Słuchajcie Skończyłem Netflixowego Wiedźmina! Uważam, że ta adaptacja generalnie jest dobra. Czy jest idealna? Nie, ale jest dobra i lepszej nie dostaniemy, więc proszę nie kwękać a skoro ktoś ma jakieś obiekcje to polecam porównać jedyny dostępny materiał porównawczy, czyli wersję Polską, która w mojej opinii nie wytrzymuje porównania z aktualną.
+ Na pochwałę zasługuje ogólna realizacja szczególnie sceny walk, w których naprawdę widać, że Cavil, jako Geralt walczy osobiście. Niezwykle imponująca wydaje mi się walka Renfri i jej bandą jedno z ujęć to był dosłownie one shot!
+ Aktorstwo hejtujcie mnie ile chcecie, ale mnie się naprawdę podobała kreacja Hennry, ego Cavila, ale w sposób szczególny moje względy zaskarbił sobie Joey Batey, jako Jaskier. Zaangażowanie aktora próbującego sił w muzyce pop do roli barda to genialny zamysł twórców. Kto nie zanucił, choć raz Toss a coin to your wicher niech pierwszy rzuci kamień.
+ Muzyka patrz wyżej
+ Tam gdzie jest to możliwe serial trzyma się książki
-, Mimo czego w serialu zmieniono jednak dużo, co komplikuje ogólny odbiór.
- Zagmatwana fabuła.
- Kilka niepotrzebnych wątków dodano kilku ważnych wątków zabrakło, co mogło dodatkowo zmącić historię niezaznajomionym z książkami. Zaś w wykonaniu pana Musiała podobał mi się jedynie strzał w oko, który otrzymał.
- Kilka momentów, które mógłbym podsumować jednym grupowym WTF? Jak choćby pojedynek Vilgefortz vs Cahir Co to było?
Ale nie pozwólmy by minusy przesłaniały nam plusy. Podjęta przez serwis, Netflix próba przeniesienia na ekrany epickiego dzieła Andrzeja Sapkowskiego okazała się w moim odczuciu tyleż ambitna ileż udana a pewne reinterpretacje faktów biorą się po prostu stąd, że nie jest to Polska ekranizacja zrobiona li tylko i wyłącznie na potrzeby Polskich fanów a inwestycja międzynarodowego portalu, która ma się zwrócić, zatem powinna przemówić zarówno do tych, którzy znają oryginalny cykl książkowy jak i do tych, którzy nie znają go ni w ząb. Jedne zmiany wypadają gorzej jak wzmiankowany pojedynek inne lepiej jak cały wątek genezy Yennefer. Sapkowski nie ukazuje nam jej początków w ogóle, więc bez jakichkolwiek oczekiwań dałem się wciągnąć w tę opowieść i porwała mnie ona bez reszty. Tytułem podsumowania mogę jeszcze nadmienić, iż cieszy mnie fakt, że netflix nie próbował Wiedźmina w żaden sposób lukrować ani załagodzić Były takie obawy, jeśli przypomnieć casus "13 powodów" i wycięcia sceny samobójstwa bohaterki stanowiącą wszak przyczynek do całej historii. W wiedźminie tego nie uświadczymy świat przedstawiony w serialu jest brudny i twardy a ilustrujące go sceny pełnokrwiste i mocne reasumując wiedźminowi, od netflixa daje uczciwe 8/10.