Wiedźmin 3: postacie

+
Osoby cięte na Dijkstre nie żyją lub coś innego z nimi się stało i postanowił wrócić. Zerrikania to w końcu niegościnna kraina.
 
Nawet jeśli jest jakaś różnica w wysokości siedzeń, to i tak niewielka. Raczej Dijkstra nie siedzi tam na taborecie.
Nie mówię o wysokości siedzeń, która może się różnić, a o sposobie siedzenia, oparcia się i kątach patrzenia. Jak się uprę, to często udaje mi się siąść dokładnie na tej wysokości, co ktoś mający 170-180cm.
 

Guest 3669645

Guest
Mamy ujęcie obejmujące jednocześnie i siedzącego Geralta, i siedzącego Dijkstrę. I nadal mam wrażenie jakie mam. No, ale kit już z tym. Jest jak jest, mogło być gorzej (np. REDzi mogli mu dorobić skrzydła jak syrenkom) :p

Osoby cięte na Dijkstre nie żyją lub coś innego z nimi się stało i postanowił wrócić. Zerrikania to w końcu niegościnna kraina.
Yep, to tym bardziej. Jak sobie jeszcze pomyślę o tych muchach, co składają jajeczka w mózgu...
 
Last edited by a moderator:
Jeszcze jeden fragment dodający nieco informacji o wyglądzie Dijkstry.
"W izbie nie czekał na niego grododzierżca, ale ten drugi, wielgachny i gruby. Aplegatt znał go - był to Dijkstra, zaufany króla Redanii."
Czas Pogardy

Czyli nie dość, że olbrzym z wielkimi łapami, to jeszcze z nadwagą. Za mało się ruszał najwidoczniej, ale po przechadzce do Zerrikani i z powrotem, powinien stracić nadmiar tłuszczyku.
 
Chłop jak dąb - Dijkstra.
Po twarzy na gameplayu nie widać żeby miał aż taką nadwagę, nie widać drugiej brody. Jak już pisałem, pewnie grubokościsty.
Z innej beczki, ciekawe kto da mu głos. ;]
 
Jeszcze jeden fragment dodający nieco informacji o wyglądzie Dijkstry.
"W izbie nie czekał na niego grododzierżca, ale ten drugi, wielgachny i gruby. Aplegatt znał go - był to Dijkstra, zaufany króla Redanii."
Czas Pogardy

Czyli nie dość, że olbrzym z wielkimi łapami, to jeszcze z nadwagą. Za mało się ruszał najwidoczniej, ale po przechadzce do Zerrikani i z powrotem, powinien stracić nadmiar tłuszczyku.

Bardzo dobry cytat. Ja chciałbym zwrócić uwagę na coś jeszcze - jest różnica między grubym (tzn z nadwagą), a spasionym jak świnia ;)
 
Nienawidzę Redów. Do momentu wypuszczenia trailera nie miałem dylematu kogo wybiorę z parki Triss-Yennefer. Triss była 100 procentową faworytką, ale po trailerze stwierdzam, że design Yennefer jest tak masakrycznie dobry, że będę miał spory dylemat. Oczywiście wiele zależy od charakteru i mam nadzieję, że będzie on bardziej sensowny niż w książkach, w końcu Yen jest po przejściach, mogło jej się w tej głowce poprzestawiać na lepsze. Aż boję się czytać sagę, zeby jej znowu nie znielubić. A już na pewno nie będę czytał ze względu na Ciri, której w sadze nienawidziłem. W grze musze ją widzieć inaczej, zeby fabuła miała dla mnie sens :p

Co do Dijkstry, na razie łykam wszystko jak młody pelikan i ten wygląd również bardzo mi się podoba. Zastanawia mnie, czy postać na pierwszych screenach z gry, która wyglądąła jak łysa dupa z uszami, to nie był podstawiony koncept Dijkstry, coby gracze się wypowiedzieli na temat jego wyglądu nie wiedząc o nim.
 
"Popularne na dworze króla Vizimira powiedzonko głosiło, że jeśli Dijkstra twierdzi, że jest południe, a dookoła panują nieprzebite ciemności, należy zacząć niepokoić się o losy słońca.":listen:
 
Czy jesteś kolejnym użytkownikiem, który musi napisać posta co drugą wiadomość?
Może opisz, co miałeś na myśli wklejając ten cytat, bo do wyglądu Dijkstry na pewno nam nic nie dopowie.
 
Wygląd Dijkstry mi pasuje, ale nie pasuje mi to, że w ogóle się w grze pojawia. W końcu każdy wie gdzie się udał.
Uciekał przed Filippą przecież. A Filippa straciła wpływy w każdym z możliwych zakończeń.
 
I nie tylko. Raczej zbyt szybko się nie podniesie po stracie pewnych atrybutów, które Vilgefortz tak długo regenerował i to w liczbie pojedynczej.
 
to generalnie oddaje moją opinię:
(...)
Własne zdanie i silną osobowość to i Calanthe miała, a nie przeszkadzało jej to posiadać w sobie jakiegoś ciepła (pomimo różnych świństewek uczynionych, które na tych parudziesięciu stronach, na których się pojawia występują).
Nenneke też miała własne zdanie i osobowość i również nie miałem wrażenia, że jest oziębłą flądrą dla której wszystko ma być tak, jak ona chce, bo inaczej strzeli focha.
(...)
I zgadzam się, że Yennefer jest dobrze napisaną postacią. Bardzo przypomina mi dwie zdzirowate flądry które miałem nieszczęście poznać w prawdziwym życiu.(...)
Czy jeśli powiem, że nie lubię zupy pomidorowej i nie chcę jej na stole, to znaczy, że nienawidzę jej? Bo ludzie tutaj szafują mocnymi określeniami próbując na siłę przypiąć łatkę nienawistników ludziom, którzy czegoś po prostu NIE CHCĄ.
Ponadto nienawiść jest emocją, a te z tego co wiem często nie chodzą w parze z argumentami (i często chwała stwórcy za to!)
A w których, przepraszam, momentach Yen jest taką straszną oziębłą flądrą, gorszą niż Calanthe? Bo nie przypominam sobie.
 
Przez większość Krwi Elfów, Czasu Pogardy, Chrztu Ognia, Wieży Jaskółki i Pani Jeziora. No i jeszcze w Sezonie Burz oraz Ostatnim Życzeniu, Mieczu Przeznaczenia :p

Właściwie to w każdy z tomów przejawiała takie zachowanie w stosunku do kogoś. A przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Lubię ją, jednak Letho podsumował ją świetnie, mówiąc coś w rodzaju
Czarodziejka z odruchami księżnej panny.

Oczywiście potrafiła być w porządku, ale głównie w stosunku do bliskich.
 
Kolega ma lekko skrzywione spojrzenie na tą postać. Być może wynika to z jakiegoś uprzedzenia albo niedostatecznej znajomości sagi. Jak przeczyta jeszcze kilka razy, to zmieni zdanie. Z Ciri jest to samo

Next time troll harder.
 
Do Cirilli również miałem niezbyt dobre podejście, uważałem ją za głupią smarkulę niesłuchającą się nikogo. Cóż, sam młody byłem i głupi. Po kolejnych lekturach sagi Ciri stała się naprawdę dorosłą osobą i świetnie rozumiałem jej problemy i postępowanie. A przepaść dojrzałości emocjonalnej, psychicznej i fizycznej między "Mieczem przeznaczenia" a "Krwią elfów" jest ogromna i bardzo dobrze widoczna.
 
Top Bottom