No dobrze, więc ja się wypowiem

Aktualnie chodzę do 1 klasy liceum, żadnych problemów z przemocą nie miałem, chociaż z grami miałem do czynienia od wieku coś około 8-9 lat. Grałem w każdą grę, z tego co pamiętam to pierwsza gra w jaką grałem, na swoim komputerze to Heroes 3 (świetna gra

) grałem ze starszym bratem i siostrą. Grało się też w Gta, Gothic'a, ale głownie patrzyłem jak mój starszy brat gra

Samodzielnie zacząłem grać gdzieś tak w wieku 11-12 lat. No i grało się w różne gry, brutalne mniej brutalne, ba nawet bardzo brutalne. W wieku 14 lat przechodziłem Wiedźmina 2

(Tak możecie mi nawrzucać że zacząłem grać od 2 części...) Zresztą nieudolnie, moje pierwsze przejście gry skończyłem ze zbroją Kejrana... Po przejściu gry, zainteresowałem się uniwersum Sapkowskiego, wypożyczyłem wszystkie książki o pewnym Wiedźminie, i skończyłem je czytać w wakacje

Właściwie to przez gry zacząłem czytać książki

(głownie przez Wieśka) Po ciężkim okresie szkolnym gdzieś tak w okolicach końca roku szkolnego, postanowiłem przeczytać sagę od początku i zakupić Wiedźmina 1

Pierwsza części spodobała mi się niezmiernie, tak samo jak i druga

W tamtym roku przygotowałem sobie w ferie, komplet save'ów na Wiedźmina 3
Więc wracając do sedna... Gry na mnie nie miały żadnego wpływu, może tylko tyle, że stały się moim hobby

Nie zabijam, nie bije się, ba nawet odnoszę się kulturalnie do innych ludzi

Rodzice nie mają zemną większych problemów.
Jestem idealnym przykładem tego że gry na dzieciaki nie mają wpływu... Natomiast to co wpływa na dzieciaki, jest towarzystwo z jakim przebywają... i wychowanie. Znam wielu co z grami mają mało wspólnego, a największe z nich zakapiory... Media często doszukują się nawiązań z grami, ktoś kogoś brutalnie pobił i jest w wieku nastoletnim hmm... to na pewno przez gry!!! I dawaj na te gry jakie one okrutne, jakie brutalne zakazać, wycofać, spalić na stosie.... jak Hitler kiedyś książki... (tak, dochodziło już do palenia gier... na szczęście jeszcze nie w naszym pięknym kraju, miodem i mlekiem płynącym....) Ale oczywiście istnieje też druga strona medalu, lub drugi koniec ostrza. Niektórzy z "graczy" popadają przez gry w "szaleństwo" i biegają za rodzicami z nożem, tudzież z krzesłem... tylko za to że rodzic wyłączył komputer, lub odłączył internet.... Lecz nie tylko gry wywołują takie zachowania. Takie zachowania składają się na wiele czynników, dla przykładu: słaby kontakt z dzieckiem przez rodzica, lub prześladowania w szkołach...
Pamiętajcie zawsze istnieje drugi koniec kija, i niewolno przypisywać, odosobniony wybryk wszystkim ze społeczność. Też trzeba pamiętać o tym że dziecku nie da się nic zakazać, chociażby alkohol, lub papierosy, nie daj boże narkotyki... Niby zabronione, a wystarczy się przejść jakimś mniej odwiedzanymi uliczkami, lub miejscami, żeby zobaczyć ile to młodzież stoi z piwem i pali papierosy... (Jakby ktoś się pytał to już mam za sobą pierwsze piwo, ale papierosów i narkotyków nigdy nie spróbuje

) Dzisiejsza młodzież już taka jest i tak będzie... Przemoc nie jest wyłącznie winą gier...
To tyle ode mnie, mam nadzieje że moderatorzy nie wyrzucą mnie z forum za mój wiek
Dziękuje wszystkim którzy przetrwali mój długi, mało znaczący wywód na temat gier i dzisiejszej młodzieży.
:hatsoff:
Chyba przesadziłem z emotikonami...