Nie do końca o to chodzi.
Rodzaj i styl ubioru Ciri nie wynika ze świadomego wyboru. Przecież ona tak naprawdę wygląda jakby nie mogła się zdecydować czy wybiera się właśnie na konną przejażdżkę, czy może idzie robić pranie w balii, ale z mieczem i sztyletem na wszelki wypadek. Ani to strój domowy, ani podróżny. Redzi stwierdzili, że nogi i pupa zasługują na ekspozycję, a i górnych partii też nie ma co przesadnie zasłaniać, bo wiadomo, że liczy się pierwsze wrażenie i tylko dlatego w ten sposób Ciri jest pokazywana. To, że ona sama jest świadoma zalet swego jestestwa, nie oznacza jeszcze, że ubrałaby się przykładowo jak dama lekkiego prowadzenia. Moim zdaniem to nie jest jej styl, przy założeniu, że okres burzy i naporu ma już za sobą. Pamiętać należy, że mimo wszystko wychowała się na królewskim dworze pod okiem Calanthe, a póżniej trafiła pod przemożny wpływ Yennefer, osoby, która do kurczaka zabierała się przy pomocy noża i widelca i wpoiła jej pewne zasady.
Niby można sobie to zracjonalizować, dopowiedzieć, dlaczego wygląda tak a nie inaczej, ale to właśnie będzie dorabianie historii do założonej koncepcji. Ciri miała od pierwszej chwili zrobić wrażenie, nazwijmy to estetyczne. Odsłonięta szyja, ramiona, podkreślona talia itd, mają za zadanie spowodować błyskawiczne otaksowanie wzrokiem i wzrost poziomu akceptacji. I zastrzeżenia moje nie wynikają z prób symbolicznego i faktycznego roznegliżowania Ciri (w rosyjskiej próbce dialogów widać, że i ubranie szybko straciła) ani z obrony wydumanego ideału. Chodzi o słabo zakamuflowaną próbę wstawienia Ciri w rolę, do której nie przynależy. Niektórym wszystko się kojarzy, ale redzi nawet tych słabiej kojarzących od razu mało subtelnie wpychają na odpowiednie tory. Chociaż i tak powinienem być zadowolony, bo prawdopodobnie wybrany model i tak nie był z tych najśmielszych.
O to chodzi.