Wiedźmin 3: ekwipunek

+
hertores said:
Wiedźmin to RPG i niech tak zostanie ''pro publico bono''. Jedyne co by mi się spodobało wyjęte z AC to luźne granie po skończeniu gry choć też nie wiem jakby to miało wyglądać -grać bez zleceń. Z resztą będzie dużo możliwości wyborów i grania bez przerwy :)/>/>
Przeciw. 1. Wykonujemy zlecenie na konkretnego, pojedynczego potwora - ten się już więcej nie pojawia. 2. Im więcej wybijamy potworów "grupowych/respawnowych", tym mniej się ich pojawia. Nawet to całkowitego wybicia/wypędzenia populacji np. utopców z danego rejonu.

Ogólnie - świat w W3 powinien być dynamiczny, ale nie zapętlony jak w MMO. Zachowałbym podział na akty, jako "przełomy" powiązane z konkretnym, poważnym popchnięciem głównej linii fabularnej, a zarazem zamknięciem możliwości wykonania niektórych questów, oraz otwarciem nowych. Tyle że po pierwsze, nie powinno to oznaczać całkowitego przeniesienia akcji, a raczej wyglądać jak pomiędzy aktem II i III w W1 - tzn. otrzymujemy dostęp do jakichś nowych lokacji, ale zachowujemy także dostęp do starych, a na dodatek warto je odwiedzać, bo coś nowego jest do zrobienia. Oczywiście, w grze powinno być wyraźnie wiadomo, które zadania mają znaczenie przełomowe, i mogą nam "skasować" sidequesty, a z drugiej strony - które sidequesty będą kontynuowane później (w W1 była to gwiazdka/brak gwiazdki w dzienniku).

AC3 jest pod tym względem anty-wzorcem, gdyż a] wszelkie sidequesty poza główną, liniową fabułą oraz Posiadłością są ubogie, oraz b] często kłócą się z linią fabularną - np. jeżeli wykonamy questy związane z Posiadłością po zakończeniu głównej fabuły, to Achilles "powstaje z grobu".
 
AC3 jest pod tym względem anty-wzorcem
Jako takiego go podawałem. Jako wzorzec daję raczej AC2 i wiadomo, że nie oczekuję takiej samej gry przy tym ^^

Mimo licznych elementów RPG to w W2 były one mało przemyślane i tak cały nacisk był kładziony na fabułę, bo jaki sens jest martwić się o ekwipunek, skoro on sam w nadmiarze wpada nam w ręce, po pewnym czasie na pewne aspekty RPG w ogóle nie musieliśmy zwracać uwagi a jedynie zająć się przechodzeniem gry.

No i właśnie o tym mówiłem. Skoro coś jest słabe - wywalić to z gry, dopracować to co dobre.
Można ulepszać, tylkop w przypadku Wiedźmina właśnie... i tak maga, ani łucznika z niego nie zrobisz, możliwości rozwoju postaci już są sztucznie nadmuchane, a wciąż skromne itp.
 
Stanowcze veto przeciw rozwiązaniu z W1 odnośnie ekwipunku. Skoro świat ma być otwarty, to podczas podróży z pewnością nazbieramy kupę złomu, a nie widzi mi się wynoszenie z np. jaskini mieczy czy czegoś innego ,,na 3 razy". Lepiej wprowadzić system z W2 - obciążenie, gdyż realizm, mimo że fajny to nie nadaje się do gry RPG (dodatkowo do gry o otwartym świecie).
 
oj, chyba niestety z Wieśka zrobi się Skyrim... będzie taszczenie tony mieczy w celach handlowych, podręczny zestaw kosiorów na różne potworki, a za Geraltem będzie biegało Źródło, które będzie wspomagało Geralta, gdy ten będzie rzucał Piorun Alzura w stronę hordy 200 utopców...
 
Aby pogodzić tych co lubią sobie pozbierać i tych których denerwują śmieciowe znajdźki na każdym kroku należy wyraźnie wydzielić kilka grup materiałów do craftingu
Pospolite: dużo ich można znaleźć (w realiach W2 byłyby to rudy żelaza i zwykła skóra) ale są niewiele warte w odsprzedaży więc jak ktoś chce niech zbiera jak nie to niewiele traci. Warunek jest taki, że przedmioty te w nieograniczonych ilościach dostępne są u każdego kupca lub przynajmniej tam gdzie są potrzebne (ruda u kowala, skóra tam gdzie wytwarzamy pancerz). Stosunek sprzedaży do kupna powiedzmy 1:2.
Rzadkie: znajdujemy je ale rzadziej (ruda srebra, skóra utwardzona), warto je zbierać ale można też kupić w dowolych ilościach u wybranych kupców. Stosunek sprzedaży do kupna powiedzmy 1:5.
Elitarne. Rzadko losowo znajdowane, nagrody w questach, skitrane gdzieś w najciemniejszych kątach jakiń, organy bosów, jenorazowo do kupienia jedna, dwie sztuki u wybranego kupca. Mimo ich elitarności nadal można je sprzedać ale w razie gdyby były potrzebne można je u tego samego kupca odkupić odpowiednio oczywiście przepłacając. Unikamy w ten sposób problemów z przedmiotami które sprzedaliśmy przez pomyłkę a 40 godzin później okazują się potrzebne.
Podobnie może być z bronią i pancerzami. Śmieci, używki i perełki.
 
Sariusz said:
No i właśnie o tym mówiłem. Skoro coś jest słabe - wywalić to z gry, dopracować to co dobre.
Można ulepszać, tylkop w przypadku Wiedźmina właśnie... i tak maga, ani łucznika z niego nie zrobisz, możliwości rozwoju postaci już są sztucznie nadmuchane, a wciąż skromne itp.
No to chyba zbyt odważne kroki, bo po takich zabiegach W3 nie będzie miał nic do zaoferowania, jak chodzi o aspekty RPG.
Jeśli będziemy mieć wielki otwarty świat, to te kwestie zamiast usunąć należy po prostu poprawić tak, aby było widać sensowność tych rozwiązań.
Samą fabułą W3 nic nie zdziała, to będzie zmarnowany potencjał. Wystarczy sobie przypomnieć batalię Skyrim vs W2.
 
Pan wyżej mówi z sensem.
Skyrim vs. Wiedźmin 2?? Przecież to dwie różne gry i różne gatunki: Skyrim- RPG, Wiedźmin 2-Hack n` slash
 
Vojtas said:
Nie, nie zdaję sobie z tego sprawy.
Szkoda. Z drugiej strony, jakoś mnie to nie dziwi. Zauważyłem (choć mogę się mylić), że kiedy jakieś rozwiązanie nie jest Ci w smak, wtedy ochoczo podpierasz się sagą i opowiadaniami, żeby udowodnić swoje zdanie. A jeśli coś Ci się podoba, wtedy zgodność z książkami schodzi na dalszy plan. Puryści zapewne by powiedzieli, że REDzi już i tak zgwałcili sagę, pozwalając na stworzenie Geralta, który w walce opiera się głównie na eliksirach lub znakach, zamiast na mieczu, więc dlaczego nie mogą pójść dalej i stworzyć kolejnej (po szkole Żmii) szkoły np. Sokoła, której wiedźmini ruszają do boju wyposażeni w łuk i strzały z żelaznymi lub srebrnymi grotami ;)

Pewnie tak. Co nie oznacza, że jego podejście jest słuszne.
Tak samo, jak i Twoje ;) Ale mam wrażenie, że akurat Ty nie masz zbytnich powodów do obaw, bo W2 w stosunku do ascetycznego w tym względzie W1 przypominał wręcz Diablo, gdzie sprzęt można było wymieniać co pół godziny.

Moim zdaniem zielarz ani krawiec w ogóle nie powinien skupować rudy. To było moim zdaniem przegięcie w W2. W W1 było to logiczne: Kalkstein skupował rzadkie zioła, minerały i książki o alchemii, ale nigdy nie dawał sobie wcisnąć np. pancerza. Oczywiście podane przez Ciebie rozwiązanie i tak jest lepsze niż w W2, ale byłbym raczej za tym, co forsował W1. Ceny w ogóle powinny się różnić u poszczególnych handlarzy.
Tego nie wyciąłem głównie dlatego, żebyś nie pomyślał, że chodzi mi głównie o krytykowanie Ciebie :) Akurat z tym rozwiązaniem się zgadzam całkowicie i z radością bym je przyjął w kolejnej grze.

Jw. Budowa gry powoduje, że pewne rozwiązania i tak mogą wypaczyć Twoje wyobrażenie nt. Geralta. No bo przecież ktoś może w ogóle olać polowanie na potwory i zająć się wyłącznie ratowaniem przyjaciół - a co to za wiedźmin, który nie poluje na potwory? Albo odwrotnie - wówczas co to za Geralt, który lekceważy przyjaciół? Stawianie barier tego typu jest bardzo podobne do owych niewidzialnych ścian, korytarzy i płotków, których nie da się przeskoczyć - i również ściągnie to na głowy Redów zmasowaną krytykę tych, którzy na otwartych światach zjedli zęby.
Z tym, że ten problem, który poruszyłeś, REDzi sobie zafundowali na własne życzenie, obsadzając w roli głównej właśnie Geralta, a potem dokonywali cudów, żeby w grze aRPG można było zrobić postać inną niż "jedynie słuszny" Geralt - mistrz miecza. Czego by nie zrobili, pewna grupa ludzi i tak ich skrytykuje ;)
 
Skyrim vs. Wiedźmin 2?? Przecież to dwie różne gry i różne gatunki: Skyrim- RPG, Wiedźmin 2-Hack n` slash
No to też zależy czym dla kogo jest RPG - jak już mówiłem, podział na gatunki jest już dzisiaj przestarzały.
Ale np. Fable, o ile dobrze pamiętam w tej grze niczego się nie zbierało, poza expointami, które do gracza wędrowały same.

http://www.youtube.com/watch?v=A7a0RRNmAqc
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Fable 3 to RPG.


Jasne pewnie w W3 pojawi się zbieractwo, jednak mam nadzieję, że sensowne i że w przyszłości znajdzie się odwaga, na zrobienie gry o Geralcie bez "niezbędnych elementów" RPG.
 
offcio said:
Generalnie wiemy wszyscy jak z tym jest.
W W2 ograniczął nas udźwig. Skutkiem tego Gerlat mógł taszczyć w kabzach 10 mieczy, kilof, 40 kilo rudy żelaza ,kolekcje ziół i bebechów potworów.
Myslę że dobrym ruchem było by powrócenie do jedynkowego ograniczenia slotami. Ewentualnie kobinacja sloty i waga. Jesli ktos ma zapędy kolekcjonerskie zawsze ma do dyspozycji depozyt w karczmie:). Co Wy na to? Może jeszcze inne rozwiązania?

Moim zdaniem powinno zostać tak jak jest. Geralt nie jest żadnym strongmanem, żeby dźwigać niepotrzebny ekwipunek. Powinniśmy mić dwa miecze (srebrny, stalowy) eliksiry, mutageny, receptury i jakieś ulepszenia. Po co niepotrzebnie zbierać rupiecie? dodatkowo REDzi powinni dodać coś takiego - im cięższy jest nasz ekwipunek tym wolniej się poruszamy. Byłoby to ciekawe i realistyczne.
 
Dermi said:
Tego nie wyciąłem głównie dlatego, żebyś nie pomyślał, że chodzi mi głównie o krytykowanie Ciebie :)/> Akurat z tym rozwiązaniem się zgadzam całkowicie i z radością bym je przyjął w kolejnej grze.
Ditto!
 
BalePL, w W2 jak się przekroczyło udźwig, to Geralt poruszał się powoli. Ale też jestem za tym, aby ciężar wpływał na prędkość ruchów (oczywiście mówię o nowym mechanizmie, płynnie dostosowującym obie wartości ;) )
 
piotrek18tw said:
BalePL, w W2 jak się przekroczyło udźwig, to Geralt poruszał się powoli. Ale też jestem za tym, aby ciężar wpływał na prędkość ruchów (oczywiście mówię o nowym mechanizmie, płynnie dostosowującym obie wartości
)

Tak myślałem, lecz nie byłem do końca pewien.
 
tak btw teraz gram już tak dla totalnej wczuwki (niedługo zacznę pić "eliksiry" przed graniem :p) i cóż... w zbieracza się nie bawię, udźwig na poziomie ~100 jednostek, a i tak stać mnie w sumie na co chcę (tylko nad mrocznymi setami się trochę głowiłem skad kase wytrzasnąć ;) )
 
Dermi said:
Zauważyłem (choć mogę się mylić), że kiedy jakieś rozwiązanie nie jest Ci w smak, wtedy ochoczo podpierasz się sagą i opowiadaniami, żeby udowodnić swoje zdanie. A jeśli coś Ci się podoba, wtedy zgodność z książkami schodzi na dalszy plan. Puryści zapewne by powiedzieli, że REDzi już i tak zgwałcili sagę, pozwalając na stworzenie Geralta, który w walce opiera się głównie na eliksirach lub znakach, zamiast na mieczu, więc dlaczego nie mogą pójść dalej i stworzyć kolejnej (po szkole Żmii) szkoły np. Sokoła, której wiedźmini ruszają do boju wyposażeni w łuk i strzały z żelaznymi lub srebrnymi grotami ;)
Nie twierdzę i nie twierdziłem, że jestem nieomylny. Nie zajmowałem się nigdy dewelopingiem ani modowaniem RPG. Pewne rozwiązania podpowiada mi intuicja i doświadczenia wyniesione z innych gier. W przypadku wszelkich adaptacji trzeba zachować umiar w czerpaniu z materiału źródłowego, w naginaniu go do potrzeb gry i we wprowadzaniu nowości. O ile dodanie kolejnej szkoły byłoby dla mnie posunięciem bzdurnym w sytuacji, gdy nie wiemy wiele o czterech innych, tak nie mam nic przeciwko wzbogacaniu gameplaya o elementy, o których AS nie wspomniał - warunek jest jednak taki, że elementy te nie mogą stać w jakiejś druzgoczącej sprzeczności z duchem książek. A więc nie przemawia do mnie kupno własnego domu czy etat kata u kasztelana. Ergo we wszystkim trzeba zachować umiar. Efektem będzie kompromis, który wszystkich oczywiście nie zadowoli, a szczególnie dotyczy to zwolenników twardego realizmu książkowego. Redzi mają nad nami tę przewagę, że mogą wszystko (lub prawie wszystko) wstępnie przetestować - my możemy co najwyżej teoretyzować i ewentualnie dostarczyć komuś ubawu. Co do rozmaitości przedmiotów - wymagają one, jak wszystkie inne elementy, dobrego konceptu, sensownego zbalansowania i rozlokowania. W W2 było wiele złomu, który nie miał żadnego zastosowania - wydaje mi się, że część to odpady po pomysłach, które nie zostały wdrożone z braku czasu. Myślę, że np. jedzenie jest tego przykładem; pierwotnie miało mieć ono użyteczną funkcję (np. krótkotrwałe zwiększenie regeneracji zdrowia).

Dermi said:
Tego nie wyciąłem głównie dlatego, żebyś nie pomyślał, że chodzi mi głównie o krytykowanie Ciebie :) Akurat z tym rozwiązaniem się zgadzam całkowicie i z radością bym je przyjął w kolejnej grze.
To dobrze, cieszę się. ;)

Dermi said:
Z tym, że ten problem, który poruszyłeś, REDzi sobie zafundowali na własne życzenie, obsadzając w roli głównej właśnie Geralta, a potem dokonywali cudów, żeby w grze aRPG można było zrobić postać inną niż "jedynie słuszny" Geralt - mistrz miecza. Czego by nie zrobili, pewna grupa ludzi i tak ich skrytykuje ;)
To prawda. Wybrali taką drogę ze wszystkimi tego konsekwencjami. To cena, jaką płacą za możliwość gry świetnie opisaną, dojrzałą postacią. Nie widzę jednak powodu, by nagle obrać kurs na action-adventure - a właśnie do tego by się zaczął zbliżać Wiedźmin, gdyby wyciąć z niego wiele elementów typowych dla klasycznego RPG.
 
Vojtas., obczaj Assassin's Creed chociażby... (tak swoją drogą, bardzo często się te dwie gry zestawia :p ) - typowa gra akcji, ale z świetnym systemem walk, fabułą, narracją i światem. Czyli ma dokładnie to, co najważniejsze w Wiedźminie. Jedyny brak - wybory i ich konsekwencje. Ale jeśli historia jest spójna i ciekawe, to i bez nich się można obejść ;)
 
Vojtas said:
Nie twierdzę i nie twierdziłem, że jestem nieomylny. Nie zajmowałem się nigdy dewelopingiem ani modowaniem RPG. Pewne rozwiązania podpowiada mi intuicja i doświadczenia wyniesione z innych gier.
To tak samo jak ja. Z tą różnicą, że mi jednak bliżej do maritimusa i lubię, kiedy gra stawia przede mną ograniczenia, które uważam za sensowne (w tym przypadku ograniczony ekwipunek), nawet jeśli potem się wkurzam, że brak mi miejsca czy dojście do handlarza zajmuje mi 15min, bo Geralt jest przeciążony ;)

Redzi mają nad nami tę przewagę, że mogą wszystko (lub prawie wszystko) wstępnie przetestować - my możemy co najwyżej teoretyzować i ewentualnie dostarczyć komuś ubawu. Co do rozmaitości przedmiotów - wymagają one, jak wszystkie inne elementy, dobrego konceptu, sensownego zbalansowania i rozlokowania. W W2 było wiele złomu, który nie miał żadnego zastosowania - wydaje mi się, że część to odpady po pomysłach, które nie zostały wdrożone z braku czasu. Myślę, że np. jedzenie jest tego przykładem; pierwotnie miało mieć ono użyteczną funkcję (np. krótkotrwałe zwiększenie regeneracji zdrowia).
To jasne. Szczerze mówiąc, naszła mnie przed chwilą taka refleksja, że Wiedźmin 1, ponieważ był ich pierwszą grą, był bardziej robiony jako "gra, w którą sami chcieliśmy zagrać" (nie pamiętam, jak wtedy wyglądało forum, bo rzadko na nim bywałem; coś mi się kojarzy, że sami REDzi z deweloperki się częściej udzielali, a nie tylko oddelegowany człowiek z marketingu). W związku z tym wsadzono te wszystkie rozwiązania, z których część była odmienna od typowych cRPGów, co oczywiście podzieliło ludzi. Wiedźmin 2 miał już społeczność skupioną wokół gry, a REDzi już nie robili gry kierując się tylko własnym osądem, a wysłuchując też fanów, co jednak nie zawsze się sprawdza, bo fanowi ostatecznie może się tylko wydawać, że wie, czego chce ;) (nie wspominając już o tzw. "vocal minorities" ;)), co w efekcie spowodowało pewne uproszczenia względem jedynki, vide alchemia.

To dobrze, cieszę się. ;)/>
To ja też ;) Ostatecznie, nawet jeśli się nie zgadzamy, zakładam, że wszyscy chcemy w jakiś sposób wpłynąć, żeby Wiedźmin 3 był lepszy od poprzednich części. To tylko te detale mogą się różnić ;p
 
Tylko że AC zdobył sobie przychylność fanów takimi elementami jak świetnie dopracowane animacje oraz wdrożenie "Le Parkour" jako element kluczowy do mordowania.
Samych sposobów na zabicie było mnóstwo, w zależności od broni czy naszego położenia.
Można powiedzieć że AC swego czasu było bardzo innowacyjne, włączając do tego dobrą realistyczną grafikę, postacie historyczne, wiernie odtworzone miasta, gracz na prawdę dostawał grę, w którą grało się przyjemnie.
Jednak AC 1 była jak dla mnie strasznie monotonna, dwójka mimo wyraźnego postępu też zaczęła męczyć (idź do wykrzyknika na mapie, wykonaj zadanie, idź do kolejnego i tak do końca gry)

Trzeba też zrozumieć Red-ów, zrobienie z Wieśka AA ma sens jedynie w grach, w których kluczowa jest tylko fabuła (Alan Wake, Assassins Creed), więc musieliby mieć pewność, że ta fabuła będzie po prostu genialna i starczy na to aby przekonać do niej rzeszę fanów, a tego niestety nikt im nie zagwarantuję.
W W2 mimo tego że nasze decyzję wywoływały różne dalsze konsekwencje, nie porwała mnie zbytnio. Była genialnie przedstawiona to fakt (miała też genialne postacie), jednak sprowadzała się do tego że "za wszystkim stoi Nilfgaard" czego można było domyśleć się już w prologu jak zobaczyliśmy Nilgardzkiego ambasadora.
Będąc szczerym fabuła w W1 zaskoczyła mnie w wielu momentach dużo bardziej.
Kolejny aspekt to taki, że rezygnując z gatunku RPG, przy Wieśku zostali by jedynie fani prozy Sapka (ci co grają) oraz fani dwóch poprzednich części, a tak wielu fanów RPG, po sporym sukcesie pierwszej części, zacierało sobie rączki przed premierą drugiej.
Dobrych RPG wychodzi ostatnimi czasy mało, a ten gatunek ma miliony fanów na całym świecie.
 
Gallaret, jakby zrobić dobrą grę akcji, to przyciągnie się znowuż tych, którzy szukają dobrej gry akcji. Do tego może zainteresują się tym gracze, którzy grali w RPG'i w tym świecie, a dla fanów AS'a to będzie wręcz pozycja obowiązkowa ;) Nie twierdzę, że slasher w Wiedźminlandzie byłby genialnym wyjściem (nawet jeśli moje serce tego chce ;) ), nie twierdzę, że sprzeda się równie dobrze jak RPGi. Ale chyba z całą pewnością mogę stwierdzić, że RED'zi są w stanie zrobić dobrą grę akcji w tym świecie i że taki twór jest w stanie przyciągnąć uwagę mediów i graczy. ;)
 
piotrek18tw
Masz rację, REDzi są w stanie zrobić dobrą grę akcji, ale tego się na razie nie dowiemy.
W3 na pewno taki nie będzie z racji otwartego świata, w dobrej grze akcji są podziały na rozdziały (tak jak dotychczas w Wieśkach czy Gothicu 1 i 2), sekwencje (AC) czy odcinki (Alan Wake).
Dzięki temu można łatwo ułożyć szereg ciekawych wydarzeń i przypisać je do poszczególnego rozdziału, po każdym rozdziale można zrobić albo przerywnik filmowy albo coś w stylu AC (wybudzenie z Animusa), co dodatkowo urozmaica grę.
Być może w przyszłości taka gra w świecie Wiedźmina powstanie, Wiedźmin jednak ma zadatki na rpg (mikstury, znaki, walka z potworami), dlatego wybór tego gatunku jest dość zrozumiały.
 
Top Bottom