[UWAGA! - SPOILERY] Serial Wiedźmin (Netflix) - wrażenia spoilerowe

+
Ale to naprawdę o niczym nie świadczy- dla naszych reżyserów mogłaby się okazać za droga, zbyt kłopotliwa i prowadzona nie przez znajomego. Żeby nie być gołosłownym- w naszej wersji Wiedźmina walki układał facet od aikido- wybrany po znajomości. Na aikido znał się świetnie, ale efekt filmowy był kiepski.
Wyjątkowo niekorzystnym dla naszej kinematografii, jak również niezwykle gloryfikującym dla tej rosyjskiej, jest zapatrywanie, że w Polsce jest kolesiostwo, a w Rosji to już nie.
Chyba, że sprzedadzą prawa, ale kto by to jeszcze chciał oglądać...
Myślę, że może być tak, że przez długi czas Netflix po prostu nie będzie chciał ich sprzedać tak czy siak. Jeżeli mają na to wpływ, to nie opłaca im się wypuścić nowego serialowego Wiedźmina na rynek, skoro taki serial może się okazać lepszy i bardziej popularny niż to, co zrobili sami. No chyba, że znowu pod ich własnymi skrzydłami, ale to też mało prawdopodobne w perspektywie dekady.
 
W Rosji wchodzi w grę myślenie "przegonimy Zachód i pokażemy mu jego miejsce". Uważam, że realizując "Wiedźmina" (zresztą nie tylko, bo pewnie takie samo podejście by było do "Nędzników", "Pinokia" czy "Na zachodzie bez zmian") zrobiliby po prostu pokazówkę. Z ogromnym budżetem, z którego połowę oczywiście by rozkradli, ale reszta wystarczyłaby, żeby zrobić efekty specjalne co najmniej na poziomie Netfixa. Przy dużo większej wierności materiałowi źródłowemu.

Żeby nie było- my też jesteśmy w stanie w Polsce taką pokazówkę zrobić. Ale będzie to pseudopatriotyczne widowisko "Monte Cassino" albo "Bitwa Warszawska" (a najprędzej historia o zbrojnym podziemiu po 1945r.), a nie fantasy, uważane przez naszą elitę reżyserską za niepoważne. Zobaczcie, że jedynym filmem zahaczającym o fantasy w naszej kinematografii, który od biedy się dało oglądać, był cykl przygód Ambrożego Kleksa (ten stary, nie nowy koszmarek). Reszta to porażki, w rodzaju "Klątwy Doliny Węży". A batalistykę w skali większej niż plutonu piechoty jako tako kręcił jedynie Hoffman, reszta to jakaś tragedia.
 
Żeby nie być gołosłownym- w naszej wersji Wiedźmina walki układał facet od aikido- wybrany po znajomości.

Ej, ale to było prawie 30 lat temu. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jak Polska zmieniła się od tego czasu?

Ja oglądając polskie produkcje widzę bardzo dobrą robotę techniczną i dalibyśmy radę na luzie. Warto też zapoznać się z rosyjskimi "dokonaniami" w tym zakresie, zanim postawi się ich za wzór.
 
Ej, ale to było prawie 30 lat temu. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jak Polska zmieniła się od tego czasu?

Ja oglądając polskie produkcje widzę bardzo dobrą robotę techniczną i dalibyśmy radę na luzie. Warto też zapoznać się z rosyjskimi "dokonaniami" w tym zakresie, zanim postawi się ich za wzór.

Chciałbym mieć Twój optymizm.
Przez ten czas nie nakręciliśmy nic z klasycznej fantasy. Trochę o nią zahacza nowa Akademia Pana Kleksa.
Powiem tak- zdecydowanie wolę starą.
 
Przez ten czas nie nakręciliśmy nic z klasycznej fantasy.
To pewnie dlatego, że nasza filmówka niezbyt jest fantasy zainteresowana, a na dodatek filmy fantasy są generalnie drogie.

Powiem więcej - to wręcz problem globalny. Od czasów LOTRa dobrych filmów fantasy w ogóle jest jak na lekarstwo. Kontrast z s-f jest ogromny. Najwyraźniej studia i reżyserzy traktują s-f jako lepszą alternatywę, gdy już wchodzą w ogóle w fantastykę.
 
To pewnie dlatego, że nasza filmówka niezbyt jest fantasy zainteresowana, a na dodatek filmy fantasy są generalnie drogie.

Powiem więcej - to wręcz problem globalny. Od czasów LOTRa dobrych filmów fantasy w ogóle jest jak na lekarstwo. Kontrast z s-f jest ogromny. Najwyraźniej studia i reżyserzy traktują s-f jako lepszą alternatywę, gdy już wchodzą w ogóle w fantastykę.
Frankestain byl spoko
 
Ale przecież z punktu widzenia specjalisty FX to nie ma żadnego znaczenia co tam będzie to compositingu i renderowania. Jeśli chodzi o art direction - myślę że gry pokazują, że potrafimy.

A ponieważ przykładów rosyjskiej kinematografii udowadniającej ich rzekome predyspozycje do świetnej ekranizacji książek dalej nie ma, to nie mogę się zgodzić z tą tezą za to dalej stoję przy swojej, że Polacy spokojnie zrobiliby najlepszą ekranizację tych książek tak samo jak znakomicie przenieśli je do medium gier. Nic już obiektywnie nie stoi na przeszkodzie, potrzeba tylko zaangażowanych fanów i zapaleńców, a przy tym profesjonalistów - tak jak miał szczęście LotR do Petera Jacksona.
 
Szkoda tylko, że w przypadku Hobbita skończyło się na rozwleczonym gniocie

Oczywiście, ale to właśnie tak jest gdy potrzeba hajsu wyprzedza potrzebę opowiedzenia fajnej historii. Wyjątków perfidny skok na kasę, pozbawiony duszy :(
 
Oczywiście, ale to właśnie tak jest gdy potrzeba hajsu wyprzedza potrzebę opowiedzenia fajnej historii. Wyjątków perfidny skok na kasę, pozbawiony duszy :(
W sumie nie wiem kogo winić za taki stan Hobbita: Czy studia, które chciały kolejnej trylogii, czy to wina Jacksona bo się uparł że musi iść w coraz większą skalę, nawet jak nie było na to potrzeby.
 
Tylko w przypadku Hobbita to Jackson przybył ratować sytuację, bo przecież oryginalnie twórcą był del Toro, który odszedł w trakcie robienia 1 części. W LotRze Jackson miał wszystko idealnie zaplanowane, a przy Hobbicie wszystko było "planowane" na bieżąco. Kiedyś o tym wszystkim czytałem i znałem ze szczegółami, ale to była tak dawno, że już nie pamiętam dokładnie..
 
Ale przecież z punktu widzenia specjalisty FX to nie ma żadnego znaczenia co tam będzie to compositingu i renderowania. Jeśli chodzi o art direction - myślę że gry pokazują, że potrafimy.
Ma znaczenie. Najgorzej tworzy się stwora pokrytego futrem o anatomii innej niż ssak. :) Zobacz, jak mało takich stworów w adaptacji Netfixa.

Zresztą główny problem leży gdzie indziej. My w Polsce nie potrafimy ani kręcić dobrze kina przygodowego, ani wojennego. Z batalistyką na większą skalę (czyli Sodden i Brenną) pewnie poradziłby sobie Hoffman - w końcu to Prostki czy Chocim lub inny Zbaraż, tylko trochę więcej efektów specjalnych- ale jest już schorowanym staruszkiem. Każdy inny reżyser batalistykę kładł- bo co innego to pokazanie bitwy, a co innego plutonu w Powstaniu Warszawskim. Kina przygodowego po "Panu Kleksie w Kosmosie" nikt na wszelki wypadek nie dotyka- a jak dotyka, to nie ma na co patrzeć. Polskim reżyserom wychodzi nieźle pseudopatriotyczna propagandówka, romansidła, sensacja z, pożal się Boże, rodzimymi gangusami spod sklepu. Jak się biorą za batalistykę, mamy "Dywizjon 303" lub "Czerwone Maki". Kino przygodowe nie wychodzi w ogóle.
 
Czas może na animację na poziomie trailerów z Wiedźmina3?

Albo serial na poziomie Cyberpunk Edgerunners?
 
Albo serial na poziomie Cyberpunk Edgerunners?
Tylko że tym chyba mogliby się zająć tylko Redzi, na zasadzie wynajęcia jakiegoś studia które to zrobiło, a oni mieliby nad tym kontrolę. Ale nigdy nie mieli ambicji robienia adaptacji wiedźmińskich po swojemu. Komiksy od Dark Horse, pisane przez scenarzystów Redów to najlepsze na co możemy liczyć.
No i w chwili obecnej i tak nie mają szans na dostanie praw.
 
Top Bottom