Akurat na mnie Cesarstwo tak złego wrażenia nie wywarło. Owszem, na początku, podczas czytania "Czegoś więcej" i "Krwi elfów" miałem podobne odczucia, ale później znacząco złagodniały. Cesarstwo nie było już "złe" tylko "potężne" - jak Rzym. Tylko że w porównaniu z Rzymem, Nilfgaard IMHO zdecydowanie wygrywa 


