Jeśli ktoś kupił produkt, za który zapłacił to ten produkt jest jedno własnością i może robić z tym co chce. Jeśli później sprzeda ten produkt, a ktoś inny będzie chciał kupić i kupi to ten pierwszy zarobi. Proste - wolny rynek. Nikt nikogo nie zmuza. A jak ktoś che 5 kolekcjonerem to może sobie kupic , bo może. Słabe jest sprzedawanie kolekcjonerski za wysoką cenę ale czym się dziś nie chandluje? W końcu to kolekcjonerów.
Stary. Gdzie Ty z takimi argumentami na tym forum. Tu 80% użytkowników wyznaje komunizm i marksizm. „Odebrać tym, co mają i dać wszystkim po równo”, „Niech aparat mnie chroni bo nie potrafię sobie poradzić na wolnym rynku” to hasła dominujące w dyskusji na temat kolekcjonerek.
Nasuwa mi się taka analogia. Wyobraźmy sobie, że Zdzisław stoi w sklepie w kolejce po kiełbasę. Niestety towar kończy się zanim Zdzisław dochodzi do ekspedientki. I co powinien zrobić Zdzisław zgodnie z panującymi tu wierzeniami? A no awanturę na całe miasto, bo jak tak może być, że dla Zdzisława kiełbasy nie wystarczyło. Zdzisław powinien zwyzywać tych przed nim, bo kupili 2 kg kiełbasy, zamiast kupić mniej, żeby i dla Zdzisława starczyło. Zdzisław powinien zbesztać sklepikarza, że nie obliczył ile może być chętnych na kiełbasę w całym kraju i nie sprzedawał każdemu tyle, by wystarczyło dla wszystkich... np. po 2 dag na łebka. Zdzisław ma przecież zapisane w gwiazdach niepodważalne prawo do kupienia kiełbasy, bez względu na jej dostępność.
Współczuję oczywiście wszystkim, którzy chcieli kupić kolekcjonerkę, ale nie zdążyli. Ale to nie znaczy, że należy formułować jakieś dziwne teorie o tym, że kolekcjonerka jest dla każdego, czy też powinna być rozdawana po równo. A już na pewno nie jest to powód do tego, by obrażać tych, którym się kupić udało (nawet jeśli kupili więcej, niż jedną).