Upiór jak był tak jest. Też go ostatnio zabiłem, i też nie chciał oddać... No ale, on "tylko" obmawia żonę, więc w gruncie rzeczy nie jest szkodliwy. Oczywiście nie dla żony

tylko tak ogólnie - dla otoczenia. I pewnie dlatego nie atakuje wszystkich dookoła i nie oddaje ciosów.
Mnie tam bardziej martwi brak tych efektów krytycznych ze strony potworów. Na bagnach dajmy na to przedtem w wersji 1.5a nie odważyłbym się wbiec w stado ghuli/alghuli - a teraz ? A czemuż by nie ? Co mi zrobią ? Połowę życia zdejmą ? No i co - zostanie mi przecież jeszcze połowa. Nie korzystam z Wierzby, praktycznie stosuję tylko Zamieć, żeby zwiększyć uniki/parowanie plus oleje i jedzenie/wodę. Nawet nie ma kiedy sięgnąć po Jaskółkę... Nie ma też powodu żeby się teraz aż tak zabezpieczać przed ogłuszeniem, przed krwawieniem, przed powaleniem... Póki co nawet fleder nie stawiał specjalnie oporu, a wystartowałem do niego z Zamiecią i olejem na wampiry na mieczu, który nawiasem mówiąc musiałem zrobić "z pamięci" bo u Talara nie ma ani śladu po zwoju z olejem na wampiry. Nie wiem czemu - w 1.5a był, a teraz go nie ma, co przy 3 flederach jakie można pozyskać w 2 akcie i ogólnym braku wampirów w ekosystemie - każdy wampir jest na wagę złota. I odpuścić sobie 3 sztuki to duża strata, a bez oleju na wampiry z samym tylko miałem diamentowym to chyba tylko by można było zdejmować po 1-2 punkty hp, na cios, co przy ich regeneracji oznacza w końcu śmierć wiedźmina, bo wampira to nie wzruszy.
Albo takie wiwerny na bagnach przy zwłokach posłańca - Igni i kończyłem je zwykłym srebrnym mieczem, na którym zarzuciłem jedynie miał diamentowy, bo akurat nie miałem oleju vs. ornitoreptyle... Ugryzła mnie, a i owszem, ale poza zatruciem i utratą części życia nic więcej się nie stało. Gdyby miała jak kiedyś możliwość zadania krytyka - podchodziłbym ze znacznie większym szacunkiem i ostrożnością. Błąd oznaczał przy dużym szczęściu ucieczkę z resztkami życia, a przy nieco mniejszym - śmierć na miejscu. Teraz błąd oznacza zatrucie i zdjęcie kilkunastu/dwudziestu kilku HP. Niby dużo, ale w stosunku do poprzedniej wersji - to drobiazg, a poza tym nie przerywa walki, którą można spokojnie dokończyć i zabić wiwernę. I tak, praktycznie z każdym potworem... Czekam na cmentara, może on mi w końcu wybije z głowy brak Wierzby przed walką.
Jak na razie FCR v.1.6a jest dla mnie nieco mniej wymagający niż 1.5a (co wcale nie oznacza, że jest za łatwo), i nie trzeba się aż tak napinać przed walkami, (przynajmniej do drugiego aktu włącznie) zobaczymy jak się to rozwinie dalej.
Może to i dobrze, bo część poprawek dała możliwość załatwienia wielu walk mieczem bez użycia znaków, co sprawia, że zaczyna mieć sens rozwijanie stylów walki bardziej niż na 2 poziom. W końcu walka teraz wygląda inaczej - mniej asekuracji, więcej otwartej wymiany ciosów, żadnego czajenia się czy skradania - wszystko się bierze na klatę. Nawet nie ma już potrzeby takiego biegania wokół potworów - przecież nie ogłuszą, nie wywołają krwawienia - to czego się obawiać ? Można jechać sekwencję do 3 czy 4 poziomu bez obaw - najwyżej straci się kilkanaście punktów życia.
Póki co plan mam prosty - użyć w końcu Dzierzby, i skończyć grę mieczem stalowym RBB (już go mam) i srebrnym +12dmg i 5% do parowania, a na zakutych w zbroje i Kościogłowy będzie miecz po Berengarze plus miał diamentowy - powinno wystarczyć. A na razie idę poszukać Kokacydium na bagnach - gdzieś tam jest, trzeba je tylko znaleźć.