To właśnie Avallac'h jest bardziej zdesperowany i to on chciał wsadzić ją do laboratorium. Wydaje mi się, że to Eredin jest tym, któremu może się coś ruszyć w sercu.Co do Avallacha to rzeczywiście ma lepsze powody do nienawiści do ludzi, w końcu to Cregennan z Lod "poderwał" mu jego narzeczoną Larę Dorren. Aczkolwiek nie wydaje mi się, żeby Avallach był wstanie zrobić krzywdę Ciri - w końcu to potomkini Lary i przypomina ją z wyglądu.
IIRC Avallach pomógł Geraltowi i to właśnie on namówił Ciri do współżycia z Auberonem po dobroci dla jej własnego dobra. Była nawet mowa, że gdyby nie Avallach to właśnie Eredin zamknąłby ją w laboratorium i na siłe zapłodnił z Auberonem, który się jej brzydził.To właśnie Avallac'h jest bardziej zdesperowany i to on chciał wsadzić ją do laboratorium. Wydaje mi się, że to Eredin jest tym, któremu może się coś ruszyć w sercu.
Nie, było wyraźnie powiedziane "albo z Auberonem po dobroci, albo Avallac'h i jego laboratorium". Eredin był żołnierzem, na genetyce to się raczej nie znał.Była nawet mowa, że gdyby nie Avallach to właśnie Eredin zamknąłby ją w laboratorium i na siłe zapłodnił z Auberonem, który się jej brzydził.
Laboratorium było Avallac'ha i równie chętnie dobrałby się do Ciri. Nie było nigdzie mowy o zamknięciu Ciri przez Eredina.IIRC Avallach pomógł Geraltowi i to właśnie on namówił Ciri do współżycia z Auberonem po dobroci dla jej własnego dobra. Była nawet mowa, że gdyby nie Avallach to właśnie Eredin zamknąłby ją w laboratorium i na siłe zapłodnił z Auberonem, który się jej brzydził.
Eredin wręcz chciał, by spotkanie z Auberonem wypadło jak najlepiej:- Dla kogo? - przerwał zapalczywie, całkiem nie po elfiemu. - Dla mnie? Dla
uwięzionych w twoim świecie Aen Seidhe? Ty głupia dziewczyno! Robisz to dla siebie, dla
siebie tu przychodzisz i nadaremnie usiłujesz się oddać. Bo to jest twoja jedyna nadzieja,
jedyna deska ratunku. I powiem ci jeszcze: módl się, żarliwie módl się do twoich ludzkich
idoli, bożków czy totemów. Bo albo będę ja, albo będzie Avallac'h i jego laboratorium. Wierz
mi, nie chciałabyś trafić do laboratorium i zapoznać się z alternatywą.
- Czeka. Bardzo mu pilno. Domagał się, ale Jaskółka przyszła do niego natychmiast, bez
chwili zwłoki. Wyperswadowałem mu to.
Avallac'h uniósł brwi.
- Zireael - wyjaśnił bardzo spokojnie Eredin - powinna iść do króla bez stresu, bez presji,
wypoczęta, spokojna i w dobrym nastroju. Dobry nastrój zapewnią jej kąpiel, nowy strój,
nowa fryzura i makijaż. Tak długo Auberon chyba jeszcze wytrzyma, jak mniemam.
Ciri odetchnęła głęboko i spojrzała na elfa. Aż się zdumiała, jak sympatyczny jej się
wydał. Eredin zademonstrował w uśmiechu swe równe, pozbawione kłów uzębienie.
Tak a potem sam chciał się dobrać do Ciri i otruł swojego króla. Wątpie żeby Avallch zrobił to samo Ciri co chciał zrobić psychopata Vilgefortz. Pewnie by ją "tylko" na siłę zapłodnił.(...)Eredin wręcz chciał, by spotkanie z Auneronem wypadło jak najlepiej:
Laboratorium było Avallac'ha, a nie Eredina, o czym z resztą mówi sam AuberonIIRC Avallach pomógł Geraltowi i to właśnie on namówił Ciri do współżycia z Auberonem po dobroci dla jej własnego dobra. Była nawet mowa, że gdyby nie Avallach to właśnie Eredin zamknąłby ją w laboratorium i na siłe zapłodnił z Auberonem, który się jej brzydził.
...I powiem ci jeszcze: módl się, żarliwie módl się do twoich ludzkich idoli, bożków czy totemów. Bo albo będę ja, albo będzie Avallac'h i jego laboratorium. Wierz mi nie chciałabyś trafić do laboratorium i zapoznać się z alternatywą. "Pani Jeziora" str. 190
Dwa posty wyżej wstawiłem dokładnie ten sam cytat...Laboratorium było Avallac'ha, a nie Eredina, o czym z resztą mówi sam Auberon
Kurde forum coś wariuje. W ogóle nie widziałem tych kolejnych postów. Ostatni jaki mi się wyświetlał, to post nr 306 Koreona. Dlatego wstawiłemDwa posty wyżej wstawiłem dokładnie ten sam cytat...
Przez kogo wrobiony? Nawet Ciri podczas walki na łódce z Eredinem mówi "umyślnie czy nie zabił Króla Olch a za to należy mu się śmierć".Eredin został wrobiony i otruł Auberona nieumyślnie. Wątpisz w to, co jest napisane czarne na białym, a doszukujesz się teorii spiskowych, gdzie ich nie ma.
Przez Avallac'ha. I podawaj dokładne cytaty, a nie powołuj się na pamięć, bo z nią krucho: "Poza tym to on, rozmyślnie lub nie, zabił Króla Olch. A za to należał mu się ból". Ból, nie śmierć, a podawanie Cirilli jako sędzi jest niezbyt rozsądne, ona by zrobiła wszystko, byleby wrócić do Geralta i Yen.Przez kogo wrobiony? Nawet Ciri podczas walki na łódce z Eredinem mówi "umyślnie czy nie zabił Króla Olch a za to należy mu się śmierć".
Jakie inne rzeczy? Jak wytłumaczysz to, że nie wie o śmierci Auberona?Wcześniej Eredin chciał żeby to Ciri podsunęła "lekarstwo na wigor" Auberonowi. Gdyby to zrobiła oskarżenia o zatrucie spadłyby na Ciri. Te i inne rzeczy świadczą o winie Eredina w celu usunięcia Auberona i zajęcia jego miejsca.
- Wracamy, Zireael. Auberon czeka. Dziś w nocy, zaręczam, będzie dziarski i pełen
wigoru.
- Akurat - powtórzyła. - Przedawkował ten środek na wigor. Ten, który mu dałeś. A może
to wcale nie było na wigor?
- O czym ty mówisz?
- On umarł.
Szybko otrząsnął się z zaskoczenia, nagle rzucił się na nią, kołysząc łodzią. Balansując,
wymienili kilka wściekłych cięć, woda niosła dźwięczny szczęk stali.
Cały ten wywód nie ma sensu, bo Eredin nie dokonał zamachu i nie chciał tego zrobić. W żadnym jego słowie nie ma chęci przejęcia władzy i zabicia króla.Nie napisałem, że laboratorium nie było Avallacha, ale to, że Avallch namawiał Ciri do zapłodnienia po dobroci. Eredinowi i Królowi Olch było tak naprawdę wszystko jedno w jaki sposób zostanie zapłodniona Ciri. Eredin sprawiał później inne wrażenie, ponieważ chciał wykorzystać stosunki Ciri z Auberonem do zabicia króla i przejęcia władzy o czym napisałem wyżej.
Zastanawiam się dlaczego tak bardzo bronisz Lisa? Gdzie masz dowód na to, że nie zabiłby Ciri, że nie działałby na jej ciele? To było jego laboratorium i jego plan układany przez wieki. Gdyby czuł tak wielką miłość, to myślisz, że stworzyłby swoje laboratorium i miał chęci robić eksperymenty?Poza tym szczerze wątpie żeby Avallach pozwolił zabić Ciri po jej sztucznym zapłodnieniu co chciał zrobić Vilgefortz. Avallach czuł do Ciri odrazę ponieważ tak bardzo przypominała mu Larę ale nie posunąłby się do zabicia potomka swojej narzeczonej.
To nie wysyłaj posta, a poczekaj, nikt Cię nie pogania. Potem wychodzą babole jak ten ze śmiercią Eredina.Dałbym dokładne cytaty, ale sorry nie mam na to teraz czasu, kto chce może sobie łatwo to zweryfikować.
Chciał go za wszelką cenę przekonać, że wyprawa po Ciri nie ma najmniejszego sensu, ale zauważył, że mu się to nie uda.edit. Po za tym jaki motyw miał Avallach pomagając Geraltowi w czasie ich spotkania w jaskini? Avallch to bardzo zrozpaczona postać, która nie potrafi pogodzić się z losem swojej narzeczonej Lary, ale nie jest przy tym zdolny do zabicia Zirrael, Oprócz tego jest Aen Saevherne i może w pewnym stopniu przewidywać przyszłość dlatego może sprawiać wrażenie przebiegłego i wyrachowanego.
- A dokąd to tak ci pilno? Ach, wybacz... Ty, jak mi się zdaje, nie zrozumiałeś nic z tego, co mówiłem. Powiem więc prosto: twoja wielka wyprawa ratunkowa pozbawiona jest już sensu. Całkowicie go straciła.
- Powodów jest kilka - podjął elf, patrząc na kamienną twarz wiedźmina. - Po pierwsze, jest już za późno, zasadnicze zło już się dokonało, nie jesteś już w stanie ocalić przed nim dziewczyny. Po drugie, teraz, gdy wstąpiła już na właściwą drogę, Jaskółka świetnie poradzi sobie sama, zbyt potężną moc nosi w sobie, by lękać się czegokolwiek. Twoja pomoc jest jej zbędna. A po trzecie... Hmmm...
- Ja cię cały czas słucham, Ayallac'h. Cały czas.
- Po trzecie... Po trzecie, ktoś inny jej teraz pomoże. Chyba nie jesteś aż tak arogancki, by myśleć, że tę dziewczynę tylko i wyłącznie z tobą powiązało przeznaczenie.
- To wszystko?
- Tak.
- Do widzenia zatem.
- Zaczekaj.
- Mówiłem. Pilno mi.
- Załóżmy przez chwilę - rzekł spokojnie elf - że ja faktycznie wiem, co się stanie, że widzę przyszłość. Jeżeli powiem ci, że to, co ma się stać, stanie się i tak, niezależnie od czynionych przez ciebie wysiłków? Od podejmowanych inicjatyw? Jeśli zakomunikuję ci, że mógłbyś wyszukać sobie jakieś spokojne miejsce na ziemi i siedzieć tam, nic nie robiąc, czekając na nieuniknione konsekwencje biegu wydarzeń, czy zdecydujesz się na coś takiego?
- Nie.
- A jeżeli zakomunikuję ci, że twoja aktywność, świadcząca o braku wiary w niezachwiane mechanizmy Celu, Planu i Rezultatu, może, choć prawdopodobieństwo jest nikłe, rzeczywiście zmienić co nieco, ale wyłącznie na gorsze? Czy przemyślisz sprawę ponownie? Ach, już z twojej miny widzę, że nie. Zapytam więc po prostu: dlaczego nie?
- Naprawdę chcesz wiedzieć?
- Naprawdę.
- Dlatego, że ja zwyczajnie nie wierzę w twoje metafizyczne komunały o celach, planach i odgórnych zamysłach stwórców. Nie wierzę również w waszą słynną wieszczbę Itliny i inne proroctwa. Mam je, wyobraź sobie, za taki sam kit i humbug, jak twoje naskalne malowidło. Fioletowy bizon, Avallac'h. Nic więcej. Nie wiem, czy nie potrafisz, czy też nie chcesz mi pomóc. Nie mam jednak do ciebie żalu...
- Powiadasz, nie potrafię czy też nie chcę ci pomóc. A w jaki sposób mógłbym? Geralt zastanawiał się przez moment, absolutnie świadom, że od właściwego sformułowania pytania zależy wiele.
- Odzyskam Ciri?
Odpowiedź była natychmiastowa.
- Odzyskasz. Po to tylko, by natychmiast ją utracić. I to na zawsze, nieodwołalnie. Zanim do tego dojdzie, stracisz wszystkich, którzy ci towarzyszą. Jednego z twych towarzyszy stracisz w ciągu najbliższych tygodni, może nawet dni. Może nawet godzin.
- Dziękuję.
- Jeszcze nie skończyłem. Bezpośrednim i rychłym skutkiem twojej ingerencji w mielące żarna Celu i Planu będzie śmierć kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Co zresztą nie ma wielkiego znaczenia, albowiem niedługo później życie straci kilkadziesiąt milionów ludzi. Świat, jakim go znasz, po prostu zniknie, przestanie istnieć, by po upływie stosownego czasu odrodzić się w zupełnie odmienionej postaci. Ale na to akurat nikt nie ma i nie będzie miał żadnego wpływu, nikt nie jest w stanie temu zapobiec ani odwrócić kolei rzeczy. Ani ty, ani ja, ani czarodzieje, ani Wiedzący. Ani nawet Ciri. Co ty na to?
- Fioletowy bizon (...).