Ja mam nadzieję że po zmroku Novigrad nie będzie stawał się martwy, oczywiście uliczki na których w dzień rozkwitał handel, które tętniły życiem, będą senne, poruszać się będą po nich strażnicy, zwierzęta nocne, czy nieliczni ludzie wracający z karczm, ale te na których w dzień nie ma ruchu, do których ludzie nie chcą się zapuszczać, będą tętnić nocnym życiem, życiem nielegalnym, pełnym hazardu, prostytucji i półświatka przestępczego. To właśnie na tych ulicach znajdowałyby się przybytki rozpusty, które za dnia zamknięte, po zmroku zaczynają tętnić życiem, na tych uliczkach można by wziąć udział w nielegalnych walkach bokserskich, zagrać w karty, czy kości, kupić nielegalną broń, czy narkotyki, ale równie dobrze można dostać po głowie, lub nożem pod żebra. W klubach nocnych, (podobnych do szulerni z pierwszego Wiedźmina), rozgrywałyby się gry o wyższe stawki (w kości, karty, czy dla uciechy publiczności, walki rodem tych z posiadłości Loredo z W2, w których można by brać udział, lub obstawiać zakłady), a tylko nieliczni mogliby zagrać z elitą, która swe gry rozgrywałaby na piętrze, na tarasie, z którego byłby widok na całą szulernie, a którego strzegliby ochroniarze. Półnagie dziewczyny tańczyłyby rozpraszając graczy, inne roznosiłyby trunki, a jeszcze inne świadczyłyby innych usług. Strażnicy zamiast patrolować te miejsca, zajmowaliby się trwonieniem swego żołdu, a dowódcy straży dostawaliby łapówki, za brak ingerencji w życie które się tam rozgrywa po zmroku... Jeszcze tylko wiedźmina brakuje... Tak właśnie wyobrażał bym sobie nocny Novigrad... Ach marzenia, ale może po modach, kto wie...