Nie było, dlatego edytowali scenę i w serialu znalazła się krótsza wersja.
Lauren napisała "after we'd cut the Brokilon meeting". Ja to rozumiem tak, że było tylko potem ciach ciach.
Nie było, dlatego edytowali scenę i w serialu znalazła się krótsza wersja.
Normalna osoba zekranizowałaby to na zasadzie: jedno opowiadanie=jeden odcinek, przy czym jeśli pierwszy sezon dostałby ze 13-12 odcinków, to Ciri spokojnie mogłaby się w nim pojawić i to kilka razy. Ale najwidoczniej nasza showrunnerka nie wyobraża sobie zekranizowania książek ani w taki sposób, ani bez zbędnych zapychaczy, dlatego w jej wyobrażeniu Ciri pojawiła by się dopiero 3 sezonie.Dziwi mnie ten ciągły argument, że gdyby nie wprowadzili tych zmian to Ciri pojawiłaby się w drugim, a może nawet trzecim sezonie dopiero.
Bagiński mówił , że wycieli średnio 20 minut na odcinek . Czyli mogło to być wycięte . Nie widzę sensu aby dyskutować z Lauren o fabule jak i tak scenariusz do s2 był już skończony w listopadzie ...
Tu jest też polityka Netflixa , że sezon nie może być dłuższy niż 8 odcinków .Normalna osoba zekranizowałaby to na zasadzie: jedno opowiadanie=jeden odcinek, przy czym jeśli pierwszy sezon dostałby ze 13-12 odcinków, to Ciri spokojnie mogłaby się w nim pojawić i to kilka razy. Ale najwidoczniej nasza showrunnerka nie wyobraża sobie zekranizowania książek ani w taki sposób, ani bez zbędnych zapychaczy, dlatego w jej wyobrażeniu Ciri pojawiła by się dopiero 3 sezonie.
Dlatego wiele innych Netflixowych seriali ma sezony po 10, albo 13 odcinków?Tu jest też polityka Netflixa , że sezon nie może być dłuższy niż 8 odcinków .
Bo to jest od nie dawna dopiero . Gdzieś czytałem taki artykuł , że Netflix będzie stawiał na max 8 odcinków w sezonie.Dlatego wiele innych Netflixowych seriali ma sezony po 10, albo 13 odcinków?
Normalna osoba zekranizowałaby to na zasadzie: jedno opowiadanie=jeden odcinek, przy czym jeśli pierwszy sezon dostałby ze 13-12 odcinków, to Ciri spokojnie mogłaby się w nim pojawić i to kilka razy. Ale najwidoczniej nasza showrunnerka nie wyobraża sobie zekranizowania książek ani w taki sposób, ani bez zbędnych zapychaczy, dlatego w jej wyobrażeniu Ciri pojawiła by się dopiero 3 sezonie.
Może Netflix ma statystyki oglądalności , że dłuższe odcinki oraz seriale , które mają więcej odcinków mają słabszą widownie ?Te cięcia są tym bardziej niezrozumiałe, że przecież w sieciowym sposobie dystrybucji nie ma żadnych odgórnych ram, które by określały długość odcinka. Nie muszą się mieścić w tygodniowej ramówce telewizyjnej, więc to żaden problem, jeśli jeden odcinek będzie miał czterdzieści minut, a inny siedemdziesiąt. Tylko że takie ramy zostały nałożone, bo wygląda na to, że godzina na odcinek była nieprzekraczalnym okresem.
Oglądalność spada drastycznie przy odcinkach dłuższych od 59 minut, nie mogę zdradzić źródła.
To nie jest kwestia polityki, taka formuła na dany typ serialu -Duży budżet, mało odcinków = teoretycznie lepsza jakość, realizacja i "filmowość" produkcji. Żeby zachować rozmach i mieć np. 2-4 odcinki więcej to musiałoby oznaczać znacznie większe koszta produkcji (i czas oczywiście, a widzowie nie lubią czekać zbyt długo na kolejne sezony). Do tego dla niektórych widzów serial może być atrakcyjniejszy jeśli jest mniej odcinków, bo wiedzą, że nie zajmie im dużo wolnego czasu pochłonięcie całościTu jest też polityka Netflixa , że sezon nie może być dłuższy niż 8 odcinków .
W praktyce, gdybyśmy chcieli tak zrobić, należałoby raczej celować w 16 odcinków
Teoretycznie tak. W praktyce, gdybyśmy chcieli tak zrobić, należałoby raczej celować w 16 odcinków- pewne wydarzenia, w opowiadaniach tylko wspomniane, należałoby i tak dokręcić. Można by wtedy pokazać rzeczywiście rzeź Cintry czy bitwę pod Sodden, albo śmierć Pavetty.
Co? Kiedy niby krytycy wieszali psy na GOT? ( nie licząc drugiej połowy ostatniego sezonu) Polecam zerknąć na oceny krytyków. Każdy sezon otrzymywał bardzo wysokie noty, nawet siódmy. Dopiero ostatni ma dość kiepskie oceny.Myślę, że będzie podobna sytuacja, jak z "Grą o tron".
Fani będą wieszać psy, krytycy będą wieszać psy, a widzowie będą oglądać.
No i do tej prośby należy się dostosować, dać artystce wolność...co nie znaczy, że trzeba oglądać jej dalsze imaginacje.Już kilku osobom Lauren odpowiedziała w podobnym tonie: "Przeprasza, że serial ci się nie podoba, ale są książki i gry. Świat Wiedźmina tam przedstawiony na pewno ci się bardziej spodoba. Nie musisz oglądać serialu. Buziaki"
Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że tym którzy się z jej wizją Wiedźmina nie zgadzają sugeruje po prostu sp****ć?
Ostatnio rozmawiałam z jedyną osobą z rodziny, która postanowiła obejrzeć netflixowego Wiedźmina (szybko zakończyła oglądanie, ale coś tam obejrzała) i ona, komentując wprowadzenie Ciri i Yennefer na tak wczesnym etapie, stwierdziła, że jest to pisanie scenariusza a la telenowela, tzn. że w każdym odcinku każda główna postać musi dostać swoje 5 minut, a jak ich nie dostaje, to musi pojawić się wyjaśnienie, dlaczego tak się stało. Wydawało mi się, że takie porównanie jest za daleko posunięte, ale ta wypowiedź pokazuje, że coś w tym jest. Generalnie to jest to takie przywiązywanie publiczności do postaci nie poprzez budowanie relacji emocjonalnej na linii widz-bohater, ale na zasadzie przyzwyczajania odbiorców do obecności danego aktora na ekranie.Lauren zaczęła się troszku odnosić do zmian względem książek (kliknijcie w tweeta, by zobaczyć cały wątek).
Nie kupuje tego, tak po prawdzie. Lauren wzięła coś co jest prawdziwe i pasuje do kilku zmian i rozciągnęła to usprawiedliwienie na wszystko. Wciąż mowa o tym "ustawianiu pionków" pod kolejne sezony. Podczas gdy większość ingerencji w materiał źródłowy nie ma z tym nic wspólnego. Nie wspominając o hiperbolach w stylu wprowadzenia Ciri "kilka sezonów", po zapoznaniu się z Geraltem, co graniczy ze zwykłym obrażaniem zapoznanej z książkami grupy docelowej.
To jest strasznie niepoważne traktowanie widza (czy konkretnej podgrupy widzów), z braku lepszego określenia.
Czy tylko ja to odbieram jako; spłyciliśmy treści z książek, bo inaczej byście nie ogarnęli?
Czytając zamieszczone pod nim komentarze, szczególnie z ostatniego okresu po premierze netflixowego Wiedźmina moja wiara w ludzkość została przywrócona. Wszyscy są tam niemal jednogłośni![]()