Nie mówię o wysokości siedzeń, która może się różnić, a o sposobie siedzenia, oparcia się i kątach patrzenia. Jak się uprę, to często udaje mi się siąść dokładnie na tej wysokości, co ktoś mający 170-180cm.Nawet jeśli jest jakaś różnica w wysokości siedzeń, to i tak niewielka. Raczej Dijkstra nie siedzi tam na taborecie.
Yep, to tym bardziej. Jak sobie jeszcze pomyślę o tych muchach, co składają jajeczka w mózgu...Osoby cięte na Dijkstre nie żyją lub coś innego z nimi się stało i postanowił wrócić. Zerrikania to w końcu niegościnna kraina.
Jeszcze jeden fragment dodający nieco informacji o wyglądzie Dijkstry.
"W izbie nie czekał na niego grododzierżca, ale ten drugi, wielgachny i gruby. Aplegatt znał go - był to Dijkstra, zaufany króla Redanii."
Czas Pogardy
Czyli nie dość, że olbrzym z wielkimi łapami, to jeszcze z nadwagą. Za mało się ruszał najwidoczniej, ale po przechadzce do Zerrikani i z powrotem, powinien stracić nadmiar tłuszczyku.
Wygląd Dijkstry mi pasuje, ale nie pasuje mi to, że w ogóle się w grze pojawia. W końcu każdy wie gdzie się udał.
A w których, przepraszam, momentach Yen jest taką straszną oziębłą flądrą, gorszą niż Calanthe? Bo nie przypominam sobie.to generalnie oddaje moją opinię:
(...)
Własne zdanie i silną osobowość to i Calanthe miała, a nie przeszkadzało jej to posiadać w sobie jakiegoś ciepła (pomimo różnych świństewek uczynionych, które na tych parudziesięciu stronach, na których się pojawia występują).
Nenneke też miała własne zdanie i osobowość i również nie miałem wrażenia, że jest oziębłą flądrą dla której wszystko ma być tak, jak ona chce, bo inaczej strzeli focha.
(...)
I zgadzam się, że Yennefer jest dobrze napisaną postacią. Bardzo przypomina mi dwie zdzirowate flądry które miałem nieszczęście poznać w prawdziwym życiu.(...)
Czy jeśli powiem, że nie lubię zupy pomidorowej i nie chcę jej na stole, to znaczy, że nienawidzę jej? Bo ludzie tutaj szafują mocnymi określeniami próbując na siłę przypiąć łatkę nienawistników ludziom, którzy czegoś po prostu NIE CHCĄ.
Ponadto nienawiść jest emocją, a te z tego co wiem często nie chodzą w parze z argumentami (i często chwała stwórcy za to!)
Czarodziejka z odruchami księżnej panny.
Kolega ma lekko skrzywione spojrzenie na tą postać. Być może wynika to z jakiegoś uprzedzenia albo niedostatecznej znajomości sagi. Jak przeczyta jeszcze kilka razy, to zmieni zdanie. Z Ciri jest to samo