wowowow, mój temat się rozrósł na tyle stron, że aż mi się czytać nie chce

przemyślałem system i widziałbym to tak:
mamy np. miecz o wartości n. Są trzy waluty, dajmy na to: oren, floren, korona.
stosunek o/f/k wynosi 1/2/2,5
a więc miecz o wartości 100 orenów temerskich w Novigradzie kupimy za 250 koron, zaś w Nilfgaardzie za dwie stówki. Stały przelicznik, po prostu każdy item musiałby mieć przypisane kilka wartości lub sklepikarze musieliby mieć dopisany przelicznik w skrypcie. "Przewalutowanie" naszej mamony mogłoby się dziać automatycznie, przy przekroczeniu granicy państwa, choć niewątpliwie smaczkiem urozmaicającym i wnoszącym rozgrywkę na wyższy poziom byłaby wspomniana przez kogoś dawno temu konieczność wyprawy do banku celem wymiany waluty.
Sam nie narzekałbym nawet, gdyby przeliczniki wynosiły 1:1 i po prostu po przekroczeniu granic zmieniała się nazwa waluty w ekwipunku i w rozmowach z npcami. Mówcie sobie co chcecie, że to drobiazg itp., ale jednak spłyca to uniwersum. Jeśli już zaś miałaby zostać jedna waluta, to niech to będzie po prostu "złoto". Kurde, Temeria jest na skraju upadku, a tu nagle oren jest walutą obowiązującą na całym Kontynencie?