Zdecydowanie się zgadzam z przedmówcą. Jedyną postacią której mi było szkoda był Cedric. Polubiłem gościa. No i Saskia byłaby całkiem spoko, gdyby nie jej głos. Nie podoba mi się, tak jakby nie pasował. Podobnie z bratem Seltkirka. Głos jakby w ogóle nie pasujący do postaci. Reszta - świetna. To jeden z najlepszych polskich dubbingów w historii gier. Może nawet i najlepszy, ale mam sentyment do głosu Piotra Fronczewskiego

Teraz grając sobie po raz kolejny, odnoszę coraz większe wrażenie, że Wiedźmina 2 bardziej się "ogląda", niż faktycznie się w niego gra. Tak jak pisałem wcześniej - trzeba rozbudować dialogi. Dodać więcej ścieżek fabularnych i będzie git.
No i ten sandbox, o którym wspominałem - doszedłem do wniosku, że nie ma sensu go robić. Podejrzewam, iż zepsuł by grę. Te lokacje które są teraz wystarczy troszkę powiększyć i zlikwidować tunelowość.
BTW - marzy mi się totalny realizm. To znaczy - jedno odpowiednie cięcie i śmierć. Sam teraz wychodzę z większości potyczek bez szwanku i czuję z tego powodu wielką satysfakcję. W końcu Geralt rzadko odnosił jakiekolwiek rany w starciach ze zwykłymi ludźmi. I realne opatrywanie ran, złamań, oparzeń, ukąszeń. Była taka gra, nie pamiętam nazwy, chyba Call of Cthulhu, gdzie było to dobrze rozwiązane. No i konieczność jedzenia i picia. Snu Geralt też od czasu do czasu potrzebuje. Z drugiej strony taki realizm byłby dla większości niegrywalny. Można byłoby zrobić oddzielny poziom trudności.