Według mnie, jeśli go nie zabili to mógłby się pojawić (jak Letho) u mnie akurat przeżył spotkanie z Javedem (Aard masterrace), a tak to mogliby go potraktować jak Czarno-białą Raylę z Sagi. Wszyscy myśleli że na śmierć umarł zakatrupion, ale dzielny Berengar wstał jak tylko Gerwant nie przejmując się losami swojego kumpla po fachu ruszyłCzyli innymi słowy - da się (przykładem tutaj jest Thorgal). No i poza tym - nie spotykamy młodszych siebie, tylko młodszą (lub starszą, hehe) Ciri, która podróżować w czasie umie. Na tym poziomie nie widzę "niesamowitych dziur fabularnych i logicznych"
Ale to chyba nie jest dobry temat, by o tym dyskutować......
Myślałem, czy aby na pewno Berengar nie mógłby się pojawić, jakbyśmy zabili Letho. W końcu, w jednym opowiadaniu ktoś przywrócił do życia Wielebnego z Podgrodzia, więc czemu nie Berengara? Jakby dostał łomot od Javeda, mógłby przeżyć i się wykurować (w końcu to wiedźmin), większy problem byłby, jakby zarąbał go Geralt (i niektórzy tak tą grę przechodzili).
Czyli nie był dobrze napisany. Sapkowski nie potrzebował rozkręcania, postać po kilku zdaniach była charakterystyczna i wyjątkowa. Tak jest z Roche'em i z Loredo. Nie mogę tego powiedzieć o "uff, puff, jestem smutny" Berengarze.Berengar był dobrze napisany, tylko przeznaczono mu zbyt mało czasu w grze żeby go "rozkręcić".
Smutny wiedźmin,Czyli nie był dobrze napisany. Sapkowski nie potrzebował rozkręcania, postać po kilku zdaniach była charakterystyczna i wyjątkowa. Tak jest z Roche'em i z Loredo. Nie mogę tego powiedzieć o "uff, puff, jestem smutny" Berengarze.
Niektórzy przyzwyczaili się tak bardzo, że nawet nie pamiętają, jak on brzmi...a gracze już przyzwyczaili się do głosu Pana Kopczyńskiego.
W jakim sensie?Po czwarte: Zamachowski kompletnie nie pasuje do modelu Jaskra (a szczególnie dochodzi element z punktu trzeciego)
Berengar dobrze przedstawiał wizerunek "wiedźmina renegata" - wykluczonego z otoczenia ludzi jak i "prawych" wiedźminów, który z czasem zamienia się w "bandytę". Przykład takiego wiedźmina to wiedźmin - renegat ze szkoły kota, który wyzywa Geralta na pojedynek w "Sezonie Burz".W żadnej grze nie przeklikuję dialogów, nie masz powodów, by mnie o to posądzać. Było miłe nawiązanie do połamanej nogi Geralta i nic więcej. Resztą było zbytnio przesycone żalem narzekanie. Berengar po prostu nie pasował do świata, był w średnim wieku, może podobnym do Geralta i nagle przypomniało mu się, żeby zdradzić wszystkich? To jest takie typowe cliché, "nienawidzę, ale na końcu zdaję sobie sprawę, że nie było powodu by nienawidzić i ginę za swoje ideały".
Mnie dodatkowo gryzł fakt, że Berengar się wykluł znikąd, tzn. powinien być wzmiankowany już w Sadze. Lambert, Eskel, Vesemir, Coen - byli w Sadze, byli w W1 (oczywiście ostatni we wzmiance). A ten skąd się wziął? Nie lubię takich "dopisanych na siłę" postaci.Ot, taka postać "WY MNIE NIE ROZUMIECIE A JA JESTEM NIESZCZĘŚLIWY!!!".
Emo-witcher i nic więcej.