Czy tylko ja mam wrażenie, że Wiedźmin 3 został "ugrzeczniony" w kwestii erotyki i przemocy?
W pełni rozebrane kobieco postaci można tylko spotkać momentach "zbliżeń" (i tak nie zawsze i "umiejętnie" kadrowane), a bardziej brutalne sceny dzieją się off-screen albo widzimy je "po fakcie".
Nie chcę wyjść na jakiegoś zwyrodnialca, ale właśnie chyba ktoś nam "ugrzecznił Sapkowskiego" (wiem, wiem to wizja RED'ów na podstawie twórczości AS'a, ale...)?
Aby nie być gołosłowny przypomnę jak w "dwójce" Geralt robił dość niemiłą rzecz matce pewnego komendanta, co zostało w pełni pokazane, a kobieca nagość nie była czymś obcym.
Nie chcę rozniecać wojenki ale czyżby kolejny kolejna "zasługa" konsol?
Co o tym myślicie?