Iorveth pierwotnie miał się ukrywać w Novigradzie i przejąć część obowiązków, które ostatecznie zrzucono na książkowe postaci.
Pierwotny plan zakładał nie tylko jego obecność w grze, ale także większą rolę - tak samo zresztą jak z Rochem. W którymś punkcie obaj panowie zmuszeni byliby współpracować, co byłoby możliwie ciekawym rozwinięciem obu postaci.
Cóż. Jak dość dobrze widać masz pewne SKRYSTALIZOWANE poglądy na W3. I dobrze. Brak mi (u Ciebie) tylko pewnej elastyczności oglądu. Cóż z tego, że Iorweth będzie gdziekolwiek i jakkolwiek tam zaistnieje, skoro po W2 pogodzenie tej postaci z Rochem wymagałoby cudu. Nie w postaci różnych wolt scenariusza. W postaci akceptacji sensu tej akcji przez społeczność, która zagrała w W2. A jak myślisz ilu z graczy, którzy zaczęli dopiero od W3 zakupiło W2? I co? Mają mieć zderzenie z emocjonalnym murem (bez)sensu?
Niestety ktoś nagle zdecydował, że autorskie pomysły REDów pójdą do kosza, cały czas antenowy - którego i tak jest mało - przypadnie postaciom przywróconym z sagi, z których chyba żadnej nie oddano w sposób na tyle godny i głęboki, żeby dorównywała dwóm filarom fabuły z poprzedniej części gry.
Aha. Filar Fabuły. Rozumiem - Loża złożona z kilkunastu najlepszych czarodziejek (na czele z Filippą) świata wyruchana przez drugorzędnego wiedźmina (Letho - jakby na to nie patrzeć - WWMM Geralto MUSI go na końcu W2 odstawić do drugiego rzędu), który właśnie przestał robić masę i zaczął robić (ale nie skończył) rzeźbę? (IMO) to urąga zdrowemu rozsądkowi i mocno zahacza o seksizm

shock2

.
W tym punkcie nie bardzo nadążam o co ci chodzi.
Co jest nie tak w sposobie, w jaki REDania sportretowała Ciri?
Akurat jej dostało się najmniej, bo jest ważnym elementem tej części gry, która wyszła w scenariuszu jako jedna z lepszych. Oczywiście mam na myśli ich wzajemne relacje z Geraltem i Yen. Fabuła tej gry w ogóle błyszczy w momentach, w których opowiada o rodzinie.
Ale w którym momencie młoda wykazała się chwiejnością emocjonalną?
Młoda? Chwiejnością???? Ależ nigdy!!!! Tylko ???? Ech! Jak ktoś z Tobą w śnieżki kurna nie zagra i po główce nie pogłaska to się zabijesz? OK - pogrzeb Tchórza (IMO) trzymał mocno bazę. Ale reszta? Tak szczerze?
Dlaczego mam iść na zatracenie i nie walczyć? Skoro widać, że przez lata o Ciebie dbali i Cię kochają? WWMM Geralto nie miał czasu Młodej powiedzieć co przeszedł jak jej szukał? To nie jest labilność? To co to do jasnej ciasnej i pokręconej jest? Okresowe upośledzenie zdrowego rozsądku?
Dwie rozbudowane minigry to za dużo dla casualowego gracza :<
Aha! Ktoś (zasadnicza bardzo mamusia, asertywnie zdecydowany tatuś, diaboliczna babcia lub zołzowaty dziadek, Prezes albo Ten Którego Jest cała Wina Świata Naszego) go (czyli casualowego inwestora) zmusza do ciągłego grania w gry obie? Sorka. Jak ktoś ma ochotę rżnąć głąba buraczanego i narzekać, że ma "Za wilele wolności wyboru" - jego problem. Nadal nie panimaju. Algorytm był. Nie było chęci albo była chęć zrobienia komuś "kuku". Zamiast poszerzenia wolności wyboru zaimplementowano narzucenie woli. Zabolało. Co szkodziło - Dialog przykładowy mocno uproszczony:
-"Zagramy?"
- "W co?"
- I wybór w dialogu: Gwint lub kości.
Proste?
Jedynie zatwardziałe wielbicielki Edwarda mogłyby się w tym (Ech! Casualowo!) zagubić.
Innych cieszy to, że HoS to dobry kawałek fabuły, i dodatek, który fajnie i twórczo rozwija pierwotne pomysły zaimplementowane w grze
No jasne. Zabrakło tylko muszkietów i armat w tym, z założenia wczesnośredniowiecznym, świecie. Zaś pomysł by zastąpić "Zbroję Niedźwiedzia" - "Zbroją Misia" podziwiam za surrealizm. Szczerze! Ubawiłem się do łez. Ganiałem w tych brylach po Magistrze i w czarnym, gustownym ubranku aż mi się znudziło (dowcip przedni lecz za bardzo rozciągnięty w czasie gry). Całą resztę fabuły dałoby się dobrze zgrać z aurą głównej linii fabularnej podstawowego ciągu gry. Trzeba było jedynie bardziej przerobić ideę. I z Twardowskiego zrobić (nie twierdzę, że to najlepszy pomysł choć lepszy - IMO - od szlachciury) np. Zawiszę Czarnego lub dowolnego cwańszego raubrittera.
. Jego umiejscowienie w fabule natomiast to już porażka - i wydaje mi się, że to jest przeważająca na forum opinia. Wszelkie wzmianki o Dzikim Gonie w dodatku natychmiast psuły ogólne wrażenie płynące z obcowania z rozszerzeniem.
To argument przeciw jak rozumiem? Mnie akurat to nie przeszkadzało. Od pewnego momentu dodatku nie przeszkadzałby mi nawet automobil, którym WWMM Geralto podwiózłby Shani na wesele. Skupiłem się na samym weselu, bo pomysł z jego rozegraniem był rewelacyjny. W miarę koncertowo (IMO) "oskubany" przez niedobrany do reszty gry "anturaż".
Automobil niewiele by zepsuł a miałbym okazję się uśmiać.
REDzi poszli po najmniejszej linii oporu z możliwością eksploracji świata po zakończeniu fabuły. To, że gra po ostatniej misji gra cofa nas do stanu świata, który jeszcze jej efektów nie doświadczył, przy okazji wywalając z mapy wszystkie ważne postaci to najprostsze i najmniej ambitne rozwiązanie, na którym cierpi formuła dodatków. To dodatkowo wspiera tezę @
maritimus ' a. Tutaj naprawdę zabrakło czasu, dyscypliny i spójnego planu.
.
OK - niech będzie, że @
maritimus to wymyślił pierwszy. Zakończenie sp...in...(k)olono koncertowo - przez brak (IMO) odwagi, okazję do zrobienia czegoś epokowego (nie mylić z "epickim") zamieniono na kiszkę na ciepło.
Gdyby świat pozostał po zakończeniu niezmieniony - ech

. Błędy w tej części gry (nieuniknione jak deszcz w monsunie) poprawialiby wszyscy gracze rechocząc radośnie, że dostali taką gratkę. Malkontentów forum by zjadło w kiszce na ciepło. Gdyby dodatkowo można było ten świat wzbogacić (Wiem! To już ociera się o marzenia) własnymi pomysłami. Taaa!