Krytyka mechaniki
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że gra mi się bardzo podobała jednak ciągle miałem wrażenie, że jestem w innym świecie niż świat wiedźmina.
Na początku rozgrywki dostałem słabego, źle wyposażonego chłopka Geralta, który ma problem z ubiciem utopca, a po 50 godzinach gry morduję głównego bossa będąc na samych odwarach nie używając mikstur i nawet specjalnie nie blokując ciosów.
Geralt jest 100 latkiem - świetnie wyszkolonym - nie ma powodu dla którego w tydzień jego siła wzrasta kilkukrotnie...
Rozumiem, że jest to tylko gra i należy dać graczom możliwość rozwoju, bo to jest marchewka po którą każdy chce się schylić. Jednak sądzę że da się to rozwiązać inaczej.
Grałoby mi się znacznie przyjemniej gdyby w grze był bardziej rozbudowany system uników i kontr, który byłby zbędny w walce przeciwko utopcom, czy chłopom, ale w walce z biegłymi w sztuce wojennej i zaawansowanym potworom byłby niezbędny. Geralt powinien mieć ciągle taką samą siłę, czy zwinność, a to nasza umiejętność i przygotowanie do konkretnej walki powinno być kluczowe.
Oznacza to niemal całkowite przebudowanie mechaniki gry.
Dodatkowo uważam, że wiedźmin nie ma powodu dla którego miałby szlajając się po polach i lasach spotykać wszędzie skrzynie skarbów. One w ogóle nie pasują do tego świata. Nie w takiej ilości. Nie w takich miejscach. Gdzie się nie pójdzie tam skarb... Wiedźmin potrzebuje przede wszystkim eliksirów. Eksploracja mogłaby bazować na wyszukiwaniu ziół do robienia jaskółki, wyśmienitej jaskółki, lub jaskółki słabej jakości (i wszystkich innych odwarów, olejów i eliksirów, które trzeba by było warzyć przed każdą walką. Gra powinna się wg mnie koncentrować na tym żeby zdobywać pieniądze i zioła. nie potrzebny jest ekwipunek w którym trzymamy 20 buzdyganów z ubitych strażników - to psuje klimat. Wiedźmin nie ma być tylko doprowadzonym do perfekcji Gothic'iem. To coś więcej. Świat jest zbyt wspaniały żeby go po prostu porzucić i zbudować od nowa inspirując się dobrze sprzedającymi się tytułami.