Wiedźmin 2 - najbardziej irytujące elementy
Witam forumowiczów,
Wiedźmina 2, przeszedłem już kilka razy i podczas tych przejść napotykałem mniej lub bardziej irytujące mnie postacie, questy czy wszystkie inne elementy składające się na całokształt gry. Chciałbym podzielić się z Wami tymi najbardziej denerwującymy.
1. Efekty działania eliksirów - w pierwszej części Wiedźmina każdy eliksir miał swój unikalny efekt działania. Do tej pory pamiętam jak mój komputer męczył się po wypiciu Zamieci, która tworzyła kolorowe obręcze wokół Geralta i aktywowała coś w rodzaju Bullet-time'u. Nadużywanie eliksirów powodowało też efekty uboczne - czerwone kropki, zaciemnianie ekranu w rytm bicia serca (znacznie spowolnionego!) czy wreszcie zamroczenia. W dwójce niejednokrotnie zapełniłem pasek toksyczności po brzegi, a jedyną reakcją Geralta było przekrzywienie głowy na prawo i lewo...
2. Medalion - w jedynce medalion działał nieporównanie lepiej. Jak byłem zdziwiony i zaniepokojony, gdy znak wiedźmińskiego cechu drgał w pobliżu detektywa Reynoldsa. W dwójce medalion jest pomocny jedynie w szukaniu kręgów mocy, nie drga gdy jesteśmy w pobliżu Młodego czy Aneżki (chociaż wiedźmin mówi im, że medalion się rusza).
3. Wybierając ścieżkę Roche'a, wątek wydaje się skupiać na odszukaniu i zabiciu Królobójcy, z kolei ścieżka Iorwetha na odnalezieniu i uratowaniu Triss. Czy twórcy nie wzięli pod uwagę, że nawet idąc ścieżką Niebieskich Pasów, jedynym celem Geralta jest uratowanie Triss, a Roche jest jedynie sposobem na sukces? Oczywiście działa to też w drugą stronę - może grając po stronie rebeliantów, wiedźmin chciał jedynie odnaleźć Letho?
4. Co z Shani? Jedna z głównych bohaterek pierwszej części w ogóle nie pojawia się w kontynuacji! Mało tego, gracze, którzy wybrali rudowłosą medyczkę dalej budzą się w łóżku z Triss w prologu. Uważam, że ta sytuacja powinna być jakoś wyjaśniona, a nie: BUM i jest...
Elementy wymienione powyżej psują w moim odczuciu wspaniałość Wiedźmina 2. Gdyby nie one, gra z łatwością pobiłaby swoją poprzedniczkę, a tak, w moich oczach, Wiedźmin 2: Zabójcy Królów jest grą bardzo dobrą, ale słabszą od bardziej klimatycznej i spójnej fabularnie części pierwszej.
A czy Was, koledzy forumowicze, irytują jakieś elementy Wiedźmina 2?
Witam forumowiczów,
Wiedźmina 2, przeszedłem już kilka razy i podczas tych przejść napotykałem mniej lub bardziej irytujące mnie postacie, questy czy wszystkie inne elementy składające się na całokształt gry. Chciałbym podzielić się z Wami tymi najbardziej denerwującymy.
1. Efekty działania eliksirów - w pierwszej części Wiedźmina każdy eliksir miał swój unikalny efekt działania. Do tej pory pamiętam jak mój komputer męczył się po wypiciu Zamieci, która tworzyła kolorowe obręcze wokół Geralta i aktywowała coś w rodzaju Bullet-time'u. Nadużywanie eliksirów powodowało też efekty uboczne - czerwone kropki, zaciemnianie ekranu w rytm bicia serca (znacznie spowolnionego!) czy wreszcie zamroczenia. W dwójce niejednokrotnie zapełniłem pasek toksyczności po brzegi, a jedyną reakcją Geralta było przekrzywienie głowy na prawo i lewo...
2. Medalion - w jedynce medalion działał nieporównanie lepiej. Jak byłem zdziwiony i zaniepokojony, gdy znak wiedźmińskiego cechu drgał w pobliżu detektywa Reynoldsa. W dwójce medalion jest pomocny jedynie w szukaniu kręgów mocy, nie drga gdy jesteśmy w pobliżu Młodego czy Aneżki (chociaż wiedźmin mówi im, że medalion się rusza).
3. Wybierając ścieżkę Roche'a, wątek wydaje się skupiać na odszukaniu i zabiciu Królobójcy, z kolei ścieżka Iorwetha na odnalezieniu i uratowaniu Triss. Czy twórcy nie wzięli pod uwagę, że nawet idąc ścieżką Niebieskich Pasów, jedynym celem Geralta jest uratowanie Triss, a Roche jest jedynie sposobem na sukces? Oczywiście działa to też w drugą stronę - może grając po stronie rebeliantów, wiedźmin chciał jedynie odnaleźć Letho?
4. Co z Shani? Jedna z głównych bohaterek pierwszej części w ogóle nie pojawia się w kontynuacji! Mało tego, gracze, którzy wybrali rudowłosą medyczkę dalej budzą się w łóżku z Triss w prologu. Uważam, że ta sytuacja powinna być jakoś wyjaśniona, a nie: BUM i jest...
Elementy wymienione powyżej psują w moim odczuciu wspaniałość Wiedźmina 2. Gdyby nie one, gra z łatwością pobiłaby swoją poprzedniczkę, a tak, w moich oczach, Wiedźmin 2: Zabójcy Królów jest grą bardzo dobrą, ale słabszą od bardziej klimatycznej i spójnej fabularnie części pierwszej.
A czy Was, koledzy forumowicze, irytują jakieś elementy Wiedźmina 2?


