Wiedźmin 3 - rozwój postaci (levelowanie głównego bohatera)

+
@raison d'edre
Ok, teraz rozumiem. Faktycznie włączanie i wyłączanie talentów to trochę casualizacja i wytłumacznie o modyfikacji DNA jest durne. A power gamerzy mogą ostro exploitować ten system.

Ogólnie mi to śmierdzi kolejnym kretyńskim eksperymentem Redów w stylu wielu z W2. Ja nie mam nic przeciwko innowacji, ale nowe pomysły muszą być solidnie przemyślane, przeanalizowanie i wynikać z głębokiego zrozumienia jak takie systemy działają. W przeciwnym wypadku wychodzi z tego szaleńcze miotanie się na wszystkie strony.
 
  • RED Point
Reactions: Mal
Stawiam, że to kolejny pomysł nawiedził pana Konrada tuż po przebudzeniu. Tym razem prawdopodobnie zastanawiał się, co zrobić, by gracze nie chomikowali skill pointów, tylko bez obawy je rozdawali z uśmiechem na ustach i przekonaniem, że w każdej chwili mogą przerobić wiedźmina według życzenia.
 
Taa... najpierw próbował przekonać do alchemii ludzi którzy i tak jej nie chcieli używać psując jednocześnie ją dla ludzi, którzy chcieli ją używać. Teraz robi to z rozwojem postaci :F
 
  • RED Point
Reactions: Mal
fajnie by było jakby na Comic Conie pokazali drzewko umiejętnosci (czy tam dysk :p), i mapę :D wiele jeszcze drobnych mechanizmów gry chciałoby się zobaczyc minigry, dziennik, zbroje itd.
 
Mi się ta opcja (resetu) bardzo podoba. W zależności od rodzaju potwora, z którym przyjdzie mi walczyć będę miała jeszcze większe, niż w poprzednich grach możliwości dostosowania umiejętności mojego Geralta do danej potyczki. Nie widzę tu żadnego działania na szkodę gracza, to dodatkowa opcja, nie przymus.
 
Taa, wszechobecna casualizacja , wszystko wina hamburgerów. uproszczona alchemia - wina hamburgerów (pomijając już fakt, że trzystopniowe mikstury oraz podział mikstur na 2 kategorię uproszczeniem nie jest),. Dziwnym trafem te hamburgery są też winne temu, że niepotrzebnie zwiększono ilość dostępnego ekwipunku, dodano bomby, pułapki i inne duperele, celem większej casualizacji?
Ja rozumiem, pewne rzeczy się komuś mogą nie podobać ale wymyślanie jakiejś ideologii jakoby prawdziwi gracze byli poszkodowani w imię nie wiadomo czego jest lekko śmieszne.
 
Kiedyś takie rzeczy robiło się dla zabawy efektem PO przejściu gry, za pomocą trainera, czy konsoli. Ewentualnie istniał NPC, który pozwalał zrobić JEDEN reset za grubą kasę, lub trudny quest. Ot, znak czasów.
 
Zapewne zresetowanie tych talentów będzie wymagało użycia sporej ilości orenów więc nie widze w tym problemu, będzie cię stać to sobie zresetujesz. Nie wiem o jakiej kasualizacji tu rozmawiacie skoro nie wiemy nic na temat rozwoju postaci, podobnie jest zresztą z alchemią nic na jej temat nie wiemy oprócz tego że będą się odnawiały potionki. Poczekajcie może na szczegóły, i wtedy komentujcie, bo na razie komentować nie ma czego.
 
Nikt nie zaprzecza, że jest przydatna dla pewnych graczy. Kody też są przydatne, bo można sobie dołożyć amunicji, życia i czego kto chce by gra nie sprawiała trudności. To jest tylko zwyczajnie bzdurne. Jak mam poważnie traktować swojego bohatera, skoro on w jednej chwili jest alchemikiem i ma w głowie wiedzę dotyczącą produkcji eliksirów czy bomb, a w następnej wszystko to zapomina i się przekwalifikuje na szermierza? Przecież to nawet w strzelankach z umowną fabułą i postaciami skomplikowanymi niczym cegła, nie robi się takich dziwactw. Ja się zastanawiam, co jeszcze się kryje za zasłoną milczenia. Pamiętacie rozmowę o trybie turystycznym z samowykonującymi się walkami? Się zbliża. Oczywiście jako opcja, nikt nie zmusza.
 
Last edited:
Geralt jest wiedźminem z bogatym doświadczeniem i wiedzą. Ograniczanie tego doświadczenia do jakiejś konkretnej specjalizacji, jest, well, ograniczeniem. Podoba mi się pomysł, że w zależności od potrzeb będę mogła się czuć, jakby Geralt wreszcie mógł skorzystać z całego bagażu wiedzy, jaką posiada.
 
Fajn baj mi. Ale może dlatego, żeby gracze którzy uważają, że to niekanoniczne, albo zbyt każualowe mogli grać po swojemu?
 
Sugerujesz, że Geralt jest w pełni wykwalifikowanym magiem, alchemikiem i szermierzem, takim połączeniem dotychczasowych wszystkich możliwych ścieżek rozwoju? I tylko sobie teraz będzie wybierał, co mu jest chwilowo przydatne do użycia, a następnie odkładał do banku dna? Zadziwiająca koncepcja. Powiedziałbym nawet, że antykoncepcja.
Właściwie to zaczynam się obawiać, że możesz jakimś cudem mieć rację. Przerażające.
 
Last edited:
Na szczęście możesz dziwić się do woli, nie ma przepisu, że nie wolno. Mi ta propozycja REDów pasuje, Tobie nie. Nie widzę potrzeby udowadniania czegokolwiek.
 
Raison ale przecież cały ten rozwój większego sensu nie ma. Geralt ponownie uczy się wszystkiego od nowa i tak dalej. Wszyscy to wiedzą. Możliwość zrestartowania też większego sensu nie ma. I co z tego? Ja wiem, i w zasadzie rozumiem Twój tok rozumowania ale w mojej ocenie są rzeczy ważniejsze niż sensowność (jeśli chodzi o rozwój postaci) tych rozwiązań. Też nie widzę w tym nic złego. Oczywiście preferowałbym, żeby takie rozwiązanie było w jakiś sposób ograniczone (koszt itp.). Sam, raczej nie skorzystam ale komuś może się przyda. Nic mi do tego jak kto gra. I jasne ja widzę jak ktoś pomija questy, przewija dialogi, to mnie to irytuje ale co zrobić, każdy ma prawo grać jak mu się żywnie podoba. Mnie taka opcja w żaden sposób nie karzę.
 
Mi się ta opcja (resetu) bardzo podoba. W zależności od rodzaju potwora, z którym przyjdzie mi walczyć będę miała jeszcze większe, niż w poprzednich grach możliwości dostosowania umiejętności mojego Geralta do danej potyczki. Nie widzę tu żadnego działania na szkodę gracza, to dodatkowa opcja, nie przymus.
Nie zawsze więcej opcji i swobody to lepiej. Czasami nałożenie pewnych ograniczeń na gracza jest bardzo wskazane. Ogólnie koncepcja w W1 była taka, że mamy elementy statyczne i dynamiczne. Używanie dynamicznych było uzależnione od sytuacji oraz od elementów statycznych. Jeśli mamy tylko elementy dynamiczne to system jest dużo bardziej płaski i jednopłaszczyznowy. Poza tym nie ma wtedy sytuacji takich, że nasz bohater nie jest do końca przystosowany do pewnej sytuacji i gracz zmuszony jest do kombinowania. Po prostu przebuilduje sobie postać tak, żeby była OP pod tą jedną konkretną sytuację i voila - całą głębię wuj strzelił.

Taa, wszechobecna casualizacja , wszystko wina hamburgerów. uproszczona alchemia - wina hamburgerów (pomijając już fakt, że trzystopniowe mikstury oraz podział mikstur na 2 kategorię uproszczeniem nie jest),. Dziwnym trafem te hamburgery są też winne temu, że niepotrzebnie zwiększono ilość dostępnego ekwipunku, dodano bomby, pułapki i inne duperele, celem większej casualizacji?
Ja rozumiem, pewne rzeczy się komuś mogą nie podobać ale wymyślanie jakiejś ideologii jakoby prawdziwi gracze byli poszkodowani w imię nie wiadomo czego jest lekko śmieszne.
Dokładnie te elementy to casualizacja - upgrade'owanie mikstur? Casuale lubią upgrade'ować. Chociażby chatki w farmville'u. Tymbardziej jeśli to są tylko +sy do statystyk bazowych danego elementu.
Ilość ekwipunku - casualizacja, zupełnie jak w skyrimach i MMO. To właśnie mała ilość, ale drogiego, trudnego i mocno różnorodnego sprzętu jest hardcore'owa.
Bomby z W2 - casualizacja tego co było w W1. W W1 nie było stricte rzucanej petardy pod obrażenia. Petardy były specjalistyczne w W1, w W2 już nie.

Prawdziwi gracze są poszkodowani tym, że chcą używać finezyjnych metod gry, ale te są albo usuwane, albo nie maja sensu, ponieważ proste metody gry są od nich skuteczniejsze, albo w zupełności wystarczające do przejścia gry na hardzie.
 
Reset skili w dowolnym momencie jest ok, o ile jest okupiony jakimś wysiłkiem (aka quest), ewentualnie, gdy trzeba wydać nań małą fortunę. Jak ktoś chce sobie "budować" Geralta przed każdym starciem, to jaki sens mają mikstury, zdobywanie wiedzy o danym przeciwniku itd., jeśli wystarczy, że zrobię sobie bez kosztów Wilka "pod starcie"? Rozwój naszego bohatera powinien być świadomym wyborem (replayability anyone?), a to jak się prowadzi wiedźmin w walce, konsekwencją tego wyboru. Nie mówiąc już o tym, jak mnie wybije z immersji fakt, że nagle mój Gerwant przoduje w alchemii, a braki ma w szermierce, by za chwile być uber szermierzem, który z kolei potiona oglądał kiedyś u Nenneke w ogródku.

Jeśli rzeczywiście tak to ma wyglądać, to średnio mi to pasi.
 
Dokładnie te elementy to casualizacja - upgrade'owanie mikstur? Casuale lubią upgrade'ować. Chociażby chatki w farmville'u. Tymbardziej jeśli to są tylko +sy do statystyk bazowych danego elementu.
Ilość ekwipunku - casualizacja, zupełnie jak w skyrimach i MMO. To właśnie mała ilość, ale drogiego, trudnego i mocno różnorodnego sprzętu jest hardcore'owa.
Bomby z W2 - casualizacja tego co było w W1. W W1 nie było stricte rzucanej petardy pod obrażenia. Petardy były specjalistyczne w W1, w W2 już nie.

Prawdziwi gracze są poszkodowani tym, że chcą używać finezyjnych metod gry, ale te są albo usuwane, albo nie maja sensu, ponieważ proste metody gry są od nich skuteczniejsze, albo w zupełności wystarczające do przejścia gry na hardzie.

Wow, jako osoba która spędziła trochę czasu w hardcorowych gildiach, śmiem twierdzić, że dokonujesz olbrzymiej generalizacji i nie ma w tym za grosz prawdy.
 
@Fartuess
Jak rozumiem, dla Ciebie walka jest istotnym elementem gry. Dla mnie znacznie mniej, więc, siłą rzeczy, mamy inne zapatrywania na tę sprawę. Dla mnie najważniejsza jest fabuła, a walka ma mi w jej poznawaniu nie przeszkadzać (casus Kejrana). Dlatego, nawet jeśli byłaby dostępna opcja w rodzaju - przygotujesz się prawidłowo do danej potyczki (zbierzesz wymagane informacje, masz odpowiednie mikstury itepe) więc nie musisz się martwić o wynik, nie miałabym nic przeciwko.
 
Top Bottom