Część ballad Jaskra to młodzieńcze wiersze Sapkowskiego, za to swoje Vysogota głosił poglądy etyczne ASa. Vysogota zmarł już za zawał, więc pozostał tylko Jaskier.A nie jest nim przypadkiem Vysogota z Corvo?
Przecież było tworzone niemal na bieżąco. Fakt pierwsza wersja została pod stosem majtek i staników pewnej księżnej.Trudno ubić kogoś, kto na starość spisze "Pół wieku poezji" i tym samym naruszyć kontinuum czasoprzestrzenne :harhar:
I została spalona przez trzech chamów. Szkoda, taki biały kruk :/Przecież było tworzone niemal na bieżąco. Fakt pierwsza wersja została pod stosem majtek i staników pewnej księżnej.![]()
Uwaga Spoiler Książki spory fragment (Sapkowski Andrzej – Wieża Jaskółki)I została spalona przez trzech chamów. Szkoda, taki biały kruk :/
Da się zrobić dobrą grę z dobrą fabułą bez takich "tandetnych" sztuczek jak mordowanie bohaterów, wierz mi.Mnie brakuje w grze jakiegoś motywu, w którym zginął by jakiś towarzysz Geralta, którego znał długo (np. Iorweth, Roche, Yarpen, Triss etc. lub ktoś nowy(?)). Nie było do tej pory w żadnej części jakiejś epickiej śmierci (może poza Foltestem), którą bym się przejął na maksa i zagrała by na moich uczuciach. Mam na myśli śmierć kogoś kogo bym naprawdę polubił, jak w książkach. Nie chce, aby robiła się z tego Gra o Tron, no ale trochę dramatu god damn it :/:comeatmebro:
Powtarzam, Ciri nie ma w Nilfgaardzie. Co zamierza mój, jak to zechciałeś określić, Wiedźmin, nie wiem. Ale on... Crach, nie jest tajemnicą, że ja go... darzę sympatią. Ale wiem, że on Ciri nie uratuje, nie osiągnie niczego. Ja go znam. On zaplącze się, zagubi, zacznie filozofować i użalać się nad sobą. Potem wyładuje gniew, rąbiąc mieczem co i kogo popadło. Potem, w ramach ekspiacji, dokona jakiegoś szlachetnego, acz bezsensownego wyczynu. W końcu zaś pewnie zostanie zabity, głupio, bezsensownie, zapewne ciosem w plecy...
Wiem, że się da. Chodzi mi o to, że boję się aby ta gra nie zmieniła się w coś w stylu: Super hiper grupa Geralta z Rivii masakruje wszystkich, przeciwnicy nie żyją i happy end, ślub Geralta i Yen, konec.Da się zrobić dobrą grę z dobrą fabułą bez takich "tandetnych" sztuczek jak mordowanie bohaterów, wierz mi.
Będzie podsumowanie wyborów w grze, będą pozostawione różne stany świata itp., przez co na pewno nie wszystkie wybory były do końca właściwe. Każdy pewnie będzie miał jakieś dobre i złe strony i będzie widać ich złe skutki, więc wg mnie nie ma się co martwić. A wg mnie i tak lepsze są te szczęśliwsze zakończenia.Wiem, że się da. Chodzi mi o to, że boję się aby ta gra nie zmieniła się w coś w stylu: Super hiper grupa Geralta z Rivii masakruje wszystkich, przeciwnicy nie żyją i happy end, ślub Geralta i Yen, konec.
To by było lepsze od: umiera: Geralt/Yen/Ciri przy okazji Roche/Iorweth/Zoltan/Yarpen, ale przynajmniej pokrzyżowaliśmy plany gonu i ich poświęcenie nie poszło na marne. Jakbym chciał oglądać głównych bohaterów jak umierają to bym się w Wiedźminie 1 dał zabić Salamandrom w prologu. :rebel:Wiem, że się da. Chodzi mi o to, że boję się aby ta gra nie zmieniła się w coś w stylu: Super hiper grupa Geralta z Rivii masakruje wszystkich, przeciwnicy nie żyją i happy end, ślub Geralta i Yen, konec.
Szkoda swoją drogą, że nie ma żadnych plansz pokazujących, co stałoby się ze światem, gdyby Geralt zginął w prologu i nie ingerował w rozwój wydarzeń :hmm:Jakbym chciał oglądać głównych bohaterów jak umierają to bym się w Wiedźminie 1 dał zabić Salamandrom w prologu. :rebel:
Szkoda swoją drogą, że nie ma żadnych plansz pokazujących, co stałoby się ze światem, gdyby Geralt zginął w prologu i nie ingerował w rozwój wydarzeń :hmm:
Prawdopodobnie wszyscy siedzieliby teraz w Zerikanii pilnowani przez braci większych i naszego Żejkoba.
Tego tez nie przemyślałem,Uwaga spoiler do Wiedźmina 1
Być może gdyby nie Geralt nie doszło by do ataku na warownie. Biorąc pod uwagę kim naprawdę był wielki mistrz zakonu i jaki był wpływ wiedźmina na jego losy