50 godzin gry to słabiutko. Trzeba pamiętać że zapowiedzi odnośnie długości gry i tak zawsze są mocno podrasowane. Jeśli ktoś mówi o 100 godzinach to na końcu okazuje się że jest 50. Jeśli ktoś mówi o 50 godzinach to pewnie będzie jakieś 25...
Za dużo Skyrima. To nie chodzi o to czy lubię, czy nie lubię tę grę. Po prostu nie grałem, więc nie oceniam. Jednak nie grałem w dużej mierze właśnie dlatego, że nie zachęciły mnie zapowiedzi, ani filmy, ani obrazki, ani cokolwiek dotyczącego Skyrim. Kiedy na niego patrzyłem widziałem amerykańską wizję średniowiecza. Czyli rogate, ponure wyobrażenia o Skandynawii jako głównego przedstawiciela średniowiecznej Europy.
To mi wystarczyło, aby w to nie grać.
Sam nieraz wyśmiewałem ciągłe dopominanie się o słowiańskość, bo według mnie było jej wystarczająco dużo w obu Wiedźminach. Jednak teraz chyba naprawdę dołączę do obozu słowiańskiego, albo po prostu obozu średniowiecznej Europu. Rogata Skandynawia to daleka Północ i to niekoniecznie w pełnym rozkwicie średniowiecza. Nudzą mnie te klimaty. Poza tym śnieg na południu, w maju?
Wydaje mi się że do REDów ostatnio dołączyło za dużo fanów Skyrim. Wszędzie pełno tego tałatajstwa. Najgorsze jest to, że w poprzednich Wiedźminach oryginalność była oczywista, a teraz już na dzień dobry REDzi porównują W3 do Skyrim. Najgorsze co można zrobić to postawić samego siebie w roli naśladowcy. Naśladowcy rzadko dobrze się sprzedają. Teraz Wiedźmin w świadomości graczy nie będzie już Wiedźminem tylko kopią Skyrim. Do tej pory wszelkie porównania do Skyrim można było uciąć prostą ripostą - to dwie różne gry i porównywanie ich to głupota. W tej chwili kiedy ktoś powie że W3 to kopia, naśladowca Skyrim, to pozostanie się tylko zgodzić.
Wszystkie polskie filmy, muzyka, czy gry, które chcą być bardziej amerykańskie od samych amerykanów sprzedają się źle. Ale nie dotyczy to tylko Polski. Ludzie nie lubią naśladowców, bo nie potrafią skojarzyć ich z niczym innym niż Czymś Co Miało Być Takie Jak Ich Ulubiona Rzecz, Ale Jednak Takie Nie Jest. W takich przypadkach ludzie nie odkrywają oryginalności danego produktu, bo spodziewając się kopii oryginalność traktują jak zepsucie tej kopii. Są zawiedzeni gdy kilka elementów się nie zgadza. Coś miało być lepszym Skyrimem, ale - przez kilka różnić - nie jest. Więc gracze nie odkrywają wiedźmińskości, ale dostrzegają braki i różnice w skyrimowatości takiej gry porównywanej nachalnie do Skyrim...
Na końcu więc pozostaje krótki opis towaru - marna kopia, podróbka, naśladowca... I nic więcej.
Pewnie w CDPR jest nowy gość od marketingu i pewnie jest fanem Skyrim.
Chciałem otwarty świat, ale nie chciałem drugiego Skyrim! Ja nawet nie chciałbym żeby Wiedźmin był porównywany do Gothica, którego jestem fanem, a co dopiero do gry, która od początku mnie nie przekonała!