Kolego od fizyki strzał. Wszystkie pociski bez względu na to, z czego są wystrzelone lecą torem parabolicznym, mniej lub bardziej zbliżonym do prostej. Dodatkowo w fizyce istnieje coś takiego jak opór powietrza, więc siłą rzeczy strzała leci coraz wolniej. Co do odbijania strzał to należałoby zostawić fikcję literacką z książki, gdzie wiedźmini (a przynajmniej Geralt) potrafią odbijać pociski. A co do moich spostrzeżeń odnośnie gry, czy powiedziawszy szczerze nadziei niepowtórzenia tych samych błędów co w części pierwszej.1. Silnik.a) optymalizacjab) stabilnośćTutaj dużo dodawać nie trzeba raczej. 2. Walka i poruszanie się.Tutaj można wiele napisać. System wymyślony w wiedźminie wybitnie nie przypadł mi do gustu. Jak to zostało napisane pewnie nie raz "zwykłe zaklikowianie przeciwników na śmierć". System nie przeszkadzał by mi tak bardzo, gdyby gra nie mówiła właśnie o wiedźminie, gdzie aż prosi się o pełne wykorzystywanie refleksu i umiejętności Geralta, a także wszelakich spotykanych monstrów. A tak wszystko za nas robi kalkulator, a potwór czy to topielec, czy kuroliszek z powodu ograniczeń silnika, nie mogą nas niczym zaskoczyć. Przykładowo, gdy w II akcie miałem za zadanie zabić kuroliszka w kanałach początkowo chciałem biec plecami do ściany, aby dane monstrum nie mogło dopaść mnie od tyłu. A na końcu jak walka wyglądała? Dane monstrum zwyczajnie pojawiło się na środku kanału. Naszyjnik wiedźmiński w zasadzie przestawał być potrzebny, na dodatek z tego co zauważyłem wykrywał potwory już po fakcie, czyli w sytuacji gdy byłem całkowicie świadomy, że coś mnie atakuje. Praktycznie dany wisior służył mi jedynie do tego aby się zorientować czy już wszystko jest martwe, czy coś się jeszcze rusza. Dodatkowo sekwencje ciosów wykonywanych przez wiedźmina w pewnym momencie są, no cóż żałosne, pomijając styl grupowy, który bardzo fajnie było oglądać. Godne pochwalenia jest to, że Geralt oprócz miecza używa pięści i nóg, fajnie że jest to widowiskowe, ale pomysł robienia salta bodajże do tyłu z cięciem, to już gruba przesada. Po rozwinięciu niektóre sekwencje są całkowicie przedobrzone, wspomniane salto, cios z wyskoku wykonywany z prędkością żółwia, zmiany chwytu na taki aby uderzyć jelcem przeciwnika (fajne jako dobicie, bez sensu w trakcie walki, zwłaszcza jeśli bijemy się z kilkoma przeciwnikami na raz, dodatkowo dodam, że sam chwyt jest bardzo skuteczny w walce z opancerzonym przeciwnikiem, jako że miecz nie ma szans przebić się przez zbroje płytową ale trudno mi sobie wyobrazić, aby podczas starcia na chwile przerzucać miecz aby zadać jeden cios innym chwytem). Podobnie sprawa wygląda w przypadku dobijania leżących przeciwników. Ciosy te są zdecydowanie zbyt długie, w czasie w którym zadajemy cios można spokojnie dostać kilka ciosów od reszty przeciwników, więc albo w trakcie walki ciosy te powinny być wykonywane szybko, albo w razie walki z kilkoma osobami powinno się je wyłączyć.Ogólnie wiele sytuacji jest z myślą o walce z jednym przeciwnikiem (ze względu na długość wykonywania co niektórych ciosów), za to w spotkaniu grupowym, zupełnie się to nie sprawdza, jeśli wolimy walczyć w stylu innym niż grupowy.Dodatkowo podczas walki występuje sporo błędów. Czasami zdarza się, że nasza postać zawiesi się i nie chce ani atakować, ani uciekać. Dalej przeciwnicy w momencie wstawania z powalenia, wyłażenia z dziury czy czasami z bliżej niezidentyfikowanych przyczyn stają się nieśmiertelni. Albo nie można ich atakować, albo wszystko parują lub unikają.Co do poruszania, to żałośnie wygląda fakt, że Geralt potrafiący robić salta, piruety, rolle itd ma problem z pokonaniem 30cm murku, czy 50 cm płotku. Nie dość, że to głupio wygląda to jest strasznie męczące w "codziennym" poruszaniu, a także podczas walki, gdy nie możemy wykorzystywać terenu do skuteczniejszej walki, ani nie możemy wyminąć przeciwników aby walki uniknąć. Dodatkowo brak możliwości skradania się, czy też szybkiego eliminowania zaskoczonych przeciwników. Dalej, automatyczne chowanie broni. Bezcenne na sekundę przed wpadnięciem we wroga. Podobnie jak wspaniała idea niemożliwości wejścia do domu z wyjętą bronią, bo po co lepiej stracić 1/3 żywotności na wyjęciu broni podczas gdy 5 przeciwników nas okłada?Trzeba też wspomnieć o braku kontroli nad walką. Przeciwnicy swobodnie mijają Wiedźmina aby atakować kogoś innego i tu też wiąże się kolejny problem istniejącego systemu, a mianowicie brak możliwości atakowania przeciwnika w biegu (co czasami dopracowało do błędu, że wróg gdzieś sobie biegł i nic nie można było mu zrobić).3. SI .Cóż SI brak? Przeciwnicy są ślepi, głusi, bezmyślni, zupełnie nie odczuwają emocji, strachu, zaskoczenia itd. W sumie walka między zwykłym bandytą, a kuroliszkiem różni się tym, że... w sumie czym? Żywotność, obrażenia, może któryś zamiast powalenia zafunduje nam krwawienie? To chyba koniec. Walka z kilkoma przeciwnikami tak samo. Albo nas otoczą, albo będą się tłoczyć. Staniemy dobrze, to tylko z jednym na raz można się tłuc, bo za nic się nie cofnie do kolegów.Przyznam się, że nie grałem na najtrudniejszym poziomie trudności, tylko na średnim może tak by to inaczej wyglądało. 4. Sztuczne życie. Hmm tu zauważyłem dwie fajne rzeczy. Pada, to pod daszek, nawet uprzedzenia miedzy rasowe znikają. Zabiliśmy utopce koło dołów z gliną, to ceglarze wrócili do pracy. Co więcej? Niewiele?Przykłady. Rozmawiam z NPC, próbuje go przekupić, nie wychodzi, nie chce ze mną gadać, wychodzę z budynku, śpię chwilę, wracam i zabawa zaczyna się od nowa. W piątym akcie wielki mutant wpada pomiędzy ludzi, zero reakcji. Zakonnicy, wiewiórki chcą zabić rannych, zero reakcji, latam z mieczem w łapie po mieście, zero reakcji, acha nocą oczywiście bo za dnia nie da się użyć znaków, ani wyciągnąć broni, co czasem było kłopotliwe.Tak samo ludzie nie reagują na padające trupy koło nich.Dalej. Praktycznie nie zauważyłem zmiany nastawienia do mnie ze względu na wykonywaną pracę. Ludzie ani nie są zbytnio nieufni do wiedźmina, ani też nie nabierają sympatii do swojego wybawcy (chodzi o wątki poboczne). Brak też relacji między postaciami niezależnymi, poza losowymi rozmowami. Fajnym smaczkiem by była jakaś bójka, czy nawet zabójstwo. Jeszcze pozostaje szkopuł naszych relacji z NPC. Brakowało mi gróźb, wymuszeń, szantaży. Ogólnie mało było możliwości wpływu na przebieg rozmowy. Też ciekawym rozwiązaniem byłoby różnicowanie dialogów NPC poprzez nasz dotychczasowy kontakt z nimi, łowczy po kolejnych odwiedzinach sam by nas informował o nowych potworach lub ich braku i dopiero po tym normalnie szła by wypowiedz.4. Fabuła. Zdecydowanie najmocniejsza część gry ale... Zabrakło mi rozwinięcia dwóch wątków. Po pierwsze Loża Czarodziejek. Po drugie wspomnienia Geralta. Praktycznie pamięć wiedźminowi nie wracała, mimo że mieliśmy zadanie po trochu z tym związane w III akcie. Mam nadzieje na rozwiniecie tego w części drugiej. Dodatkowo trochę mi żal, że mieliśmy tak mały wpływ na wynik walki nieludzi z ludźmi. Fajnie by było mieć w Wiedźminie II trochę więcej wpływu na fabułę, bo także poprzez bardzo dużą ilość od razu wyreżyserowanych wypowiedzi, miałem wrażenie, że to nie ja steruje moją postacią.Żeby ludzie się nie czepiali, że to nie miejsce na recenzowanie części pierwszej. Ja po prostu napisałem co mi dotychczas przeszkadzało i mam nadzieje na poprawienie tego w części drugiej.