W sumie jestem za (pomysł na DLC?), chociaż pewnie sam nie będę miał większej szansy na pokonanie takiego bossa. W sumie podobny pomysł był w AC: Black Flag, z kilkoma okrętami okrutnie przykoksionymi, ale siedzącymi na uboczu. To koniecznie należałoby zachować - tzn. że taki potwór powinien siedzieć z dala od ludzkich siedzib (głęboka jaskinia, środek gęstej puszczy, rozległe bagno, bezludna wyspa), i nie zagrażać nikomu poza śmiałkami, chętnymi go ubić. Zarazem jednak w okolicznych wioskach powinno być o nim wiadomo (oględnie), tak aby gracz się raczej nie natknął na niego przypadkiem. Ponieważ Geralt takich potworów z własnej inicjatywy nie ściga, pretekstem mogłoby być zlecenie (całkowicie opcjonalne, poboczne, i zapewne odblokowywane w dalszej fazie gry) na składniki od jakiegoś maga lub alchemika. No i ostatnia sprawa - nie można przesadzić z ilością, góra 3-4 takie superpotwory na całą grę. Niekoniecznie wyłącznie z wysokim AI - przydałby się też jakiś "klasyczny" superkoks, niby tępy taktycznie, ale bardzo wytrzymały, a zarazem zwinny i silny.