Wszystko zależy od warunków, w których obserwujesz te włosy.Bull-shoty z DA mnie nie przekonują. Zresztą, mogli zmienić teksturę w trakcie produkcji.
Ale ta szachownica nie jest brązowaWszystko zależy od warunków, w których obserwujesz te włosy.
Dla przykładu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szachownica_Adelsona
Ktoś nowy, czyli nie Triss, czyli dawna miłość, czyli YenneferGeralt był zdecydowany odnaleźć swoją zaginioną miłość. W „trójce” w jego życiu pojawi się ktoś nowy. Choć Geralt rozstał się z ukochaną na długo, znów się spotkają i nie będą mogli udawać, że nie istnieje między nimi więź. Czyli wyżej piszę już o Yennefer a niżej trochę piszę , że pojawi się ktoś nowy
O czymś zdecydowanie nie wiem. To jest fragment fabuły po stronie Iorwetha? Ktoś mógłby objaśnić szerzej?Jeśli natomiast chodzi o tajemniczego osobnika, może okazać się że jest to dezerter z Dzikiego Gonu (wspomniany w Wiedźminie 2) któremu udało się jednak uciec przed pościgiem ścigających go pobratyńców.
Ja myślę, że to całe zamieszanie powstało na skutek emocjonalnego zachowania Eredina, który nie może zapomnieć Ciri, jak go upokorzyła i Avallac'h, jeśli ma coś z tym wspólnego, to będzie się zachowywał neutralnie albo wręcz spróbuje przeszkodzić Eredinowi. Może osobnik w masce to właśnie Avallac'h?
Mało prawdopodobne.Może mocy podróży między światami również da się wyrzec? Parę razy o tym dyskutowano w ramach rozważań nad Cirillą jako bohaterką kolejnych gier.
Raczej nie podoba mi się ten koncept, z prostego powodu, że uczyniłoby to Eredina głównym antagonistą całej trylogii. Po prostu brakuje mu zarówno charyzmy, jak i głębi które cechowały Jakuba de Aldersberga i Letho. Avallach moim zdaniem już bardziej pasowałby do tej roli, a Eredin powinien być bardziej jak Azar Javed, czyli odwalać tylko brudną robotę. Do tego przez to, że został już upokorzony przez Ciri, robiłby mniejsze wrażenie jako główny zły.Hmm... a co jeśli duumwirat rządzący Ludem Olch się rozpadł i po prostu osobą w masce jest Avallac'h chcący powstrzymać Eredina, który przejął władzę i rozpoczyna inwazję?
Zawsze można mu nadać trochę cech Pomurnika aka Birkarta Grellenorta z "Trylogii husyckiej". Z charakteru może nawet odrobinę podobny, a charyzma wylewała mu się z uszu, mimo że parę razy mu się oberwało.Raczej nie podoba mi się ten koncept, z prostego powodu, że uczyniłoby to Eredina głównym antagonistą całej trylogii. Po prostu brakuje mu zarówno charyzmy, jak i głębi które cechowały Jakuba de Aldersberga i Letho. Avallach moim zdaniem już bardziej pasowałby do tej roli, a Eredin powinien być bardziej jak Azar Javed, czyli odwalać tylko brudną robotę. Do tego przez to, że został już upokorzony przez Ciri, robiłby mniejsze wrażenie jako główny zły.
Ja uważam, że upokorzenie może być bardzo silnym motywatorem, a sam główny zły nie musi być wcale kliszowym madafaką w typie Vilgefortza.Do tego przez to, że został już upokorzony przez Ciri, robiłby mniejsze wrażenie jako główny zły.