Podeszli do Triss, mieniącej się kilkoma odcieniami błękitu i seledynu. Triss na ich widok przerwała rozmowę z dwoma czarodziejami, zaśmiała się radośnie, objęła Yennefer, rytuał całowania powietrza przy uszach powtórzył się. Geralt ujął podaną mu dłoń, ale zdecydował się postąpić wbrew ceremoniałowi - objął kasztanowowłosą czarodziejkę i pocałował w miękki, mechaty jak brzoskwinia policzek. Triss zarumieniła się lekko.
(...)
- Nie powiedziałaś mu? Naprawdę nic nie wiesz, Geralt?
- O czym niby?
- Przecież Yennefer też zasiada w Radzie. Od czasu bitwy pod Sodden. Nie pochwaliłaś mu się jeszcze, moja droga?
- Nie, moja droga - czarodziejka spojrzała przyjaciółce prosto w oczy. - Po pierwsze, nie lubię się chwalić. Po drugie, nie było na to czasu. Nie widziałam Geralta od bardzo dawna, mamy sporo zaległości. Uzbierała się tego długa lista. Załatwiamy sprawy według tej listy.
- To oczywiste - rzekła niepewnie Triss. - Hmm... Po tak długim czasie... Rozumiem. Jest o czym rozmawiać...
- Rozmowy - uśmiechnęła się dwuznacznie Yennefer, darząc wiedźmina kolejnym powłóczystym spojrzeniem - są na końcu listy. Na samym końcu, Triss.
Kasztanowowłosa czarodziejka zmieszała się wyraźnie, zaczerwieniła lekko.
- Rozumiem - powtórzyła, w zakłopotaniu bawiąc się serduszkiem z lapis lazuli.
- Bardzo mnie cieszy, że rozumiesz. Geralt, przynieś nam wina. Nie, nie od tego pazia. Od tamtego, dalszego.
Usłuchał, bezbłędnie wyczuwając rozkaz w jej głosie. Biorąc puchary z niesionej przez pazia tacy, obserwował dyskretnie obie czarodziejki. Yennefer mówiła szybko i cicho, Triss Merigold słuchała z opuszczoną głową. Gdy wrócił, Triss już nie było. Yennefer nie wykazała żadnego zainteresowania przyniesionym winem, odstawił więc oba niepotrzebne puchary na stół.
- Nie przesadziłaś aby? - spytał chłodno. Oczy Yennefer zapłonęły fioletem.
- Nie próbuj robić ze mnie idiotki. Sądziłeś, że nie wiem o niej i o tobie?
- Jeżeli o to chodzi...
- Właśnie o to - ucięła. - Nie rób głupich min i powstrzymaj się od komentarzy. A nade wszystko nie próbuj kłamać. Znam Triss dłużej niż ciebie, lubimy się, rozumiemy świetnie i zawsze będziemy rozumieć, niezależnie od różnych drobnych... incydentów. A teraz wydało mi się, że ma trochę wątpliwości. Rozwiałam je więc i to wszystko. Nie wracajmy do tego.