Wiedźmin 3 - dorosłość, brutalność

+
Nie zgodzę się - tam było przegięcie w drugą stronę, niż w Zabójcach Królów. To, że zwłoki leżały dokładnie w tym samym stanie i miejscu nawet po miesiącach rozgrywki również psuło wczuwkę.

Dokładnie, przesada w żadną stronę dobra nie jest. Większość osób w temacie zdaje się zgadzać, że ciała powinny znikać po jakimś czasie.
Może Czerwoni uważają podobnie.

Najlepszy byłby jakiś system pozbywania się zwłok w sposób kontekstowy - padlinożercy, trupojady, w miastach sprzątający mieszkańcy.

To byłoby strasznie klimatyczne, ciekawe czy kłopotliwe w realizacji?

Skoro to temat poświęcony min. brutalności wspomnieć wypada, że jeden z nowych screenów sugeruje, iż wiedźmin trzeci ugrzeczniony raczej nie będzie.


Całkiem mocna, sugestywne scena.
 
A co tu obmawiać? Nawet nie wiadomo co to za twór, tyle że jest z drewna, i gdzieś na Ziemi Niczyjej (chyba).
 
Wracając do tematu brutalności, ciekawe, gdyby dodać do nowego Wiedźmina opcję wyłączenia krwi wzorcem z wszystkich AC, mi tam ta krew nie przeszkadza ale co Wy o tym myślicie, koledzy?
 
Po co jeśli gra jest od 18 lat? Rozumiem że niektórzy są hemofobikami, no ale bez przesady to jest krew "pixelowa" Nie widzę sensu...
 
hmmm czy taka najbardziej realistyczna to nie wiem - w każdym razie na pewno było jej w piz... bradzo dużo :hai:
 
Wracając do tematu brutalności, ciekawe, gdyby dodać do nowego Wiedźmina opcję wyłączenia krwi wzorcem z wszystkich AC, mi tam ta krew nie przeszkadza ale co Wy o tym myślicie, koledzy?
AC ma tzw. "wide audience", do którego wlicza się gimnazjum i liceum, może oni nie chcą oglądać krwi.
Redzi też czasami coś tam gadają o "wide audience", ale ja mam nadzieję, że wciąż mówią o niej w kontekście osób +18, a nie trafiania z grą "do wszystkich", czyli jednocześnie od nikogo.
 
Ja bym rzekł, że młodzież nie powinna oglądać krwi ani w ogóle grać w takie gry. Potem na przerwach ogląda się takie wyczyny nad aktywnych co to niby tylko dla zabawy kogoś biją albo robią gorsze rzeczy. Tak się tylko mówi, że gry wcale nie mają takiego wpływu na dzieci itd. Gry jak najbardziej mają wpływ na mniej dojrzałą psychikę i to nawet bardziej niż telewizja pełna tępych kreskówek a to dlatego, że mamy do czynienia z interaktywnością i wczuciem w odgrywaną rolę. Dlatego moim zdaniem gry takie jak te wszystkie Assassiny, GTA itp. powinny mieć PEGI 18. A z Wiedźminem dochodzi jeszcze wątek bardzo głębokiej fabuły i psychiki protagonisty, której młodsi za cholerę nie pojmą jak należy. Żadne dziecko nie zrozumie dlaczego taki pro wymiatacz z super mocami jest gnojony przez większość społeczeństwa, całkowicie wyalienowany i znienawidzony. Nie pojmą także, że w rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, są jeszcze odcienie szarości. Nawet najgorsza postać czyni jak czyni bo widzi w tym jakiś cel. Każde ludzkie życie jest bezcenne a po grach takich jak wyżej wspominane GTA, AC dochodzą do całkiem innego wniosku. Im więcej krwi i flaków tym lepsza zabawa.
 
:troll:
Nie zgadzamy się z tobą, mam nadzieje że trolujesz :)

Jak chcesz to możemy o tym podyskutować, ale tu spamu nie będziemy robić
 
Last edited:
Po części owszem trol ale niektóre rzeczy napisałem całkiem serio. Które? Pozostawiam do przemyśleń.
 
Po części owszem trol ale niektóre rzeczy napisałem całkiem serio. Które? Pozostawiam do przemyśleń.
"Trola" łatwo odcedzić, a w tym, co zostanie, jest bardzo dużo racji.
Nie mam nic przeciwko dość obrazowemu i dosłownemu pokazaniu przemocy, ale nie w celu osiągnięcia "+5 do frajdy", tylko w celu podkreślenia wartości życia i nieodwracalności działań zmierzających do jego odebrania.
Gry, w których "wszystko dobrze się kończy" nie uczą nic, a wręcz wypaczają psychikę. Wmawiają one graczowi, że niezależnie od naszych pochopnych decyzji i tak wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, a giną tylko "ci źli". Świat "Wiedźmina" jest inny - obrazuje, jak trudno o coś tak ulotnego, jak sprawiedliwość, jak kruche jest ludzkie życie i że pozornie dobry wybór nie zawsze okazuje się dobry.
Problemem natomiast jest to, że po "Wiedźmina" sięgają młodzi ludzie żądni wrażeń i efektów, traktujący tą grę jak siekankę, gdzie ostrym mieczem wypuszcza się flaki. Człowiek dojrzały zrozumie przesłanie, płytki podrostek z krótkim rozumem - nie. Jednak ewentualne "kastrowanie" gry celem uzyskania niższego PEGI w tym przypadku nie ma sensu, gdyż wraz z wylewaną kąpielą (czyli zniechęceniem dzieciarni żądnej jedynie flaków i krwi) wyleje się również dziecko, którym jest próba wpłynięcia na decyzje moralne podejmowane przez graczy dojrzałych.
W moich sejwach wszyscy (prawie) zawsze przeżywali, a gdy w Odmętach musiałem wybierać pomiędzy Wiewiórkami, a Zakonem, wolałem nie wybierać wcale (moim zdaniem wybór każdej strony był zły). Nigdy nie zabiłem strzygi, ani wilkołaka. Oszczędziłem Panią Nocy. Raz jeden jedyny w W2 zabiłem Henselta (grając po stronie Roche'a), gdyż jestem w trakcie zbierania kompletu sejwów z każdą możliwą linią fabularną, ale do końca gry nie czułem się z tym dobrze. Jeszcze gorzej sie czuję wiedząc, że muszę go zabić jeszcze raz (tym razem po stronie Jorvetha). Letho też raz zabiłem, ale po zapisie i zarchiwizowaniu sejwa wczytałem grę i outro obejrzałem po tym, jak odszedł nie niepokojony.
Co najciekawsze nad wartością życia nie zastanawiam się w innych grach cRPG - oba Dragon Age, oba Neverwintery, czy inne "wielkie" gry. Te gry uczą wręcz zabijania płacąc za kolejne trupy złupionym lootem i brakiem konsekwencji za odebranie życia.

Ach, rozpisałem się trochę, nie wiem, czy na temat. Mam nadzieję, że JWP Moderacja będą wyrozumiali. ;)
 
:troll:
Nie zgadzaMY się z tobą, mam nadzieje że trolujesz :)

Jak widać na razie wszyscy zgadzają się ze mną, nie z Tobą. Stwierdzenie "nie zgadzamy się" jest zatem błędne;)
Nie zapominajmy jednak o tym, że o dojrzałości nie zawsze decyduje wiek.
 
Jak widać na razie wszyscy zgadzają się ze mną, nie z Tobą. Stwierdzenie "nie zgadzamy się" jest zatem błędne;)
Nie zapominajmy jednak o tym, że o dojrzałości nie zawsze decyduje wiek.

To, że większość milczy, nie oznacza żę się zgadza. Mam zupełnie inne zdanie na ten temat, (co nie oznacza, że nie powino być żadnych ograniczeń). Prawda jest jednak taka, że gry mają znikomy wpływ na psychikę. To nie jest jednak miejsce na takie dyskusje i tak się już offtop zrobił.
 
Last edited:
Ja się nic nie odzywam przynajmniej tutaj, nie będę robił spamu. Nie chce podpaść moderatorom... Chyba że zezwolą tutaj robić taki offtop... Ale ja się z tobą nie zgadzam w dalszym ciągu
:hatsoff:
 
A ja mam wątpliwości, czy to jest offtop, o ile cały czas rozmawiamy na przykłądzie Wiedźmina.

"Trola" łatwo odcedzić, a w tym, co zostanie, jest bardzo dużo racji.
Nie mam nic przeciwko dość obrazowemu i dosłownemu pokazaniu przemocy, ale nie w celu osiągnięcia "+5 do frajdy", tylko w celu podkreślenia wartości życia i nieodwracalności działań zmierzających do jego odebrania.
Gry, w których "wszystko dobrze się kończy" nie uczą nic, a wręcz wypaczają psychikę. Wmawiają one graczowi, że niezależnie od naszych pochopnych decyzji i tak wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, a giną tylko "ci źli". Świat "Wiedźmina" jest inny - obrazuje, jak trudno o coś tak ulotnego, jak sprawiedliwość, jak kruche jest ludzkie życie i że pozornie dobry wybór nie zawsze okazuje się dobry.
Problemem natomiast jest to, że po "Wiedźmina" sięgają młodzi ludzie żądni wrażeń i efektów, traktujący tą grę jak siekankę, gdzie ostrym mieczem wypuszcza się flaki. Człowiek dojrzały zrozumie przesłanie, płytki podrostek z krótkim rozumem - nie.
Wydaje mi się, że przytoczone przez Ciebie kwestie świadczą właśnie o tym, że lepiej, by taki niedorostek zagrał sobie w Wiedźmina, niż w takiego God of War.
Przemoc może wywierać różny efekt, może znieczulać na czyjąś krzywdę (owe +5 do frajdy), ale także, jak właśnie w WIedźminach, działać wręcz przeciwnie - uwrażliwiać na niektóre elementy brutalnej rzeczywistości.
 
No dobrze, więc ja się wypowiem :) Aktualnie chodzę do 1 klasy liceum, żadnych problemów z przemocą nie miałem, chociaż z grami miałem do czynienia od wieku coś około 8-9 lat. Grałem w każdą grę, z tego co pamiętam to pierwsza gra w jaką grałem, na swoim komputerze to Heroes 3 (świetna gra :D ) grałem ze starszym bratem i siostrą. Grało się też w Gta, Gothic'a, ale głownie patrzyłem jak mój starszy brat gra :p Samodzielnie zacząłem grać gdzieś tak w wieku 11-12 lat. No i grało się w różne gry, brutalne mniej brutalne, ba nawet bardzo brutalne. W wieku 14 lat przechodziłem Wiedźmina 2 :p (Tak możecie mi nawrzucać że zacząłem grać od 2 części...) Zresztą nieudolnie, moje pierwsze przejście gry skończyłem ze zbroją Kejrana... Po przejściu gry, zainteresowałem się uniwersum Sapkowskiego, wypożyczyłem wszystkie książki o pewnym Wiedźminie, i skończyłem je czytać w wakacje :D Właściwie to przez gry zacząłem czytać książki :) (głownie przez Wieśka) Po ciężkim okresie szkolnym gdzieś tak w okolicach końca roku szkolnego, postanowiłem przeczytać sagę od początku i zakupić Wiedźmina 1 :D Pierwsza części spodobała mi się niezmiernie, tak samo jak i druga :D W tamtym roku przygotowałem sobie w ferie, komplet save'ów na Wiedźmina 3 :)

Więc wracając do sedna... Gry na mnie nie miały żadnego wpływu, może tylko tyle, że stały się moim hobby :p Nie zabijam, nie bije się, ba nawet odnoszę się kulturalnie do innych ludzi ;) Rodzice nie mają zemną większych problemów.
Jestem idealnym przykładem tego że gry na dzieciaki nie mają wpływu... Natomiast to co wpływa na dzieciaki, jest towarzystwo z jakim przebywają... i wychowanie. Znam wielu co z grami mają mało wspólnego, a największe z nich zakapiory... Media często doszukują się nawiązań z grami, ktoś kogoś brutalnie pobił i jest w wieku nastoletnim hmm... to na pewno przez gry!!! I dawaj na te gry jakie one okrutne, jakie brutalne zakazać, wycofać, spalić na stosie.... jak Hitler kiedyś książki... (tak, dochodziło już do palenia gier... na szczęście jeszcze nie w naszym pięknym kraju, miodem i mlekiem płynącym....) Ale oczywiście istnieje też druga strona medalu, lub drugi koniec ostrza. Niektórzy z "graczy" popadają przez gry w "szaleństwo" i biegają za rodzicami z nożem, tudzież z krzesłem... tylko za to że rodzic wyłączył komputer, lub odłączył internet.... Lecz nie tylko gry wywołują takie zachowania. Takie zachowania składają się na wiele czynników, dla przykładu: słaby kontakt z dzieckiem przez rodzica, lub prześladowania w szkołach...

Pamiętajcie zawsze istnieje drugi koniec kija, i niewolno przypisywać, odosobniony wybryk wszystkim ze społeczność. Też trzeba pamiętać o tym że dziecku nie da się nic zakazać, chociażby alkohol, lub papierosy, nie daj boże narkotyki... Niby zabronione, a wystarczy się przejść jakimś mniej odwiedzanymi uliczkami, lub miejscami, żeby zobaczyć ile to młodzież stoi z piwem i pali papierosy... (Jakby ktoś się pytał to już mam za sobą pierwsze piwo, ale papierosów i narkotyków nigdy nie spróbuje :p ) Dzisiejsza młodzież już taka jest i tak będzie... Przemoc nie jest wyłącznie winą gier...

To tyle ode mnie, mam nadzieje że moderatorzy nie wyrzucą mnie z forum za mój wiek :)
Dziękuje wszystkim którzy przetrwali mój długi, mało znaczący wywód na temat gier i dzisiejszej młodzieży.
:hatsoff:

Chyba przesadziłem z emotikonami...
 
Top Bottom