A walka w Gothicu nie sprowadzała się do ,,zaklikania", była z lekka podobna do tej z W1(też sekwencje, też kliknij w odpowiednim momencie tyko blok nie był automatyczny).
Kurcze przepraszam, może się mylę albo dostałem ataku wewnętrznego idiotyzmu alllleeee cccsssooooo!???Gheee??? "Zaklikać"!? Może graliśmy w inne gry, ale to właśnie "zaklikiwanie" aka "molestowanie myszy" było w pierwszym Wiedźminie. Tyle że w wersji "lajt". Żadnego urozmaicenia, po prostu miarowe klikanie - nuuuuddaaa.Jeśli chodzi o dwa pierwsze Gothic' ki to wypraszam sobie, żadnego okładania myszy nie było ale, prześwietny system walki. G3 to wiadomo... heh... racja, klikańsko. Tutaj w TW 2 mamy ciosy słabe/mocne, parowanie, chwyty i uniki oraz finishery. W piewszym Wiedźmaku też były, ale w nieco innej formie - automatycznej. Rozumiem wasze obawy, nie widzicie nic co rozróżniało by Geralta wśród wrogów. Tak myślę że skoro to pierwszy poziom to naprawdę wiele się zmieni. Ciosy na pewno, a szybkość i zwinność? Bardzo możliwe. Zobaczycie, jeszcze Gerwant będzie się sprawnie uwijał z brzeszczotem wśród krwi wrogów!Bonhart332 said:Całkowicie popieram Greka. Najbardziej obawiam się tego, że walka w drugim Wiedźminie będzie przypominała tą z Gothica tzn. będzie trzeba "zaklikać" wroga na śmierć.
Najlepiej gdyby obie te rzeczy połączyć, racja. Ale jedno nie może za mocno dominować. Kiedy np. widowiskowość dominuje nad taktyką, wychodzi taki system walki z pierwszego Witchera. Grałeś w SW JK Jedi Outcast/Academy? To dopiero to była walka! Widowiskowa i przy okazji KONTROLOWANA przez gracza. Każde cięcie, z każdej strony to ty musiałeś zainicjować. Także kiedy sama taktyka dominuje nad widowiskowością to też jest kiepsko. Gra jest nudnawa. Dlatego trzeba umiejętnie te dwie cechy połączyć. I się modlić.Mówiłem już, że to pierwszy lvl Geralta, ma mały, ograniczony wachlarz ciosów. Z każdą kolejną umiejętnością walki Geralt zyska zapewne nowe cięcia, piruety, uniki. Być może szybkość. Zresztą dziwne że już tak twierdzisz: "jak narazie nie ma żadnych przesłanek, ze coś bedzie wyglądało inaczej, więc w zasadzie nie ma powodów do optymizmu..." jak dopiero gra jest ukończona w ok. 60% Skąd takie wnioski? Nie oceniaj już z góry gry, jak jest nieukończona. Rozumiem gdyby to była wersja demo, ale ludzie dajcie spokój - 60%Napisałem co chciałem, powtarzać się już nie będę. Komuś się podoba, komuś nie. Normalna kolej rzeczy, przecież nie da się wszystkich zadowolić, czyż nie?Grek said:To co widziałem jest przeciętne i jak narazie nie ma żadnych przesłanek, ze coś bedzie wyglądało inaczej, więc w zasadzie nie ma powodów do optymizmu oprócz jednego, że W1 było bardzo fajne i mniemam ze ta sama ekipa nie schrzani tak waznego elementu postaci Geralta.Uważam, że widowiskowy, niezwykle szybki styl walki oparty na piruetach, unikach, zwodach etc jest elementem postaci Geralta. To własnie to budzi strach i szacunek nawet wsrod oponentów. Pamiętam jak w Pierwszym tomie Rayla niedowierza, że ktokolwiek moglby zabić Geralta bo jego reakcje, szybkośc jest nieludzka.. to jest ludzki i prosty. Mowisz, że wolisz taktykę w walce od widowiskowości. Uważam, że w dzisiejszych czasach, przy tak wspaniałej technologii i przemyśle w dziedzinie gier komputerowych nie musimy rezygnować z jednego dla drugiego.
Jedi Outcast/Academy to dość prymitywne w gruncie rzeczy systemy walki, nie piszę tego jako laik, w obie gry a w szczególności w pierwszą dawno temu zjadałem zęby na multi bijąc się i szukając nowych technik jak tu przeciwnika dziabnąć. Niestety podstawowe ruchy postaci były dość ograniczone i dopiero po niezbyt klimatycznie wyglądających wygibasach myszką/klawiaturą można było ze starych specjalnych ruchów wyciągnąć coś skutecznego. Toteż nie brałbym tej gry jako dobry przykład. Ogółem nie mam nic przeciwko systemowi z W1, jednak dobrze byłoby mieć możliwość wykonywania krótszych sekwencji ataków i parad, które mógłbym niczym puzzle ułożyć w współgrające "combo". Wiadomo system walki powinien być dostosowany do wygody sterowania, toteż kilkanaście różnych przycisków nie jest dobrym rozwiązaniem.Najlepiej gdyby obie te rzeczy połączyć, racja. Ale jedno nie może za mocno dominować. Kiedy np. widowiskowość dominuje nad taktyką, wychodzi taki system walki z pierwszego Witchera. Grałeś w SW JK Jedi Outcast/Academy? To dopiero to była walka! Widowiskowa i przy okazji KONTROLOWANA przez gracza. Każde cięcie, z każdej strony to ty musiałeś zainicjować. Także kiedy sama taktyka dominuje nad widowiskowością to też jest kiepsko. Gra jest nudnawa. Dlatego trzeba umiejętnie te dwie cechy połączyć. I się modlić.Mówiłem już, że to pierwszy lvl Geralta, ma mały, ograniczony wachlarz ciosów. Z każdą kolejną umiejętnością walki Geralt zyska zapewne nowe cięcia, piruety, uniki. Być może szybkość. Zresztą dziwne że już tak twierdzisz: "jak narazie nie ma żadnych przesłanek, ze coś bedzie wyglądało inaczej, więc w zasadzie nie ma powodów do optymizmu..." jak dopiero gra jest ukończona w ok. 60% Skąd takie wnioski? Nie oceniaj już z góry gry, jak jest nieukończona. Rozumiem gdyby to była wersja demo, ale ludzie dajcie spokój - 60%Napisałem co chciałem, powtarzać się już nie będę. Komuś się podoba, komuś nie. Normalna kolej rzeczy, przecież nie da się wszystkich zadowolić, czyż nie?![]()
Tak jak piszesz, to oczywiste. Tym co napisałem chciałem jedynie podkreślić, że nieumiejętnie wkoptowany w schemat rozgrywki taki bajer może wszystko popsuć. Walka miast być wymagająca i dynamiczna, stałaby się ślamazarna i prostacka.Poza tym nie wydaje mi sie by RED’zi mieli na myśli "bullet time’a", nasunęły mi się zupełnie inne skojarzenia (o czym poniżej), choć możliwe, że się mylę, wszak to wszystko jeno domysły.Swoją drogą podpięcie ślimaczego tempa pod wytrzymałość pomysłem złym nie jest, a wszystko to kwestia należytego balansu, gdyż łatwo przedobrzyć. Niemniej sam pomysł mi się nie podoba, bo swoistego rodzaju spowolnienie dano nam już w jedynce i poza tym, że gra się w czasie jego aktywacji niemiłosiernie wlekła nic ciekawego nie wnosił, dlatego mam nadzieję, że twórcy nie sięgną po raz wtóry po coś, co w przypadku jedynki się nie sprawdziło, a tylko irytowało.SzopPracz said:w miarę oczywiste się wydaje, że taki "bullet time" nie byłby aktywowany po każdym ataku na Geralta, bo doszłoby do absurdu.Raczej myślałem o tym jako o jednej z włączanych umiejętności, którą również warunkuje wytrzymałość.
Czyli będzie podobnie jak na prezentacji? Przeciwnicy uderzali po kolei, chyba każdy atak wyglądał identycznie i był sygnalizowany, zamach, szerokie pojedyncze cięcie, po tym zamuł w oczekiwaniu na swoją kolej.Nie powiem żebym był zachwycony.Wiele ma to wspólnego z Asasynem, a tam system walki jest zwyczajnie słaby, zwracali na to uwagę recenzenci i gracze, nikt sobie raczej tego elementu nie chwalił. Poza tym coś takiego wyklucza działanie w grupie, co powinno być podstawą w walce z mocniejszym przeciwnikiem, a takim bez wątpienia jest wiedźmin. W Batmanie choć walczy się o niebo przyjemniej, wraże zastępy również cierpią na ów syndrom przez co potyczki są zbyt łatwe.SzopPracz said:Sądze, że to będzie tak jak w AC. Tzn. Ewidentnie będzie widać, że przeciwnik szykuje się do ataku. Oby nie było żadnych zwolnień czy coś. To jest denerwujące i osobiście tego nie lubię. Z początku wow - fajnie to wygląda - przy częstej grze już wkurza jak np. w Batman Arkham Asylum.
Dało się ją wyłączyć, wystarczyło zażyć odpowiedni specyfik (zdaje się biały miód), który likwidował wszelkie efekty działania eliksirów i zmniejszał poziom toksyczności, swoją drogą licznik też był.Aktywacja, bądź dezaktywacja w dowolnym momencie ( w innej aniżeli taka formie) jest nielogiczna, przecież każdy dekokt ma określony czas działania.SzopPracz said:No właśnie, przecież w tej postaci był już w W1. Przy czym Zamieć działała krótko, więc nie powinna być mocno toksyczna (była średnio bodaj). Fajnie również, gdyby dało się ją ręcznie wyłączać (czasem już po walce denerwowała), i żeby był jakiś licznik.
SzopPracz said:Miecze mieczami, ale dobrze by było gdyby wrogowie nie zachowywali się jak idioci i od czasu do czasu coś parowali.
Parowanie ciosów, uniki, ataki grupowe, to coś, co w grze koniecznie znaleźć się musi. Bez tego przeciwnicy stanowić zagrożenia nie będą, dlatego SI dla tegoż systemu walki jest tak ważne, wręcz najważniejsze.Czy dwa, góra trzy ciosy, by ubić byłyby wartością idealną pewien nie jestem, to również może być za duże ułatwienie, zwłaszcza iż Geralt "leweluje", a co za tym idzie ma coraz więcej HP. Owszem wiedźmin powinien być bardziej żywotny aniżeli krasnolud, elf, czy człowiek, ale nie możemy zatracić proporcji. Poza tym, przy tak niskiej odporności na obrażenia wraże siły muszą dysponować wręcz wybitnym SI (co nikomu dotąd się nie udało, a próbowali najlepsi), by potyczki nie trwały po kilka sekund .SzopPracz said:Ja bym chciał, żeby w walce większe znaczenie miały uniki i parowania. Obniżyć znacznie HP, tak żeby 2-3 trafienia były śmiertelne (na wyższych lvl mniej), a przeciwnicy (i Geralt też) częściej by parowali i robili uniki. Wydaje mi się, że byłoby bardziej realistycznie
O tę sztuczną inteligencję boję się niestety. Wiadomo, że prace nad nią są daleko w polu, więc niby nie ma co robić dramatu, nasuwa się jednak pytanie czy CDP zdoła stworzyć kompetentną SI?Patrząc na jedynkę można mieć wątpliwości. Tam czegoś takiego zwyczajnie nie było, co przy starym systemie na szczęście zbyt często się w oczy nie rzucałSzopPracz said:To przeciąganie animacji przeciwników mnie niepokoi. Kolejne ułatwienie! Co do bullet time to mógłby się pojawić ale nie często i zależnie od umiejętności wiedźmina. Walka dwoma mieczami? Hmmm, czemu nie? Jestem za. Oby SI wrogów prezentowało wysoki poziom. Bo z tymi przeciągniętymi animacjami przeciwników będzie za łatwo. A i liczę na kombosy w wykonaniu naszych oponentów. Nie tylko pojedyncze ataki.
Ja tam od zachwytu jestem daleki, grafika urzeka, owszem, jednak dialogi, tutaj już tak różowo nie jest, przeciwnie, mnie niepokoją o wiele bardziej niż walka, w tej bowiem dostrzegam spory potencjał, system dialogów natomiast… cóż, odsyłam do stosownego wątku na forum, póty co z zachwytami nad tym elementem się wstrzymam.SzopPracz said:Skrótem - Widziałem oba filmiki z W2(ten niby nielegalny i oficjalną prezentację) i rozwiązania fabularne, dialogowe poparte grafiką etc wprawiają w prawdziwy zachwyt i kierują mój wzrok na konto bankowe..bo chyba będę musiał wymienić kompa..
Tak jest, zatrważająco szybko, tak szybko, iż wręcz zbyt szybko nawet jak na wiedźmina, przez co sekwencje choć niezwykle dynamiczne przedstawiały się nieco karykaturalnie, a same kombinacje wcale tak pięknie nie wyglądały (co nie oznacza, że wyglądały źle). Zgadzam się, iż system był niezły niemniej właśnie z uwagi na schematyczne sekwencje nieco monotonny, gdyż gracz w sam układ ciosów ingerować nie mógł.Natomiast Walka zarówno mnie jak i paru innych fanów gry z mojego otoczenia.. hmm.. przeraziła. System walki z W1 był super i miał mankamenty jak każdy system walki(zawsze ktoś marudzi). Niemniej od pierwszej walki wiedziałem, że gram wiedźminem. Ciosy padały zastraszająco szybko, kombinacje wyglądały p-i-ę-k-n-i-e i był w jakiś sposób urozmaiconą wersją RPGwej walki.
Piruety będą, dlaczego miałoby ich zabraknąć, stanowią wszak wizytówkę każdego wiedźmina, a to co widzieliśmy na prezentacji wcale tak źle, jeśli o dynamikę i animacje idzie, nie wygląda. Geralt jest szybki, na tle anemicznych, odmóżdżonych elfów, wręcz piekielnie szybki. Samych animacji, ciosów, widzieliśmy ledwie wycinek, oczywistym jest, że w grze uświadczymy tego więcej.Natomiast tutaj(w2) Geralt porusza się jak w ciąży. Nie wnikam w system, bo zbyt wczesnie by go krytykować. Ale mam wrażenie, że oglądam jakiegoś uzręcznionego wojownika który skacze, turla się(omg..mam dziką nadzieję, że powrócą inne formy "odskoczenia" od wroga, bo ciągle turlanie się na tej prezentacji wyglądało pociesznie) ale nie jest NIKIM nadzwyczajnym. Np. Nie widzę, wielkiej różnicy między jego szybkością, a prędkością przeciwników.
O tym czy pojedynki w dwójce będą tchnęły finezją, trzymały w napięciu zdecyduje sam gracz i SI, która powinna wymusić na nim należytą koncentrację, podejście taktyczne.Lata temu grając w "Jedi Outcast" czułem się zupełnie jak uczestnik nieistniejącego epizodu siódmego, a w zachwyt wprawił mnie tamtejszy system walki, posługiwanie się mocą, ciachanie jarzeniówkami, coś pięknego (a bohater im dalej w las, wzorem erpegów, stawał się coraz to potężniejszy). Żadna inna gra osadzona w uniwersum Gwiezdnych Wojen nie dała mi tyle frajdy, takiego poczucia "starwarsowej" Mocy jak właśnie ten tytuł, nawet KoTOR-y, gdzie walka wprawdzie źle rozwiązana nie była, ale tyle radochy, tak wszędobylskiego poczucia mocy nie dawała.Pamiętam jak myślałem, że byłoby fajno gdyby coś podobnego przeszczepić na "erpegowy" grunt, na co po cichu liczyłem i czekałem, czekałem i do dnia dzisiejszego się nie doczekałem.W międzyczasie pojawiła się trylogia "Prince of Persia", a w ramach tejże "Warrior Within", z równie emocjonującą (choć inną), co w "Outcaście" walką. Książę stanowił taki miszmasz Neo z Geraltem, po raz wtóry zamarzyło mi się coś zbliżonego w rpg, tyle że z oponentami na poziomie. I całkiem możliwe, że wraz z premierą Wiedźmina drugiego wreszcie się doczekam. Na konto plusów zaliczyć muszę płynne, w pełni dowolne i zależne wyłącznie od gracza przełączanie się pomiędzy poszczególnymi celami rodem z, skądinąd świetnego, Batmana. Jaką daje to kontrolę nad przebiegiem starcia wie każdy, kto zagrał. Można siać prawdziwy zamęt w szeregach przeciwnika, a choć akcja toczy się błyskawicznie gracz non stop zachowuje idealną kontrolę pola walki, całość zaś toczy się naprawdę płynnie. Rzecz to prosta i w swej prostocie genialna. Faktem jest, że rywale w "Arkham Asylum" będąc anemiczni z natury (choć po prawdzie, coś tam próbowali, nie byli równie beznadziejni co ci z Creeda) niezwykle ułatwiali szpiczastouchemu zadanie swej dezaktywacji, niemniej nawet z przeciwnikami na poziomie gracz by sobie doskonale poradził, o czym niech świadczy to, iż nawet "hard" w AA jest poziomem banalnym.W w1 zwykły żołdak który Cię atakował wyglądał jak wiatrak napędzany zefirkiem przy śmigle helikoptera(Potem doceniało się prędkość potworów i mutantów z finału!!!). Oczywiście efekty i obrazenia dawały umiejętnosci i miecz, ale to był wiedźmin. A to jest jego pokraczna forma, okaleczona i pozbawiona finezji jedynkowego pierwowzoru. Przecież wiedźmin lecący w jedynce na łucznika był *** szybki. Dopadał faceta momentalnie a reszta nienadązała.
Wiesz już dlaczego ani mi się śni ratować po części toporny system z jedynki i dlaczego na każdym kroku drę się o porządną "Artificial Intelligence", w tym choćby poście kilkukrotnie i drzeć się będę do znudzenia.Z jednym się zgodzę, w dwójce walka żadną miarą nie sprawia wrażenia gotowej w sześćdziesięciu procentach, widoczne przejścia między poszczególnymi animacjami, znikoma ich liczba (choć same w sobie nie wyglądają źle), zwłaszcza w przypadku przeciwników, brak SI, kuriozalne efekty działania znaków. Aard niskopoziomowej postaci miota potworzyskami niczym pchnięcie mocą, po kilka metrów, chyba, że na drodze lotu znajdzie się pień drzewa, wówczas delikwent taki rozpryskuje się na drzewku, kończyny gubi, co nijak się ma do tego, co o Aardzie wiemy z sagi. Z drugiej strony gdyby tak spisywał się rozwinięty już znak, to czemu nie, toć to tylko gra. Nie jest w takowej wymagana stuprocentowa zgodność z sagą.Przy okazji kilka słów odnośnie utraty mniej lub bardziej ważnych części ciała w przypadku niemilców.Dlaczego potwory takowe tracą, zaś "inteligentne" (cudzysłów jak najbardziej na miejscu) humanoidy jakimi są elfy już nie? Czyżby poprawność polityczna? Równouprawnienie być winno, dziwne to, tym bardziej, że gra jest zaliczana do kategorii 18+, dziwne w rzeczy samej. Choć wyjaśnienie takiego stanu rzeczy może okazać się banalne. Na razie, z braku czasu, takowych efektów nie wprowadzono, lecz zespół ma je w planach.Geralt na prezentacji jest wolny, przewidywalny i nudny jako wojownik(nie mówię TUTAJ o systemie gry!). Nie wygląda to w żaden sposób dobrze, a turlanie się we wszystkich kierunkach jak rolleyball nie poprawia mojego pogladu o tej grze. Ratujcie dynamicznego, wiedźmińsko szybkiego Geralta którego znałem z Wiedźmina 1!!!
Walka, jak najbardziej. Dano nam do dyspozycji interesujący, choć na dłuższą metę monotonny zbiór sekwencji, ale była to walka na łeb na szyję bijąca toporne kliku klik znane chociażby ze wspomnianego "Gothica". To że przeciwnicy byli niewiele więcej aniżeli kukłami dorównującymi inteligencją przekwitłej kapuście wielkiego znaczenia, jak już pisałem, nie miało. W starym systemie to uszło.Grek said:1. W pierwszym Wiedźminie to była walka? Czy tylko lanie "kukieł"? LPM?
Zapewniam Cię, że nowy system może być widowiskowy i niezwykle zajmująca (patrz Batman, PoP, Jedi Outcast).Co się tyczy wiedźmina, to nie żadna gazela, lecz człowiek, zmutowany, ale człowiek, zgadza się ma krótszy czas reakcji, ale jestem zdania, że w jedynce z tą szybkością przegięto. Poza tym miej na uwadze fakt, iż teraz każdy cios wyprowadzać będziesz osobiście, sam będziesz tworzył poszczególne sekwencje, jak niby chciałbyś nadążyć za tym, co się dzieje przy tak nienaturalnie przyspieszonych, co w pierwowzorze animacjach?Poza tym rozwiązanie zapożyczone ze wspomnianego już parokrotnie Batmana wyklucza ślamazarność o której piszesz.Grek said:Mówisz, że jedyną sprawą ktora lepsza byla w W1 była widowiskowość walki. A ja w swoim poście własnie tego najbardziej się czepialem. Bo własnie Geralt walczył widowiskowo. Był cholernie szybki, biegał jak rącza gazela etc etc I klimat Wiedźminskiej walki został oddany bardzo fajnie. Pomijam fakt mechaniki. Nie chcę poruszać się i walczyć zwykłym kolesiem ktory turla sie i skacze. Nie przeszkadza mi zmiana stylu walki, przeszkadza mi powolny, ślamazarny Geralt który w starci z sobowtórem z jedynki wygląda jak Dziadek.
Grek said:A walka w Gothicu nie sprowadzała się do ,,zaklikania", była z lekka podobna do tej z W1(też sekwencje, też kliknij w odpowiednim momencie tyko blok nie był automatyczny).
Veto, otóż sprowadzała się, co z tego że mieliśmy kombosy skoro jedyną sensowną taktyką było zaklikiwanie + okazjonalny blok, "Piranha" dokumentnie pokpiła sprawę.Nie było w tym nic świetnego, przeciwnie. Toporny, prostacki system, co po części wynika z faktu, że przeciwnicy byli nie najwyższych lotów, atakowali schematycznie, byli przewidywalni, jakiekolwiek próby finezyjnych zagrań kończyły się tym, że Bezimienny obrywał w czerep. Kliku klik, blok, a jeśli rywal był za mocny odwrót na z góry upatrzone pozycje. Co w tym prześwietnego? Jeśli posługiwać się takimi kategoriami wówczas nawet "Test Drive Unlimited" ma wyśmienity system walki.Fakt, w Gothikach ciosy wyprowadzało się własnoręcznie, ale wykonanie było co najwyżej mocno przeciętne, walka została potraktowana po macoszemu, zrobiona na odwal się. Przyrównywanie jej do tego, co widzieliśmy w Wiedźminie urąga temu drugiemu, gdyż w rodzima produkcja przedstawia się w rzeczonym aspekcie o klasę, a nawet dwie lepiej.Gothic pierwszy to kawał naprawdę dobrej, klimatycznej gry, dwójka i trójka (tę zniszczył pośpiech, a szkoda bo grafika zachwyca, a otwarty świat olśniewa) zagubiły gdzieś niestety ten szczególny klimat i nie przekonały mnie do siebie.Jedynkę z kolei uważam za jedną z najlepszych produkcji w jakie grałem, ale walka za pomocą broni białej nie należy do jej mocnych stron, z magią było już lepiej.Grek said:Kurcze przepraszam, może się mylę albo dostałem ataku wewnętrznego idiotyzmu alllleeee cccsssooooo!???Gheee??? "Zaklikać"!? Może graliśmy w inne gry, ale to właśnie "zaklikiwanie" aka "molestowanie myszy" było w pierwszym Wiedźminie. Tyle że w wersji "lajt". Żadnego urozmaicenia, po prostu miarowe klikanie - nuuuuddaaa.Jeśli chodzi o dwa pierwsze Gothic' ki to wypraszam sobie, żadnego okładania myszy nie było ale, prześwietny system walki. G3 to wiadomo... heh... racja, klikańsko. Tutaj w TW 2 mamy ciosy słabe/mocne, parowanie, chwyty i uniki oraz finishery. W piewszym Wiedźmaku też były, ale w nieco innej formie - automatycznej. Rozumiem wasze obawy, nie widzicie nic co rozróżniało by Geralta wśród wrogów. Tak myślę że skoro to pierwszy poziom to naprawdę wiele się zmieni. Ciosy na pewno, a szybkość i zwinność? Bardzo możliwe. Zobaczycie, jeszcze Gerwant będzie się sprawnie uwijał z brzeszczotem wśród krwi wrogów!
Wygląda to tak jakby prace w tej sferze znajdowały się na stosunkowo wczesnym etapie, a nadzieja miesza się po równo z obawą, że jednak nie wypali.Nie chcę się po raz wtóry powtarzać, wszystko co do powiedzenia miałem napisałem powyżej.Krótko, ogólna koncepcja jest jak najbardziej słuszna, bo kto powiedział, że rpg nie może mieć dynamicznej walki, takiej gdzie dosłownie wszystko zależy od gracza i przeciwnika, ściślej tego na, co ten mu pozwoli.Grek said:To co widziałem jest przeciętne i jak narazie nie ma żadnych przesłanek, ze coś bedzie wyglądało inaczej, więc w zasadzie nie ma powodów do optymizmu oprócz jednego, że W1 było bardzo fajne i mniemam ze ta sama ekipa nie schrzani tak waznego elementu postaci Geralta.Uważam, że widowiskowy, niezwykle szybki styl walki oparty na piruetach, unikach, zwodach etc jest elementem postaci Geralta. To własnie to budzi strach i szacunek nawet wsrod oponentów. Pamiętam jak w Pierwszym tomie Rayla niedowierza, że ktokolwiek moglby zabić Geralta bo jego reakcje, szybkośc jest nieludzka.. to jest ludzki i prosty.
Otóż to i mam nadzieję, że tak właśnie się stanie.Mowisz, że wolisz taktykę w walce od widowiskowości. Uważam, że w dzisiejszych czasach, przy tak wspaniałej technologii i przemyśle w dziedzinie gier komputerowych nie musimy rezygnować z jednego dla drugiego.
Widzę, że w czymś jednak się zgadzamy.Dobrych gier, w których walka jest naprawdę ciekawie zrealizowana jest więcej, zatem jest na czym się wzorować, byle tylko nie podążać drogą Ubisoftu, konkretnie śladami panów Altaira i Ezio. Może to i wygląda fajnie, ale "każualizacja" walki ma tam miejsce na potęgę i nie daje nic, a nic frajdy.Grek said:Najlepiej gdyby obie te rzeczy połączyć, racja. Ale jedno nie może za mocno dominować. Kiedy np. widowiskowość dominuje nad taktyką, wychodzi taki system walki z pierwszego Witchera. Grałeś w SW JK Jedi Outcast/Academy?To dopiero to była walka! Widowiskowa i przy okazji KONTROLOWANA przez gracza. Każde cięcie, z każdej strony to ty musiałeś zainicjować.
Nie zgodzę się. Spędziłeś nad grą, jak piszesz, sporo czasu i znasz system od podszewki.Nie dziwota, że zdaje Ci się niewymagający.Na tej zasadzie każdy, dosłownie każdy system można uznać za prymitywny. Niestety, od czasów Outcasta, przez osiem bitych lat nie stworzono nic równie dobrego.Nic w czym walka sprawia niemałą frajdę, a przeciwnicy walczą, nie zaś tylko udają, bądź czynią to nieporadnie.Przy okazji, osobiście odniosłem wrażenie, że w singlu pojedynkuje się wyraźnie ciekawiej aniżeli w multi, które to niespecjalnie przypadło mi do gustu.Osobnym problemem pozostaje kwestia SI, tutaj niemal nikt się nie przemęcza, chyba tylko w omawianym Outcaście przeciwnicy naprawdę byli godni tegoż miana. Na czym jak na czym, ale na wojaczce to oni się znali zwłaszcza Sithowie, a i szturmowcy na wyższych poziomach trudności udowadniali, że jednak strzelać potrafią, zadając tym samym kłam oszczerczej propagandzie rozpowszechnionej za pośrednictwem filmowej sagi. Zatem, można? Jak widać tak, a pamiętajmy że Polak potrafi.Uff… Koniec już bliski.W najnowszym numerze CDA przeczytać możemy.Grek said:Jedi Outcast/Academy to dość prymitywne w gruncie rzeczy systemy walki, nie piszę tego jako laik, w obie gry a w szczególności w pierwszą dawno temu zjadałem zęby na multi bijąc się i szukając nowych technik jak tu przeciwnika dziabnąć. Niestety podstawowe ruchy postaci były dość ograniczone i dopiero po niezbyt klimatycznie wyglądających wygibasach myszką/klawiaturą można było ze starych specjalnych ruchów wyciągnąć coś skutecznego. Toteż nie brałbym tej gry jako dobry przykład.
Kontry, ciekaw jestem, czy będzie to coś na kształt tego, co zobaczyć możemy na filmiku, do którego link wrzuciłem powyżej.Pierwsze cięcie niemal niemożliwe do zablokowania. Słówko niemal zdaje się sugerować, że sytuacja taka nie będzie standardem i dobrze.Gwoli przypomnienia, wiedźmin wiedźminem, ale i zwykli ludzie takowym zabijakom krwi napsuć potrafili.Niejaki Levecque w opowiadaniu "Miecz przeznaczenia" godnie stawiał czoła Geraltowi, poległ zaś wyłącznie dlatego, że nie miał pojęcia, iż ma do czynienia z wiedźminem, co ten niecnie wykorzystał i załatwił draba fortelem.Dwa, wykidajło, grasant na granicy Toussaint, mały lecz zwinny, był bliski zwycięstwa, białowłosy wprawdzie odczuwał skutki lania jakie sprawił mu Vilgeforz ale i tak z normalnym, było nie było, człowiekiem wygrać powinien, a niewiele brakowało by poległ. Niestety, a raczej stety, mały się skichał (i to dosłownie) czym dowiódł niezawodnie, że narkotyki szkodzą.Przykład trzeci Bonhart Leo, łowca głów, który samojeden usiekł troje wiedźminów, co niby wykraczało poza granice możliwości "niemutanta", a jednak trafiła kosa na kamień.Do czego zmierzam? Ano chodzi o to, że co sprawniejsi szermierze powinni mieć na podorędziu urozmaicony wachlarz ciosów, a prócz skoków, przewrotów (te winny być wspólne dla każdego, kto mieczem nie widłami włada), także możliwość wyprowadzenia kontry, piruety, oraz niezgorszy refleks tak, by owo niemal niemożliwe do sparowania cięcie pierwsze zablokować, zgodnie z realiami książkowego pierwowzoru.Co więcej kilkuosobowe grupy nie powinny składać się z jednostek prezentujących identyczny poziom. Wiadomo, że w grupie takiej zawsze znajdzie się ktoś, kto wybija się ponad przeciętność, jak i taki który poziomem od reszty odstaje.Tym sposobem w bandzie elfów, na wzór tej z prezentacji znajdą się i tacy, co nie machają mieczem niby cepem. Na pierwszy rzut oka wszyscy podobni, lecz jak się w praniu okazuje nie do końca. Podobne rozwiązanie wymusi rozwagę, bardziej taktyczne podejście, nie zaś skok na żywioł na zasadzie, "a tam, zwykli zbóje, to i tak wszystko leszcze" (oczywiście nie można przesadzić w drugą stronę i wrzucić do byle komanda kogoś na poziomie Leo).Co się tyczy QTE. O ile mnie oczy nie mylą drobną jego próbkę mamy tutaj;http://www.gametrailers.com/user-movie/witcher-2-new-gameplay-video/343781Troszkę God of Warem zalatuje, to znaczy jest widowiskowo. Jeśli elementy te będą dobrze w system walki wkomponowane i nie za częste, a tak podobno jest nie widzę w tym nic złego.Dobra, to chyba tyle, na zakończenie przypomnę jeszcze, iż sztuczna inteligencja to niezmiernie istotna rzecz.Dziękuję wszystkim, którzy dobrnęli do końca (o ile tacy się znaleźli).Geralt będzie nie tylko parował ciosy, ale i przeprowadzał zabójcze kontry, zaś gdy zaatakuje z doskoku jego pierwsze uderzenie będzie praktycznie nie do zablokowania, co ma oddawać dużo krótszy czas reakcji wiedźmina.
Prędzej jako nadwornego twórcę elaboratów.A poza tym REDzi mogliby zainteresować się zatrudnieniem u siebie Eustachego jako konsultanta![]()
Aaa multi? Multi to wiesz. Ja mówiłem o trybie single, albo gra na multi tylko z botami. Widziałem jak grają ludzie na serwerach sam też pogrywałem i wiem o co tobie chodzi. Spójrz na to tak:Zwykle na multi poziom jest dość wyrównany, każdy gracz po kilku godzinach biegle włada bronią, więc jak już napisałem, nikt znacząco nie wystaje ponad resztę. Kiedy powstają klany czy inne głupoty, ludzie zaczynają kombinować jakby tu zdobyć dużą przewagę nad innymi. I wtedy się zaczyna. Tworzenie jakiś głupich technik, naprawdę nierzadko przez bugi gry, czy też techniczne niedociągnięcia. I tacy jegomoście dewastują grę, niszczą jej pierworodne piękno i różnorodność. I tym właśnie sposobem powstaje taka cholerna skakanina jak w Jedi Outcast/Academy - Ludzie wolą zachodzić od tyłu i zabić cię nie honorowo bo inaczej nie umieją. Wierz mi, grałem z kilkoma naprawdę porządnymi ludźmi, którzy umieli grać normalnie i umiejętnie. I to wtedy była walka! Te parowane cięcia, piruety, iskry, morderczy taniec dwóch przeciwników i uniki czy kopnięcia. Cud. Dobrze że jeszcze Warband'a nikt na multi nie zepsuł. Edit: Ach tak i jeszcze prymitywny?Vaengar said:Jedi Outcast/Academy to dość prymitywne w gruncie rzeczy systemy walki, nie piszę tego jako laik, w obie gry a w szczególności w pierwszą dawno temu zjadałem zęby na multi bijąc się i szukając nowych technik jak tu przeciwnika dziabnąć. Niestety podstawowe ruchy postaci były dość ograniczone i dopiero po niezbyt klimatycznie wyglądających wygibasach myszką/klawiaturą można było ze starych specjalnych ruchów wyciągnąć coś skutecznego. Toteż nie brałbym tej gry jako dobry przykład.
Tzn? Mógłbyś rozwinąć? Grałem, ale nie pamiętam wcale. Może dlatego że krótko.Aresmad said:Uważam, że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie czegoś takiego jak w Devil may cry 4, mam na myśli opcję walki "normal" i "turbo".
To akurat sądzę post produkcja i efekt zwolnienia dodany w programie do obróbki video.SzopPracz said:Ten "bullet time" zauważyć można też na pierwszym trailerze na gametrailers, kiedy to Geralt doskakuje w zwolnionym tempie doutopcanekkera i przeszywa go mieczem. Zastanawia mnie tylko, czy było to wywołane przez gracza, czy też gra w "efektownych" momentach po prostu zwalnia?
...? nie raczej zręcznościowcy?Aresmad said:tutaj do gry wkraczają właśnie doświadczeni RPGowcy.
Nie zgodzę się z opinią, że single to właściwe miejsce do grania na wysokich obrotach w Jedi Outcast/Jedi Academy. To właśnie na multi dostawałeś najbardziej wymagającego przeciwnika i to właśnie tam opracowywało się prawdziwe taktyki, dla doświadczonego gracza na mutli, jakikolwiek przeciwnik na single był ledwo płotką - a nie piszę tutaj o taktyce "będę wywijał myszką, zrobię dwa spiny i po sprawie". Razem ze znajomymi bawiliśmy się bez potrzeby robienia karykatury z gry, a jednocześnie graliśmy wystarczająco skutecznie by opracowywać np. własne systemy walki defensywnej.Faktycznie przesadziłem z tą prymitywnością, z biegiem lat, pewne wrażenia się zacierają. Ostatnio jestem zwolennikiem wykrywania ruchu i nie chodzi tutaj o nowe wynalazki jakie mają się ukazać na rynku kontrolerów, ale o system wdrożony choćby w modzie HL2 Age of Chivalry, gdzie kontrolując postać mam pełną kontrolę nad tym jak wyprowadzam cięcie dzięki ruchowi myszy. Podobny system był także w starym już Die by the Sword. W SW też było podobnie, długim cięciem mogłem ściąć kilku przeciwników.Nim skończę, chcę jeszcze napomknąć o tym że jestem stanowczym przeciwnikiem czynienia z wiedźmińskiego fechtunku, jakiejś ekwilibrystyki. Na trailerze zobaczyć można Geralta przemieszczającego się długim piruetem (pod dziwnym kątem) do przeciwnika. Fechtunek sam w sobie może być dynamiczny, widowiskowy i zajmujący, bez dodatkowych ozdobników. Wystarczy spojrzeć ile figur występuje w dzisiejszej walce bronią białą.TyrtanoX said:Aaa multi? Multi to wiesz. Ja mówiłem o trybie single, albo gra na multi tylko z botami. Widziałem jak grają ludzie na serwerach sam też pogrywałem i wiem o co tobie chodzi. Spójrz na to tak:Zwykle na multi poziom jest dość wyrównany, każdy gracz po kilku godzinach biegle włada bronią, więc jak już napisałem, nikt znacząco nie wystaje ponad resztę. Kiedy powstają klany czy inne głupoty, ludzie zaczynają kombinować jakby tu zdobyć dużą przewagę nad innymi. I wtedy się zaczyna. Tworzenie jakiś głupich technik, naprawdę nierzadko przez bugi gry, czy też techniczne niedociągnięcia. I tacy jegomoście dewastują grę, niszczą jej pierworodne piękno i różnorodność. I tym właśnie sposobem powstaje taka cholerna skakanina jak w Jedi Outcast/Academy - Ludzie wolą zachodzić od tyłu i zabić cię nie honorowo bo inaczej nie umieją. Wierz mi, grałem z kilkoma naprawdę porządnymi ludźmi, którzy umieli grać normalnie i umiejętnie. I to wtedy była walka! Te parowane cięcia, piruety, iskry, morderczy taniec dwóch przeciwników i uniki czy kopnięcia. Cud. Dobrze że jeszcze Warband'a nikt na multi nie zepsuł. Edit: Ach tak i jeszcze prymitywny?TyrtanoX said:Jedi Outcast/Academy to dość prymitywne w gruncie rzeczy systemy walki, nie piszę tego jako laik, w obie gry a w szczególności w pierwszą dawno temu zjadałem zęby na multi bijąc się i szukając nowych technik jak tu przeciwnika dziabnąć. Niestety podstawowe ruchy postaci były dość ograniczone i dopiero po niezbyt klimatycznie wyglądających wygibasach myszką/klawiaturą można było ze starych specjalnych ruchów wyciągnąć coś skutecznego. Toteż nie brałbym tej gry jako dobry przykład.Wybacz ale siedem cięć, łączone w płynne kombinacje to raczej nie prymitywny system walki. Chyba że do gry się nie przykładałeś.
3+ Możesz usiąść >))Przepraszam za Offtopic.