A tam się nie da, wszystko się da. Będzie tylko trochę powyginany, ale z napierśnikiem już tego zrobić się nie da.
A tam się nie da, wszystko się da. Będzie tylko trochę powyginany, ale z napierśnikiem już tego zrobić się nie da.
Ewentualnie można to określić sprowadzaniem kontrargumentów do poziomu absurdu.A teraz nagle wszyscy chcą z niego zrobić sztampowego wojownika z dowolnego innego erpega, zbierającego tony lootu, wymieniającego zbroje i miecze co pół godziny na lepsze, chlejącego eliksiry jak popadnie (nie wiem czy jesteście tego świadomi, ale wiedźmiński organizm nie był wcale taki superodporny na wszystko i długotrwałe, częste zażywanie eliksirów źle się dla wiedźmaków kończyło...) i w dodatku walącego fireballami jak porąbany, siekącego setki (tysiące?) utopców w ciągu tygodnia i tak obładowanego złotem, że właściwie powinien za nim popierdzielać skrzat z konkretnym kufrem na plecach.
Ano, nie ma to jak wtrącić trzy grosze przejaskrawiając mocno.@piotrek18tw
O te skrajności mi chodzi:
A kuń, wzorem RDR, ma być dostępny niemal wszędzie, Geralt nie będzie miał więc problemu, by nadmiar dobra, w dowolnej chwili, w jukach zmagazynować.Zresztą, jeśli jest to prawda, że Płotka robi za skład ekwipunku, to w zasadzie zbieractwo nie powinno być żadnym problemem.
ma jednak znacząco inny wydźwięk, niż następująca wypowiedź:To ma być gra RPG, nie symulator życia. Każda dobra gra RPG polega na łażeniu do lochów i wynoszeniu stamtąd 10 ton żelastwa.
Ale i tak nie zgodzę się w pełni z ostatnim stwierdzeniem (a tym bardziej z pierwszym). Wynoszenie ton żelaztwa z lochów to kompletna prehistoria w papierowych RPG i to zjawisko powinno, według mnie, odejść do lamusa także w cRPG. A już na pewno nie jest to konieczny element dobrego komputerowego erpega.Nigdzie nie napisałem że RPG nie polega na odgrywaniu postaci. Gry RPG oczywiście polegają na odgrywaniu postaci, tak samo jak na rozwijaniu jej, zdobywaniu lepszego ekwipunku (wynoszeniu żelastwa), dialogach i wyborach.
Ahem. "PRAWDZIWE" (papierowe) RPG w ogromnej większości posiadają rozwój postaci i pełną dowolność w dialogach. Wydaje mi się, że powyższy cytat ma zastosowanie do tego, co by było, gdyby Wiedźmin 3 miał być... książką. Ewentualnie fimem.Wiedźmin 3 gdyby miał być "PRAWDZIWYM" RPG to trzeba by wywalić rozwój postaci (bo Geralt przecież jest prawie półbogiem po tym co przeszedł), wywalić zbieranie ekwipunku (bo Geralt prawie nie zmieniał sprzętu - lepszy ciężko znaleźć), a w dialogach powinna być jedna opcja do wyboru bo "Geralt by inaczej nie postąpił". Ale w taką grę chyba dziwnie by się grało.
I tu znów napotykam argument przeciwko realizmowi (logicznemu, czy innemu) w grach, który za każdym razem mnie zdumiewa. Otóż realizm i zgodność z logiką (to chyba nienajlepsze słowo w sumie, gra może mieć swoją wewnętrzna, całkiem nierealistyczną logikę) nie są zjawijskiem binarnym. Chyba to oczywiste, że tworząc grę nikt nie zamierza odtwarzać rzeczywistości w 100%. Jest to na tyle oczywisty fakt, że nie rozumiem, jak tyle osób może go pomijać, przytaczając ten argument.Może źle się wyraziłem: jest na pewno czymś bardziej logicznym niż ekwipunek z W2 czy NVN2. Ale ciągle to nie jest realistyczny ekwipunek bo wiedźmini nie nosili za pasem siekiery i 20 butelek wina w plecaku. Ciągle wszystkie te systemy nie mają sensu. Więc nie, nie da się
Nars, przykro mi, że obce jest Ci pojęcie hiperbolizacji. Jeśli nie obce, to widać nie rozumiesz celu użycia tegoż środka.
Szczerze mówiąc, znam fora, na których za użycie pojedynczego gifa jako całej treści posta z miejsca leci warn.Co ujdzie zwykłemu, prostemu forumowiczowi, nie powinno uchodzić moderatorowi. Twoje posty Nars zrobiły się ostatnio mało merytoryczne.
AKurat W2 to rzadki przypadek RPG, gdzie różnorodność (broni i pancerzy) była wręcz przegięta.W W3 różnorodność ekwipunku bęzie dużo większa, pewnie większa niż w dwójce. Sporej różnorodności oczekują też gracze. Nie wszyscy oczywiście ale na pewno większość. Takie są realia i tyle. Mnie to specjalnie nie przeszkadza (chociaż ekwipunek ma dla mnie znaczenie drugorzędne).
W "jedynce" trzeba było wypić taki uwarzony "nieznany eliksir" - jeśli odkryło się poprawny przepis, to zapisywał się on jako recepta. Notabene "nieudane" eliksiry zawsze miały taki sam wygląd - wystarczyło zapamiętać, i takich nie pić (bo zabijały Geralta). Natomiast z "dwójki" niestety eksperymenty usunięto - bez recepty (najczęściej kupionej za ciężkie oreny) ani rusz.O ile pamiętam to w Wiedźminach nie można było sobie zapisywać receptur na mikstury, które stworzyliśmy w drodze eksperymentów.
To prawda, nie zmienia to jednak faktu, że w W3 powinniśmy się spodziewać większej ilości sprzętu, choćby z racji tego, że jest to otwarty świat.AKurat W2 to rzadki przypadek RPG, gdzie różnorodność (broni i pancerzy) była wręcz przegięta.
Tutaj się zgadzam.Ja po W3 oczekuję nie tyle różnorodności liczebnej, co możliwości szczegółowej kustomizacji. Czyli np. zbroja złożona z kilku elementów (kurtka, spodnie, buty i rękawice z W2 + np. pas, karwasze, naramienniki, nagolenniki). Podobnie przy craftingu - nie obruszyłbym się nawet na możliwość malowania poszczególnych elementów na etapie wyrobu (oczywiście w ograniczeniu do realistycznych barw).
Podobno mutageny tym razem będą w odrębnym miejscu od podstawowego schematu rozwoju. Coś w stylu kilku slotów, w które wkładasz mutageny (można zastępować). Wyobrażam sobie to jak coś w stylu Dishonored (talizmany)Do tego możliwość "nadpisywania" takich elementów jak runy czy mutageny (tzn. że można w dany slot włożyć nowe, niszcząc poprzedni). W przypadku run może to być płatne, u rzemieślnika.
Ja z kolei jestem zwolennikiem wygody. 4-5 to za trochę za mało. Wole posiadać po kilka danego rodzaju (przynajmniej tych podstawowych jak Jaskółka)Za to jestem za ograniczeniem liczby eliksirów. Ja bym to zrobił tak:
1. przy sobie - tyle, ile się zmieści na kurtce/pasie (4-5?)
Nie jestem zwolennikiem aż takiej gradacji miejsc na przedmioty. Jeśli już Płotka ma robić za schowek, to na podobnej zasadzie jak skrzynia w karczmie.2. przy Płotce - szkatułka z miejscem na powiedzmy 6-10 sztuk
Przy tej skali świata jedno miejsce na krainę to przesada. Nie mam zamiaru latać z miasta do miasta po materiały do craftingu tylko dlatego, że odpowiedni mistrz kowalstwa znajduje się w innym mieście niż mój schowek. Według mnie wszystkie większe skupiska ludnośći powinny zawierać schowek. Znowu wygoda.3. w kufrze w karczmie (czy gdzie tam Geralt będzie formalnie pomieszkiwał), przy czym powinno być jedno takie miejsce na krainę (ale może się zmieniać z tokiem fabuły) - ile wlezie
A jak Płotka zdechła i musiał biedny sam człapać to zostawiał miecz? Nie zawsze Geralt miał ze sobą konia.Poza tym marzę, żeby Geralt przestał biegać z dwoma mieczami. W Sadze zawsze brał z sobą jeden - najczęściej na co dzień nosił stalowy, a srebrny był schowany przy Płotce, i wyjmowany przy okazji polowania na potwory.
Niestety, ale stety/ Pomysł eksperymentowania wygląda fajnie na papierze, niezbyt fajnie w grze. Wystarczy sprawdzić w internecie i już mamy wszystkie receptury. To chyba nie oto chodzi. Zresztą sam przyznajesz, że w jedynce w ten sposób oszczędzałeś na kasie. Wolałbym, żeby poteżniejsze mikstury były pewną nagrodą za wykonane zadania itd.W "jedynce" trzeba było wypić taki uwarzony "nieznany eliksir" - jeśli odkryło się poprawny przepis, to zapisywał się on jako recepta. Notabene "nieudane" eliksiry zawsze miały taki sam wygląd - wystarczyło zapamiętać, i takich nie pić (bo zabijały Geralta). Natomiast z "dwójki" niestety eksperymenty usunięto - bez recepty (najczęściej kupionej za ciężkie oreny) ani rusz.
W internecie możesz zobaczyć konsekwencje wyborów w grze albo całą fabułę. Tego też chciałbyś się pozbyć?Niestety, ale stety/ Pomysł eksperymentowania wygląda fajnie na papierze, niezbyt fajnie w grze. Wystarczy sprawdzić w internecie i już mamy wszystkie receptury. To chyba nie oto chodzi. Zresztą sam przyznajesz, że w jedynce w ten sposób oszczędzałeś na kasie. Wolałbym, żeby poteżniejsze mikstury były pewną nagrodą za wykonane zadania itd.
Wydaje mi się, że mylisz przyczynę ze skutkiem. W dotychczasowych grach, mikstury nie były rzadko stosowane z powodu małej dostępności - w obydwu grach w okolicy końca pierwszego aktu gracz mógł mieć potrzebnych mikstur cały plecak, zbierając po prostu napotkane składniki. Eliksiry w W1 były rzadko stosowane, albo ich zastosowanie ograniczało się do standardowego zestawu we wszystkich okolicznościach tylko i wyłącznie dlatego, że gra była za łatwa, nawet na trudnym poziomie. Z kolei w W2 balans eliksirów był zwyczajnie kompletnie skopany. Zagraj w FCR na którymś z trudnych poziomów, a gwarantuję Ci, że będziesz używał mikstur bardzo często i to różnych, mimo, że tam dostęp do składników jeszcze bardziej ograniczono. Dlatego W1 + FCR to alchemia zrobiona właściwie PERFEKCYJNIE.Niestety, do tej pory mikstury ( oraz ścieżka alchemii), z różnych powodów, nie były aż tak często stosowane. Według mnie gra powinna zachęcać do jak najczęstszego ich stosowania. Dlatego też, gracz powinien mieć sposobność stosunkowo łatwego i przystępnego warzenia mikstur. Innymi słowy, gracz powinin mieć możliwość stworzenia mikstury prawie w każdym miejscu, powinien raczej składniki mieć przy sobie.