Dla nieznających sagi nie ma różnicy, czy dana postać z niej pochodzi - czy też jest stricte wymysłem developerów.Każdy element gry jest planowany i implementowany tak, by gra była maksymalnie grywalna. To się bezpośrednio przekłada na wartość sprzedaży o ile jest do tego dodany dobry marketing. Grywalność dla nas oznacza max. dużo postaci i klimatu z sagi (tak sądzę). Dla nie znających sagi (o dziwo) wcale nie musi tak być. A to oni głównie zwrócą te 100 baniek i ew. nadwyżkę ponad tę kwotę. Dlatego trzeba o nich zadbać. Doborem postaci także. Jak nie wyjdzie, to Redsi poniosą porażkę choćbyśmy nie wiem jak piali na tym forum o geniuszu tej gry i jej zgodności z sagą.
Więc nadal nie widzę w jaki sposób implementacja takowych miałaby się przełożyć na sprzedaż gry - nikt nie ogłosi wszem i wobec, że powracają postaci z pierwowzoru, więc bójta się i won do czytania oryginału. Mówisz, że wprowadzanie takich NPCów jest zbyt czasochłonne i zadowala niewielki odsetek graczy (choć, jak wyłożył ci już Smiki, on wcale taki mały nie jest).
Ale clue leży w tym, żeby wprowadzić tych bohaterów umiejętnie i by miały swoje miejsce w fabule i świecie - nawet jeśli ktoś spotyka się z nimi po raz pierwszy.
W W2 nie było z tym problemu, Geralt mógł zgrywać przygłupa i pytać wprost, kim jest na przykład Philippa Eilhart.


