Również i ja po 30h zakończyłem "Krew i Wino". Zostało mi jeszcze kilka zadań i sporo znaczników oraz gwint, więc dodatek wymaksowany będę miał gdzieś około 40h. I przyznam jestem zachwycony i jednocześnie nie botycznie smutny. Trudno jest mi uświadomić sobie, że to koniec.Że nigdy więcej nie wskocze jako Geralt na siodło, nie będę krążył od wioski do wioski robiąc zadania, nie napije się z Jaskrem, Zoltanem, nie porozmawiam z Yennefer czy nie poprowadzę poważnej i mądrej dyskusji z Regisem. Nigdy więcej nie poznam nowej historii o Geralcie z Rivii (wątpię aby Sapkowski coś wydał jeszcze). I jest mi smutno, błagam, Redzi nawet jeśli będzie to za 7-10 lat. nie zostawiajcie Geralta, tylko daliście niedopowiedzeń, niewykorzystanych ścieżek, tylu rzeczy nie wiemy, z tyloma postaciami się nie pożegnaliśmy. I tu mam żal do Redów. Skoro kończy się nasza przygoda to liczyłem na jakieś spotkanie w Corvo Bianco z naszymi przyjaciółmi, wspólne układanie planów na przyszłości, picie, rozmowy. Szansa na to aby się z nimi pożegnać. Kupiłbym za każdą cene dodatek który dałby mi kilka godzin czegoś takiego....spotkanie Jaskra i Yennefer w żadnym wypadku mnie nie ukontentowało (oczywiście ostrzegam przed SPOILERAMI w moich wrażeniach).
Przejdźmy do samego dodatku....tfu! Dodatku, pff. To jest gra, najprawdziwsza gra za 70 zł, większa i lepsza od Wiedźmina 2 i większości współczesnych gier. A w kategorii dodatków, najlepszy w historii. Spełnił moje nadzieje w 100%. Przede wszystkim fabuła główna. Generalnie zarówno podstawka jak i Serca mają lepsze momenty, a Serca miały znacznie lepszego antagoniste. W KiW nie wykorzystano 100% potencjału, sam początek jest znakomity, potem jest dobrze, następnie przegenialne dwie duże bitwy, ale sam wątek w Krainie Bajek moim zdaniem zbytnio opóźnił tępo akcji i wypchnął mnie z rytmu. Wielkie brawa za wybuchowy i emocjonalny finał. Co do nowych/starych postaci. Dettlaf nie był Olgierdem ani Gaunterem, to znacznie gorsza postać, ale nadal ciekawa. Problem z nim jest taki, że z Geraltem rozmawia nie wiele więcej od Eredina co skutkuje brakiem takiej relacji jaka łączyła wiedźmina z Leto czy Gaunterem. Mimo to sam charakter ciekawy a i jego historia i Regisa fajnie przedstawiona. Prawdziwym wrogiem jest jednak Syanna, jedyne co do niej mam to to, że było jej zwyczajnie za mało. Generalnie kapitalnie napisana postać i bardzo podobna do Renfri, co się ceni. Trudno jej nie współczuć i nie zrozumieć, ale też jej zachowanie zwłaszcza planowanie zabicia siostry.....straszne. Szkoda tylko, że nie jest to aż tak dobry dramat jak ten Barona czy Olgierda. Jednak nadal obie postacie są kilkakrotnie lepsze niż wszystkie postacie z serii TES, dla przykładu.
No i Regis....jej

Byłem jednym z tych który nie wybaczył by Redom jego braku w serii. Redzi go wprowadzili, sprytnie wytlumaczyli kwestie jego zmartwychwstania i co najważniejsze, nie popsuli postaci. Mamy tu charakterystyczne rozmowy. Regis wychodzi na wszechwiedzącego, filozofa o specyficznym sposobie wysławiania się

Ci co czytali/grali wiedza o co chodzi, siedząc przed telewizorem wiedziałem, że to był Regis. A Jan Frycz też odwalił kawał dobrej roboty, może nie tak wyobrażałem sobie głos wampira, ale po przyzwyczajeniu się doszedłem do wniosku, że nie mogło być lepiej. Zdecydowanie najlepszą rolę dubbingową ma aktorka grająca księżną która też jest znakomitą postacią. Damien, Peyrac-Peyran, Palmerin, to wszystko postacie drugoplanowa, ale też istotne i po prostu ciekawe. Szczególnie de la Tour.
Co do mojego zakończenia. Dettlaf i Syanna zginęli, księżna popadła w depresje, jest rozgoryczona, Jaskier próbuje ją pocieszyć, zginęły dziesiątki jeśli nie setki ludzi....niby zakończenie nie najgorsze zwłaszcza, że Geralt kończy w domu z Yennefer, ale jednak.....Regis skazany na wygnanie, wiele wampirów zginęło (biegałem po mieście w trakcie Długiej Nocy i wytłukłem z tuzin a sporo można znaleźć w innych miejscach świata). Smutny koniec. Dettlafa mi szkoda, biedak, dobra istota wykorzystana przez Syanne, ale jego śmierć była konieczna. Jak powiedział Regis, przekroczył granicę i teraz stałby się niebezpieczny dla wszystkich i wszystkiego, musiałem go zabić dla dobra jego i innych.
Mimo to moment spotkania z Yennefer, rozmowa na ławeczce....cudo i spełnienie marzeń. Albo końcowy dialog z Regisem i ta jego kwestia o rzeczach doniosłych i chwili odpoczynku. Po spojrzeniu Białego WIlka nie mam wątpliwości, że to koniec. Szkoda, wielka szkoda. Redzi, nieee możecie tego tak kończyć
Co do reszty dodatku tutaj zarzutów praktycznie nie mam. Jedyny powiem na samym starcie, kierowanie Płotką w Toussaint pełnym płotków, rowów i mostków, rzeczek to prawdziwa K A T O R G A. Ale zostawmy mniej ważne sprawy. Zadania poboczne i zlecenia to poziom podstawki. Prawdziwy majstersztyk i idealne balansowanie klimatami. Od jajcarskich misji (jaja Reginalda) do mniej zabawnych, ale cholernie ciekawych (Rekonstrukcja). Wszystkie są po prostu świetne, okraszone genialnymi dialogami i przepełnione ciekawymi walkami. Nie sposób ich nie robić i w pewnym momencie czlowieka nachodzi konflikt interesów, co robić, główny wątek czy poboczne. Kapitalnie wypada sam turniej. Może nie jest to nie wiadomo jak gigantyczne wydarzenie, skala jest mniejsza, ale klimat...zachowany. Sam wątek Visenny ciekawy, interesująca postać. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Konkurencje turniejowe...tu mam mieszane opinie. Kierowanie Płotki katorga, strzelanie z kuszy może nie najprzyjemniejsze, ale do wykonania. Ciekawie wypadła walka zbiorowa chociaż tutaj oczywiście drużyna Geralta padła zanim padł chodź jeden przeciwnik i musiałem radzić sobie sam

Redzi poprawili też poszukiwania. Teraz okraszone są ciekawymi notatkami i ksiażkami które rozwijają lore. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się sprawa z poszukiwaniem Arcymistrzowskich Schematów i kwestia badania mutacji, są trochę ze sobą połączone. Z listów, kamieni megaskopu itp. wyłania nam się kapitalnie napisana i dramatyczna historia wiedźmina Jareda i naukowca Moreu. Trudna, wazna w szczególności dla Geralta, smutna. Reszta też jest ciekawa. To właśnie dla tych notatek i historii robiłem te zadania.
Poprawiono też kwestie z "?". Przede wszystkim czekają nas tam trudne walki. Przeciwnicy nie są łatwi, zwłaszcza jak są w kupie więc troche się nagimnastykujemy. Chociażby przy atakach na siedziby hanzy gdzie możemy w sumie walczyć z 30-40 przeciwnikami na wysokich levelach. No i w każdym "?" mamy ksiażki i listy, arcyciekawe, zapewniajace nam sporo historii, aż chce się je wszystkie odchaczać i człowiek to robi no i się nie nudzi

Z kilka godzin poświęciłem na bezcelowe snucie się po świecie. Wrogowie też są urozmaiceni i bardzo trudno znaleźć stwory z podstawki! Pantery, skolopendromorfy, oszluzgi czy inne...jest tego bardzo dużo i takie nekkery, utopce czy ghule zeszły stanowczo na na drugi, nawet 3 plan. A co ciekawe odświeżono ich wyglądy.
Mamy też kilka zmian w mechanice czy w sprzęcie. Wszystkie zmiany interfejsu na GIGANTYCZNY PLUS. Wreszcie czytelny, przejrzysty ekwipunek i solidnie zrobiona mapa. Super. Za mutacjami przemawia głównie ich fabuła, ani nie są to jakieś super umiejetności ani zbytnio się nimi nie pobawimy jeśli gramy w KiW po zakończeniu Dzikiego Gonu. Arcymistrzowskie zbroje są kapitalne i chce się je zbierać a set Mantikory jest absolutnie najlepszy. Tutaj zaznacze, że quest z zdobyciem miecza od Pani Jeziora, świetny. No i Corvo Bianco.....pomijam fakt, że można by się pokusić o więcej możliwości rozbudowy a i więcej stojaków (nawet jakąś oddzielną salę na sprzęt, trofea) to zabawa przednia. Ciekawa i miła postać Barnaby. Sama rozbudowa winnicy ciekawa, fajnie oglądało się skutki tego. Dostajemy dodatkowe profity a po wyeksponowaniu wszystkiego wygląda to ślicznie. Uwielbiam też to miejsce z domem z rzeczką i ławeczką Yenn, przepiękne miejsce. No i spotkanie z czarodziejką....piękne i wzruszające, cieszę się, że Geralt spełnił swoje skryte marzenie i wybudował dla siebie i dla niej wspólny, przytulny dom.
Muzyka genialna, świetne nowe motywy. Sam level design stoi na najwyższym poziomie i nie skłamię jeśli powiem, że Toussaint to najpiękniej wyglądająca kraina w historii gier RPG, na prawdę. Cieszy też lifging graficzny, trudno jest po Toussaint wrócić do Velen czy Skelige.
Ostatecznie daje "Wiedźminowi 3: Krew i Wino" ocenę najwyższą, maksymalną, 10/10 za bycie znakomitą przygodą, wzruszającą i piękną na swój sposób, ale nie wybaczę Redom braku czegoś na kształt imprezy pożegnalnej ze wszystkimi ważnymi postaciami: Jaskrem, Zoltanem, Triss, Yennefer, Ciri, Lambertem, Eskelem, Keirą, Talarem, Rochem, Ves, Leto, Regisem, krasnoludami, Shani i innymi o których zapomniałem.....Redzi, jeśli to koniec historii Geralta dlaczego nie możemy się prawdziwie ze wszystkimi pożegnać? Te postacie naprawdę na to zasługują.