Wiedźmin 3: postacie

+
Spójrz na takie TLOU, czy nawet Wiedźmina 2. Zawsze można poczęstować czymś świeżym, pobawić się konwencją, zaskoczyć odbiorcę.

Hmm ale TLOU to ameryki specjalnie nie odkrywa jeśli chodzi o samo core historii, też mocno oklepany schemat obrońcy gotowego zrobić wszystko dla bliskiej mu osoby i z wzajemnością, to gdzie ta gra błyszczy to sposób w jaki ten oklepany schemat przedstawiono z czego zresztą jak widać Redzi też czerpią bo też pozwolą graczowi na utworzenie (najprawdopodobniej) tej więzi miedzy tą dwójką grywalnych bohaterów, więc też jestem bardziej zdania że ciężko jest obecnie czymś zaskoczyć bo praktycznie wszystko już było i przebicie się z czymś nowym jest o tyle trudniejsze że im dalej tym mniej okazji ku temu.
 
Pochodzący od jednorożców tzw. gen Starszej Krwi był źródłem Mocy, którą posiadała Ciri. Pytanie brzmi, czym była owa Moc? Wiemy, że dawała posiadaczowi zdolności magiczne, których składową była unikalna umiejętność – możliwość podroży do rożnych światów. Moim zdaniem, pozostałe zdolności magiczne Ciri również musiały być unikalne w stosunku do „zwykłej” magii dostępnej ludziom i elfom. Świadczą o tym między innymi dążenia Vilgefortza by pozyskać laboratoryjnie gen od Cri i wszczepić go sobie. Mimo, że był on potężnym czarodziejem nie mógł zdobyć władzy „nawet” nad światem, w którym żył. Gen Starszej Krwi miał mu umożliwić nie tylko podróże między światami, ale również władze nad nimi. Chciał być bogiem:

No właśnie ja mam problem z tymi "pozostałymi zdolnościami magicznymi", bo takowych w książce Cirilla nie posiadała (o ile mi wiadomo). Mogła podróżować między światami, mogła otwierać portale rezonujące z jej genem, ale to chyba tyle jeśli chodzi o unikalne zdolności.

- Mnie - podjął po chwili, podwijając rękawy - wstyd się przyznać, strasznie pociąga władza. To trywialne, wiem, ale ja chce być władcą. Władcą, któremu będą bić pokłony, którego ludzie będą błogosławić za to tylko, ze raczy być, a oddawać cześć boska, jeśli, dajmy na to, zechce wybawić ich świat od kataklizmu. Choćby wybawił tylko dla kaprysu. Och, Ciri, serce raduje mi myśl o tym, jak wspaniałomyślnie będę nagradzał wiernych, a jak okrutnie karał nieposłusznych i niepokornych. Miodem, słodka patoka dla mojej duszy będą wznoszone przez cale pokolenia modły do mnie i za mnie, o moja miłość i o moja laskę. Cale pokolenia, Ciri, całe światy. Nadstaw uszu. Słyszysz? Od powietrza, głodu, wojny i gniewu Vilgefortza…

Właśnie o ten fragment mi chodziło! Dzięki. Tu jest własnie ta sugestia, że ten gen co siedzi w Ciri ma olbrzymi potencjał. Wydaje mi się, że królewna w normalnym stanie nie jest w stanie dobrać się do tego potencjału. Dopiero jej potomek miał mieć odblokowaną moc, dlatego Avallac'h chciał jej potomka, a Vilgefortz - bardziej dosadnie i mniej romantycznie - jej łożyska. Dlatego wydaje mi się, że coś musiało się zmienić. Możliwe, że magia innego wymiaru (Merlin lub Morgana) mogła odblokować w Ciri coś, co magia z Wiedźminlandu mogła "zabrać" dopiero od jej potomka.

Moc, którą posiadają jednorożce oraz Ciri ma wszelkie znamiona Mocy „boskiej”. W porównaniu z nią magia ludzi i elfów to zwykłe kuglarstwo:

W mojej interpretacji tej sceny to nie Ciri jest źródłem mocy, jest jedynie przekaźnikiem i "sterownikiem". Źródłem jest Ihuarraquax.

---------- Zaktualizowano 14:06 ----------

Hmm ale TLOU to ameryki specjalnie nie odkrywa jeśli chodzi o samo core historii, też mocno oklepany schemat obrońcy gotowego zrobić wszystko dla bliskiej mu osoby i z wzajemnością, to gdzie ta gra błyszczy to sposób w jaki ten oklepany schemat przedstawiono z czego zresztą jak widać Redzi też czerpią bo też pozwolą graczowi na utworzenie (najprawdopodobniej) tej więzi miedzy tą dwójką grywalnych bohaterów, więc też jestem bardziej zdania że ciężko jest obecnie czymś zaskoczyć bo praktycznie wszystko już było i przebicie się z czymś nowym jest o tyle trudniejsze że im dalej tym mniej okazji ku temu.

Jak stoi w przytoczonym cytacie zabawa konwencją, zaskakiwanie odbiorcy. Oczywiście pewne ogólne motywy zawsze będą się powtarzać, ale w ramach tych motywów sa miliony wariacji, a nie jedyny słuszny schemat prowadzenia zdarzeń. Tym stoi TLOU.
 
No właśnie ja mam problem z tymi "pozostałymi zdolnościami magicznymi", bo takowych w książce Cirilla nie posiadała (o ile mi wiadomo). Mogła podróżować między światami, mogła otwierać portale rezonujące z jej genem, ale to chyba tyle jeśli chodzi o unikalne zdolności.



Właśnie o ten fragment mi chodziło! Dzięki. Tu jest własnie ta sugestia, że ten gen co siedzi w Ciri ma olbrzymi potencjał. Wydaje mi się, że królewna w normalnym stanie nie jest w stanie dobrać się do tego potencjału. Dopiero jej potomek miał mieć odblokowaną moc, dlatego Avallac'h chciał jej potomka, a Vilgefortz - bardziej dosadnie i mniej romantycznie - jej łożyska. Dlatego wydaje mi się, że coś musiało się zmienić. Możliwe, że magia innego wymiaru (Merlin lub Morgana) mogła odblokować w Ciri coś, po co magia z Wiedźminlandu mogła "zabrać" dopiero od jej potomka.



W mojej interpretacji tej sceny to nie Ciri jest źródłem mocy, jest jedynie przekaźnikiem i "sterownikiem". Źródłem jest Ihuarraquax.

---------- Zaktualizowano 14:06 ----------



Jak stoi w przytoczonym cytacie zabawa konwencją, zaskakiwanie odbiorcy. Oczywiście pewne ogólne motywy zawsze będą się powtarzać, ale w ramach tych motywów sa miliony wariacji, a nie jedyny słuszny schemat prowadzenia zdarzeń. Tym stoi TLOU.

Ciri jeszcze nie ma wprawy w operowaniu Mocą dlatego potrzebny jest jednorożec, podobnie pomagał jej początkowo przy podróżach do innych miejsc i czasów

Na pustyni wyrzekłaś się kuglarstwa. Mocy, którą ma się we krwi, wyrzec się nie można. Wciąż ją masz. Nauczymy cię, jak z niej korzystać.[...] My tej mocy zdobywać nie musimy. Albowiem mamy ją od zawsze
 
No właśnie ja mam problem z tymi "pozostałymi zdolnościami magicznymi", bo takowych w książce Cirilla nie posiadała (o ile mi wiadomo). Mogła podróżować między światami, mogła otwierać portale rezonujące z jej genem, ale to chyba tyle jeśli chodzi o unikalne zdolności.



Właśnie o ten fragment mi chodziło! Dzięki. Tu jest własnie ta sugestia, że ten gen co siedzi w Ciri ma olbrzymi potencjał. Wydaje mi się, że królewna w normalnym stanie nie jest w stanie dobrać się do tego potencjału. Dopiero jej potomek miał mieć odblokowaną moc, dlatego Avallac'h chciał jej potomka, a Vilgefortz - bardziej dosadnie i mniej romantycznie - jej łożyska. Dlatego wydaje mi się, że coś musiało się zmienić. Możliwe, że magia innego wymiaru (Merlin lub Morgana) mogła odblokować w Ciri coś, co magia z Wiedźminlandu mogła "zabrać" dopiero od jej potomka.



W mojej interpretacji tej sceny to nie Ciri jest źródłem mocy, jest jedynie przekaźnikiem i "sterownikiem". Źródłem jest Ihuarraquax.

---------- Zaktualizowano 14:06 ----------



Jak stoi w przytoczonym cytacie zabawa konwencją, zaskakiwanie odbiorcy. Oczywiście pewne ogólne motywy zawsze będą się powtarzać, ale w ramach tych motywów sa miliony wariacji, a nie jedyny słuszny schemat prowadzenia zdarzeń. Tym stoi TLOU.

Nie no jasne że jednego słusznego schematu to nie ma, ale zdecydowana większość została zaprezentowanych i to co obecnie odróżnia produkcje przeciętne od tych wybitnych (poza oczywiście przedstawieniem jakiegoś nowego schematu co jest bardzo trudne) to umiejętność zaprezentowania tych oklepanych w ciekawy sposób jak to miało miejsce w TLOU, ale jednak był to motyw dość oczywisty, dlatego W3 też pewnie będzie miał w jednym z zakończeń takie oczywiste rozwiązanie(dla przykładu zabij Ciri albo Emphyra...chociaż oczywiście nie musi być to) które mam nadzieje będzie zaprezentowane w ciekawy sposób, no chyba że faktycznie wymyślili coś nowego i dostaniemy jakiś nowy schemat zachowań-było by fajnie chociaż nie spodziewał bym się aż takiej rewolucji.
 
Ciri jeszcze nie ma wprawy w operowaniu Mocą dlatego potrzebny jest jednorożec, podobnie pomagał jej początkowo przy podróżach do innych miejsc i czasów

Mi się wydaje, że to nie tyle brak wiedzy, co brak "dostępu" i jednorożce były w stanie jej ten dostęp umożliwić (czyli zrobić coś, co w moich przypuszczaniach zrobiła któraś z magicznie uzdolnionych jednostek Avalonu), "dostęp" do tego potencjału. Wydaje mi się, że gdyby ten potencjał był cały czas w zasięgu Falki, Vilgefortz eksperymentowałby na niej, nie na łożysku, a Lis nie czekałby, aż spłodzi potomka.
 
Mi się wydaje, że to nie tyle brak wiedzy, co brak "dostępu" i jednorożce były w stanie jej ten dostęp umożliwić (czyli zrobić coś, co w moich przypuszczaniach zrobiła któraś z magicznie uzdolnionych jednostek Avalonu), "dostęp" do tego potencjału. Wydaje mi się, że gdyby ten potencjał był cały czas w zasięgu Falki, Vilgefortz eksperymentowałby na niej, nie na łożysku, a Lis nie czekałby, aż spłodzi potomka.

Potencjał cały czas był w jej zasięgu, ale zarówno Vilgefortz jak i Avallac'h nie posiadali umiejętności/wiedzy aby go odblokować. Umiejętność tą posiadały jednorożce. Ihuarraquax odblokowywał dostęp do potencjału jaki posiadała Ciri, "nauczył" ją podróżować do innych światów i i posługiwać się Mocą. Przynajmniej ja tak to widzę :)
 
@Torpeda

Nie zgadzamy się odnośnie technikaliów, ale odnośnie clue już chyba tak. "Żywa broń" ma podstawy w sadze, a Ciri ma teraz moc, którą domyślnie miał mieć dopiero jej potomek.
,
 
Ja nie wiem, czy nie przesadzacie z lekka z tą nadmocą dostępną dla Ciri. Vilgefortz był wariatem, klasycznym przypadkiem szaleńca. Mógł sobie bredzić o władaniu nad światami. A jeśli nawet taką kontrolę możnaby uzyskać, to bardziej metodą kontroli nad czasem i miejscami, niż jakąś przepotężną magią. Przecież Ciri była nazywana Panią Miejsc i Czasów.

ed
@eustachy_j23
Ciężko by mi było przyjąć taką koncepcję Ciri. W dodatku Geralt czy Yennefer pierwej by spalili cały świat i wyrżnęli wszystko co żywe, niż podjęli wrogie działania przeciw własnej córce. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić zmiany jaka musiałaby nastąpić dla zaistnienia choćby potencjalnie takiego scenariusza.
 
Last edited:
A jeśli nawet taką kontrolę możnaby uzyskać, to bardziej metodą kontroli nad czasem i miejscami, niż jakąś przepotężną magią. Przecież Ciri była nazywana Panią Miejsc i Czasów.

Zobaczy się, co tam Redzi sobie wymyślili, ale scenariusza, w którym to nie gon, tylko Ciri stanowić będzie faktyczne zagrożenie skreślić nie sposób. Być może stanie się też tak, że zależnie od tego jak potoczy się historia dojdzie do jej konfrontacji z Geraltem. Zakończenia są różne i wiele zależeć tu będzie od gracza. To nie jest liniowa gra, ktoś może mieć stan, w którym to Geralt, Yen i Ciri odjeżdżają na jednorożcu w kierunku zachodzącego słońca, a drugi jak wiedźmin stoi nad grobem przybranej córki, do którego to grobu sam ją z konieczności wsadził. Na tę chwilę żadnej ewentualności bym nie wykluczał.

Edit:

Ciężko by mi było przyjąć taką koncepcję Ciri.

Szczególnie fandomowi Ciri ciężko byłoby taki scenariusz przełknąć, ale że to ostatnia część, to i zakończenia mogą się diametralnie między sobą różnić (a to byłaby raptem jedna z opcji). Nie wiadomo jaką osobą jest "redańska" Cirilla i jak ewoluować będzie na przestrzeni gry, dlatego niczego, jak mówiłem, wykluczać nie można..
 
Last edited:
Yennefer na nowo podbiła moje serce <3 Brawo, REDzi! Jest przepiękna!
... choć scena z Triss też fajna :)
 
Zadanie na wyspach Skellige, lub po prsotu zadanie, a Skellige to tylko obecna lokalizacja, nazywa się Skarb Hrabiego Reuvena(Count Reuven's Treasure). Ciekawe czy to jakiś krewniak Oriego.
 
Zadanie na wyspach Skellige, lub po prsotu zadanie, a Skellige to tylko obecna lokalizacja, nazywa się Skarb Hrabiego Reuvena(Count Reuven's Treasure). Ciekawe czy to jakiś krewniak Oriego.

Albo może tu chodzi o Dijkstrę :hmmm: Nie wiem, jak wy, ale ja czytając końcówkę sagi zacząłem domniemywać, że Ori był nie tylko sekretarzem szefa redańskiego wywiadu, ale i również jego bratem (lub innym krewnym). Sigismund miał tytuł hrabiego (nadany mu przez Vizimira, by nie razić władyków jego pochodzeniem z niskiego stanu społecznego), a Dijkstra to był bodajże tylko przydomek, prawdziwego nazwiska chyba nie poznaliśmy. W dodatku po ucieczce przed skrytobójcami przedstawia się Isengrimowi i Boreasowi Munowi właśnie jako Sigi Reuven. A gdy skrytobójcy pytali Oriego, co się stało z Dijkstrą, ten odpowiedział: "Azali — kaszlnął Ori — jestem, khe, khe, stróżem brata mego?", co mogłoby wskazywać na to pokrewieństwo (chociaż równie dobrze mógł on cytować jedną z ksiąg Lebiody :p). Teoria pewnie i naciągana, ale nie głupia i wszystko by się tutaj układało w jedną całość :p
 
Last edited:
Przecież Ciri była nazywana Panią Miejsc i Czasów.

Co już samo w sobie pasowało do Wiedźmina jak pięść do nosa. Zwłaszcza to kontrolowanie czasu.

Jak babcię kocham, jeśli Redzi wsadzą Ciri bombę atomową w portki a z wiedźmina zrobią zafajdanego wybrańca co to ma świat uratować, to chyba skoczę do Ikei, nabędę największy stół jaki mają i wyślę do CDPR. Flipnąć to już go będą musieli sami, w moim imieniu.
 
Ja bym był mniej radykalny. Tylko bym połamał płytki, porozbijał figurki, stopił w ogniu steelbooki, wyrzucił kompa przez okno a potem skoczyłbym za nim. Jeszcze bym podarł karty i mapę, ale nie będę miał :p
 
ten odpowiedział: "Azali — kaszlnął Ori — jestem, khe, khe, stróżem brata mego?", co mogłoby wskazywać na to pokrewieństwo (chociaż równie dobrze mógł on cytować jedną z ksiąg Lebiody :p). Teoria pewnie i naciągana, ale nie głupia i wszystko by się tutaj układało w jedną całość :p
"Czyż jestem stróżem brata mego?" (Rdz 4,9)
Oczywiście, że to parafraza Biblii, żadne pokrewieństwo.
 
Oczywiście, że to parafraza Biblii, żadne pokrewieństwo.

Wiem dobrze, że to cytat z Księgi Rodzaju, ale to i tak ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza mojej teorii. A Sapkowski tak jakby chciał w końcówce delikatnie dać do zrozumienia, że obaj panowie są jednak braćmi (ale oczywiście w swoim stylu jak "Z Archiwum X", czyli "The Truth Is Out There" :p). Właśnie przez tą zbieżność przypadków.
 
Last edited:
Idę o zakład, że to retrospekcja.
Też bym tak myślał, gdyby nie info o jednorożcu w liście. No i po co mieliby robić retrospekcje takiej nieistotnej sceny? Z Geraltem z brodą? Wsadzili na siłę tego jednorożca do listu Yen, ona go zwyczajnie ma i pojawia się w grze :p
 
Ogólnie pomieszczenie w cutscence z jednorożcem wygląda na jakąś szopę, a nie mieszkanie Yennefer. I po co teraz miałaby w ramach wystroju wnętrza wstawiać wypchanego jednorożca? Wszystko co miała w swoim starym mieszkaniu przepadło. Jej dom spłonął podczas szturmu Nilfgaardczyków na miasto. Albo to sen Geralta, bo raczej nie retrospekcja ze względu na brodę, albo mocno naciągane nawiązanie do sagi. Chociaż nie mam pojęcia po co.
 
A to był tylko 1 wypchany jednorożeć? Może to iluzja, albo magia twórcza - jak czarna pustułka. Nieożywionego qnia z rogiem łatwiej wyczarować niż żywego ptaka, tak sądzę. Czarodzieje potrafili zakląć w figurkę człowieka - wypchanego konia też mogli, a skoro Yen bardzo lubi takie akcesorium, to noszenie miniaturki w torbie raczej nie przeszkadza.
 
To wszystko zdaje się być poprowadzone tak, jakby to Ciri miała być tą niszczycielką światów. Tekst Yen z Krwi Elderów, teraz to... No ale przecież to miało być jej dziecko / wnuk / prawnuk.

Albo szykuję się całkiem inny wątek związany z jej umiejętnościami. Jedno jest pewne, Cirilla trochę narozrabia. Ciekawe czy świadomie. Dość mam wrednej gówniary z epizodu ze Szczurami.

Kluczem do dalszych losów Ciri może być rozmowa z PJ pomiędzy Nimue, a Condwiramurs Tilly- wynika z niej, że "Niszczycielce" udało się otworzyć drzwi między światami, przez które odeszły elfy. Oczywiście nasuwa się pytanie czy "Niszczycielka" to Ciri? Nie można wykluczyć, że jest to np. jej córka lub kompletnie przypadkowa osoba, u której ujawnił się gen Starszej Krwi (wiemy z rozmowy pomiędzy czarodziejkami, że gen ów w pewnym momencie stracono z oczu, nie śledzono również zapewne wszystkich dzieci pozamałżeńskich).

Pochodzący od jednorożców tzw. gen Starszej Krwi był źródłem Mocy, którą posiadała Ciri. Pytanie brzmi, czym była owa Moc? Wiemy, że dawała posiadaczowi zdolności magiczne, których składową była unikalna umiejętność – możliwość podroży do rożnych światów. Moim zdaniem, pozostałe zdolności magiczne Ciri również musiały być unikalne w stosunku do „zwykłej” magii dostępnej ludziom i elfom. Świadczą o tym między innymi dążenia Vilgefortza by pozyskać laboratoryjnie gen od Cri i wszczepić go sobie. Mimo, że był on potężnym czarodziejem nie mógł zdobyć władzy „nawet” nad światem, w którym żył. Gen Starszej Krwi miał mu umożliwić nie tylko podróże między światami, ale również władze nad nimi.

Problem polega na tym, że przepowiednia dotycząca Ciri kursowała w wielu rozbieżnych wersjach. Poszlaki wskazują, że jedną znał Emhyr, inną Vilgefortz, a jeszcze inną Loża Czarodziejek. W zasadzie zgodne były tylko w jednym- gen Starsze Krwi daje moc. Ale czy tą mocą miała być obdarzona Ciri, jej dziecko, czy może wystarczyłaby sama krew (rozumiana dosłownie) lub łożysko ciężarnej Ciri- tego tak naprawdę nikt nie wiedział.

Ogólnie pomieszczenie w cutscence z jednorożcem wygląda na jakąś szopę, a nie mieszkanie Yennefer. I po co teraz miałaby w ramach wystroju wnętrza wstawiać wypchanego jednorożca? Wszystko co miała w swoim starym mieszkaniu przepadło. Jej dom spłonął podczas szturmu Nilfgaardczyków na miasto. Albo to sen Geralta, bo raczej nie retrospekcja ze względu na brodę, albo mocno naciągane nawiązanie do sagi. Chociaż nie mam pojęcia po co.

Easter egg. Moim zdaniem to nawiązanie do Sagi '"popatrzcie, Yennefer i Geralt znów mogą skorzystać z grzbietu jednorożca" :)
 
Top Bottom