No chyba w kulki sobie lecą. Nie "może się zdarzyć", tylko nie wyobrażam sobie sytuacji, w której na laptopie kupionym za bite 4000 złotych jakieś osiem miesięcy temu, z kartą wypuszczoną na rynek zaledwie rok temu, gra mi w ogóle nie pójdzie, albo nawet minimalnych nie uciągnie. To by oznaczało ni mniej, ni więcej, że a) optymalizacja jest skopana, bo mój sprzęt do najsłabszych nie należy, b) gry komputerowe przestają być rozrywką, na którą może sobie pozwolić przeciętny student (dla którego laptop jest lepszą opcją), czy przeciętny Kowalski (którego nie stać na kartę graficzną za 4200 złotych).