IMO rozmemłanie świata występuje nie tylko gdy wątek główny jest nudny (np. Skyrim) ale również gdy wątek główny przyśpiesza a na głowę zwalają się questy poboczne (np. W2 akt III i szlajanie się po podziemiach, jaskiniach, gargulcach itd. bez absolutnie żadnego powodu. Gra krzyczy "hej, narada za 5 minut, uratuj Triss ALBO uratuj <tych drugich>" a gra wrzuca ci najgłupsze zagadki logiczne, zbieranie artefaktów, granie w kości z czarodziejami [silniej to odczuwałem na ścieżce Roche'a niż Iorwetha. Być może z powodu że to było moje pierwsze przejście... albo dlatego że BRoche miał taki zarąbisty voiceover

].
Podobną sytuację miałem kilka razy w STALKER'ach, szczególnie Call of Pripyat, gdzie fabularnie "szybko szybko gonić go bo wszyscy zginiemy" i jednocześnie "zbieraj tamte artefakty, rozmawiaj z każdym" itd.
W obu przypadkach nie było tak że wątek główny był aż tak lepszy od wątków pobocznych - chętnie wykonałbym tego typu questy poboczne wcześniej, jednak otrzymywałem dwa sprzeczne sygnały od gry - "śpiesz się" i "patrz jaki fajny quest poboczny", na czym cierpiała moja fabularno-kompletjonistyczna dusza.
Oczywiście nikt tego konkretnego zarzutu nie stawiał W3, jednak jak w W2 z podziałem na akty dali radę to *zepsuć* to na żaden szał w open worldzie bym nie liczył
Co do samego rozmemłania W3, to często w grach (jako gracz) postępujemy:
1) Wyczyść wszystkie dostępne questy poboczne
2) Popchnij główną linię fabularną (np. przejdź do nowego aktu, odblokuj nową strefę itd.)
3) Wróć do 1
Teoretycznie jeśli mielibyśmy wszystko dostępne od samego początku, moglibyśmy przez pierwsze 50 godzin dukać tylko questy poboczne, co IMO jest swoistym rozmemłaniem gry (każdy kto grał w Far Cry 3 chyba miał kilka momentów w stylu "na kiego h ja to zbieram" / "kufa muszę zebrać te sloty na bronie bo nie da się grać" / "kuffa ja chce strzelać do tego szefa-Vaasa a nie odkrywać 20 radiowież na nowej wyspie". Poza tym warto zwrócić uwagę że problem ten posiadał FC3 który nie posiadał questów pobocznych. Posiadał grę w karty, posiadał cienkie "zapoluj na X", posiadał "wyczyść miejscówkę X" lub też "pozbieraj znajdźki" jednak nie posiadał on prawdziwych fabularyzowanych zadań pobocznych. W FC3 potrafię sobie powiedzieć "pierdzieli mnie to, nie będę zbierał tych nieśmiertelników", natomiast w W3 chyba nikt nigdy nie powie "pierdzielą mnie te wszystkie questy poboczne", bo nie jest to czynność tak nudna/przewidywalna jak "aktywności" w większości open worldów.).
Porównywanie "aktywności" open worlda z W3 z "aktywnościami" innych open worldów IMO mija się z celem (chyba że dostaniemy jakieś info o zdobywaniu obozów, wspinaniu się na szczyty domów czy też.... zabijaniu zwierząt?

).
Osobiście nie mam zbyt wielkich obaw co do "rozmemłania" W3, jeżeli będziemy "czyścić" świat Quest-hub po Quest-hubie, a każdy Quest-hub będzie miał trochę questów pobocznych i trochę questów głównych to będzie spoko. Poza tym 50+50 brzmi nieźle, choć co do liczby godzin to nie ufałbym CDPR ^^
No cóż, punktów władzy w Wiedźminie nie będzie, ale też świat nie będzie levelovał razem z bohaterem, więc tu i ówdzie trzeba będzie Geralta "podekspić", aby rzecz ruszyć, toteż i niektóre z misji pobocznych wykonać.
Szczerze - mocno w to wątpie. CDPR często chwalił się wręcz tym że "Można pokonać Letho w epilogu nie rozwiniętym Geraltem!" itd., gameplay jest na tyle zręcznościowy że tworząc "bossa danej strefy" po prostu trzy razy deadniemy zanim go pokonamy, a tworząc "strefy dla doekspionego Geralta" możemy sprawić że gracz robiący questy w odwrotnej kolejności w drugiej połowie gry będzie przez wszystko walcował.
Część osób pisało tutaj o "złych fedexowych zleceń na potwory w W1" i owszem, powiedziałbym że prawie dorównują one swoim poziomem fedexa standardowemu poboczniakowi z innych open worldów. Prawie, często były lepsze, bo:
1) Sami musimy potwora namierzyć, znaleźć itd.
2) Musimy zdobyć wpis w dzienniku o nowym potworze (księgi lub dialogi)
3) Często robią się przy okazji, nie doprowadzają do sytuacji w których robi się takie fedexy przez kilka godzin z rzędu
4) Są rozrzucone po aktach, więc faktycznie stanowią "zadanie poboczne" nie przygniatając rozmiarem.
5) Opiewają na śmiesznie małe ilości, często powszechnie występujących potworów. 10 czaszek wszędobylnych barghestów? 3 ghoule? 3 utopce? 80-90% tych zleceń zrobi się nawet robiąc tylko quest główny.
Szczerze mówiąc to grając na flash modzie niektóre zlecenia (tak jak i questy na trofea) były faktycznymi "aktywnościami pobocznymi", bo wraz z gameplayem stanowiły "aktywność poboczną dla robienia questów pobocznych"
Zastanawiam się tylko czy rzucenie aktywności pobocznych które działają w grze z podziałami na akty będzie równie dobrze działać w otwartej grze...
Spójrzmy na to tak. W grze w której mamy podział na akty, możemy mniej-więcej ocenić ile gotówki (i jaki poziom) będzie miał gracz na danym etapie (zarówno z jak i bez questów pobocznych). Możemy więc ocenić czy gracza będzie na coś stać czy nie, dać mu jakiś fajny przedmiot dla którego będzie musiał dorobić się nieco na boku, itd., i przy lekkim power-creepingu wraz z "wydatkami koniecznymi" a'la bazy do eliksirów/księgi w W1 możemy sprawić że nagroda za tego typu zadania będzie gracza należycie nagradzała. W open worldzie często sprowadzać to się może do "znalazłem dobry sposób na zarabianie" lub ogólnego pławienia się w gotówce.
W skrócie - obawiam się o to że open world będzie tym czym "dwa akty drugie" dla W2 - kulą u nogi i niepotrzebnym featurem na pudełko. Nie widziałem nigdy dobrego open worlda, i nie widzę w nich niczego dobrego. Teoretycznie "zaufaj REDom, bo to REDzi" jednak po W2 i tym jak epicko zepsuli to co działało w W1 obawiam się o sekcję game designową.