Wiedźmin 3: Dziki Gon

+
Tylko nie to. "Zadania z deadline'm" to jeden z najbardziej poronionych i frustrujących pomysłów w grach. Aczkolwiek koncepcja "nie da się zrobić wszystkiego za jednym przejściem" jest dobra, tyle że powinna zostać rozwiązana na zasadzie nieliniowości, tzn. równoległych rozgałęzień.

Mniej-więcej do jednego się to sprowadza. Mogą być dwa (lub więcej) drzewka zadań pobocznych wykluczających się wzajemnie, lub tym ograniczeniem byłby czas - na przykład wieczorem trafiasz do wioski, gdzie masz dwa zadania: pomagasz znaleźć podpalacza, który spalił komuś szopę, po czym uciekł w kierunku zachodnim, lub udajesz się na wschód, gdzie w okolicach jaskini na skraju lasu ostatnio widziano złoczyńcę, którego ścigasz od tygodnia. Jeśli pojedziesz za złoczyńcą (a musisz się spieszyć, bo prawdopodobnie zatrzymał się tylko na noc), to podpalacz dokończy dzieła i całej wsi zaświeci czerwony kur. Jeśli natomiast pogonisz za podpalaczem, to złoczyńca nad ranem zwinie obóz, ukradnie łódź i zniknie we mgle unoszącej się nad rzeką. Może jeszcze kiedyś wpadniesz na jego ślad, ale prawdopodobieństwo jest niewielkie i będzie to będzie zależało od twoich wyborów dokonanych w przyszłości, a dotyczących spraw zupełnie ze złoczyńcą niezwiązanych.
Masz jeszcze trzecie wyjście - zasiąść w karczmie przy partyjce gwinta i kufelku kaedweńskiego stouta, a wtedy bandyta ci ucieknie, podpalacz podpali wieś (i też ucieknie), a ty będziesz bohatersko brał udział w akcji gaszenia karczmy. Jak się dobrze spiszesz, to może nawet uda ci się ugasić również oborę sołtysa.
 
Last edited:
No właśnie o tym piszę, gracz musi widzieć, wiedzieć i zrobić wszystko, inaczej czuje się karany, jest to wina ludzkiej psychiki.
Dla ciebie jest to wina gracza i jego słabej woli, a dla mnie jest to wina źle skonstruowanej gry. Nawet może nie tyle złej konstrukcji, co zupełnie niedostosowanych mechanizmów gry do jej fabularnych założeń. To nie współgra ze sobą. Co innego mówi ci scenariusz, a co innego wszystkie mechanizmy gry. Bo scenariusz pisali ludzie, którzy chcieli opowiedzieć pewną historię, a później inni ludzie obudowali go w zasady, które wyciągnęli z podręczników o tworzeniu dobrze sprzedawalnych produktów. I w ten sposób powstały dwa światy - ten literacko-książkowy i ten to-tylko-growy.
 
Iorveth pierwotnie miał się ukrywać w Novigradzie i przejąć część obowiązków, które ostatecznie zrzucono na książkowe postaci.
Pierwotny plan zakładał nie tylko jego obecność w grze, ale także większą rolę - tak samo zresztą jak z Rochem. W którymś punkcie obaj panowie zmuszeni byliby współpracować, co byłoby możliwie ciekawym rozwinięciem obu postaci.

Cóż. Jak dość dobrze widać masz pewne SKRYSTALIZOWANE poglądy na W3. I dobrze. Brak mi (u Ciebie) tylko pewnej elastyczności oglądu. Cóż z tego, że Iorweth będzie gdziekolwiek i jakkolwiek tam zaistnieje, skoro po W2 pogodzenie tej postaci z Rochem wymagałoby cudu. Nie w postaci różnych wolt scenariusza. W postaci akceptacji sensu tej akcji przez społeczność, która zagrała w W2. A jak myślisz ilu z graczy, którzy zaczęli dopiero od W3 zakupiło W2? I co? Mają mieć zderzenie z emocjonalnym murem (bez)sensu?

Niestety ktoś nagle zdecydował, że autorskie pomysły REDów pójdą do kosza, cały czas antenowy - którego i tak jest mało - przypadnie postaciom przywróconym z sagi, z których chyba żadnej nie oddano w sposób na tyle godny i głęboki, żeby dorównywała dwóm filarom fabuły z poprzedniej części gry.

Aha. Filar Fabuły. Rozumiem - Loża złożona z kilkunastu najlepszych czarodziejek (na czele z Filippą) świata wyruchana przez drugorzędnego wiedźmina (Letho - jakby na to nie patrzeć - WWMM Geralto MUSI go na końcu W2 odstawić do drugiego rzędu), który właśnie przestał robić masę i zaczął robić (ale nie skończył) rzeźbę? (IMO) to urąga zdrowemu rozsądkowi i mocno zahacza o seksizm :)shock2:).

W tym punkcie nie bardzo nadążam o co ci chodzi.
Co jest nie tak w sposobie, w jaki REDania sportretowała Ciri?
Akurat jej dostało się najmniej, bo jest ważnym elementem tej części gry, która wyszła w scenariuszu jako jedna z lepszych. Oczywiście mam na myśli ich wzajemne relacje z Geraltem i Yen. Fabuła tej gry w ogóle błyszczy w momentach, w których opowiada o rodzinie.
Ale w którym momencie młoda wykazała się chwiejnością emocjonalną?

Młoda? Chwiejnością???? Ależ nigdy!!!! Tylko ???? Ech! Jak ktoś z Tobą w śnieżki kurna nie zagra i po główce nie pogłaska to się zabijesz? OK - pogrzeb Tchórza (IMO) trzymał mocno bazę. Ale reszta? Tak szczerze?

Dlaczego mam iść na zatracenie i nie walczyć? Skoro widać, że przez lata o Ciebie dbali i Cię kochają? WWMM Geralto nie miał czasu Młodej powiedzieć co przeszedł jak jej szukał? To nie jest labilność? To co to do jasnej ciasnej i pokręconej jest? Okresowe upośledzenie zdrowego rozsądku?

Dwie rozbudowane minigry to za dużo dla casualowego gracza :<

Aha! Ktoś (zasadnicza bardzo mamusia, asertywnie zdecydowany tatuś, diaboliczna babcia lub zołzowaty dziadek, Prezes albo Ten Którego Jest cała Wina Świata Naszego) go (czyli casualowego inwestora) zmusza do ciągłego grania w gry obie? Sorka. Jak ktoś ma ochotę rżnąć głąba buraczanego i narzekać, że ma "Za wilele wolności wyboru" - jego problem. Nadal nie panimaju. Algorytm był. Nie było chęci albo była chęć zrobienia komuś "kuku". Zamiast poszerzenia wolności wyboru zaimplementowano narzucenie woli. Zabolało. Co szkodziło - Dialog przykładowy mocno uproszczony:

-"Zagramy?"
- "W co?"
- I wybór w dialogu: Gwint lub kości.

Proste?

Jedynie zatwardziałe wielbicielki Edwarda mogłyby się w tym (Ech! Casualowo!) zagubić.

Innych cieszy to, że HoS to dobry kawałek fabuły, i dodatek, który fajnie i twórczo rozwija pierwotne pomysły zaimplementowane w grze

No jasne. Zabrakło tylko muszkietów i armat w tym, z założenia wczesnośredniowiecznym, świecie. Zaś pomysł by zastąpić "Zbroję Niedźwiedzia" - "Zbroją Misia" podziwiam za surrealizm. Szczerze! Ubawiłem się do łez. Ganiałem w tych brylach po Magistrze i w czarnym, gustownym ubranku aż mi się znudziło (dowcip przedni lecz za bardzo rozciągnięty w czasie gry). Całą resztę fabuły dałoby się dobrze zgrać z aurą głównej linii fabularnej podstawowego ciągu gry. Trzeba było jedynie bardziej przerobić ideę. I z Twardowskiego zrobić (nie twierdzę, że to najlepszy pomysł choć lepszy - IMO - od szlachciury) np. Zawiszę Czarnego lub dowolnego cwańszego raubrittera.

. Jego umiejscowienie w fabule natomiast to już porażka - i wydaje mi się, że to jest przeważająca na forum opinia. Wszelkie wzmianki o Dzikim Gonie w dodatku natychmiast psuły ogólne wrażenie płynące z obcowania z rozszerzeniem.

To argument przeciw jak rozumiem? Mnie akurat to nie przeszkadzało. Od pewnego momentu dodatku nie przeszkadzałby mi nawet automobil, którym WWMM Geralto podwiózłby Shani na wesele. Skupiłem się na samym weselu, bo pomysł z jego rozegraniem był rewelacyjny. W miarę koncertowo (IMO) "oskubany" przez niedobrany do reszty gry "anturaż".
Automobil niewiele by zepsuł a miałbym okazję się uśmiać.

REDzi poszli po najmniejszej linii oporu z możliwością eksploracji świata po zakończeniu fabuły. To, że gra po ostatniej misji gra cofa nas do stanu świata, który jeszcze jej efektów nie doświadczył, przy okazji wywalając z mapy wszystkie ważne postaci to najprostsze i najmniej ambitne rozwiązanie, na którym cierpi formuła dodatków. To dodatkowo wspiera tezę @maritimus ' a. Tutaj naprawdę zabrakło czasu, dyscypliny i spójnego planu.
.

OK - niech będzie, że @maritimus to wymyślił pierwszy. Zakończenie sp...in...(k)olono koncertowo - przez brak (IMO) odwagi, okazję do zrobienia czegoś epokowego (nie mylić z "epickim") zamieniono na kiszkę na ciepło.
Gdyby świat pozostał po zakończeniu niezmieniony - ech:). Błędy w tej części gry (nieuniknione jak deszcz w monsunie) poprawialiby wszyscy gracze rechocząc radośnie, że dostali taką gratkę. Malkontentów forum by zjadło w kiszce na ciepło. Gdyby dodatkowo można było ten świat wzbogacić (Wiem! To już ociera się o marzenia) własnymi pomysłami. Taaa!
 
Last edited:
Cóż. Jak dość dobrze widać masz pewne SKRYSTALIZOWANE poglądy na W3. I dobrze. Brak mi (u Ciebie) tylko pewnej elastyczności oglądu. Cóż z tego, że Iorweth będzie gdziekolwiek i jakkolwiek tam zaistnieje, skoro po W2 pogodzenie tej postaci z Rochem wymagałoby cudu. Nie w postaci różnych wolt scenariusza. W postaci akceptacji sensu tej akcji przez społeczność, która zagrała w W2. A jak myślisz ilu z graczy, którzy zaczęli dopiero od W3 zakupiło W2? I co? Mają mieć zderzenie z emocjonalnym murem (bez)sensu?
Mamy różne poglądy na to, co w kontekście logiki scenariusza miało by sens, a co nie.
Okoliczności jak najbardziej mogły ich zmusić do współpracy, mimo wzajemnej niechęci.

Yennefer jakoś nie wygarniała ex-koleżankom, jak to ją skrzywdziły - i potrafiły się sprzymierzyć mimo zaszłości.
To też jest bez sensu, bo się wcześniej nie znosiły?
Aha. Filar Fabuły.
Filar, bo wybór między tą dwójką postaci był tożsamy z treścią, z którą obcowaliśmy po jego podjęciu.


Młoda? Chwiejnością? Ależ nigdy!!!! Tylko ? Ech! Jak ktoś z Tobą w śnieżki kurna nie zagra i po główce nie pogłaska to się zabijesz? OK - pogrzeb Tchórza (IMO) trzymał mocno bazę. Ale reszta? Tak szczerze?

Dlaczego mam iść na zatracenie i nie walczyć? Skoro widać, że przez lata o Ciebie dbali i Cię kochają? WWMM Geralto nie miał czasu Młodej powiedzieć co przeszedł jak jej szukał? To nie jest labilność? To co to do jasnej ciasnej i pokręconej jest? Okresowe upośledzenie zdrowego rozsądku?
Przyznam, że grając w grę po raz pierwszy absolutnie nie spodziewałem się, że te rzeczy wpłyną na zakończenie.
Rzeczywiście jest to rozwiązanie dziwne, tym bardziej że opcje dialogowe często są bardzo niejasne.

Jej decyzje dało by się w każdym wariancie uzasadnić, ale mi się nie chce.
Aha! Ktoś (zasadnicza bardzo mamusia, asertywnie zdecydowany tatuś, diaboliczna babcia lub zołzowaty dziadek, Prezes albo Ten Którego Jest cała Wina Świata Naszego) go (czyli casualowego inwestora) zmusza do ciągłego grania w gry obie? Sorka. Jak ktoś ma ochotę rżnąć głąba buraczanego i narzekać, że ma "Za wilele wolności wyboru" - jego problem. Nadal nie panimaju. Algorytm był. Nie było chęci albo była chęć zrobienia komuś "kuku". Zamiast poszerzenia wolności wyboru zaimplementowano narzucenie woli. Zabolało. Co szkodziło - Dialog przykładowy mocno uproszczony:

-"Zagramy?"
- "W co?"
- I wybór w dialogu: Gwint lub kości.

Proste?

Jedynie zatwardziałe wielbicielki Edwarda mogłyby się w tym (Ech! Casualowo!) zagubić.
Ty to wiesz.
Ja to wiem.

Ale ktoś wiedział "lepiej". Życie.
 
Last edited:
Dla ciebie jest to wina gracza i jego słabej woli, a dla mnie jest to wina źle skonstruowanej gry. Nawet może nie tyle złej konstrukcji, co zupełnie niedostosowanych mechanizmów gry do jej fabularnych założeń. To nie współgra ze sobą. Co innego mówi ci scenariusz, a co innego wszystkie mechanizmy gry. Bo scenariusz pisali ludzie, którzy chcieli opowiedzieć pewną historię, a później inni ludzie obudowali go w zasady, które wyciągnęli z podręczników o tworzeniu dobrze sprzedawalnych produktów. I w ten sposób powstały dwa światy - ten literacko-książkowy i ten to-tylko-growy.

Bo tak się po prostu nie da... znaczy da się, ale po co? Wywalić, czy zminimalizować warstwę poboczną gry, żeby dostać interaktywny film, bo jak pisałem, w przeciwnym razie nie da się pogodzić głównej warstwy fabularnej, z resztą elementów, tak żeby to współgrało niczym w książkach i było pozbawione elementów "to-tylko-gra", tu nawet system dobowy by nie pasował, skoro musimy się spieszyć, a gra daje nam możliwość przemedytować kilka miesięcy, jeśli mamy na to ochotę.
Gra to nie książka i na odwrót, w książce jesteś świadkiem z góry określonych wydarzeń, w grze masz na nie wpływ i sam piszesz swoją przygodę, a graczy są miliony i nie można im powiedzieć "twoja historia jest gorsza od mojej, bo ty masz ochotę robić zadania poboczne i zbierać ziółka, a przecież trzeba się spieszyć i to nie pasuje do scenariusza".
Jedyną mechaniką która tak naprawdę może wpływać na historię w grze niezależnie od chęci gracza jest brak skalowania poziomów, przez co można wpaść na zadania na znacznie wyższy poziom i mieć za mały level na kontynuowanie wątku głównego. W innych wypadkach to zwykle od gracza zależy jak będzie grał.

Przebywając na tym forum łatwo zauważyć różne gusta growe, jeden woli superrealizm, inny historię, a jeszcze inny szwendanie się po świecie i tu dochodzimy do tego jak to połączyć? Ano tak jak to zrobili REDzi, dać główną oś, dać zadania poboczne, z których można wykonać tylko część i dać otwarty świat, coby osoba lubiąca łazić bez celu, miała gdzie łazić. Nie każdy będzie chciał grać tak jak ty, niektórzy lubią łazić po świecie i wypełniać zadania i właśnie dla nich te zadania w tym świecie są (niezależnie jak bardzo w twoich oczach jest to nielogiczne), inni nie będą łazić za zadaniami, tylko wykonywać je w międzyczasie, w chwili oddechu, a za główny cel obiorą sobie odszukanie córki, czy to źle że gra godzi oba te charaktery graczy? Moim zdaniem nie. Czy to źle że gra daje możliwość napisania unikalnej historii, gdzie Jaś ruszy swoją ścieżką i przejedzie przez wieś A, wykonując zadanie dla wójta Mietka, natomiast Staś przejedzie przez wieś B i zrobi zadanie dla karczmarza Zdzicha? Moim zdaniem nie.
Gdyby wywalić 80% zadań pobocznych i pomniejszyć świat, czy to coś by zmieniło? Zmieniłoby, Staś i Jaś nie zrobili by tych zadań, bo by ich nie było i musieliby podążać z góry zaplanowanym szlakiem...
 
Debugging nazwy poszedł bezbłędnie
Z jednym wyjątkiem - bodajże w zadaniu z trollim patriotą w opisie questa pojawia się nazwa "Biały Most" zamiast "Oxenfurtu".
U Sapka doskonale widać DLACZEGO władcy poważają czarodziejów i używają ich jako swoich doradców oraz dlaczego nie ma władców-czarodziejów. Nie ma ich bo inni czarodzieje en masse nie mogą na to pozwolić.. REDzi polegli (IMO) na koncepcji loży czarodziejek już w W2. I w W3 tę porażkę "epicko" rozwinęli.
U Sapkowskiego widać również, że wysoka pozycja czarodziejów nie będzie wieczna. Akurat wątku Polowań Redzi z księżyca nie wzięli.
 
Z jednym wyjątkiem - bodajże w zadaniu z trollim patriotą w opisie questa pojawia się nazwa "Biały Most" zamiast "Oxenfurtu".
A nie pomyliło ci się z tym, że lokacja w której siedzi troll zwie się Fortem Białego Orła? W dialogu chyba jest Oxenfurt, albo troll nie wymienia wcale miejscowości.
 
W ogole kto odpowiada za scenariusz w wiedzminie 3? stanowisko ktore jest bezsprzecznie najwazniejsze, zwlaszcza w RPG. z Tego co mi wiadomo to za podstawke odpowiedzialni sa Borys Pugacz-Muraszkiewicz i Marcin Blacha. Za serca z kamienia odpowiadala Karolina Stachyra, a za drugi dodatek do podstawki znowu ktos inny, mianowicie Jakub Szamalek. Czy to ma byc jakis zart? NIedobrze mi sie robi jak przegladam wywiady/artykuly gdzie Redzi arogancko wrecz zachwalaja jaka to swietna fabuly(mowie o podstawce). No...nawet mi sie wierzyc nie chce. Nie wiem jaka atmosfera w studiu panuje, ale czy nikt nie mial jaj zeby wprost, bez owijania skrytykowac tego czegos odpowiedzialnego za scenariusz?Jak bardzo trzeba byc zaslepionym i pozbawionym minimum samokrytyki zeby to cos uwazac za dobre?Powiedziec o podstawce, ze jest przecietna byloby jakims ponurym zartem, hiperbola jakas. Fabularny poziom podstawki najlepiej chyba okresla jeden z dialogow NPC - Geralt: ( mniej wiecej )" Jestes wiedzminen" a Geralt zdziwiony jakby spotkal kogos o umiejetnosci dedukcji przy ktorej sherlock holmes wypada jak niedorozwoj- Ogolnie ciezko znalezc info o scenarzystach nie mowiac juz o nieco dokladniejszych informacjach kto i za jakie elementy odpowiadal. Jezeli ktos ma pewne informacje, od wiedzmina pierwszego kto i w jakim stopniu odpowiadal za fabule bylbym bardzo wdzieczny za info. Oczywiscie informacje znalezione w sieci nie musza byc do konca prawdziwe, ale zakladajac ze wyzej wymienione osoby faktycznie odpowiadaly za fabule to gdzie tu jest niby logika? Skoro juz kto inny wymyslil Serca z Kamienia, swoja droga tak samo jak brak po prostu slow zeby okreslic jak tragiczna byla podstawka, tak brak pochwal ktore bylyby w stanie sprawiedliwie okreslic Serca to jaki sens ma oddawanie tak waznego zadania kolejnej osobie...( btw. serio nie kazdy zna lub skojarzyl z Panem Twardowskim wiec ujawnienie sami-wiecie-ktorej karty do gwinta jest niewybaczalne). Sam Post dosyc chaotyczny stylistycznie jak i gramatycznie za co sorka. Nie obraze jezeli ktos sprostuje moje wypociny, Wszelkie info o scenarzystach wszystkich czesci bardzo mile widziane. Btw. przykre, ze tyle hejtu o downgrade, crafting, wyglad postaci, kusze, obcisle gatki gdy najwiekszym minusem jest akurat fabula.
 
W ogole kto odpowiada za scenariusz w wiedzminie 3? stanowisko ktore jest bezsprzecznie najwazniejsze, zwlaszcza w RPG. z Tego co mi wiadomo to za podstawke odpowiedzialni sa Borys Pugacz-Muraszkiewicz i Marcin Blacha. Za serca z kamienia odpowiadala Karolina Stachyra, a za drugi dodatek do podstawki znowu ktos inny, mianowicie Jakub Szamalek. Czy to ma byc jakis zart? NIedobrze mi sie robi jak przegladam wywiady/artykuly gdzie Redzi arogancko wrecz zachwalaja jaka to swietna fabuly(mowie o podstawce). No...nawet mi sie wierzyc nie chce. Nie wiem jaka atmosfera w studiu panuje, ale czy nikt nie mial jaj zeby wprost, bez owijania skrytykowac tego czegos odpowiedzialnego za scenariusz?Jak bardzo trzeba byc zaslepionym i pozbawionym minimum samokrytyki zeby to cos uwazac za dobre?Powiedziec o podstawce, ze jest przecietna byloby jakims ponurym zartem, hiperbola jakas.

Ale ty zdajesz sobie sprawę, że przy grze pracuje więcej niż dwóch scenarzystów? Główni to chyba właśnie pan Borys Pugacz-Muraszkiewicz i Marcin Blacha. Karolina Stachyra była po prostu jedną z osób, która zajmowała się dialogami.

Naprawdę fabuła Wiedźmina 3 to dla ciebie totalna porażka? Nie jestem ślepy, kilka wątków zostało źle przedstawionych, niektóre postaci zostały spłycone. Ale żeby nie dostrzegać zalet lini fabularnej Dzikiego Gonu też chyba trzeba być krótkowidzem.
 
Last edited:
W ogole kto odpowiada za scenariusz w wiedzminie 3? stanowisko ktore jest bezsprzecznie najwazniejsze, zwlaszcza w RPG. z Tego co mi wiadomo to za podstawke odpowiedzialni sa Borys Pugacz-Muraszkiewicz i Marcin Blacha. Za serca z kamienia odpowiadala Karolina Stachyra, a za drugi dodatek do podstawki znowu ktos inny, mianowicie Jakub Szamalek. Czy to ma byc jakis zart? NIedobrze mi sie robi jak przegladam wywiady/artykuly gdzie Redzi arogancko wrecz zachwalaja jaka to swietna fabuly(mowie o podstawce). No...nawet mi sie wierzyc nie chce. Nie wiem jaka atmosfera w studiu panuje, ale czy nikt nie mial jaj zeby wprost, bez owijania skrytykowac tego czegos odpowiedzialnego za scenariusz?Jak bardzo trzeba byc zaslepionym i pozbawionym minimum samokrytyki zeby to cos uwazac za dobre?Powiedziec o podstawce, ze jest przecietna byloby jakims ponurym zartem, hiperbola jakas. Fabularny poziom podstawki najlepiej chyba okresla jeden z dialogow NPC - Geralt: ( mniej wiecej )" Jestes wiedzminen" a Geralt zdziwiony jakby spotkal kogos o umiejetnosci dedukcji przy ktorej sherlock holmes wypada jak niedorozwoj- Ogolnie ciezko znalezc info o scenarzystach nie mowiac juz o nieco dokladniejszych informacjach kto i za jakie elementy odpowiadal. Jezeli ktos ma pewne informacje, od wiedzmina pierwszego kto i w jakim stopniu odpowiadal za fabule bylbym bardzo wdzieczny za info. Oczywiscie informacje znalezione w sieci nie musza byc do konca prawdziwe, ale zakladajac ze wyzej wymienione osoby faktycznie odpowiadaly za fabule to gdzie tu jest niby logika? Skoro juz kto inny wymyslil Serca z Kamienia, swoja droga tak samo jak brak po prostu slow zeby okreslic jak tragiczna byla podstawka, tak brak pochwal ktore bylyby w stanie sprawiedliwie okreslic Serca to jaki sens ma oddawanie tak waznego zadania kolejnej osobie...( btw. serio nie kazdy zna lub skojarzyl z Panem Twardowskim wiec ujawnienie sami-wiecie-ktorej karty do gwinta jest niewybaczalne). Sam Post dosyc chaotyczny stylistycznie jak i gramatycznie za co sorka. Nie obraze jezeli ktos sprostuje moje wypociny, Wszelkie info o scenarzystach wszystkich czesci bardzo mile widziane. Btw. przykre, ze tyle hejtu o downgrade, crafting, wyglad postaci, kusze, obcisle gatki gdy najwiekszym minusem jest akurat fabula.

Problem z fabuła podstawki wynikał z tego, że scenarzyści jednocześnie próbowali zrobić swoje dokończenie fabuły z książek (Ciri, Yennefer, Avallach) i pamiętać, że przecież większość graczy nie miało styczności z tymi postaciami, więc wyszło im takie łapanie dwóch srok za ogon. W sercu z kamienia nie mieli tego typu obciążeń i dlatego wszystko zagrało świetnie
 
@kuba_21 zdaje sobie sprawe, ze pracuje wiecej ludzi dlatego prosilem o wszelkie info dotyczace podzialu prac w wiedzminie. Zreszta ekipa odpowiedzielna to jedno ale skoro poszczegolne czesci wiedzmina sa tak zroznicowane pod wzgledem poziomu ogolnie, ze niemozliwe jest zeby ta sama osoba miala na fabule najwiekszy wplyw. Jedynka wiadomo, miazdzyla pod wzgledem klimatu, zabojcy krolow mimo wytykanych minusow pod wzgledem fabuly, miala to cos.O asasynach moge powiedziec, z czystym sercem, ze choc sama fabula mi sie nie spodobala to jednak byla poprowadzona bardzo dobrze i ciekawie.Sama postac Letho, jego motywow i oczywiscie Roche /Iorweth, byla moc. No a trojka to juz fail po calosci. Sam watek z baronem to cos bardzo dobrego, przedstawione postacie typu Triss, Jaskier, Wiedzmini. tak, to takie male cudo lecz jak mamy okreslic tych kilak linijek dialogowych i swietny dubbing niczego nie rekompensuja.no ale czy za kazdym razem fanboje musza wybierac jakis motyw ktory jest dobry i wymagac od wszystkich zeby tylko z tego wzgledu oceniali wiedzmina jak dzielo geniusza. Redzi od poczatku maja taryfe ulgowa ale miarka sie przebrala. mozna wybaczyc, ciagle obsuwy, problemy z odpalaniem gry po premierze, crafting, mechanike. Ale jesli chodzi o fabule to nie ma zadnego usprawiedliwienia.
Wiadomo, nie mozna miec zbytnich pretensji o niescisloci przy tak rozbudowanej grze no, ale jednak jest pewna granica. Wszystko co czynilo pierwsze dwie czesci wiedzmina wyjatkowymi zostalo porzucone w dzikim gonie. Potencjal byl ogromny i nie mam pojecia jak moglo dojsc do tego do czego doszlo
@kuba_21 poprawilem w trakcie edycji. Tak, oczywiscie chodzi mi o sam klimat chociaz nic do fabuly nie mam
 
Last edited:
@kuba_21 zdaje sobie sprawe, ze pracuje wiecej ludzi dlatego prosilem o wszelkie info dotyczace podzialu prac w wiedzminie. Zreszta ekipa odpowiedzielna to jedno ale skoro poszczegolne czesci wiedzmina sa tak zroznicowane pod wzgledem poziomu ogolnie, ze niemozliwe jest zeby ta sama osoba miala na fabule najwiekszy wplyw. Jedynka wiadomo, miazdzyla pod wzgledem klimatu, zabojcy krolow mimo wytykanych minusow pod wzgledem fabuly, miala to cos.O asasynach moge powiedziec, z czystym sercem, ze choc sama fabula mi sie nie spodobala to jednak byla poprowadzona bardzo dobrze i ciekawie.Sama postac Letho, jego motywow i oczywiscie Roche /Iorweth, byla moc. No a trojka to juz fail po calosci. Sam watek z baronem to cos bardzo dobrego, no ale czy za kazdym razem fanboje musza wybierac jakis motyw ktory jest dobry i wymagac od wszystkich zeby tylko z tego wzgledu oceniali wiedzmina jak dzielo geniusza. Redzi od poczatku maja taryfe ulgowa ale miarka sie przebrala. mozna wybaczyc, ciagle obsuwy, problemy z odpalaniem gry po premierze, crafting, mechanike. Ale jesli chodzi o fabule to nie ma zadnego usprawiedliwienia

Czy ja wiem, jedynka pod względem fabularnym też w kilku miejscach kulała. Sam główny wątek z Salamandrą z perspektywy czasu wydaje mi się średni. Jeszcze ta Triss-Yen i Alvin-Ciri...

A co do trójki to z odzyskanych materiałów z usuniętą zawartością można wywnioskować, że zawiedli nie tyle scenarzyści co może nieodpowiednie zaplanowanie, do tego jeszcze niewystarczająca ilość czasu

I wydaje mi się, że trojka ma więcej do zaoferowania niż sam wątek Barona. Prolog, poszukiwanie Ciri i chwile w Kaer Morhen trzymały wysoki poziom, przynajmniej według mnie. Potem jednak widać, że wiele rzeczy zostało usuniętych, a niektóre wątki skrócono i wyszło jak wyszło.

Tak btw. to przepraszam za liczne edycje, ale pisanie ze smartfona potrafi nieźle strzępić nerwy.
 
Last edited:
Sila redow od zawsze byly postacie ktorych nie uswiadczymy w sadze, lub tylko male wzmianki. Talar, Berengar, Roche, Iorweth, Krwawy Baron, Letho... a dostalismy co, dostalismy.
Wymieniasz momenty ktorym nie da sie odmowic zalet. Ale to po prostu zbyt malo. Nie jestem jakims purysta ktory leci z hejtem tylko dlatego, ze cos nie zgadza sie z lore lub po prostu widzialbym historie inaczej. Nie musze lubic fantasy w zadnym wydaniu, co jednak nie daje mi prawa krytykowac Sagi ktora jest po prostu dobra.To jest taka oczywista oczywistosc dla mnie. Sa ludzie ktorzy uwazaja, ze Arcania przebija pod kazdym wzgledem pierwsze trzy czesci Gothica, zwlaszcza fabularnym. Jakie zdanie mam o takich ludziach latwo sie domyslic, brak slow, ale gdy probuja argumentowac wyzszosc Arcanii w jakikolwiek sposob, to zarty sie koncza.
 
Last edited:
Top Bottom