Wreszcie forum zostało uruchomione więc mogę umieścić moją recenzję/opinię
Tadaaa:
„+”, czyli to co mi się podoba:
- grafika – co tu dużo mówić jest piękna, jedna z najładniejszych gier jakie do tej pory widziałem, żywa i ciepła paleta barw i kolorów, bardzo dobre cienie, efekty cząsteczkowe, a wszystko to składa się na fenomenalny wygląd gry, wiedźmin wygląda wręcz genialnie. I te widoki, zapierające dech w piersiach, czad.
- szczegółowość i dbałość o detale – w zasadzie można by to podłączyć do grafiki, no ale co tam. Szczegółowość lokacji i detali w nich zawartych robią imponujące wrażeni. Krzaczki, drzewa, różnego rodzaju ozdoby na domach, przedmiotach, ruinach, wschód i zachód słońca. Super sprawa. Widać, że jak coś jest wyryte to sprawia takie wrażenie, a nie przypomina gładko naniesionej tekstury. To samo tyczy się wyglądu ekwipunku. Wykute runy na mieczach czy szczegółowy wygląd zbroi. Widać, że pasek jest paskiem a nie tylko płaską ozdobą , nawet sprzączka jest osobną częścią pancerza. Ilość detali wręcz poraża. Oby więcej takiej różnorodności w grach, gdyż wygląda to zjawiskowo. Szkoda tylko, że wszystko oparte jest na starym Directx 9. Ale z drugiej strony nie spodziewałem się, że da się z niego aż tyle wycisnąć.
- walka – kapitalna sprawa. Trudna, wymagająca, w której trzeba używać dobrych kombinacji znaków i mikstur. Tak jak w książkach przed większą walką czy wykonaniem zlecenia Geralt musiał się odpowiednio przygotować, tak i tutaj musimy o tym pamiętać, gdyż porywanie się na grupę zbrojnych czy potworów ”na hura” zazwyczaj kończy się śmiercią. Koniec bezsensownego klikania myszką i liczenia na to , że wbijając się w tłum wrogów, będziemy siec na prawo i lewo bez żadnych konsekwencji, gdzie tylko krew i flaki przeciwników będą latać dookoła ( chociaż można poczuć lekki dyskomfort, wiadomo bowiem z książek, że Geralt był rębajło jakich mało, więc uszczuplenie jego umiejętności bojowych nie wszystkim się spodoba, mnie akurat to w ogóle nie przeszkadza, sam dwa lata trenowałem walkę bronią białą i wiem, że potyczka z grupą czy nawet dwoma przeciwnikami naraz jest kosmicznie trudna). Nie każdemu także przypadnie do gustu bardziej zręcznościowy tryb jej prowadzenia , ale nie można mieć wszystkiego. Muszę także napomnieć o bardzo dobrze oddanej realności sekwencji ciosów, pchnięć itp. Młynek, szybkie cięcie wręcz, piruet czy cięcie z zamachu wyglądają kapitalnie i sprawiają, że walka staje się widowiskowa i efektowna.
- fabuła i sposób prowadzenia narracji - bardzo przyjemna, lekka, intuicyjna i mająca zwroty akcji. Może nie jakaś rewolucyjna, ale przygoda wciąga jak mało co, aż chce się pograć godzinkę czy dwie więcej, żeby zobaczyć co się stanie dalej. Przede wszystkim jest ciekawie opowiedziana, a dobra narracja wciąga nas w wir wydarzeń i nie pozwala się nudzić. Przerywniki komiksowe też dodają swoje trzy grosze. I ważne, że często możemy podjąć więcej niż jedną decyzję czy to w zadaniach pobocznych, czy zadaniach głównych, które mogą mieć wpływ na dalszą rozgrywkę co sprawia, że jest ona nieliniowa.
- muzyka i dźwięk – według mnie mistrzostwo świata. Muzyka skomponowana do gry, idealnie oddaje jej klimat i atmosferę. Kawałki są zrobione w taki sposób, iż słuchając ich kolejny raz nie narzekamy na wtórność. Druga sprawa dotyczy otaczających nas odgłosów. Czyli świst machania mieczami, odgłosy kroków w zależności od rodzaju podłoża, śpiewanie ptaków, rozmowy npców, szeleszczenie zbroi, dźwięk uderzanego metalu o metal i wiele, wiele innych. Sprawia to, iż czujemy, że otaczający nas świat w jakiś sposób żyje, a my jesteśmy jego częścią.
- polski dubbing – bardzo dobrze dobrane głosy, zarówno postaci pierwszoplanowych jak drugo i trzecioplanowych. Aktorzy starali się jak najlepiej przedstawić głosami emocje wynikające z danej sytuacji. I wyszło im to nad wyraz dobrze. Ba nawet kapitalnie. Widać, iż znakomicie wczuli się w klimat Wiedźmina, co przekłada się na jakoś dialogów. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że jeszcze tak dobrego dubbingu nie słyszałem w żadnej grze.
- teksty, dialogi, humor i język – jedna z najkapitalniejszych rzeczy w grze. Wręcz miażdżą, czuć styl Sapkowiskiego. W jedynce były dobre tutaj są fenomenalne. Nieraz grając zatrzymywałem się i po raz n-ty wysłuchiwałem jakiegoś komentarzy czy historii ( i żeby czasem do głowy twórcom nie przyszło, żeby je w jakiś sposób ocenzurować, bo klnę się na Boga osobiście przyjadę i zetnę parę łbów). Przekleństwa i czarny humor, to znaki rozpoznawcze świata Sapkowskiego i być w grze muszą! Może do mistrza Sapkowskiego trochę jeszcze brakuje, ale jestem usatysfakcjonowany. Sam sposób prowadzenia dialogów też jest ciekawy, pomimo tego, iż zastosowano system, w którym wybieramy tylko myśl, a Geralt przedstawia ją w inny sposób, zachowując jej sens. Całe szczęście, iż zrezygnowano z nieszczęsnego ”kółeczka” znanego z Mass Effecta, dzięki czemu czasami mamy większy wybór niż maksymalnie cztery możliwe odpowiedzi. Zaś humor jest wszechobecny i powiem szczerze, że uśmiałem się grając w Wiedźmina 2 jak przy żadnej innej grze. System podejmowania szybkich decyzji, na które mamy ograniczony czas, także jest trafiony, który ma szansę się przyjąć.
- używanie mikstur – czyli tak jak powinno być. Przed walkę, nigdy w trakcie. Ukłon w stronę książki, który cieszy.
- dobry balans znaków - w jedynce z tego co pamiętam, używałem tylko Igni reszta była nieistotna. W dwójce wreszcie się przydają wszystkie znaki (no może poza Axii). Quen używam praktycznie cały czas, Arden, Yarden czy Igni też rzucam od czasu do czasu jak zachodzi potrzeba i robi się gorąco. Chociaż muszę przyznać iż od połowy 2 aktu praktycznie zaprzestałem używać jakichkolwiek znaków poza Quen ( rozwijałem szermierkę i może dlatego), gdyż Geralt był już na tyle potężny, że nie potrzebowałem wsparcia z ich strony.
- brak level skallingu - powiem tylko tyle WRESZCIE. Wiadomo, że jak Nekkery były wyzwaniem na pierwszych poziomach to dla doświadczonego wiedźmina nie stanowią żadnego wyzwania, dlatego nie lecą punkty doświadczenia. Brawo.
- ekwipunek i crafting – czyli to co porządne crpg powinno zawierać. Ekwipunek, który możemy wymieniać, czy upgradejdować jest w grze całkiem sporo (można przyczepić się, że się nie zużywa i nie trzeba go naprawiać, ale to tak wiecie, wymyślone mocno na siłę), choć mogłoby być więcej. Zaś crafting jest dobrze rozbudowany, a grzebanie w schematach i szukanie jakiś lepszych itemów jest jak dla mnie dobrą zabawą. Widać, że crafting nie został potraktowany po macoszemu, jest przemyślany i ma duży potencjał. Gdy potrzebujemy jakiegoś składnika możemy zrobić go u rzemieślnika korzystając ze schematu, albo wykorzystać recepturę wiedźmińską. Oczywiście nie wszystkie składniki mają swój odpowiednik w recepturach i schematach, bo co jak co ale nawet wiedźmin nie jest w stanie zrobić skóry ćwiekowanej z kawałków roślin ;]. Chociaż eliksirów jest chyba mniej niż w jedynce. Mam nadzieję, że w kolejnej odsłonie będzie jeszcze więcej przedmiotów, zbroi i schematów do craftingu, które w prawdziwej grze crpg są niezbędne.
- krew i efekty cząsteczkowe – na początku byłem zawiedziony wyglądem krwi, mając świeżo w pamięci jak to wyglądało w pierwszej części. Ale potem stwierdziłem, że wygląda znacznie bardziej realistycznie. Szczególnie kapitalną sprawą są jej rozbryzgi jak ciachniemy kogoś pod ścianą czy skałą, bardzo efektownie to wygląda. Nie zapomniano także dodać krwi na dopiero co użytym mieczu. Efekty cząsteczkowe typu opadające liście, deszcz, jakaś mgiełka, promienie słoneczne przebijające się przez gęsty las czy wypadające pióra jak przyłożymy harpii też cieszą oko.
- zadania poboczne – są ciekawe i nawet w miarę rozbudowane (niektóre nie kończą się na danym akcie tylko przechodzą dalej, w jedynce też mi to przypadło do gustu). Fajnie, że niektóre z nich można rozwiązać na kilka sposobów. Aczkolwiek chociaż w mały sposób (przynajmniej niektóre), mogłyby wpływać na fabułę gry, czy być odnotowane przez mieszkańców niezależnych („patrz to ten wiedźmin uratował te elfy, dobry chłop z niego”).
- dzień i noc – standardowo kolejny plus, który daję każdej grze, gdzie mamy pełną dobę i możemy sami decydować o jej godzinie
- tętniący własnym życiem świat - każdy ma jakieś zajęcie, czy to robie drzewo, gotuje czy zbiera jagody. Jedni siedzą pod karczmą i opowiadają żarciki, inni nabijają się z prostaczków, a jeszcze inni wspominają stare dzieje. Dodając do tego kapitalnie odwzorowane dźwięki otaczającego świata, dostajemy tętniącą własnym życiem grę. Każdy odgrywa tutaj jakąś rolę i co najważniejsze 95% spotkanych ludzi nie jest niema (jak było to w Dragon Age 2).
- tryb medytacji – bardzo poważny plus, jedna z najbardziej irytujących rzeczy w Wieśku jeden. Wreszcie możemy medytować praktycznie w każdym miejscu i kiedy chcemy.
- większa interakcja z towarzyszami Geralta – tego najbardziej brakowało mi w jedynce. Wzrosło znaczenie naszych kompanów, ba nawet czasami nam towarzyszą i wspomagają w walce. Możemy z nimi pogadać i dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy o nich czy o krainach Północnego Królestwa. Jednak brakuje mi znaczenia kompanów takiego jak mamy w grach Bioware.
- trolle – są kapitalne, mam nadzieję, że w przyszłym dodatku czy Wiedźminie 3, będą odgrywać większą rolę, strasznie sympatyczne potwory
- śmierć – tak możemy zginąć od jednego ciosu. Mało tego nawet czasami podczas rozmowy jak ją źle poprowadzimy to zostaniemy unicestwieni.
- sex – dojrzałe i miłe dla oka podejście do tej sprawy. Sceny rodem z lekkich filmów erotycznych przedstawione w dobrym smaku. Szkoda tylko, że było go znacznie mniej niż w jedynce (taką nadętą Fillipe to bym chętnie wychędożył, zresztą słodziutką Saskie też).
- animacja postaci – animacja zarówno podczas walki czy normalnej gry jest naprawdę kapitalna (wreszcie kobiety kręcą tyłkiem, tak jak kręcić powinny), aczkolwiek znowu zauważyłem brak fizyki cycków, noż cholera jasna ileż można czekać! Podoba mi się także animacja bohaterów przy otwieraniu i zamykaniu drzwi. Wreszcie widać, że jak drzwi są otwierane to postać chwyta za nie i pcha do przodu, cały czas trzymając na nich rękę, a jak zamyka to szybkim trzaśnięciem. Wydaje się to takie naturalne, a nie ogranicza się do ”kliknięcia” w nie, a te same się otwierają i zamykają (chociaż jest pewien szkopuł, który wymieniłem minusach).
- smaczki i Easter Eggi – co chwila mamy jakieś nawiązania do świata wymyślonego przez Sapkowskiego, ale także do różnych gier komputerowych czy do obecnej popkultury.
- drzewka rozwoju – bardzo dobre umiejętności w każdym z nich, gdzie jak dobrze je zbalansujemy, Geralt robi się prawdziwą maszyną do zabijania. Jest ich dużo, widać, że są przemyślane, jedynie co mnie wkurza to ilość (mogliby dodać parę talentów ekstra, które można dostać za wykonanie jakiegoś zadania pobocznego czy coś w ten deseń. Nie mówią tutaj o 40 dodatkowych talentach, ale z 5 by się przydało).
- umiejętności niezależne – bardzo ciekawe podejście, iście Morrowindowe, gdzie możemy je zdobyć w sposób przypadkowy i rozwijać tylko dzięki ich używaniu. Mam pewne obiekcje jedynie do tego, że w instrukcji nic nie jest wspomniane, że takowe istnieją, a czytając fora internetowe jest multum pytań, co trzeba zrobić, żeby podbić poziom danej umiejętności i w jaki sposób ją zdobyć.
- menu szybkiego wyboru – fajna sprawa, bo w szybki i nieinwazyjny sposób pozwala nam podczas walki balansować między znakami, przedmiotami podręcznym czy mieczami. Uaktywnienie zwolnienia czasu, gdy wywołamy menu, daje nam wystarczającą chwilę na spokojny wybór bez strachu, że nas ktoś usiecze podczas grzebania.
- mutacje – bardzo fajna rzecz, wprowadzająca świeży powiew do rozwoju postaci. Zawsze to coś, czym możemy troszkę podrasować wiedźmina.
- ikonki przedmiotów – mała rzecz i myśli się, że praktycznie nieistotna, a jednak. Przypomina mi się Dragon Age 2 gdzie to olano i wielu graczy zwróciło na to uwagę. Jednak dbałość o wygląd nawet takiej pierdoły ma znaczenie. Dodatkowym plusem jest to iż przedmiot w grze np. miecz wygląda tak samo jak przedstawiająca go ikona.
- pochwy na miecze i styl ich noszenia – jak dla mnie strzał w dychę. Raz, że wreszcie widać, że są one gdzieś schowane (kolejna bolączka większości gier fantasy i nie tylko),a dwa noszenie mieczy zwróconych równolegle do siebie, gdzie rękojeści umieszczone są po jednej stronie pleców robi kapitalne wrażenie. Znacznie lepsze niż ich skrzyżowanie.
- wspomnienia Geralta i jedne z najważniejszych postaci sagi – nareszcie Geralt zaczął sobie przypominać dawne życie w tym Yennefer i Ciri. W jedynce były może dwa małoznaczące momenty, które coś o nich wspominały, w dwójce Geralt skupia się już na tym bardziej. I dobrze, w dodatku albo 3 części na pewno je spotkamy.
- finiszery – na początku trochu sceptycznie podchodziłem do sprawy, bardziej podobał mi się bez cut-scenkowy system z jedynki, jednak jak odblokowałem finiszery grupowe, to powiem szczerze, że ten system też ma potencjał. Cutscenka to jednak cutscenka. Trzeba wspomnieć o pewnym błędzie techniczny, mianowicie gdy wykonujemy finiszera w budynku cutscenka zamiast rozegrać się w pomieszczeniu w którym się znajdujemy, przenosi się na zewnątrz. Chmm czyżby małe niedopatrzenie techniczne?
- QTE – zawsze to lubiłem, niezależnie w jakiej grze występują i zawsze lubić będę. Fajnie by tylko było jakby klawisze były dobierane losowo, a nie ustalone z góry.
„-”, czyli to co mi się nie podobało:
- czas gry – jeden z największych minusów. Gra zajęła mi niecałe 23h, przy czym starałem się zrobić wszystko co się da, czytają przypisy do dziennika i książki (ale z długością aktu 3 to trochę przesadzili, trwał tyle co prolog). Po prawie 65h w DAO, 40 w DA 2 i 45 w Wiedźmina 1, czas trwania przygody w dwójce pozostawia lekki niedosyt. Chciałoby się więcej. Jakby składała się tak jak jedynka z prolog – akt 1 – akt 2 – akt 3 – akt 4 – akt 5 – epilog to myślę, że spokojnie byłoby do wygrania 50h.
- podział na akty – kolejny dla mnie poważny minus. Niestety po serii gier wydawanych od Bethesdy i Bioware, chciałoby się, aby świat w Wiedźminie był bardziej otwarty. Akty ograniczają nas niestety do tego gdzie aktualnie toczy się rozgrywka i z góry przypisuje lokacje jakie jest nam dane w tym czasie odwiedzić. Brakuje tutaj takiej swobody jak mamy w innych grach crpg, gdzie sami możemy zadecydować gdzie idziemy/lecimy i w jakiej kolejności będziemy przeć przez fabułę. Żądamy otwartego świata!!
- brak spójności w grze – może wytłumaczę to na przykładzie. Akt 1, idziemy do karczmy, żeby pogadać z towarzyszami broni, których właśnie uratowaliśmy od stryczka. Zoltan, zwierza nam się z tego, że ślub odwołany i mówi dlaczego tak się stało. Pogaduchy się kończą, możemy grać dalej, czy zagadać do każdego kompana osobiście. Więc zagaduję Zoltana i pytam co się stało, a ten znowu mówi Geraltowi, że się pochrzaniło ślub nie wypalił i bla bla bla, a dokładnie to samo mówił nam minutę wcześniej. Czyżby amnezja Geralta wpływała na pamięć krótkotrwałą? Przykład nr 2: Akt 2 Vergen. Wchodzę do komnaty Fillipy, a tam jakaś laseczka ją masuje. Nawiązuję rozmowę i pytam kto to był. Fillipa mówi, że to jej uczennica, a ona robi za jej mentorkę. Kończę, idę do pokoju obok, zagaduję dziołchę i znowu mam pytanie ktoś ty, a ona mi o sobie opowiada, że jest uczennicą Fillipy i się zajmuje tym i tym. Acha super, dokładnie tego samego dowiedziałem się minutę wcześniej gadając z czarodziejką. Mało tego, po jakimś czasie wracam z zapiskami dotyczącymi Dzikiego Gonu, a Fillipa mi mówi, że ona się tym nie interesuję, mam iść do jej uczennicy, która nazywa się tak i tak i ona jest jej mentorką , bo ta się tym interesuje. No cholera jasna Geralt to jakiś tępak, że 3 razy musi się dowiedzieć kim jest ta dziewczyna?? Przykład nr 3. Mam zdobyć pancerz Skilkirka. Tak się złożyło, że zdobyłem go przypadkowo wcześniej, przed zabraniem na niego questa. Rozmawiam z tym kolesiem mając go już na sobie, a on mi zaczyna opowiadać jak go mogę zdobyć. Lol. I powiem wam, że takich sytuacji było kilka w grze, nawet w fabule, gdzie pomimo faktu, że ktoś kogoś już poznał lub wiedział kto to jest, to w rozmowie wynikało, że się nie znają i nie mają o sobie bladego pojęcia. Strasznie irytujące to było.
- wciąż mała interakcja z towarzyszami – też już wspominałem, chciałoby się takiej interakcji i zażyłości z kompanami jak mamy w grach Bioware. Jest to dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy niezbędnych w grach crpg, zaraz po fabule. Wyraźni, ciekawi i zróżnicowani towarzysze, których poznajemy w trakcie przygody i możemy mieć na nich jakiś wpływ. Przydały by się także jakieś questy z nimi związane, w których Geralt może im pomóc lub nie. Jest znacznie lepiej niż w pierwszej odsłonie, ale trzeba to jeszcze rozwinąć. I to tak porządnie. Ale wiem, wiem, że Geralt starał rozgrywać wszystko samotnie, ale może czas to trochę zmienić?
- mało informacji o postaciach z pierwszej części – co z Kalksteinem, Shani, Carmen, Addą oraz innymi postaciami, mniej lub bardziej ważnymi spotkanymi w pierwszej odsłonie? Co z wiedźminami z Kaer Morhen? Dobrze, że chociaż była mała wzmianka o Talarze. Jednak twórcy mogli by dać jakiś wpis do dziennika, żebyśmy chociaż w małym stopniu wiedzieli co się z nimi dzieje/stało.
- mały zakres ruchów – po cichu liczyłem, że kolejna irytująca sprawa z jedynki zostanie naprawiona. Niestety niby dodano skok, ale można go użyć tylko w określonych miejscach. Brakuje umiejętności pływania (jak się nie chciało tego zaimplementować, to trzeba było np. dodać jakiś tekst typu: „Nie mogę wejść do wody, zbroja pociągnie mnie na dno”, albo coś w tym stylu), czy większej swobody poruszania się. Np. podchodzimy do krawędzi skały i wiedźmin blokuje się na niewidzialnej ścianie. Dlaczego nie może zlecieć na dół i się zabić?? Pozostał irytujący fakt z jedynki, gdzie stoimy na pomostku, który ma może 30cm wysokości, a nasz rębajło musi zleźć schodkami bo z progu już nie zeskoczy. Albo nie można przejść przez wystający na 20cm korzeń drzewa, tylko musimy go obejść dookoła. Marzy się możliwość silników Bethesdy w takim wiedźminie.
- brak rozczłonkowywania przeciwników – przez całą grę nie zdarzyło mi się, aby przeciwnik stracił głowę, czy rękę. Może miałem pecha, ale z tego co pamiętam w jedynce, różne części ciała latały non stop.
- stara technologia – nowy silnik, bardzo przyzwoity, a zawiera tylko Directx 9. Jeśli twórcy potrafili tyle wyciągnąć z tego poczciwego starego dziada to wyobraźcie sobie tę grę na Directx 10 czy 11.
- brak porównania przedmiotów – wiem, wiem że będąc w ekranie ekwipunku wybrany przez nas przedmiot jest porównywany z aktualnie noszonym. Więc dlaczego nie można było tego zrobić jak się jest w ekranie zakupów? Nieraz musiałem spisać na kartce parametry miecza u kupca, wyjść do gry, włączyć ekran ekwipunku i dopiero wtedy porównywać. Bardzo tego brakuje.
- brak quick load – quick save jest, ale load już nie ma.
- zapis gry – raz, że nie ma przycisku usuwającego zapisaną grę. Dwa nie ma możliwości nazwania swojego zapisu gry. Trzy nie wiem jakim cudem, ale zapisy gry w wiedźminie mają pojemność kilkaset mega, a nawet kilka giga jeśli mamy ich sporo. Dlatego jak już mamy więcej niż kilkanaście savów, to w trakcie gry po naciśnięciu Esc trzeba odczekać nawet kilkanaście sekund, aż wejdziemy do opcji. Masakra.
- brak skrzynki podręcznej – kolejny bardzo irytujący minus w grze. Niby zmienili system przedmiotów z ilościowego ograniczenia na wagowy, ale taka skrzynka byłaby zbawieniem. Nie będę ukrywał, że często bawiłem się w szabrownika. Łaziłem po domach i brałem co się dało. Niestety musiałem potem sporo rzeczy opychać bo brakowało mi miejsca. I często miewałem sytuację, iż potem brakowało mi składników do jakiegoś schematu, a zdobyć już się go nie dało, bo nie występował w danym akcie, albo już je rozkradłem i nieświadomie sprzedałem. Skrzynka byłaby zbawieniem, szczególnie na graty do craftingu.
- mały "zasób" potworów - tak, tak. Mamy harpie, utopce, nekkery czy trupojady. Jednak dobrze poznawszy uniwersum Sapkowskiego brakuje mi rozmachu znanego z książek, czy chociażby z pierwszej części, gdzie było znacznie więcej plugawego ścierwa. Cholera jasna wreszcie ukatrupiłbym jaką mantikore, krakena czy dżina. Krótko mówiąc, rodzajów potworów, które możemy usiec w dwójce jest mało. Za mało jak dla mnie.
- banalna minigra na pięści – nie wiem co tu napisać, nigdy nie przegrałem żadnej walki, przydałby się jakiś bardziej skomplikowany system albo co, ale znowu ciężko wymagać nie wiadomo czego od minigry. Aczkolwiek walka i ilość ciosów wygląda imponująco.
-brak możliwości dodawania znaczników na mapie – dla mnie jest to niezbędna rzecz w crpg, nieraz błądziłem po mieście czy dostępnym obszarze i szukałem kogoś lub czegoś. Jakbym miał możliwość dodania znacznika i np. podpisu „tutaj mieszka Pan Gieniu, starosta”, nie musiałbym tyle błądzić i szukać.
- AI wrogów – jest co najmniej dziwna. Np. walczymy z jakimiś potworkami czy zbrojnymi i wygląda to tak jakby one/oni miały/mieli określony obszar działania. Czyli dochodzą do pewnego miejsca i nawet jak Geralt stoi pół metra dalej nic się nie dzieje, stoją i patrzą się. Dopiero jak wejdziemy w obszar ich działania to znowu nas atakują. Jak walczymy w pomieszczeniu zamkniętym to nie możemy dać z niego dyla dopóki nie zasieczemy delikwentów ( to samo było w pierwszej części)co też jest denerwujące. Więc ten aspekt gry trzeba koniecznie poprawić.
- maksymalny level – szkoda, nie lubię tego, wg mnie nie powinno być żadnych ograniczeń co do poziomu postaci.
- dziwne dogrywania - nie wiem czy to może wina mojego sprzętu, ale w pierwszym akcie, jak się wychodziło z Flotsam i otwierało drzwi, to następowało takie małe ścięcie, i widać było, że zmienia się nasycenie kolorów i ich barwa, także cienie ulegały zmianie. Wyglądało to tak jak taki niewielki crash.
- znikomy wpływ decyzji z jedynki - nie ma co się oszukiwać, praktycznie nie ma znaczenia jakie decyzje podjęliśmy w pierwszej części, gdyż poza drobnostkami w rozmowach z niektórymi postaciami, nie mają one żadnego wpływy na fabułę w drugiej części.
- zmiana mieczy - wydaje mi się, że to jakieś problemy techniczne. A mianowicie, chodzi mi o reakcje na przyciski zmiany miecza. Wielokrotnie zdarzało mi się, iż w czasie alki musiałem zmienić miecz stalowy na srebrny czy odwrotnie. Niestety po przyciśnięciu 1 czy 2 zazwyczaj nic się nie działo. Czasami musiałem klikać w te klawisze kilkakrotnie, żeby w końcu Geralt dobył inny rodzaj miecza. Działo się tak także pod menu szybkiego wyboru aktywowane CTRL.
- niewygodna kamera przy grze w kości - nie mogli zostawić rzutu na planszę gry z góry? Ta nowa jest fatalnie dobrana, nieraz zdarzało mi się źle wycelować kostki, które wylatywały poza planszę.
- brak renderowanego filmiku - szkoda, że i tym razem zespół Tomka Bagińskiego, nie dostał możliwości zrobienia intro i outro gry. Cutscenki czy filmiki zrobione na silniku gry są przyzwoite, ale brakuje czegoś z prawdziwego zdarzenia. Czegoś z mocnym jajem.
- znikające ciała poległych – spoko, mogą znikać, ale dopiero po dłuższej chwili, co można wytłumaczyć tym, że zostały uprzątnięte czy zjedzony. Tak jak było w jedynce. Powinna być opcja, gdzie możemy sobie zaznaczyć, iż ciała znikają od razu, żaby zyskać kilka klatek. Ale takie wsiąkanie w ziemię mi nie pasuje.
- brak odznaczani posiadanych schematów i książek – brakuje także tego, iż gdy posiadamy jakiś schemat i idziemy do sklepu, aby kupić coś nowego, to nie pokazuje nam w żaden sposób, iż wybrany schemat mamy już kupiony. I tak trzeba wertować całą zakładkę recept, aby czasem nie kupić już posiadanej (a schematy i recepty do tanich nie należą). To samo książki, dlaczego nie ma tak jak w jedynce, gdzie jak jakąś przeczytaliśmy to wyświetlało się w nawiasach ”tę książkę już przeczytałeś”. Zaraz byłoby wiadomo czy kupić daną pozycję bo nowa, czy już ją posiadamy.
- automatyczny system zamykania drzwi – pewnie jakiś nowatorski wynalazek krasnoludów, zainstalowanych w całym Królestwie Północnym. Jak się otworzy jakieś drzwi, to niech zostaną już otwarte, a nie samoistnie zamykają się po 5 sekundach. Wystarczyło dodać opcję zamykania drzwi przez gracza i byłby git. Ale nie…
- system korzystania z drzwi - nawet jak ktoś je otwiera przede mną to nie da się w nie wejść, trzeba czekać jak kretyn na swoją kolej, co przy np. wychodzących 5 postaciach stawało się irytujące.
- atak klonów – znowu przypadłość jedynki. Chociaż tam to już w ogóle była masakra, tutaj jest trochę lepiej, ale też nie kolorowo. Każdy awatar w grze powinien być wyjątkowy i różnić się od innych nie tylko kolorem włosów czy wyglądem stroju. I zauważyłem, że jak awatary chłopów są w miarę zróżnicowane i da się odróżnić jednego od drugiego, to wszystkie kobity są strasznie do siebie podobne. Albo może mi się tylko zdaje.
- mały obszar gry – co to dużo mówić jest mały. Pierwszy akt Flotsam i dwa niewielkie wycinki w lesie i tyle. Fakt odpowiednia kolorystyka, stylistyka miejsc i ich wygląd sprawiają wrażenie, że obszar jest ogromny, ale to niestety tylko wrażenie. Drugi akt troszkę większy od pierwszego, ale też bez rewelacji. Zaś trzeci to już w ogóle, mała piździawka. Wydaje mi się, że w pierwszej części całkowity dostępny obszar był znacznie większy.
- mało zadań pobocznych i zleceń – jak pisałem w plusach są ciekawe, ale jak dla mnie jest ich stanowczo za mało. Chciało by się więcej.
- brak plakatu w wersji kolekcjonerskiej - no musiałem to napisać. Ogólnie wersja kolekcjonerska jest mega bogata (artbook miażdży system! ), ale zamiast np tych papierowych postaci do składania, wolałbym dwa porządne plakaty. Jeden z wiedźminem, a drugi z Saskią (albo z Triss). Miałem jeszcze napisać o koszulce, ale otrzymałem takową w ramach rekompensaty za niemożliwość zagrania w grę dzień wcześniej, więc nie piszę.
+/-, czyli to co mogłoby być ciekawe, ale trzeba nad tym popracować:
- pułapki czy wabiki – ciekawy pomysł na urozmaicenie walki i spróbowania nowych taktyk, jednak dla mnie osobiście zbędny, gdyż praktycznie ich nie używałem.
- skradanie – fajna rzecz szkoda, że tak mało rozwinięta i mamy jej możliwość tylko w niektórych momentach w grze. Mogłaby być osobna umiejętność za to odpowiedzialna, aktywowana wtedy kiedy na to mamy ochotę. Także przydało by się poza ogłuszaniem, ciche zabijanie.
- bossowie – dla jednych zbyt trudni i irytujący, dla innych (w tym ja) zbyt prości. Powiem szczerze zginąłem ok. 4 razy w walce z Kejranem, potem każda walka z bossem kończyła się na pierwszym razie. Na pewno na duży plus jest to, że mamy z nimi do czynienia i że wyglądają bardziej majestatycznie niż zwykłe potworki (smok wygląda fenomenalnie, staruch zresztą też). I nie będę ukrywał, że od czasu do czasu walka z jakimś bossem jest niezbędna. Aczkolwiek czegoś mi tutaj brakuje, niestety nie potrafię stwierdzić czego. Większego polotu? Nie wiem…
- kamera izometryczne, a raczej jej brak – szkoda, że nie mamy takiej możliwości jak w pierwszej części, gdzie albo wybieramy opcję przyczepienia kamery do pleców bohatera, albo swobodny rzut izometryczny. Wielu graczom przeszkadza kamera sztywno uczepiona do bohatera. Chociaż trzeba przybić piątkę szpecom odpowiedzialnym za jej pracę, gdyż jest ona nad wyraz poprawna. I trzeba wspomnieć, że sam nowatorski silnik gry cdp red może mieć problemy z obsługą kamery w rzucie izometrycznym. No ale dla chcącego nic trudnego. Mnie szczególnie to nie przeszkadzało, bo tak jak mówię kamera za pleców działała naprawdę dobrze, jednak fajnie mieć jakąś alternatywę.
- animacja chodzenia po schodach - ok, tutaj to fakt przyczepiam się już do szczegółów. Ale jednak chciałoby się w końcu porządnej animacji chodzenia po schodach, w której widać, że postać stąpa po każdym z nich, a nie "lewituje" nad nimi. Jeśli dało zrobić się fajną animację wchodzenia i schodzenia po drabinie (widać, że Geralt dokładnie chwyta każdy szczebel), to i myślę, że ze schodami dałoby radę coś wykombinować.
- zakończenie – w sumie kończy tylko wątek z Letho i zdradza nam głownie informacje o nim i o tym co robił. Także możemy się dowiedzieć trochę o Yennefer. Niestety zakończenie pozostawia multum nierozwiązanych spraw i niedokończonych wątków oraz wprowadza dodatkowe multum nowych, za to bardzo ciekawych. Aż żal tyłek ściska, że to już koniec i się sporo rzeczy dowiemy dopiero z dużego dodatku czy trzeciej części. Twórcy pozostawili sobie otwartą furtkę, nawet chyba aż za bardzo . Jednak sprawia, że już teraz nie mogę się doczekać kontynuacji i nie mogę przez to spać. WRESZCIE SKOPIĘ DUPĘ CZARNYM I CESARZOWI!! Marzyłem o tym od momentu jak kilka lat temu skończyłem czytać sagę o wiedźminie.
Uff, powiem szczerze sporo tego. Nawet się nie spodziewałem, że tak skrupulatnie wszystko wypiszę. No ale co jak co trzeba wypisać wszystko, żeby Wiedźmin 3 był jeszcze lepszy. Czas na ostateczne podsumowanie i ocenę. Wiedźmin 2 to gra wybitna, mająca to co crpg zawierać powinno. Ciekawa historia, kapitalna narracja, dobra mechanika. Oczywiście ma też swoje wady gdzie najważniejsze to słaba spójność, czas gry czy mała interakcja z towarzyszami. Sporo wymienionych przeze mnie minusów wiąże się raczej z zagadnieniami technicznymi, czy niedopracowana mechaniką gry, która pewnie zostanie poprawiona w patchach czy w nowej odsłonie gry. Starałem sie skrupulatnie wymieniać wszystko co rzuciło mi się w oczy i w jakiś sposób mnie ruszało. Zarówno jeśli chodzi o plusy i minusy gry. Ale jak na kontynuację bardzo dobrej jedynki, spełniła praktycznie wszystkie moje oczekiwania. Gra wciąga okrutnie i jest jedną z nielicznych w która zaraz po skończeniu, chętnie zagrałbym jeszcze raz. Z niecierpliwością czekam na oficjalny dodatek czy pierwsze informację o 3 części. Z mojej strony pozostaje tylko pogratulować całemu zespołowi pracującemu nad Wiedźminem 2 wykonania kawałka solidnej roboty i życzę powodzenia na przyszłość, aby kolejne ich gry były jeszcze lepsze. Tytuł Bioware wschodu mają już jak w banku, a jak tak dalej pójdzie to kto wie może za parę lat cdprojekt red, będzie uznawany za jedno z najlepszych studiów zajmujących się tworzeniem gier crpg, na równi z Bioware czy Bethesdą. Mam cichą nadzieję, że tak się stanie. Dzięki wszystkim za wspaniałą przygodę i nie spoczywajcie na laurach!
Moja ocena: 8+
PS. Recenzja powstała przed wydaniem jakiegokolwiek patch'a, więc możliwe, iż coś zostało poprawione.
EDIT: Widzę,że udziela się tu jakieś głupie domniemanie, że im gracz młodszy tym oceny lepsze. Nie skomentuję tego, bo aż szkoda słów. Napiszę tylko tyle: mam 24 lata, w rpg/crpg gram od lat 12, więc wyciąganie śmiesznych wniosków, proszę zostawić dla własnej świadomości.