A ja w sumie uważam że redzi całkiem fajnie tą głupiutką Trissunię skonstruowali. Żałośnie zakochana w Geralcie czarodziejeczka wykorzystuje brak Yennefer i owija sobie wokół palca naiwnego i nic niepamiętającego widźmina. Zadowala się rolą nałożnicy, mimo wszystko wciąż mając resztki skrupułów, które nakazują jej pomóc w poszukiwaniu Yenny. Redzi wykreowali ją jako wielką miłość Gerwazego ale teraz w trzeciej części pojawi się ta prawdziwa. Pewien kanon upadnie, runie jak Tor Lara. Taki efekt może być całkiem sensowny. Niby taka cudowna główna bohaterka okaże się zwykłym śmieciem, jedynie pałętającym się pod nogami. Dla nieznających książek graczy może to być całkiem ciekawy i z pewnością poruszający zwrot akcji.
Hmmmm płonąca Triss? Panowie, jestem z was dumny. Łezka mi się w oku kręci kiedy widzę w myślach wrzeszczącą Triss, która nic już nie może zrobić. Kolejna strata ważnej postaci. Znowu poruszy nawet tymi, którzy jej nie lubili. Tylko że tych (czyli również mnie) w pozytywnym sensie.