O możliwościach krzemu to też bajdurzenie, przykładem jest choćby Crysis 3, który pokazał, że się da.
Co konkretnie takiego pokazał? Bo choć jest bardzo ładny nie jest to żadna nowa jakość.
Przepaści między tym, co prezentował pierwszy Crysis nie ma, a w sferze gameplayowej trójka jest zaledwie ubogim krewnym jedynki.
Dokładanie kolejnych tranzystorów nie przekłada się bezpośrednio na możliwości sprzętu, rozwój grafiki niemal dotarł do ściany.
Każda kolejny krok wymaga niewspółmiernie dużego nakładu mocy, co pokazuje wyraźnie, że układy oparte na krzemie powoli nie wystarczają.
A jeśli ktoś w to wątpi niech porówna sobie najniższe i najwyższe detale w wielu dzisiejszych grach. Różnice w oprawie często są minimalne, a w kwestii wymagań ogromne. Przykładowo.
To jak to jest z tym krzemem, że niby sobie radzi, skoro na pierwszy rzut oka widać, że jednak nie?
Tym bardziej bezsensem byłoby, gdyby Sony i M$ ładowały do swoich maszynek wypasione podzespoły.
Koszta byłyby wysokie, a rezultaty mizerne.
To, że W3 na konsolach to mniej więcej odpowiednik high jest wiadomością bardzo dobrą dla każdego gracza.
Bo oznacza, że o ile tylko optymalizacja będzie w porządku, nie trzeba będzie nie wiadomo jakiego pieca, by odpalić go w porównywalnych detalach.
Ultra to inna sprawa, tutaj jak zawsze, niewielka różnica między high i duży apetyt na zasoby.
Jest, ale nie tak znowu dużo. Konsole są wygodne. Nie tylko dla graczy, ale i dla wydawców. Łatwiej coś zrobić na pudełko, gdzie piractwo jest niewielkie, a gry droższe i się (w większości przypadków) lepiej sprzedają. I do czego ludzie (głównie na zachodzie) są przyzwyczajeni.
I stąd takie perełki jak Watch Dogs i AC IV. Tragiczne porty mające na celu wymusić przesiadkę na konsole.
Ale to przecież nie wina samych konsol, że deweloper jest świnia, prawda?