Mój pomysł na quest poboczny, joł
Geralt podczas wycieczki po Ziemiach Niczyich trafia do małej, biednej wioski tuż na skraju sporego lasu i bagien. Postanawia porozmawiać ze starszym wioski czy nie znalazłaby się jakaś robota dla Wiedźmina. Jak się okazuje, potwory nie zwykły im przysparzać problemów, jedynym zmartwieniem są okazjonalne wizyty nilfgaardzkich żołdaków, którzy lubią sobie pojeść za darmo i od czasu do czasu wychędożyć żonę jakiegoś chłopa. Po dłuższej wizycie u starszego okazuje się jednak, że to nie jedyny problem -Od pewnego czasu w wiosce zaczynają ginąć dzieci. W ciągu ostatniego miesiąca zniknęła cała ósemka, a mieszkańcy są święcie przekonani, że to sprawka mieszkającej głęboko w lesie wiedźmy, która porywa je i nocami morduje podczas bluźnierczych i tajemniczych rytuałów -albo zjada. Geralt postanawia porozmawiać z kilkoma mieszkańcami wioski by uzyskać więcej informacji. Nasłuchuje się między innymi legend o owej wiedźmie, (klasycznej baba jadze), którą to jeszcze do niedawna straszyli dzieci, żeby szły spać. Legend jest kilka wersji, najpopularniejsza, że wiedźma żyje w chatce tuż nad stawem, ale jeszcze nikomu nie udało się jej odnaleźć (bo się rzekomo kamufluje czarcią magią) i żyje od setek lat, a dzieci porywa i je zjada, bo dzięki temu odzyskuje młodość i przedłuża swoje życie. Nasz bohater rozmawia także z rodzicami porwanych, niektórzy zdruzgotani i odmawiający współpracy, niektórzy pogodzeni ze swoją stratą i chcący głowy winnego. Po przesłuchaniu mieszkańców Geralt udaje się na swojej Płotce wgłąb lasu, by szukać wskazówek.
[Koń prycha]
-Tak, Płotka. Mi też się to nie podoba. Kolejna pogoń za miejską legendą, kolejne polowanie na postać z bajek.
[Koń prycha ponownie]
-Ale nam płacą. Dlatego idziemy i szukamy. Dzieci lubią zabawy w lesie, a lasy pełne potworów. Wystarczy znaleźć szczątki, dalej będzie z górki.
(tego typu rozmowy Geralta z Płotką częste, mam nadzieję

)
Po jakimś czasie Geralt natrafia na niewielką, samotną chatkę pośród drzew. Wewnątrz niej mieszka kobieta w sędziwym wieku, ubrana w łachmany i ogólnie wyglądająca nieciekawie. Nasz wiedźmin przesłuchuje ją w sprawie ginących dzieci. Ta odpowiada, że ta cała wiedźma to bzdury -Żyje tu od wielu lat i nigdy nie doświadczyła niczego niepokojącego. Mówi, że mieszkańcy wioski uważają ją za wiedźmę, bo prowadzi pustelniczy tryb życia. Twierdzi też, że czasami tamtejsze dzieci przychodzą pod jej chatkę, by obrzucić ją kamieniami i zwyzywać od czarownic. Geralt wraca do wioski i zdaje raport mieszkańcom. Żadnych śladów, żadnych ciał, tylko stara babcia mieszkająca sama w lesie. Wtedy większość mieszkańców, że to na pewno jej sprawka, że ona wiedźma i łże jak pies. Geralt, że zbadał jej chatę i okolice i nic nie wskazuje na to, by porywała dzieci albo uprawiała jakikolwiek rodzaj magii. Oni, że na pewno gdzieś w lesie ma miejsce, gdzie zabiera i zabija dzieci. Mówią, że nie raz słyszeli po nocy ludzkie jęki i dziwne pieśni skandowane przez kogoś dorosłego. Wtedy do akcji wkracza syn jednego z chłopów, nastolatek, który twierdzi, że niedawno znalazł w lesie inną chatę, na pewno kryjówkę wiedźmy, bał się jednak podejść bliżej. Wskazuje Geraltowi kierunek. Teraz mamy wybór, czy sprawdzić miejsce wskazane przez chłopaka czy kontynuować przesłuchiwanie samotnej babci. Tak czy owak, Geralt ostatecznie i tka udaje się do ukrytej chaty. Gdy ja w końcu odnajduje, nic nie wskazuje na to, by działo się w tym miejscu coś niezwykłego. Wchodzi do środka i... Okazuje się, że czekało tam na niego dwóch chłopów z wioski, jeden z widłami (hłe), drugi z nożem. To byłą pułapka, jednak jak wiadomo, Geralt w mig rozprawił się z oponentami, a raczej z jednym, którego zasiekł, a drugiego pozostawił przy życiu. Po przesłuchaniu okazało się, że dzieci z wioski nie były porywane -Przynajmniej nie wszystkie. Zostały sprzedane przez swoich (i nie swoich) rodziców bandytom z Novigradu do niewolniczej pracy przy m.in. destylacji fisstechu, a historyjka z wiedźmą została wymyślona, by mydlić oczy starszyźnie i niewtajemniczonym rodzicom porwanych. Gdy pojawił się Wiedźmin, postanowili się jak najprędzej go pozbyć. Standardowo Wiedźmin wraca do wioski i następuje zbiorowa pogawędka. Po dłuższej chwili mieszkańcy przyznają się do winy, ale rozpaczliwie mówią, że robią to z konieczności, bez pieniędzy nie przeżyją, a wizyty nilfgaardczyków żądających pieniędzy nie ułatwiają sprawy. Tu wybór, dać im spokój czy zabić / zaciągnąć pod sąd? Tak czy owak, w tej samej chwili wpada grupa nilfgaardzkich żołnierzy chcących złota i chędożenia, Geralt naturalnie postanawia z nimi zatańczyć -Mieszkańcy wioski winni zniknięciu dzieci postanawiają skorzystać z okazji i także ruszają na Geralta z ostrymi narzędziami. Po rozprawieniu się z przeciwnikami Geralt wskakuje na płotkę i udaje się w kierunku Novigradu.
Kolejna część questa -odnalezienie bazy kryminalistów i wyzwolenie dzieci.
Ogarnięte na szybko, bardzo ogólny rozrys, ale jakby dopracować i dopisać więcej różnych ścieżek, to chętnie bym zagrał w quest w takim właśnie klimacie
