Wiedźmin 3 - Konsekwencje w otwartym świecie?
Kolejny z podobnej serii tematów. Przy okazji prawie każdego tematu, CDPR wypowiada się jednoznacznie - stworzenie ciekawej historii w świecie typu "Open World" jest trudne, lecz nie niemożliwe. Nigdy jednak nie rozwijają tego wątku i nie chwalą się, jakich sztuczek użyli, by było to możliwe - a szkoda, bo problemów po drodze jest rzeczywiście sporo.
Po pierwsze, questy. Potwierdzoną informacją jest, że Wiedźmin otrzyma "expa" tylko i wyłącznie kończąc questy. I tutaj pojawia się problem.
Seria Wiedźmina zawsze szczyciła się wyborami i ich konsekwencjami, jednak czy można stworzyć quest, którego gracz nie będzie chciał zacząć? Weźmy hipotetyczną sytuację, Geralt otrzymuje propozycję questa od wyższej persony, który sprawi, iż Geralt zaplącze się w świat polityki i prawdopodobnie nie wyjdzie na tym najlepiej. Jednak w tym momencie wkracza element gry - punkty doświadczenia. Gracz wie, że, by otrzymać punkty doświadczenia, musi skończyć zadanie. Podświadomie zdaje sobie również sprawę z tego, że twórcy nie mogą ukarać go za rozpoczęcie zadania, że na końcu MUSI wyjść na plus, bo to jest gra i tak gry działają. Więc wbrew logice fabuły lub własnemu rozsądkowi, gracz podejmie się zadania, bo wie, że coś z tego będzie miał - na samym początku przewidział konsekwencję.
Umniejsza to sens konsekwencji i wolności, gdyż gracz będzie skakał od questa do questa, kończąc je wszystkie i zdobywając nagrody. I chociaż twórcy będą próbowali rzucać w niego wyborami, nie mają prawa go ukarać, nie mają prawa zakończyć dwu/trzy-godzinnego questa mówiąc "pie**ol się, wybrałeś źle, nie powinieneś zaczynać tego questa i ukaramy Cię za to".
W drugim, bardziej liniowym Wiedźminie takie sytuacje mogły mieć miejsce, bo gracz był forsowany do fabuły tak czy siak, a questy poboczne rzeczywiście robił, jak leciały, bez szczególnego zastanawiania się. Iwiński wspomniał, że gracz będzie miał możliwość wplatania się w politykę, ale nie będzie to forsowane i będzie mógł ją zignorować. Tylko jak i po co? Czy w otwartym świecie, który jest bazowany na idei "widzę coś fajnego i tam podróżuje" da się cokolwiek zignorować?
Kolejny z podobnej serii tematów. Przy okazji prawie każdego tematu, CDPR wypowiada się jednoznacznie - stworzenie ciekawej historii w świecie typu "Open World" jest trudne, lecz nie niemożliwe. Nigdy jednak nie rozwijają tego wątku i nie chwalą się, jakich sztuczek użyli, by było to możliwe - a szkoda, bo problemów po drodze jest rzeczywiście sporo.
Po pierwsze, questy. Potwierdzoną informacją jest, że Wiedźmin otrzyma "expa" tylko i wyłącznie kończąc questy. I tutaj pojawia się problem.
Seria Wiedźmina zawsze szczyciła się wyborami i ich konsekwencjami, jednak czy można stworzyć quest, którego gracz nie będzie chciał zacząć? Weźmy hipotetyczną sytuację, Geralt otrzymuje propozycję questa od wyższej persony, który sprawi, iż Geralt zaplącze się w świat polityki i prawdopodobnie nie wyjdzie na tym najlepiej. Jednak w tym momencie wkracza element gry - punkty doświadczenia. Gracz wie, że, by otrzymać punkty doświadczenia, musi skończyć zadanie. Podświadomie zdaje sobie również sprawę z tego, że twórcy nie mogą ukarać go za rozpoczęcie zadania, że na końcu MUSI wyjść na plus, bo to jest gra i tak gry działają. Więc wbrew logice fabuły lub własnemu rozsądkowi, gracz podejmie się zadania, bo wie, że coś z tego będzie miał - na samym początku przewidział konsekwencję.
Umniejsza to sens konsekwencji i wolności, gdyż gracz będzie skakał od questa do questa, kończąc je wszystkie i zdobywając nagrody. I chociaż twórcy będą próbowali rzucać w niego wyborami, nie mają prawa go ukarać, nie mają prawa zakończyć dwu/trzy-godzinnego questa mówiąc "pie**ol się, wybrałeś źle, nie powinieneś zaczynać tego questa i ukaramy Cię za to".
W drugim, bardziej liniowym Wiedźminie takie sytuacje mogły mieć miejsce, bo gracz był forsowany do fabuły tak czy siak, a questy poboczne rzeczywiście robił, jak leciały, bez szczególnego zastanawiania się. Iwiński wspomniał, że gracz będzie miał możliwość wplatania się w politykę, ale nie będzie to forsowane i będzie mógł ją zignorować. Tylko jak i po co? Czy w otwartym świecie, który jest bazowany na idei "widzę coś fajnego i tam podróżuje" da się cokolwiek zignorować?


