Prócz wymienionych przez ciebie aspektów to tester w dodatku musi na bieżąco to raportować, gdzie i w którym miejscu występuje dany błąd. W razie nieumyślnego albo jeszcze gorzej, umyślnego typu "a co tam? Mało kto zwróci na to uwagę" ominięcia przez testera błędów znajdujących się w grze zazwyczaj grozi za to karą, tym bardziej jeżeli praca testera jest zarobkowa. Jeżeli jest wyznaczony tester do danej cechy gry to od razu będzie wiadomo, kto i za co był odpowiedzialny. Sytuacja często wyjdzie na jaw oczywiście po premierze gry, opiniach i krytyce graczy.Tester to nie jest ktoś kto przechodzi grę i pisze czy było dużo bugów, tester testuje tylko jeden aspekt (walka, parę zadań) po tysiąc razy na wielu buildach, to jak wycieczka rowerowa Kraków-Katowice, jest fajnie i to na prawdę sporo zabawy i satysfakcji, ale nie wtedy gdy powtarzasz to codziennie.
Robota testera (nie tego od jajek - ten się nazywa czasem sekserem@sebensor Zastanawiałem się (przez chwilę) jakie konsekwencje może mieć taki tester za pokpienie sprawy ? Tylko pieniężne ?
Ale takie są najlepsze!@mcbobek Praca testera tylko brzmi fajnie, jak dostaniesz grę, w którą ledwo da się grać to zmienisz zdanie![]()
Tak sądziłem, że mogą to być kary pieniężne ze względu na to, że wraz z instrukcją do gry często na samym końcu jest podany spis autorów gry wraz z poszczególnymi działami np. muzyka, grafika, itp. W tym też była nieraz podana lista ludzi, którzy byli testerami. Czyli jak patrząc na to, musieli mieć pewną odpowiedzialność no i wynagrodzenie bądź też podziękowanie w formie listy osób biorących udział w tworzeniu gier. Jest też ta druga strona testerów, czyli...@sebensor Zastanawiałem się (przez chwilę) jakie konsekwencje może mieć taki tester za pokpienie sprawy ? Tylko pieniężne ?
Zgaduję, że często pewnie tak jest w przypadku gier sieciowych w fazie zamkniętej alfa bądź bety, grając aktywnie w różną wersję możemy wysyłać opinię bądź raporty. Pewnie otwarta beta sprawdza obciążenie serwera pod względem ilości osób, dajmy na to na jednej mapie gry? No i pewnie może też sprawdzanie nowych modeli pojazdów, przeciwników itd. wraz z kolejnymi wersjami gry? Jak też dopisał dodatkowo o konfiguracjach sprzętu komputerowego to też sporo wyjaśnia.Dlatego ostatecznymi testerami gier są gracze. Jeżeli gra wychodzi bez większych błędów, to znaczy, że testerzy (oraz co za tym idzie producent softu) spisali się na medal.
Ja uważam, że opcja nr 2.Z całym szacunkiem
Producent wykonawczy nie wiedział przedwczoraj, że jego gra jest w fazie dalekiej od ukończenia. Nie okłamał, po prostu nie wiedział.
A tak serio - wytłumaczenia są trzy:
1. Celowe kłamstwo
2. Redzi mieli wszystkie stworzone w ciegu ostatnich lat materiały na jednym pendrivie i im się ten pendrive zgubił, więc zaczynają od początku (lub inne nieszczęście)
3. Niekompetencja producenta wykonawczego, który nie wie na jakim etapie są prace nad grą
Która opcja według Ciebie jest najbardziej prawdopodobna? To nie atak, ale zaproszenie do dyskusji![]()
Chłodny ten twój Hypewymagało to kompletnego wygaszenia rozpalonego w sobie hypu. Z kolekcjonerki nie zrezygnuję, jednak temperatura oczekiwania spadła do temperatury otoczenia.
Sami twórcy gry stwierdzili w jednym z artykułów, że z podaniem terminu premiery się zagalopowali. Nawet w którymś z wcześniejszych postów ktoś podał źródło tej informacji. Na wszelki wypadek zapodam je tutaj raz jeszcze.Wystarczyłoby nie dodawać słowa "ostateczny" i większość żalów byłaby pozbawiona sensu.
Przeczuwam jak i większość, że przed nimi ostatnia prosta do osiągnięcia etapu jakim są poprawki, doszlifowanie elementów gry, następnie wydanie gry już do sprzedaży. Jeżeli okażą się po drodze znów jakieś przeszkody, to trza będzie się do tego przyzwyczaić, pewnie kolejne obsuwy. A tak to te 3 miesiące szybko minie jak się zjawił.Tym bardziej gracze mogli czuć się zawiedzeni, bo pojawiały się takie zapewnienia. Miejmy nadzieję, że rzeczywiście jest to podyktowane chęcią dopracowania gry, a nie jakimiś poważnymi problemami. O resztę jestem spokojny.