Ja wolę jednak ciekawą historię niż namiastkę symulatora turysty.
To skupisz się na historii i niczym więcej, kto ci broni?
Nie bronię ci grać podle gustu, otwarty świat to wolność wyboru i możliwości.
Daje możliwość olania tych elementów, które wedle kogoś nie pasują do kanonu, charakterystyki postaci i skupić na tym, co jej zdaniem istotne.
Ale, powtórzę, otwarty świat to wolność wyboru i możliwości.
W przeciwnym razie będzie jedynie pustą, nudną sceną.
I ja oczekuję po otwartym świecie więcej rodzajów aktywności aniżeli suche questy.
Czegoś poza samą fabułą, bo do takiej formy gry, opartej wyłącznie na narracji, historii, otwarty świat przystaje, jak karpiowi wiolonczela.
Jest nie tyle zbędny, co niewłaściwy.
A oczekiwania mam właściwe i spore.
Po tak szumnych, buńczucznych wręcz zapowiedziach (redefinicja RPG, czymkolwiek by nie była) nie mogą być inne.
Teraz czekam na coś na ich poparcie.
Summa summarum gracie wiedźminem i sam ten fakt, ten archetyp narzuca szereg ograniczeń tak w rozwoju postaci, jak interakcji ze światem.
Bohater jest zdefniowany, określony, stąd pewne ograniczenia min. odnośnie profesji, gdzie wyboru nie mamy w ogóle. Zgoda. Ale tylko od graczy zależy jaki będzie ich Geralt i jak dalece od książkowego kanonu odejdą. A odejdą, bo gra skierowana jest nie tylko do fanów sagi, a wręcz przeciwnie, przede wszystkich do tych, którzy książek nie znają. Czy to się komuś podoba czy nie.
Ja tam "otwarty świat" w Wieśku Czy rozumiałem i rozumiem jako wolność eksploracji i osobiste kontrolowanie tego, gdzie, kiedy i jak pchniemy fabułę do przodu.
Wolność eksploracji (w obrębie danej lokacji) była przecież wcześniej, podobnie decydowaliśmy, kiedy pchniemy fabułę do przodu. Co w takim razie miałby wnieść otwarty świat jeśli nie więcej możliwości, opcjonalnych aktywności, których wcześniej nie było?
Nic? To w takim razie po kiego grzyba w ogóle otwarty świat?
Czy ja napisałem że mam coś do tego? Odnosiłem się tylko do płaczów niektórych użytkowników którzy pisali "nie będzie ekonomii w Wiedźminie" .
Chodziło mi raczej o samo "what's the point in that" i kontekst w jakim padło.
Podobne rozkminy wyglądają osobliwie. Wprowadzimy coś by uwiarygodnić, wzbogacić świat przedstawiony, a dwa lata później zaczniemy filozofować i zastanawiać czy to ma sens.
Panika, zamęt, strach.. ehh..wszyscy chcą dobrze ale my nic naprawdę nie wiemy.Wywiady to wywiady, a są tak zamotane że ciężko się połapać, który nowy, który stary. Nie dawno czytałem w nowym artykule o leszym, który był omawiany w tamtym roku.
I w tym cały problem. Mało co właściwie wiemy, a premiera podobno w tym roku.
Rozumiem, że przed rokiem na rozmowy o konkretnych mechanizmach, rozwiązaniach było za wcześnie, ale teraz?
Na tym etapie nie tylko powinno być oczywistym, co i w jakich proporcjach zostanie w grze zawarte, jak ma działać, ale wręcz całość zaimplementowana (a czytając między wierszami można niekiedy odnieść wrażenie, że gra jest rozgrzebana i do finału bardzo daleko).
Obecnie całość powinna być szlifowana, znajdować we wczesnej becie, ewentualnie bardzo późnej alfie.
I na to wskazuje też niedawna wypowiedzią Adama Kicińskiego.
Tymczasem w temacie cisza, a Marcin musi się szarpać o pojedyncze arty czy trzy screeny na krzyż, raz na dwa miesiące (co tu jest właściwie grane?)
Na tym etapie samo "będzie super, nie bójta się ludziska", to stanowczo za mało (każdy dev tak mówi).