Akurat w Wiedźminach dodawanie postaci o innych kolorach skóry ździebko kłóci się z tym światem – ani to właściwe położenie geograficzne, ani nie te czasy – więc jakiekolwiek pretensje (przynajmniej według mnie) są tu raczej nie na miejscu.
Poza tym, każda mniejszość czy większość etniczna/narodowa może sobie ponarzekać i głośno wypowiadać swoje zażalenia – tylko że jak tak dalej będziemy iść tym tropem, to cały świat się na siebie obrazi i będzie po zabawie. Lepiej przymrużyć oko i nie dać się zwieść stereotypom, nawet z tej prostej przyczyny, że może nam koło nosa przelecieć okazja poznania innego sposobu myślenia.
A tak nawiasem mówiąc, to ta amerykańska poprawność polityczna zaczyna mi się wydawać taka wymuszona, zrobił się z tego kolejny stereotyp i rzecz "do odhaczenia" przy jakiejkolwiek większej produkcji...
Oczywiście. Gdyby homo był czarnym charakterem to byłby skandal i precz z komuną. Polityczna poprawność przede wszystkim! Czekam tylko, aż pedofile, zoofile i nekrofile będą upominali się swoich praw. Zresztą już kiedyś krążyły pogłoski, że starano się te dewiacje zaliczyć do orientacji (!) seksualnych.
Przypominam, że na forum obowiązuje Regulamin, a oprócz tego naprawdę nie jest trudno traktować innych z szacunkiem, wszystko jedno, co myślisz o ich życiu seksualnym. A porównywanie homoseksualizmu do wymienionych przez Ciebie parafilii świadczy albo o złej woli, albo o kompletnym braku wiedzy. Proszę zatem na przyszłość unikać tego rodzaju sformułowań i porównań.
Nie chodzi o samą nagość (to jest OK), tylko czynnik "zbieractwa", takie swoiste "tazosy". A poza kartami, częstotliwość seksu czyniąca z Geralta bohatera tej piosenki:
Co do Talara, wg mnie byłby on naprawdę dobrym materiałem fabularnym na zrobienie z niego homoseksualisy, więc nie mam nic przeciwko. Byłoby ciekawie. Albo mogłoby być równie dobrze tak, że nie jest homo, ale w związku z jakimiś wydarzeniami, musi takiego udawać z jakiś powodów. Jeśli REDzi podpięliby do tego jakąś długą sensowną historię to mogłoby się to dobrze przyjąć.
Zbieranie kart było takie rozbrajające... Ale miejscami to już faktycznie przesadzali, nawet się człowiek nie spodziewał
Z głodującą elfką – "Jestem taka słaba. Masz coś do jedzenia?". Podaję jej cukrową lalkę. "Cooo? Żarty sobie stroisz?! Ty (dużo wyzwisk)!...". Geralt: "No, już, ciiii... Chodź do mnie" – to wyszło tak... niechcący.
HuntMocy – mój nick nie miał nic do Ciebie, tylko do jednej z dodatkowych z przygód z W1 Teraz się zorientowałam, że śmiesznie to wygląda.
Ot, przykład na szybko - Geralt trafia na sytuację, gdzie ludzie chcą zlinczować kogoś (postać neutralna/pozytywna) za bycie homoseksualistą. Przedstawiciel władzy (nazwijmy go Iksińskim) "umywa ręce", albo nawet bierze udział w nagonce. Geralt może zająć stanowisko - pomóc prześladowanemu, albo pójść swoją drogą. A później (np. w wyniku innego questu, rozmów - mniejsza o sposób) dowiaduje się, że Iksiński sam jest gejem, ukrywającym swoją orientację przed światem.
Zabawne, bo na interze ktoś podawał identyczny przykład i tamtejsi rezydenci ostro skrytykowali ten pomysł, jako że ich zdaniem takie podejście "prosto-w-mordę" do powyższej kwestii byłoby kompletnie wymuszone i wciśnięte na siłę. Większość wolała jakieś bardziej subtelne odniesienia do tego problemu. Do tego podobna sytuacja była wspomniana w jedynce, gdzie Raymond opowiadał o pewnym kapitanie królewskiej gwardii, który zgrywał twardziela i otwarcie okazywał pogardę wobec wszelkiego rodzaju "ciot" (cytat, panowie i panie moderatorzy, cytat), a detektyw potem przyłapał go z dwoma giermkami w stajni.
A Detmold to dobra postać jest. Ma sensowną motywację, własne plany, ambicje, ciekawe konwersacje z Geraltem i może czasami faktycznie zachowuje się stereotypowo, ale z drugiej strony idealnie wpasowuje się to w charakter ekstrawaganckiego magika. Nie określiłbym go jako "złego", a bardziej szarego moralnie jak niemal każdy w tym świecie. Nie to co Sorel Degerlund z Sezonu Burz, który był wręcz komiksowo zły.
Co do Talara, wg mnie byłby on naprawdę dobrym materiałem fabularnym na zrobienie z niego homoseksualisy, więc nie mam nic przeciwko. Byłoby ciekawie. Albo mogłoby być równie dobrze tak, że nie jest homo, ale w związku z jakimiś wydarzeniami, musi takiego udawać z jakiś powodów. Jeśli REDzi podpięliby do tego jakąś długą sensowną historię to mogłoby się to dobrze przyjąć.
Przypominam, że na forum obowiązuje Regulamin, a oprócz tego naprawdę nie jest trudno traktować innych z szacunkiem, wszystko jedno, co myślisz o ich życiu seksualnym. A porównywanie homoseksualizmu do wymienionych przez Ciebie parafilii świadczy albo o złej woli, albo o kompletnym braku wiedzy. Proszę zatem na przyszłość unikać tego rodzaju sformułowań i porównań.
Nie przypominam sobie bym porównywał homoseksualizm do wymienionych przeze mnie dewiacji. Pozwoliłem sobie jedynie na małą dygresję. W końcu jeszcze całkiem niedawno homoseksualizm był w rejestrze chorób WHO. Nie zdziwiłbym się więc gdyby za 20-30 lat w ten sam sposób wykreślono pedofilię czy zoofilię. W końcu niemieccy zoofile już domagają się swoich praw. A jeśli w tematach światopoglądowych wytyka się bark wiedzy, to widzę, że poprawność polityczna jest już wszechobecna. Przecież nie można wyrazić swojego zdania, bo zaraz zostanie się nazwanym homofobem i faszystą. Tyle się mówi o tolerancji a nie potrafi się zaakceptować odmiennych od poprawnie politycznie poglądów?
Nie przypominam sobie bym porównywał homoseksualizm do wymienionych przeze mnie dewiacji. Pozwoliłem sobie jedynie na małą dygresję. W końcu jeszcze całkiem niedawno homoseksualizm był w rejestrze chorób WHO. Nie zdziwiłbym się więc gdyby za 20-30 lat w ten sam sposób wykreślono pedofilię czy zoofilię. W końcu niemieccy zoofile już domagają się swoich praw. A jeśli w tematach światopoglądowych wytyka się bark wiedzy, to widzę, że poprawność polityczna jest już wszechobecna. Przecież nie można wyrazić swojego zdania, bo zaraz zostanie się nazwanym homofobem i faszystą. Tyle się mówi o tolerancji a nie potrafi się zaakceptować odmiennych od poprawnie politycznie poglądów?
A Detmold to dobra postać jest. Ma sensowną motywację, własne plany, ambicje, ciekawe konwersacje z Geraltem i może czasami faktycznie zachowuje się stereotypowo, ale z drugiej strony idealnie wpasowuje się to w charakter ekstrawaganckiego magika. Nie określiłbym go jako "złego", a bardziej szarego moralnie jak niemal każdy w tym świecie.
Z drugiej strony, jednak w różnych sondażach (np. na tym forum) największych sk***li w grze plasował się bardzo wysoko. Pytanie, czy nie zachodziło tutaj wzmocnienie negatywnego stosunku publiki (tzn. w uśrednieniu) właśnie dlatego, że okazał się gejem? Czyli zwyczajnie "zagrała" homofobia? No i to (przynajmniej moim zdaniem) mocno niefortunne połączenie "wyjścia z szafy" z okrutną egzekucją w wykonaniu Roche'a. Zresztą w sumie nie wiadomo, po kiego RED-zi zrobili Detmolda gejem.
Inna sprawa, że w W2 chyba tylko jedna postać była jednoznacznie, odrażająco, zła - Bernard Loredo (no i jego rodzicielka). A od Detmolda stanowczo gorszy był przecież Henselt.
Oby nie.. poza tym odniosłem wrażenie, że Talar nawet do Bi- się nie zalicza. A takie "nagłe" zmiany orientacji to tylko w filmach i u EA.
Żeby było jasne. Nie mam nic do osób o innej orientacji seksualnej.
Ale jeśli jakiś pacan mówi coś w rodzaju, że szkoda, że Geralt nie może poflirtować z jakimś facetem.... albo, że chciałby poduczyć Geraltem z Ciri.... to mi się "nóż w kieszeni otwiera".
NIE, Nie, nie.... :mean: NIE
Myślę, że to jest w stanie zrozumieć każdy z obecnych tu forumowiczów. Nie tylko zrozumieć ale i przytaknąć.
Ehh... mam nadzieję, że tłumaczyć tego nie trzeba.
IMO Cokolwiek by pisała (uważała) @zi3lona może i @sebogothic napisał troszkę za ostro, ale nie przekroczył granicy dobrego smaku itp.
Bo jak już zostało napisane (abstrahując homoseksualistów, ich praw i obowiązków) są na tym świecie pewne dewiacje (wcale nie małe), które w wielu środowiskach i kulturach są nawet normą, albo występuje tzw. ciche przyzwolenie. Np. w krajach muzułmańskich, albo wśród muzułmanów (ważna uwaga nie chodzi o islam jako o religię, a o sposób bycia i kulturę i to co ze sobą prowadzi). To co wyrabiają niektórzy ludzie w tzw. "Świecie zachodnim" jak wspomniani wcześniej przez kogoś Niemcy to i tak jakaś pomyłka, ale cóż jest jeden plus. Wolność słowa i wypowiedzi (przynajmniej na razie )
Z informacji z drugiej ręki, bo sam wśród muzułmanów nie przebywałem za długo, a trzeba w śród nich trochę przebywać by pojąc o co chodzi i co to wszystko ze sobą niesie (i pozytywy i negatywy... IMO tego drugiego chyba więcej). Pedofilia, wykorzystywanie (głównie przez mężczyzn) członków rodziny, dzieci obojga płci, zoofilia. Bardzo (powtarzam, bardzo nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn. To wszystko jest na porządku dziennym.
Nie piszę tu o zupełnie skrajnych przypadkach, jak Państwo Islamskie (Ci to tną wszystkich równo i niewiernych, i tych "gorzej" wiernych, którzy są "iinni" od nas). To co opisałem dzieje się w tzw. normalnych prozachodnich, pro-równościowych kulturach islamskich.
Podobnie aczkolwiek trochę z innej beczki ma się sprawa Unii Europejskiej i tzw. poprawności politycznej...meh. Nie mówiąc już o świadomości ludzi, którzy w większości żyją w fałszywym przeświadczeniu i wyobrażeniu. Tyczy się to dużej części europejczyków w tym polaków.
Żebym był dobrze zrozumiany, jestem proeuropejski i chciałbym doczekać się Unii działającej wspólnie i wywierającej pozytywny wpływ na resztę świata. Ale póki co jeszcze wiele do tego Unii jako całości brakuje, ale kto wie.
Sprawa rasizmu (albo nazywania faszystą) to w ogóle inna sprawa. W stanach zjednoczonych chyba największymi rasistami obecnie są tzw. "Afro Amerykanie", broń Boże czarni a bliżej nas, co mogło by się wydać dziwnym są Żydzi, którzy akurat na niechęć w stosunku do nich Antysemityzm, faktycznie nie mogą narzekać. Cóż będąc wyspą wokół otoczoną przez bardziej lub mniej radykalny islam, to się im nie dziwię, ale zawsze.
Więc wszystkie te sprawy są bardzo śliskie i jak to w Wiedźminlnadzie głównym kolorem jest szary, ale o tym można rozmawiać długimi godzinami i chyba jest do tego odpowiedni temat.
Cha nawet w krajach Unii Europejskiej występuje coś takiego jak "handel pannami młodymi" co prawda w bardzo wąskich grupach społecznych, ale normą tam jest, że dziewczynki chodzą maksymaleni do 6 klasy podstawówki i koniec, później siedzą w domu a jak wychodzą gdzieś to zawsze z kimś....
Cholerna hipokryzja. HIPOKRYZJA - wśród polityków ale i wielu ludzi...
Ale ja w sumie nie o tym. Jak by ktoś chciał się czegoś konkretniejszego dowiedzieć, albo porozmawiać, to proszę bezpośrednio na PW, albo tu link do właściwego tematu.
Chodzi mi o coś innego, a mianowicie o to:
Żeby było jasne. Nie mam nic do osób o innej orientacji seksualnej.
Sam pisząc powyższy post, napisałem tą troszkę "formułkę". Dlaczego? Bo niestety wszyscy w Europie jak i Ameryce zostaliśmy zmuszeni do "sztucznej poprawności politycznej".
[Abstrahując, że faktycznie do ludzi o odmiennej orientacji seksualnej nic nie mam. Dodatkowo uważam, że związki tych ludzi powinny móc być prawnie zalegalizowane (sprawy dziedziczenia, rozliczania się, ale także i chyba głównie chodzi o sprawy medyczne, bo jeśli "nic" takich ludzi nie łączy, to jak mają np. reprezentować sprawy drugiej osoby, która nie może sama w danym momencie decydować) szarość - kolor szarości, nic nie jest białe i czarne...]
Problem wyszedł z jednego - z pomylenia pojęć. Głównie chodzi o takie pojęcie jak TOLERANCJA. Są też inne ale skupmy się na tym. Ludzie po prostu nie rozumieją.
Tolerancja nie równa się z przyjmowaniem wszystkiego odmiennego jak leci. Ooo.. nie.
Tolerować to znaczy nie skreślać od razu. Ok toleruję - więc możesz tu być, nic ci nie zrobię, żyjmy sobie w zgodzie, nie zmuszaj mnie do tego co ty chcesz... itd.
Tolerować można różne rzeczy - odmienne od naszych. Czyli zachowania, rasa, kultura, gust.... (chociaż z tym muzycznym to bym uważał )
Problem z "tą" tolerancją polega jednak na tym, że jest ona wykorzystywana do wymuszania.
Wyobraźcie sobie taką hipotetyczną sytuację, że obecnie w Polsce Niemcy chcieli by, by na terenach zamieszkanch również przeez nich język niemiecki był obowiazkowy dla wszystkich w szkołach i dodatkowo by był językiem urzędowym... ok...
A teraz popatrzy sobie na Ukrainę i "mniejszość rosyjsko-prorosyjską"... ymmm.. ?? dlaczego pan prezydent Putin wchodzi do sąsiadującego, zaprzyjaźnionego Państwa? Czyżby Ukraińcy nie chcieli np. sprzedawać "rosyjskich pierogów" w ich sklepach spożywczych - oczywiście mało śmieszny żart, bo sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, aczkolwiek przyczyna działań Rosji jest bardzo prosta (co nie znaczy, że słuszna).
A tera przypatrzmy się krajom nadbałtyckim jak Litwa, Łotwa i Estonia - tamtejsi obywatele są bardziej "posrani" niż Łukaszenko, a hipotetycznie to tamte kraje należą do Nato...
Wszystko rozbija się o tą tolerancję, bądź jej brak.
Z drugiej strony mamy rozszerzający się islam w Europie... - jest pewien schemat działania islamistów (powtarzam nie chodzi o religię, a raczej o "narodowość", sposób bycia i życia - daleki od europejskiego, zachodniego). W Australii sprawę rozwiązano bardzo szybko i prosto. Chcecie do nas przyjechać i mieszkać z nami - zapraszamy, ale musicie przyjąć nasze wartości i żyć w zgodnie z nimi. To nie my mamy się dostosowywać do was, to wy macie przystosować się do nas.
Tam tolerancja jest bardzo duża, ale mniejszość, nie może narzucać większości.
Wracajac do cytatu:
Żeby było jasne. Nie mam nic do osób o innej orientacji seksualnej.
Dlaczego go napisałem, bo:
1. Chciałem być dobrze zrozumiany.
2. Bardzo często ludzie wypowiadający tezy nie zgadzające się z jakąś opinią od razu są piętnowanie (w 95% niesłusznie)
[To się tyczy różnych spraw. Seksualnych, światopoglądowych, politycznych, kolorów w grze :troll:
Ogólnie nie jestem pro-PIS-owy, a większość członków Radia Maryja.... - cóż nie zgadzam się z nimi, ale nie przeszkadza mi to w próbach zrozumienia ich strony, ich punktu widzenia. Dzięki temu wiem np. o pewnych sprawach (jeszcze z przed obrad okrągłego stołu), o których większość nie ma pojęcia.
Takie otwarcie się na opinię innych jest na prawdę rozwijające i pomaga w zrozumieniu drugiego człowieka, w jego tolerancji, nie oznacza to, że musimy się z nim, z nią od razu zgadzać i przyjmować jego, jej punktu widzenia.]
3. Po prostu obawiałem się, że ktoś mi zarzuci coś co nie jest prawdą i nie chcąc być zmuszonym do wyjaśniania i pisania jednego, czy dwóch postów wyjaśniających. Nie chciało mi się być zmuszanym do czegoś takiego, więc wybrałem formułkę.
[Jesteśmy zmuszani często do "wyrażania się szczegółowo". Co się stało z tymi niedopowiedzeniami, przecież to one, niekiedy są tym czymś podtrzymującym rozmowę i dającym drugiemu człowiekowi możliwość pobawienia się swoim umysłem w dopowiadanie, bądź zabawienie w detektywa. Dalszy ciąg rozmowy rozjaśnia niepewności, a cała rozmowa pomaga w zrozumieniu i poznaniu drugiego człowieka. Najlepiej robić to "face to face", ale nie zawsze warunki temu sprzyjają.]
Wydaje mi się, że dalsze przerzucanie się tematem "homofobii" nie ma sensu, ale nie powinniśmy rezygnować z wrzucania tu pomysłów na zawiązanie akcji w Wiedźminie 3, czy o tworzeniu ciekawych postaci 1-wszo, 2-go i 3-cio planowych. Hetero, homo, bi-seksualnych, czy po prostu kastratów płciowych, bądź emocjonalnych.
Ale nie poprzez pryzmat "poprawności politycznej", a pod względem wartości dla świata i historii.
Dla mnie Detmold był jedną z lepiej napisanych i zgranych postaci, podobnie Roche, inne postacie z W2 ale i z W1 też trzymały poziom, jedne lepiej, drugie gorzej.
Co do "przerabiania seksualności" znanych postaci - już o tym wspominałem, to jest tak samo jak zrobienie z Geralta Bi - NIE, po prostu nie. Jeśli Pan Andrzej Sapkowski napisze kolejny cykl opowiadań i włączy sensownie do nich bi-seksualność, albo homo-seksualność jednego z głównych bohaterów - ok. Ale w cykl wiedźmina polega na hetero dupczeniu (głównie, choć są także wyjątki, nawet nie mało), ale główny bohater chciałby mieć rodzinę i gdyby nie pewne zmiany w jego organizmie i profesji, której sam nie wybrał, pewnie ją miał. Ale to mu nie przeszkodziło, by stworzyć swoją rodzinę z osób poszukujących w niej swego miejsca. Odebrano mu to i teraz będzie za nich walczył.
Dobrze napisana postać odmienna w jakikolwiek sposób od ogółu i "podana" ze smakiem może bardzo pozytywnie wpłynąć na świat i historię wiedźmina 3 - jestem za.
Co do Detmolda i reszty przytoczonych postaci - zgadzam się z Tobą.
Jedyny powód zrobienia z Dtmolda homoseksualisty - to jeszcze większe jego zaakcentowanie, by bardziej wrył się w naszą (graczy) świadomość. Dla mnie postać bardzo dobrze napisana. Henselt był gorszy, ale zabicie go równało by się większemu chaosowi na północy, a Detmold był także socjopatą... wyobraź sobie ich dwóch wciąż rządzących i mieszających. Sorry Detmold musiałem
---------
Ed.
Ewentualne, zauważone błędy poprawiłem i podkreśliłem. Teraz na pewno jest logiczniej
Aha jeszcze o Euro-entuzjazmie i Euro-sceptycyzmie. Obie grupy mają trochę racji.
Stwierdzenie, że teraz Unia "da" nam wszystko jest równie śmieszne, jak stwierdzenie, że Unia to samo "zło". Szarość, drodzy forumowicze w tym świecie (polityki i działań międzyludzkich) dominuje także szarość
Z drugiej strony, jednak w różnych sondażach (np. na tym forum) największych sk***li w grze plasował się bardzo wysoko. Pytanie, czy nie zachodziło tutaj wzmocnienie negatywnego stosunku publiki (tzn. w uśrednieniu) właśnie dlatego, że okazał się gejem? Czyli zwyczajnie "zagrała" homofobia?
No nie. Znowu o wszystko obwinia się homofobów? Sądzisz, że gdyby Detmold nie był gejem to coś by to zmieniło? Przechodząc grę po raz pierwszy nawet nie wiedziałem o tym.
No ale też nie ma sensu "podkładanie" się z postaciami negatywnymi. "Czarny/arabski" Azar Javed, zły homoseksualista Detmold, do tego szczeniackie "ero-karty" w W1 - trochę sporo tych potknięć.
Azar był Zerrikańczykiem, o ile pamiętam, więc jaki kolor skóry miał mieć, co w jego wypadku uchodziłoby za neutralny?
Detmold, bohater specyficzny, ekstrawagancki, fajnie skrojony. Pomniejsza rola, ale charakterystyczna.
O tym, że jego orientacja może stanowić dla kogoś problem dowiedziałem się dopiero tutaj, na forum, konkretnie na interze.
Typowa burza w szklance wody, tworzenie problemów tam, gdzie ich nie ma.
Jeśli chodzi o karty, to nie wiem czy były szczeniackie, może i tak, mi w każdym razie nie przeszkadzały.
Za to na pewno były znacznie bardziej subtelne niż odważne, dosłowne przedstawienie scen seksu w dwójce.
Nie żebym narzekał, bo zmiana mi się podoba, ale takie podejście do tematu powinno budzić znacznie większe kontrowersje niż niewinne w gruncie rzeczy karty.
W żadnym razie tworząc nie można starać się postępować tak, aby przypadkiem kogoś, gdzieś tam, hen daleko nie urazić. Pomijając już fakt, że tak się nie da, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zapała świętym oburzeniem, takie postępowanie doprowadzi do tego, że twoje gry staną się totalnie bezjajeczne. Dokładnie tak, jak to ma miejsce w przypadku Bioware’u. Ichnie produkcje, nawet jeśli od strony czysto gameplayowej nie wypadają źle, to opowieść i każdorazowo jest schematyczna, taka fabuła kalka, poprawna w każdym calu, obowiązkowo epicka, a bohaterowie drętwi, papierowi. Kanadyjczycy chcą być grzeczni, poprawni ponad miarę, w rezultacie stali się nijacy, żadni, generyczni.
W 2007 roku branża gier w Polsce jak i na świecie wyglądała troszkę inaczej, była bardziej "dziecinna". Poza tym CDP RED jeszcze nie aspirowało do absolutnej światowej czołówki, więc takie rzeczy jak karty seksu, można zaakceptować. Teraz z perspektywy tych 7 lat wydaje się to szczeniackie, ale wtedy jakichś większych kontrowersji nie budziło.
Może za kolejne 7 lat będziemy patrzeć z politowaniem na jakiś element Wiedźmina 3?
Z informacji z drugiej ręki, bo sam wśród muzułmanów nie przebywałem za długo, a trzeba w śród nich trochę przebywać by pojąc o co chodzi i co to wszystko ze sobą niesie (i pozytywy i negatywy... IMO tego drugiego chyba więcej). Pedofilia, wykorzystywanie (głównie przez mężczyzn) członków rodziny, dzieci obojga płci, zoofilia. Bardzo (powtarzam, bardzo nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn. To wszystko jest na porządku dziennym.
Z religią to nie ma wiele wspólnego, więcej z kulturą i poziomem życia. Legalna pedofilia w postaci wydawania za mąż dziewczynek dużo mocniej występuje np. w Indiach, niż w państwach islamskich. Źle jest również np. w chrześcijańskich Brazylii czy Meksyku. Nie wspominając o Afryce subsaharyjskiej. Od przemocy w rodzinie, czy nierówności kobiet... żadna kultura nie jest od tego wolna. My (tzn. Polska) też nie mamy tutaj powodów do dumy.
Z drugiej strony - czy większość może szykanować mniejszość?
Przykład pierwszy: czy muzułmanie nie mają prawo do budowy meczetu w Warszawie (notabene, zaplanowanej i uzgodnionej jeszcze w II RP)?
Przykład drugi: czy te kilkaset zakwefionych kobiet we Francji, w większości ubierających się tak z własnej decyzji, jest takim zagrożeniem, aby wprowadzać oddzielny zakaz? Czy może jednak wypada przyznać, że to zwyczajna populistyczna szykana, "podlizanie" się islamofobom?
Inny przykład - samowolna "policja szariatowa", o której niedawno było głośno w Niemczech, to oczywiste nadużycie, które zasługuje na zwalczanie. Z drugiej jednak strony, gdy rada pewnej dzielnicy (zamieszkanej w ponad 80% przez muzułmanów) bodaj w Kopenhadze parę lat temu zrezygnowała z finansowania jasełek w lokalnej szkole (co światowe media sprowadziły do "muzułmanie zakazali Bożego Narodzenia"), to się podniosło wielkie larum. Podobnie było, gdy w jakiejś zdominowanej dzielnicy gdzieś w UK wprowadzono częściową prohibicję. Ale jak w Częstochowie się sprzedaży alkoholu zakazuje w okresie pielgrzymkowym, to jest w porządku?
Postawmy sobie również pytanie - czy naprawdę muzułmanie i homoseksualiści są największym problemem współczesnej Europy? Czy może jednak raczej populistycznym tematem zastępczym, a nawet - kozłami ofiarnymi, niebezpiecznie blisko do pewnej mniejszości kilkadziesiąt lat temu?