Wybranie ulubionego wspomnienia to standardowy dylemat, jak wybranie ulubionego dziecka. Nie mam żadnego, więc dylematu nie miałem, aż do teraz. Dzięki
@Vattier.
Wspomnienia trzeba zacząć od początku, czyli od szkoły. Nieczytający nawet lektur ja w bibliotece sięga, skłoniony dalej nie wiem czym, po Wiedźmina. I następuje zwrot o 180 stopni. Z wielce nieczytającego dzieciaka stałem się pochłaniającym książki potworem. No dobra, nie wszystkich, lektury dalej mi nie siedziały, ale głównie dlatego, że to ktoś mi mówi co mam czytać, a nie sam wybieram, na co mam teraz ochotę. Ale czytałem, o tak. A, że kopia cyklu wiedźmińskiego była jedna, a chętnych wielu, to bibliotekarka miała mnie na pewno dosyć od ciągłego jojczenia „Czy jest już...”?
W międzyczasie pojawia się pierwszy komputer, pierwsze gry na płytach, czasopisma, prenumeraty miesięczników. Dla młodszych, którzy dyskietkę kojarzą tylko jako ikonka sejwa – w tamtych czasach subskrypcja na gazetki polegała na odkładaniu ich do oddzielnego koszyczka i niewykładaniu ich na półkę ogólnej sprzedaży. Ot technologia. No i cóż ukazuję się w którymś z kolei CD Action? Będzie gra. GRA. Wiedźmin. Olaboga. Preorder gry na gram.pl, a dodatkowa obwoluta na cały pakiet ich wydania, po dziś dzień ratuje moje poczucie estetyki, gdyż nadruk na grzbietach płyt jest u mnie niesamowicie krzywy. Zmiana podzespołów komputera. Pierwsze godziny, dni, miesiące z grą. Rodzice wołani do szkoły, bo dzieciak opuścił się w nauce. Jakimś trafem w końcu przybywam na forum. Oszustwo z podaniem wieku i mamy to. Jestem.
Próbuje odnaleźć się w już nieźle znającej się społeczności, która przekrzykuje się w wątkach już od paru dobrych lat. Niemrawe posty, pierwsze zarobione oreny, pierwsze DMy. Sochi wykłócający się prawie z każdym, serek psujący forum swoimi fixami. Arwil, Yarpen, mrruczit, bassiunia, brodzio, Flash, Jimp, Fir, kpt włodziemierz (oryginalna pisownia z t-shirtu!). I wielu, wielu innych. To se ne vrati.
Z niektórymi jednak się trafiło, w 2012 roku, na moim pierwszym spotkaniu w REDzie przy okazji 8-lecia społeczności. Oczekiwanie w napięciu na kolejne odkrywane nicki. Nocny pociąg do stolicy, pierwsza dopasowana do nicku twarz jeszcze na dworcu w Białymstoku. Szukanie najdziwniej wyglądającej grupy na dworcu centralnym i pytania o Diablo 4. Kolejne poznane osoby kojarzone już nie tylko z avatara. Rozmowy, dowcipy, wspólne lamienie na padach i turlanie się w ognisko. Czemu drzewa w Wiedźminie 2 nieodpowiednie. Czy nekkery to jednak te same potwory spod mostu u Sapka. Czemu Roche, a nie Iorweth. Czemu sama nie złapała go w Yrden. Motion Capture od kuchni. Bezcenne. Nocleg pokątnie u lokalsa w stolicy, zajęte przez forum łóżko, podłoga i fotel w teraz tak zwanym mikroapartamencie. Jest cudownie.
Community przyjęło mnie jak swojego, więc ja daję społeczności co mogę od siebie. Powstają różne wątki, w których aktywizuję forumową brać – Forumowy Bestiariusz i Forumowy Kalendarz Urodzinowy. Rodzą się tematy z linkami dotyczącymi Cyberpunka, oraz nieoficjalny FAQ Wiedźmina 3, oraz właśnie CP2077.
W międzyczasie ogrywanie Wiedźmina 3 i kolejny upgrade komputera. Tym razem udaje się nie zawalić szkoły, głównie dlatego, że już mam to za sobą i teraz pracuję. Kolejne dyskusje i jednocześnie ogólny konsensus, że Serca z Kamienia to jeden z najlepszych dodatków ever. Kolejne podejścia do przejścia gry, tym razem inaczej. Guzik prawda, Geralt by tak nie zrobił, nie tak mnie wychowały książki.
Przewijamy do 2016 i kolejne zaproszenie od CDPR na Spotkanie Wiedźmińskiej Społeczności połączone z przedpremierowym spróbowaniem wina. Krwi i Wina, znaczy się. Nowi, poznani osobiście, ludzie z internetu. Przed oficjalną wizytą – bifor w nieistniejącym już Hopstersie, po wizycie – after nad Wisłą. Miny przechodniów, gdy z dworca wileńskiego wyrusza tłum ludzi w jednakowych koszulkach, niczym jakiś gang motocyklowy – nie do podrobienia. No i Ci niektórzy mijani, kojarzący temat, którzy chcieliby być na miejscu każdego z nas. Ja wracam dodatkowo z +1. Grill w krzakach, domowy alkohol i
@W_Wallace w ogniu kłótni, tłumaczący wyższość Triss nad Yen, rejtanujący na inne argumenty i chcący przejść Wisłę (czyt. rytualnie się utopić, bo poziom wody był nie taki jak teraz). To właśnie to. Ci ludzie mają to coś.
Rok później kolejna wizyta w studiu i Spotkanie z okazji 10. rocznicy serii gier o Wiedźminie. I znowu tam jestem, jej. Za każdym razem cieszy tak samo. Niezliczone godziny w Photoshopie przygotowując nasz prezent i ciągły wkurw, że nie jest idealnie. Wydzwaniający
@Sylvin, zarzucający mnie jakimiś techniczno-graficznym mambo jambo. Ale w końcu się udało, mamy to. Jedziemy. Na miejscu znowu nowe twarze, coraz większa grupa. Tym razem spotkanie uświetniają cosplayerzy, których po spotkaniu zabieramy na polską wódkę. Zagraniczni goście zaczynają mówić po polsku, a
@W_Wallace prawie po angielsku. Coyote Pub nie wytrzymuje naszej hordy – też jest zamknięty. Rano, jako warszawski już słoik, załatwiam wszystkim nocującym pożywne śniadanie — zamawiam pizzę. Siedzimy i oglądamy jak
@CylonkaKama, przyszła Pani generałowa (
@undomiel9 nas sprzedała na cały świat podczas steama, więc nie ma się co kryć), wymiata w Overwatchu. Pijemy Krakena, jest miło. Wsadzam
@W_Wallace 'a do tramwaju i instruuję, żeby wysiadł w centrum, będzie widać PKiN. On wie lepiej i wysiada pięć przystanków wcześniej. Klasyk.
W 2019 pałeczkę przejmuje CP2077, tematyka fantasy schodzi na drugi plan, teraz prym wiedzie cyberpunk. Są drinki i my, w koszulkach z Wiedźminem. Pojawiają się użytkownicy Discorda. Młodzi, dynamiczni, nie to co my. Meta Bar przeżywa nasz najazd i dalej prężnie działa. Czyżbyśmy stracili nasze tajemne moce? Oglądamy demo Cyberpunka i jaramy się jak małe dzieci. A przecież już trochę z nas dziadersy, to tak można? Można, nikt tego nie sprawdza.
Szykuje się do premiery Cyberpunka. Biznesmeni kopią bitcoiny, a gracze nie mają możliwości kupić sobie porządnej karty graficznej. Dobra, próbujemy na wysłużonej 970. Jest, działa. Nie ma fajerwerków, ale gramy. Narzeczona obok ma gorzej, więc odpala CP na streamingu nVidii. Rzut okiem w bok na jej ekran i 5 minut później mam wykupioną subskrypcję GeForce NOW. Tak przechodzę podstawkę.
Covid covidem, a spotkanie rzecz święta. RED nie zaprosiło nas na osiemnastkę, ale 20 lat studia to też ładny jubileusz. Po pięciu latach przerwy znowu znajduję w odmętach pulpitu ikonkę Photoshopa, a wraz z tym odblokowuje się hotline z
@Sylvin. Ale mamy teraz nowe zabawki, Midjourney montuje nam solidną podstawę i cyberpunkowego Raroga, reszta idzie z górki. Na miejscu mierzymy się z testem na Covid, kto pierwszy mrugnie. Zdecydowana większość wychodzi z tego pojedynku z tarczą. Jezu, ilu tu jest zaproszonych ludzi, ledwo mieścimy się w środku, jaka różnica w porównaniu z tym pierwszym spotkaniem wiele lat temu. Zdobywam przyczółek w jednym z pokoików i rozpoczynam misję „Złóż podpis, wezmę na Ciebie kredyt”. Próbuję skrzyknąć jak najwięcej zaproszonych, aby ofiarowali swój cenny podpis na naszym prezencie i do tej pory jest mi żal, że przegapiłem część osób. Było wesoło. Było nieziemsko. Był tort. Taki dobry, nie za słodki. Na after trafiamy najpierw do pubu na Pradze, gdzie ktoś prawie ginie, wykładając się na dziurawych schodach na piętro. Mamy dość, robimy crash do baru w hotelu, gdzie śpi moderacja forum i discorda. Siedzimy tak do późna, gadamy, tym razem to ja zbijam szklankę piwa,
@Hostile ogrywa wszystkich w piłkarzyki. Jedną ręką.
Rok później widzimy się znowu, tym razem podczas Phantom Liberty Tour. CDPR nie przewidział, że jest nas tak wielu i z jednego dnia imprezy, robią się dwa. Tej siły już nie zatrzymacie, wszyscy chcemy tam być. Ogrywamy dodatek Phantom Liberty, bawimy się w przygotowanym na terenie studia Dogtown. Po raz kolejny sprawdzamy się w quizach, tym razem dla najbardziej spostrzegawczych spośród grających w przygotowane demo. Standardowo przegrywam, bo nie kojarzę połowy pytań – nie poprowadziłem fabuły wystarczająco daleko, byłem za bardzo zajęty oglądaniem widoczków. Zdarza się.
Z jednej strony spotkało mnie AŻ tyle, w drugiej TYLKO tyle. Oczywiście oficjalnie. Mimo że staramy się spotykać bez żadnych okazji w różnych częściach kraju, a było ich już trochę, to zawsze jest za mało.
Za co najbardziej jestem wdzięczny tylu latom spędzonym na forum (już tylko dwa lata do forumowej pełnoletniości)? Za community. Za ludzi. Za poznane osoby. Za nawiązane przyjaźnie. Za znalezioną miłość. Za to, że trzymamy się ze sobą poza forum. Że mamy swoje grupy i czaty na FB. Że kiedy planujemy sobie kolejne spotkanie gdzieś w Polsce, to dalej sprawia to radość, jednocześnie sprawiając smutek, gdy ktoś nie może przybyć. Za pobite szkła, przelane hektolitry napojów. Lata mijają, a znajomości tutaj zawarte przetrwały. Zdążyłem przeżyć dwie przeprowadzki, trzy zmiany pracy, i ciągle tu jestem. Nie przetrwali ludzie ze szkół, z poprzednich posad, a to trwa i trwa mać.
A jakie wspomnienie jest moim ulubionym? Wydaje mi się, że szczerze mogę powiedzieć, że następne. Czy akurat następnym będzie 20 lat community? Możliwe. Ale pewne jest jedno, będą kolejne. I wszystkie będą jak zwykle
breathtaking.
Dla wszystkich, którym powyższe jest TL: DR, przygotowałem małe kompendium, jak zostać członkiem community. Enjoy!