Napisałem gdzieś inaczej? o.o Nie czaję.Książkowa Ciri miała szare włosy.
Wybacz, musiałem.
Sam dziś wertowałem książki, ale nic mądrego nie znalazłem, ale cholernie interesi mnie ten aspekt, a sagę ostatni raz czytałem z dobre 4 lata temu.Jedyna wzmianka o Ciri, która mi przychodzi do głowy i w niewielkim chociaż stopniu wskazuje na możliwość istnienia "ciemnej strony".
Idę o zakład, że to retrospekcja.Ładnie im wyszła. Jednak ma tego jednorożca... Na posklejanego to on nie wygląda, może naprawiła go magią?
Mmmmm, śliczna :wub:Yep, nowa Yen jest przepiękna. Po raz pierwszy jej model góruje nad Triss.
![]()
Proszę tak. Geralt przebijający mieczem Ciri, bezcenne.Nie wiem dlaczego ale przyszła mi do głowy wizja rodem z X-menów. Ciri, z jakichś powodów, staje się o wiele potężniejsza niż była. Nie potrafi kontrolować swoich mocy i wyrządza wiele zła. Geralt jako jedeny (lub jeden w niewielu) może ją zabić i się tego podejmuje. REDZI PROSZE NIE.
Nie wiem dlaczego ale przyszła mi do głowy wizja rodem z X-menów. Ciri, z jakichś powodów, staje się o wiele potężniejsza niż była. Nie potrafi kontrolować swoich mocy i wyrządza wiele zła. Geralt jako jedeny (lub jeden w niewielu) może ją zabić i się tego podejmuje. REDZI PROSZE NIE.
Motyw, gdzie są dwie postacie, które darzą się wielka przyjaźnią/miłością, a potem jedna z tych postaci musi zabić tą drugą jest wyświechtany i zużyty do granic możliwości. Jest to cliché, które można postawić zaraz obok bardzo zły zły, poświęca się w końcowym twistcie fabularnym odkupując swe grzechy, ewentualnie bardzo dobry dobry umiera w środku historii, by zmartwychwstać pod koniec z premią +100 do siły i pokonać bardzo złego, złego.Proszę tak. Geralt przebijający mieczem Ciri, bezcenne.
Pochodzący od jednorożców tzw. gen Starszej Krwi był źródłem Mocy, którą posiadała Ciri. Pytanie brzmi, czym była owa Moc? Wiemy, że dawała posiadaczowi zdolności magiczne, których składową była unikalna umiejętność – możliwość podroży do rożnych światów. Moim zdaniem, pozostałe zdolności magiczne Ciri również musiały być unikalne w stosunku do „zwykłej” magii dostępnej ludziom i elfom. Świadczą o tym między innymi dążenia Vilgefortza by pozyskać laboratoryjnie gen od Cri i wszczepić go sobie. Mimo, że był on potężnym czarodziejem nie mógł zdobyć władzy „nawet” nad światem, w którym żył. Gen Starszej Krwi miał mu umożliwić nie tylko podróże między światami, ale również władze nad nimi. Chciał być bogiem:Od jakiegoś czasu zastanawiam się o co kaman z Redowską wersją Szarowłosej.
O ile dobrze pamiętam, książkowa Ciri mogła na kilka sposobów zaburzyć równowagę świata:
- mogła namieszać podróżując między wymiarami
- mogła urodzić dziecko, które byłoby w stanie utworzyć stałe połączenie między wymiarami (Niszczyciel Światów z przepowiedni)
- ktoś o odpowiedniej wiedzy i zdolnościach mógłby w magiczny sposób „ukraść” zdolność Ciri drogą eksperymentów (np. z jej łożyska).
O Redowskiej wersji Ciri wiemy niewiele. Wiadomym jest, że jest starsza o kilka lat. Wiadomo, że od czasu pozostawienia Geralta i Yen na Wyspie Jabłoni odwiedziła co najmniej jeden równoległy wymiar, tj. Avalon, gdzie miała się spotkać z Merlinem. Istnieje szansa, że obcowanie z magią innego wymiaru coś w księżniczce zmieniło, albowiem Ciri która wylądowała w Wiedźminlandzie w grze, nie jest tą samą osobą, która go opuściła.
W trailerach konsekwentnie jest nazywana „żywą bronią” zdolną zniszczyć świat. Do tej pory sadziłem, że to taka metafora związana ze znanymi z książki zdolnościami do podróży między wymiarami, ale ujęcie „a la Galadriela”, każe się jeszcze raz nad tym zastanowić.
![]()
Sensownym wyjaśnieniem jest fakt, że Ciri zmieniła się w trakcie swojej nieobecności w drastyczny sposób i oprócz mniej spektakularnych zdolności jak „mrugnięcie” (teleport na krótkim dystansie), zyskała nową zdolność, którą może zagrozić fundamentom Wiedźminlandu.
I stąd chciałbym zapytać forumowych ekspertów sagowych (@Torpeda @Rustine @SMiki55 ), czy w książkach jest coś, co mogłoby sugerować o co chodzi w tej „żywej broni”, czy też jest to całkowicie nowa interpretacja Czerwonych, czy może ja za dużo kombinuje i growa Falka nie różni się wcale tak bardzo od oryginału?
P.S. Wzór żyłek na białkach jest taki sam w obu oczach. Downgrade! ;P
Moc, którą posiadają jednorożce oraz Ciri ma wszelkie znamiona Mocy „boskiej”. W porównaniu z nią magia ludzi i elfów to zwykłe kuglarstwo:- Mnie - podjął po chwili, podwijając rękawy - wstyd się przyznać, strasznie pociąga władza. To trywialne, wiem, ale ja chce być władcą. Władcą, któremu będą bić pokłony, którego ludzie będą błogosławić za to tylko, ze raczy być, a oddawać cześć boska, jeśli, dajmy na to, zechce wybawić ich świat od kataklizmu. Choćby wybawił tylko dla kaprysu. Och, Ciri, serce raduje mi myśl o tym, jak wspaniałomyślnie będę nagradzał wiernych, a jak okrutnie karał nieposłusznych i niepokornych. Miodem, słodka patoka dla mojej duszy będą wznoszone przez cale pokolenia modły do mnie i za mnie, o moja miłość i o moja laskę. Cale pokolenia, Ciri, całe światy. Nadstaw uszu. Słyszysz? Od powietrza, głodu, wojny i gniewu Vilgefortza…
Ciri i Galadriela. Obie panie łączy nie tyle „ujęcie” [zdecydowanie lepiej wygląda to u Jacksona: https://www.youtube.com/watch?v=JrFUBca9G7U . Mówiąc szczerze postać Galadrieli podczas starcia z Sauronem wywarła na mnie ogromne wrażenie. Zawsze jak to oglądam przeszywa mnie dziwne uczucie wzruszenia] , ale również, jak sądzę, istota i charakter Mocy, którą „operują”. Moc Ciri można w pewnym sensie porównać do tolkienowskiej Sztuki (wtór-stworzenie) przeciwstawionej Władzy, chęci dominacji za pomocą Machin/Magii – Vilgefortz, Eredin, Avallac'h (zob. Tolkien „Listy” s.241-242).Jednorożec podszedł bliżej, zarżał znowu, grzebnął kopytem, silnie uderzył nim o bruk. Pochylił głowę. Sterczący z jego wyklepionego czoła róg zapłonął nagle ostrym światłem, blaskiem, który na moment rozproszył mgłę.
Ciri dotknęła rogu.
Triss krzyknęła głucho, widząc, jak oczy dziewczyny rozjarzają się nagle mlecznym żarem, jak całą ją otacza płomienna aureola. Ciri nie słyszała jej, nie słyszała nikogo. Jedną ręką wciąż trzymała róg jednorożca, drugą skierowała w stronę nieruchomego wiedźmina. Z jej palców popłynęła wstęga migotliwej i żarzącej się jak lawa jasności.
Nikt nie potrafił ocenić, jak długo to trwało. Bo to było nierealne.
Jak sen.
Nie zgodzę się, to jest mit. Spójrz na takie TLOU, czy nawet Wiedźmina 2. Zawsze można poczęstować czymś świeżym, pobawić się konwencją, zaskoczyć odbiorcę. A przynajmniej nie powielać jednego z najpopularniejszych schematów stosowanego w historiach z taką "konfiguracją bohaterów". Oczywiście mówię o tym poważniejszych historiach. W lekkim akcyjniaku wybuchanie głównego złego poprzedzone cwanym uśmieszkiem protagonisty i chwytliwym one-liner'em nigdy się nie znudzi.Ale na dobrą sprawę wszystko już gdzieś było. Teraz można tylko powielać klisze. Chodzi o to by tą historię dobrze opowiedzieć, bo dobrze zaprezentowana fabuła wciąga nawet pomimo pewnych schematów.