali, oswajali i cywilizowali po Lądowaniu (co wprost sugeruje że on był w pewnym sensie dziewiczy) a jednocześnie poprzez dodanie przez pisarza wielu wątków w tym świecie od 1000 lat były agresywne, obce dla niego potwory i inne rozumne rasy z którymi nikt nie miał problemów, dopiero ludzie. Teza, dla której dopiero powiększenie się populacji ludzkiej spowodowało rozrost potworów zupełnie rozmija mi się ze wszystkim, czego o potworach w Sadze i opowiadaniach się dowiadujemy, to jest bardzo wygodne że populacja potworów jest mała wśród elfich miast, mimo wojen między elfami a krasnoludami i innymi ludami, mimo wojen między ludźmi i elfami... Ile lat miała populacja ludzi na ten rozwój? Ze 100, zważywszy że wylądowali na kilku statkach na 200 lat przed powstaniem wiedźminów mających być rozwiązaniem problemu? Oczywiście ludzie mnożą się szybciej, ale te tereny zamieszkiwały ludy od tysięcy lat.


Po Koniunkcji Aen Elle nie mogły podróżować, to przecież pisałem. Nie mogły same, bo wykorzystywały jednorożce, które po czasie przestały z nimi współpracować. I po Koniunkcji w wiedźminlandzie ich już nie było, więc nie z niego musiały uciekać. Imo jednorożce pomogły uciec Aen Elle, a potem uwięziły je, gdy zorientowały się komu pomagają.

Spoko, po prostu cytat na który się powołałeś dla mnie nie określa za bardzo tej kolejności. Zrozumiałem z Twojej wypowiedzi, że jest on dowodem na to, że elfy przybyły do wiedźminlandu chwilę przed Koniunkcją. Ja na jego podstawie widzę, że wszystkie elfy odeszły ze świata gdzie ewoluowali ludzie że można było się przemieszczać między światami przed Koniunkcją, a po niej nie. Ale kiedy oni przybyli do wiedźminlandu nie widzę, ani tego na którym etapie im pomogły jednorożce :(

To jest ciekawy wątek. Swego czasu obecny również tu na forum Torpeda na wieży błaznów wrzucił opracowanie wątku Starszej Krwi omawiające również te elementy, niestety zrobił to w czasie gdy aktywność tam była niewielka i niewiele osób się nad tym pochyliło. Mogę się mylić, ale wydaje mi się że nic nie wskazuje w książkach na to, żeby jednorożce pomagały Aen Elle więcej niż raz.

Dlaczego nie mogło to być wtedy, gdy utkwiły w wiedźminlandzie? Dzięki pomocy jednorożców Aen Elle uciekły z tego świata, trafiły do tego gdzie spotyka je Ciri i tak jak piszesz zostały tam uwięzione.
Post automatically merged:

Sezonie Burz napisał po raz pierwszy o tym Odrodzeniu
To już wiem czemu nie kojarzę:p
W Zerrikani chyba były zebry, mi się z Afryką kojarzyła.
 
Last edited:
Odbierałam to raczej jako easter egg z nazwiskiem. Nie pamiętam, by wspomniana została tam jednoznacznie Troja. Czy ten archeolog nie był przypadkiem Nilfgaarczykiem? A ruinami, które badał nie było po prostu stare Beauclair?
Jest tak jak mówisz, mnie też przyda się odświeżyć sagę. Nie wiem czemu myślałem że to Troja, to nazwisko musiało mnie zmylić.
 
Dlaczego nie mogło to być wtedy, gdy utkwiły w wiedźminlandzie?

Gdyż:

- Nas, Aen Elle, mało w gruncie rzeczy obchodziło, co wyczynia twój przodek, myśmy, w przeciwieństwie do Aen Seidhe, naszych kuzynów, z tamtego świata odeszli już dawno. Wybraliśmy sobie inne, ciekawsze uniwersum. Podówczas bowiem, zdziwisz się tym co powiem, można się było między światami dość swobodnie przemieszczać.

Auberon tutaj określa moment opuszczenia wiedźminlandu. Skoro można było swobodnie się przemieszczać, to było to przed Koniunkcją.
 
Wyjaśniałem wcześniej. Ludzie nauczyli się magii po Koniunkcji i to jest wyraźnie napisane. Ponadto jeśli sam piszesz, że wierzymy elfom bo innej wersji nie znamy, to musisz sam przyjąć, że ludzie istnieli wcześniej. Dzięki Koniunkcji znaleźli się w wiedźminlandzie i po Koniunkcji nauczyli się magii.

Oczywiście, że ludzie istnieli przed Koniunkcją, skądś wszakoż musieli zostać przeniesieni. Z powietrza się nie wzięli.

Skąd w ogóle taki pomysł? Czyi to argument, bo przecież nie mój?

Wiesz, jak dla kogo. Dla mnie to totalny plot hole(...)

Nie ma tu żadnej przerwy w łańcuchu przyczynowo skutkowym, wiec o ile rozumiem, że moje interpretacje Cię nie przekonują, o tyle nie ma tu mowy o dziurze fabularnej.
 
Top Bottom