Wiedźmin 3: ekwipunek

+
Przywykniecie i pewnie jeszcze będziecie wychwalać elastyczność, z jaką można poprowadzić postać w grze.
Potraktuję to w kategoriach żartu.
Zachwalałbym tą wielce oryginalną elastyczność gdyby była to gra o bohaterze podobnej elastyczności wymagającym. A skoro jest to gra o Geralcie, wiedźminie, to wspominana elastyczność w doborze pancerza jest li tylko podyktowana chęcią wpasowania się w ramy oczekiwań osób, które nie mają pojęcia, co to za twór właściwie ten Geralt. Trzeba było zrobić standardowy schemat z bezimiennym od zera do bohatera, to nikt by się nie krzywił. A tak mamy zdefiniowaną postać, z której zostało już tylko imię.
 
A tak mamy zdefiniowaną postać, z której zostało już tylko imię.
Niebywale płytko potrafisz dostrzegać rzeczy. Podziel sobie rzecz na mechanikę i fabułę, bo w tej drugie rzeczy Geralt jest w stu procentach tym książkowym. Wszystko, co Ci się nie podoba w kwestii gameplayu tłumaczysz sobie tym, że jest to zrobione dla niedorozwiniętych ludzi. Obrażasz tym stwierdzeniem absolutnie wszystkich, którzy lubią podczas gry również grać (co jest w RPG, wystaw sobie, bardzo ważne), a nie jedynie słuchać dialogów.
 
Dawanie zbyt dużej swobody graczowi w doborze zbroi nie jest, IMO, słuszne, ponieważ widoku wiedźmina wzorowanego na tanku rodem z MMO nie zdzierżyłbym.

A dla mnie jest, IMO, to bardzo słuszne gdyż każdy dostosuje sobie grę do siebie, a nie będzie zmuszony spamować uniki, bo co cios to śmierć...

Po prostu nie rozumiem jak niektórzy lubią włazić innym z buciorami w gamelay i narzucać jeden słuszny kierunek, bo inaczej, ło matko, to nie Geralt, serio ludzie, grajcie po swojemu i dajcie grać po swojemu, jeśli ktoś chce biednego wiedźmina który całą gotówkę wydaje zwykle w karczmach i chodzi w jednym pancerzu, to niech tak gra, itd.
 
Last edited:
Sztyletami może i nie, ale widelcem się zdarzyło.
No dobra - raz. Ale w szczura i po ciemku, to się nie liczy :p.

[...] A skoro jest to gra o Geralcie, wiedźminie, to wspominana elastyczność w doborze pancerza jest li tylko podyktowana chęcią wpasowania się w ramy oczekiwań osób, które nie mają pojęcia, co to za twór właściwie ten Geralt. [...]

Tu po części muszę przyznać Ci nieco racji, choć nie wiemy jaki odsetek będzie pancerzy ciężkich, których elementy płytowe bądź nadmiar kolczych do Geralta nie pasują. Ja również preferuję lekkie i wygodne kurtki, jednak dopóki Geralt nie zasłania się pawężem chowając lico za przyłbicą, jestem w stanie zaakceptować pewne odstępstwa od kanonu i potraktować je jako żart właśnie. Bocianiego dzioba na gumce również nasz wiedźmin by nie założył, a jednak w dwójce taka możliwość była ;).
 
Tylko nie zapominajcie, że to jest gra. Niektóre uproszczenia/ustępstwa/uogólnienia są konieczne. Moim zdaniem jeśli jest możliwość poprowadzenia naszej postaci zgodnie z książkowym pierwowzorem to możliwość poprowadzenia jej trochę inaczej* jest w porządku. Ja tam się cieszę z różnych urozmaiceń i wielu możliwości wpływu na wygląd i walkę naszej postaci. Czyni to rozgrywkę ciekawszą i może być kolejnym powodem do ponownego przejścia gry. Nie znaczy to oczywiście, że będę biegał w płytówce, strzelał ciągle z kuszy, a petardy będą obowiązkowym efektem specjalnym w każdej potyczce.
@raison d'etre Nabywcami W3 będą w większości osoby nieznające Sagi, taka prawda. Jak myślisz, więcej osób byłoby zadowolonych z wielu "ścieżek" rozwoju bohatera czy z jednego rodzaju pancerza i broni? Pogódź się z tym, że im gra jest większa, tym ma większy budżet, często jest bardziej zaawansowana technologicznie, ale też jest robiona bardziej pod ogół graczy.
* Oczywiście w granicach rozsądku. Chodzi o niedrastyczne zmiany, takie jak cięższe elementy kurtek czy sporadycznie używana kusza.

---------- Zaktualizowano 15:20 ----------

Co więcej, skoro używanie cięższych czy lżejszych pancerzy będzie miało znaczny wpływ na styl naszej walki to bardzo dobrze, dodaje "realizmu" i jest kolejnym pozytywnym aspektem wprowadzenia różnych zbroi.
 
Może właśnie dostosowywanie gry do ogółu jest ciężkie do zaakceptowania przez niektórych (w tym także po części mnie), ponieważ wielu traktuje Wiedźmina jako dzieło wyjątkowe i każdy pomysł będący ukłonem w kierunku szerszego grona graczy traktuje niemal jak profanację. Nie pozostaje nam jednak nic innego niż pogodzić się z tym i zrozumieć REDów, którzy zainwestowali w produkcję masę czasu oraz środków i muszą trafić do wielu odbiorców, by przynajmniej wyjść na swoje.
 
@Esterad_Thyssen - dokładnie o to chodzi. Dzięki pewnym ustępstwom względem ram wyznaczonych przez słowo pisane, a właściwie dzięki rozszerzeniu możliwości rozwoju postaci uzyskanych celem rozszerzeniu targetu, możemy liczyć na większy budżet, który powinien przełożyć się na większy rozmach gry. Profani będą mieli mogli grać opancerzonym tankiem, ale dzięki temu pro fani (bacz na spację ;)) zagrają Geraltem z szerokim wyborem lekkich kurtek i dużym naciskiem na rasową, wiedźmińską fabułę.
 
Last edited:
Czyli rozwiązanie, które ostatnio zyskało popularność dzięki Demon's Soul i Dark Soul. Użyte również w Lords of the Fallen. Albo lekka zbroja i możliwość dłuższego machania mieczem i robienia uników, albo ciężka i nastawienie się na przyjmowanie ciosów oraz stosunkowo rzadkie ich wyprowadzanie. Do samego wiedźmina pasuje to jak kareta do świni, ale taki trend widocznie, a szkoda nie podążać za trendem.
Samo aktywowanie umiejętności też z ciemnego miejsca wyjęte. Chyba nikt tam nie miał sensownej koncepcji przełożenia książkowego bohatera na zasady gry i wzięto po kawałku różnych mechanik z innych produkcji.
Pewnie będzie Cię korcić do używania ciężkich zbroi i do nierobienia uników, że tak bardzo narzekasz. Mnie na szczęście nie będzie, będę starał się grać tak żeby mi się to nie kłóciło z tym co czytywałem w książkach.
 
A ja powiem, że w sumie będę grał zależnie od kaprysu i już, jak na chwilę będę zirytowany na jakichś niemilców przez to co zrobili to może i nawet na chwilę założę sobie ciężki pancerz i zabawię się we wściekłego berserkera po granicznej dawce eliksirów. Potem założę ponownie swoją piękną skórzaną kurtkę i odjadę w siną dal. Bo będę mógł.
Też na początku podszedłem do tego sceptycznie, ale z drugiej strony nie będzie jakiegoś przymusu i będzie to tak rozwiązane, że jak ktoś chce być zwinny jak kot to wybierze jednak lekką kurtałkę, wszyscy zadowoleni, bo nie będzie takiej kary jak w W2, że trzeba koniecznie zrezygnować z kurtki na rzecz blach, bo inaczej się nie wygra, bo statsy.
 
C[/SOUNDCLOUD]hyba nikt tam nie miał sensownej koncepcji przełożenia książkowego bohatera na zasady gry i wzięto po kawałku różnych mechanik z innych produkcji.

To chyba dobrze, że powyjmowali z innych dobrych mechanik niż wcielili w życie swój pomysł ale słaby. Ja jestem ciekawy jak kiedyś wyglądał system rozwoju, ten oparty na kole. Co do kutrtek i zbroi: świetny pomysł, liczyłem na to. Im więcej opcji tym lepie .
 
Pewnie będzie Cię korcić do używania ciężkich zbroi i do nierobienia uników, że tak bardzo narzekasz. Mnie na szczęście nie będzie, będę starał się grać tak żeby mi się to nie kłóciło z tym co czytywałem w książkach.
Nie chodzi o to, czy mnie będzie i co mnie będzie, tylko o to, czy gra nie będzie zmuszała gracza do jedynie słusznego wyboru. Takie mechaniki mogą mieć bardzo duży albo znikomy wpływ na rozgrywkę. Zwykle mają duży, bo nie po to się je robi, by ich nie wykorzystywać. Z kuszy też można nie korzystać, ale spowoduje to znaczne utrudnienie rozgrywki, gdyż pewne cele są tak skonstruowane, by do ich osiągnięcia właśnie tej kuszy używać, czyli niby się da, ale nie w ten sposób gra została zaplanowana. Podobnie jest z szybką podróżą. Można tego nie używać, ale w tym momencie gra się niejako przeciwko twórcom, przeciwko ich zamysłom. To są mechaniki bardzo głęboko siedzące w tworzywie gry, obudowane zadaniami, innymi mechanikami, współzależnościami.
To samo może być i z pancerzami, czyli będą dawały ochronę bardzo potrzebną w licznych sytuacjach, bez której jeden czy dwa ciosy przeciwnika zakończą grę. Więc większość osób zapewne stwierdzi, że po co się mają męczyć z unikami, skoro mogą założyć na siebie ważące dwadzieścia kilogramów opancerzenie i przyjmować maczugę giganta na klatę. Gra cię nie zmusza, ale sugeruje, że byłoby prościej założyć na siebie te blachy.
Tak czy inaczej ja nie martwię się o część fabularną, nie martwię się o historię czy o postacie. Ale jestem prawie pewny, że 50 twarzy Geralta, czyli każdemu według potrzeb, fatalnie odbije się na adaptacji głównego bohatera.
 
@raison d'etre
Tu akurat bardzo dużą rolę odegra zbalansowanie. Oczywiście zbroje lekkie powinny dawać mniej ochrony i odporności na obrażenia niż ciężkie, a za to dawać większą mobilność i szybkość. Ale nie powinno być to na taką skalę, jaką Ty przedstawiłeś (zdaję sobie sprawę z tego, że nieco wyolbrzymiłeś z tą maczugą giganta na klatę). Jeśli będzie to właśnie odpowiednio zbilansowane i żadna ze "ścieżek ekwipunku" nie będzie miała zbyt dużej przewagi nad inną, to będzie to bardzo fajny ficzer. Poza tym przypuszczam, że nawet zbroje ciężkie nie będą do końca płytówkami i też będą pasowały do postaci i wpisywały się w "Wiedźmiński Styl". Są jeszcze zbroje średnie, które pewnie pogodzą ochronę z mobilnością.
Co do kuszy to rzeczywiście gra może trochę zachęcać do jej używania przede wszystkim w przypadku stworów latających. Ale co fakt nieużywania szybkiej podróży ma do grania przeciwko zamysłom twórców?
I czemu wybór kurtki/zbroi ma odbić się na adaptacji głównego bohatera? Myślę, że tu największą rolę odgrywa charakter postaci. To już moim zdaniem bardziej na adaptacji bohatera mogą się odbić różne opcje dialogowe, czasem sprzeczne ze sobą i z książkowym Geraltem (oczywiście nie jestem przeciwnikiem takiej opcji, jedynie podaję przykład).

---------- Zaktualizowano 00:48 ----------

I skąd wiesz, że twórcy stworzyli właśnie ciężkie pancerze bardziej korzystnymi do używania. A może właśnie ciężkie kurtki dadzą niewiele więcej ochrony niż lekkie, a na dodatek będą bardzo spowalniały ruchy, co niejako skłoni gracza do wyboru tych bliższych kanonowi.
 
Więc większość osób zapewne stwierdzi, że po co się mają męczyć z unikami, skoro mogą założyć na siebie ważące dwadzieścia kilogramów opancerzenie i przyjmować maczugę giganta na klatę. Gra cię nie zmusza, ale sugeruje, że byłoby prościej założyć na siebie te blachy.
Tak czy inaczej ja nie martwię się o część fabularną, nie martwię się o historię czy o postacie. Ale jestem prawie pewny, że 50 twarzy Geralta, czyli każdemu według potrzeb, fatalnie odbije się na adaptacji głównego bohatera.
Większość osób to stwierdzi, a ty co stwierdzisz? Zapewne coś zgoła innego (znaczy lekki pancerz w tym przypadku) i teraz rodzi się pytanie, co w związku z tym? Jedna słuszna ścieżka rozwoju postaci, bo inaczej "większość osób zapewne stwierdzi"?

Z tym fatalnym odbijaniem się zaprawdę nie łapię o co chodzi, jak pancerz może się fatalnie odbić na adaptacji głównego bohatera? Geralt będzie miał na sobie trochę więcej blachy więc nie trafi w jedną słuszną wizję super lekkiej kurtki która rodzi się w czyjejś głowie, lub nie wpasuje się idealnie w wizję autora? Tak się nie da, bo równie dobrze można krzywić się że pancerz jest innego koloru niż czarny, bo "moja wizja". Martwił bym się jednak sobą niż innymi osobami.

Co do kuszy, zauważ że Geraltowi zapewne też byłoby łatwiej miotnąć orionem w potwora, ale tego nie robił z własnej woli, a nie dlatego że w uniwersum broń dystansowa nie istniała...
 
(zdaję sobie sprawę z tego, że nieco wyolbrzymiłeś z tą maczugą giganta na klatę)
Nie bardzo. Jestem przekonany, że tak to będzie właśnie wyglądało.
Ale co fakt nieużywania szybkiej podróży ma do grania przeciwko zamysłom twórców?
Gry, tak jak i inne procesy, mają pewny zakres prędkości, w których są odpowiednio odbierane. Przykładowo mowa. Jeśli ktoś będzie co chwila robił przystanki, przerwy, plątał się w słowach, to po chwili słuchający zacznie tracić wątek, jego uwaga się rozproszy. To samo jest z grami, są projektowane pod pewien określony sposób rozgrywki. Jeśli nie będziesz używał szybkiej podróży, to twoja prędkość grania będzie kilkukrotnie niższa od zakładanej. A z tych założeń wynikają między innymi tempo fabuły, punkty dowiadczenia za przygody, ilość otrzymywanych pieniędzy, rozwój postaci itd. To jest określane w testach właśnie po to, by ustalić optymalne tempo mające utrzymać cię jak najdłużej przed monitorem bez znużenia i zniechęcenia.
Z tym fatalnym odbijaniem się zaprawdę nie łapię o co chodzi, jak pancerz może się fatalnie odbić na adaptacji głównego bohatera?
Nie wybór pancerza tylko mnóstwo takich wyborów. Obawiam się, że Geralt znany nam z sagi rozmyje się w tych multistanach. Coś czuję, że zrobi się z niego bardzo nijaki bohater, równie losowy jak stworzony w kreatorze postaci. I co istotne, dotyczyć to będzie tylko jego, bo szczęśliwie inne postacie już nie będą narażone na takie traktowanie.
Co do kuszy, zauważ że Geraltowi zapewne też byłoby łatwiej miotnąć orionem w potwora, ale tego nie robił z własnej woli, a nie dlatego że w uniwersum broń dystansowa nie istniała...
Raczej dlatego, że orion nic by takiemu potworowi nie zrobił. Gdyby tak prosto i bezproblemowo można było w wiedźminlandzie pozbyć się gryfa, to wołano by kilku kuszników z pobliskiego garnizonu, a nie wiedźmina.
 
To samo jest z grami, są projektowane pod pewien określony sposób rozgrywki. Jeśli nie będziesz używał szybkiej podróży, to twoja prędkość grania będzie kilkukrotnie niższa od zakładanej. A z tych założeń wynikają między innymi tempo fabuły, punkty dowiadczenia za przygody, ilość otrzymywanych pieniędzy, rozwój postaci itd. To jest określane w testach właśnie po to, by ustalić optymalne tempo mające utrzymać cię jak najdłużej przed monitorem bez znużenia i zniechęcenia.

Mówiąc mocno ogólnikowo - dobra gra jest zaprojektowana tak, że nie ma jednego "właściwego" tempa gry i różni gracze mogą grać różnie i gra nadal będzie dobrze odczuwana. Dishonored można przejść w 5h i mieć mnóstwo zabawy jak i siedzieć przy tej grze 30h+ i nie żałować żadnej godziny. Jak się wykroi grę pod jedno konkretne tempo to mamy wtedy takie Call of Duty. Inaczej jednak rysuje się kwestia fast travela i rezygnowania z niego. Tutaj masz rację - gdy twórcy dodają fast travel, to zazwyczaj przestają się przejmować tym jak w grę będzie się grało bez fast travela i ne zawracają sobie głowy tym, żeby wszystko było blisko.
 
W którymś wywiadzie było wspomniane, że dobieranie umiejętności zastąpi picie mikstur podczas medytacji w ramach przygotowania do walki lub zlecenia. To nie będzie tak że nagle Geralt zapomni jak odbijać strzały albo rzucać igni, po prostu nastawi się na konkretną taktykę. Zorientujemy się co nas czeka i odpowiednio się przygotujemy dobierając umiejętności, ekwipunek i mocniejsze eliksiry, ale jeśli coś nas zaskoczy podczas zwykłej przechadzki to na szybko możemy łyknąć słabszą mieszankę napojów i nieco wyrównać szanse lub ułatwić sobie ucieczkę.

Tak to przynajmniej zrozumiałem.
 
To samo jest z grami, są projektowane pod pewien określony sposób rozgrywki. Jeśli nie będziesz używał szybkiej podróży, to twoja prędkość grania będzie kilkukrotnie niższa od zakładanej. A z tych założeń wynikają między innymi tempo fabuły, punkty dowiadczenia za przygody, ilość otrzymywanych pieniędzy, rozwój postaci itd. To jest określane w testach właśnie po to, by ustalić optymalne tempo mające utrzymać cię jak najdłużej przed monitorem bez znużenia i zniechęcenia.
Przepraszam Cię bardzo, ale pie... mijasz się z prawdą od początku do końca. Kilka dni temu w ramach odpoczynku od wiedźmińskich klimatów skończyłem Fallouta New Vegas, a teraz szwędam się po Stołecznych Pustkowiach w F3. Wiele tras przez pół mapy pokonuję na własnych nogach, bo mam taki kaprys i klimat gry mnie do tego nakłania, ale bardzo często korzystam również z podróży przy pomocy PipBoya. Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie zaobserwowałem jakiegokolwiek wybicia z wczówki, zakłócenia tempa gry, czy jakiegokolwiek innego negatywnego z objawów, które tak barwnie opisujesz. Tak więc całe Twoje uzasadnienie wywodu psu na budę.
 
Gry, tak jak i inne procesy, mają pewny zakres prędkości, w których są odpowiednio odbierane. Przykładowo mowa. Jeśli ktoś będzie co chwila robił przystanki, przerwy, plątał się w słowach, to po chwili słuchający zacznie tracić wątek, jego uwaga się rozproszy. To samo jest z grami, są projektowane pod pewien określony sposób rozgrywki. Jeśli nie będziesz używał szybkiej podróży, to twoja prędkość grania będzie kilkukrotnie niższa od zakładanej. A z tych założeń wynikają między innymi tempo fabuły, punkty dowiadczenia za przygody, ilość otrzymywanych pieniędzy, rozwój postaci itd. To jest określane w testach właśnie po to, by ustalić optymalne tempo mające utrzymać cię jak najdłużej przed monitorem bez znużenia i zniechęcenia.
Tylko, że W3 jest grą z otwartym światem i równie dobrze ktoś może sobie pójść gdzie zechce i olać główną linię. Przecież twórcy też dają taką możliwość. To, że dają taką możliwość znaczy, że do niej zachęcają? Nie. Podobnie jest z szybką podróżą. To jest możliwość, jeden ze sposobów dotarcia do celu. Gry mają to do siebie, że masz dużą dowolność, ty sterujesz postacią. Po co w takim razie tworzyliby grę z otwartym światem, jeśli jednocześnie ustaliliby optymalny czas rozgrywki i mieli nadzieję, że gracz to rozegra tak ja by sobie tego życzyli. Nie sądzę, by fakt nieużywania szybkiej podróży jakkolwiek źle wpłynął na odbiór gry, tak samo jak i używanie tego ficzera. Przecież w końcu po coś REDzi stworzyli taki piękny, rozległy świat. Po to, by między innymi go zwiedzać, eksplorować. Poza tym przypuszczam, że opcji fast travel nie będą używali "zapaleńcy". Skoro sami podjęli taką decyzję, to raczej ich to nie wybije z immersji i nie wywoła uczucia znużenia, gdyż właśnie nieużywaniem tej opcji będą chcieli się w jak największym stopniu wczuć. Powtarzam raz jeszcze, gra jest kierowana do szerokiego grona, w którym znajdą się zwolennicy tego systemu i przeciwnicy. Dobrze jest mieć wybór i nie uważam, że to wpłynie negatywnie na rozgrywkę. Osobiście planuję używać szybkiej podróży, ale od czasu do czasu, gdy będę miał na to ochotę lub gdy wyda mi się to sensowniejszym wyborem.

---------- Zaktualizowano 12:06 ----------

I jeszcze jedno. Gry rządzą się swoimi prawami. Mam wrażenie, że obraz gry jaki sobie wytworzyłeś jest niestety trochę nierealny. Chciałbyś, aby gra była w 100% zgodna z książką, aby Geralt zachowywał się zupełnie tak jak pierwowzór, nosił to samo i pewnie miał zawsze takie same umiejętności, bo to w końcu doświadczony Wiedźmin, brak opcji dialogowych i pewnie jeszcze wiele więcej. W tym przypadku odbierasz grom to co mają niezwykłe, możliwość wybór. To, że to ty podejmujesz decyzje i to ty poznajesz historię, ale również ją tworzysz. Bez tego niewiele różniłyby się od filmu czy książki.
 
Top Bottom