LambertzPoviss said:
W płytowej to może i nie, ale w kolczudze...
Taa, jasne, może jeszcze z Mithrilu jak Frodo...

Wiedźmini nigdy nie używali i nie będą używać zbroi, nie inspirujcie się serialem. Nie są żołnierzami, w ich fachu liczy się przede wszystkim szybkość - dzięki niej unikają obrażeń. Po co więc zbroja (nieważne, czy płytowa, czy kolczugowa, obie lekkie nie są, spowalniają i krępują)?A co do zabierania ekwipunku poległym przeciwnikom - Geralt może i jest na tyle bezczelny, aby im grzebać po kieszeniach, ale rozbierać ich do naga by się już nie odważył...

To wielka zaleta Wiedźmina - znaczne urzeczywistnienie rozgrywki. W każdym innym erpegu nie można było powstrzymać się od pokusy, żeby nie zabrać ze sobą tych wszystkich rupieci, które posiadali nasi przeciwnicy. Strasznie to psuło rozgrywkę, gdy biegaliśmy od sklepu do sklepu, by posprzedawać zbędny złom, a później z powrotem do jaskini po resztę ekwipunku, itd. Po pewnym czasie do gry wdzierała się straszna nuda... W Wiedźminie takiej pokusy nie ma - nie można zabierać zbroi (bo po co ona Geraltowi?), a mieczy ładować bezpośrednio do ekwipunku (te wszystkie bułki i alkohol w dużych ilościach można jeszcze przełknąć). To sprawia, że zwiększa się realizm w grze, gdyż eliminuje możliwości wykonywnia bezsensownych czynności, których Geralt (oraz każdy normalny łowca przygód, nie żaden paser czy archeolog) by się nie podjął. Dlatego, dzięki Bogu (i REDOM, oczywiście), w Wiedźminie nie da się zbierać zbroi i innego ciężkiego, a nieprzydatnego badziewia, niech w kolejnej jego części będzie podobnie. Amen.