Nightlyy said:
"...Do przesady jest ten hard, ledwo co wyskoczę na walkę z bestią i już mnie stado psów na śmierć zagryza. Niektórzy lubią takie "wyzwanie", bo chcą sobie coś udowodniać, ale osobiście nie widzę przyjemności w wczytywaniu po 10 razy z rzędu stanu gry ;/ Oczywiście nie lubię łatwości, ale to już lekka przesada...
Dlatego wielokrotnie było wspominane na forum odnośnie moda FCR by nie ograniczać się do schematycznego traktowania walki czy przeciwników, ale również improwizować, szukać innych sposobów, metod, zestawów eliksir/olej/znak.
Minimum dla Bestii to olej przeciw upiorom i znak Aard na 1 poziomie, ale pełny. I to wszystko. Żadnych eliksirów, żadnego jedzenia, popijania. Walka trwa kilka sekund. Uderzasz Aardem i ogłuszasz Bestię, a następnie klikasz na nią - Geralt wykona wdzięczny obrót i "zetnie" Bestię. I to wszystko - właśnie to trwa kilka sekund. Walka na tym etapie rozwoju wiedźmina z tak mocnym rywalem jakim jest Bestia w dodatku na małym ograniczonym obszarze, i to nie jeden na jeden kończy się dokładnie tak jak opisałeś. Niemniej ze względu na walkę tuż po Bestii, warto przegryźć jakieś jedzenie i wypić butelkę wody. Ale to opcja...
Dlatego improwizuj, kombinuj, szukaj sposobów. Zawsze da się znaleźć "coś" na każdego potwora. Minima nawet na bosów to góra kilka eliksirów i odpowiedni dodatek do miecza. Nie trzeba popijać całego wiaderka...
Nightlyy said:
"...Przy okazji mam pytanie: jak pokonać Archeospora. Póki co nie mogę go nawet drasnąć (oprócz igni, ale to za mało aby go pokonać). Jest na niego jakaś taktyka, czy za wcześnie się za wredniaka zabieram i trzeba postać trochę bardziej rozwinąć? (jestem na etapie zbierania serafin: 8/10)..."
Jeśli spotkałeś tego unikalnego archespora (Kokacydium) to spróbuj nałożyć na miecz srebrny miał diamentowy. Jeśli to nie pomoże to sprawdź jak masz rozwiniętą siłę i styl silny na srebrnym mieczu - bo z opisu wynika, że zadajesz zbyt mało obrażeń i nie przebijasz się przez obronę Kokacydium. Możesz też sprawdzić w instrukcji do moda jakie parametry ma Kokacydium i ile Ci brakuje obrażeń z ręki żeby się przebić przez jego obronę.
Co do Utopca - to zadał jeden morderczy cios, po którym kuroliszek w przeciwieństwie do pewnego pięściarza nie przeszedł przemiany duchowej tylko padł na deski

Zwykły fuks, ale warto to zapamiętać, bo zamiast kuroliszka mógł tam stać Geralt... Kilka razy zdarzyło mi się to podczas gry. Raz fleder w 2 akcie (na szczęście było to trzecie czy czwarte podejście bo nie chciał mi rzucić 2 sztuk błony lotnej, ale mimo to zrobiłem wielkie oczy jak mnie zdjął jednym strzałem, a gdyby to było pierwsze podejście to jeszcze bym uznał, ze flderey są za mocne i nie ma co podskakiwać - otóż są mocne, ale warto podskoczyć

), raz któryś z elfów na bagnach i potem dopiero spotkało mnie to "szczęście" w 5 akcie z ręki Wespera. Jeden strzał i Geralt złożył się jak domek z kart. Ale w drugą stronę jednym ciosem udało mi się zabić tylko raz, i to jakąś małą kikimorę robotnicę. Zwykły niefart, niemniej trzeba uważać na potwory, bo niby nikt, a może zdjąć wiedźmina jak szmacianą lalkę.